Wyścigowe oblicze przystojnego aktora

Patrick Dempsey jest kojarzony przede wszystkim jako aktor. Jednak fani motorsportów znają jego drugie oblicze, gdzie radzi sobie równie dobrze jak na szklanym ekranie.

Dempsey jest znany szerokiej publiczności przede wszystkim z jednej z głównych ról w serialu „Chirurdzy” (Grey`s Anatomy).

Fani motoryzacji, a przede wszystkim wyścigów samochodowych, będą go kojarzyć z potyczek na torze. Aktor uczestniczył już w większości z najważniejszych wyścigowych serii, takich jak 24-godzinny wyścig Le Mans czy Daytona. 

Ostatnimi czasy Dempsey zasiadł za sterami Porsche 911 RSR startującego w klasie GTE AM. Jest on bowiem właścicielem teamu Dempsey Racing oraz Proton. W tym roku zakończył rywalizację w FIA World Endurance Championship na szóstym miejscu w klasie GTE oraz drugim w 24-godzinnej serii Le Mans.

Z okazji tych sukcesów Porsche postanowiło przypomnieć zmagania Patricka Dempseya na specjalnym klipie. Warto zobaczyć.

 

Najnowsze

Edyta Klim

Niesamowity kot – motocyklista!

Czarny kot Rastus pochodził z Kanady i wraz ze swoim właścicielem Maxem Corkillem jeździł wszędzie na… motocyklu. Niestety ta historia miała tragiczny finał.

Historia Maxa i jego kota sięga 1989 roku. Pewnego dnia jakaś, młoda dziewczyna poprosiła Maxa o popilnowanie swojego kota i już nigdy po niego nie wróciła. Szukał jej przez lokalne gazety i stacje radiowe, ale ona nie dała żadnego znaku, więc postanowił kota zatrzymać. Już wkrótce stali się nierozłączni.

Max był handlowcem oraz restaurował motocykle, a pewnego dnia zauważył, że Rastus śpi na jednym z motocykli i wcale się ich nie boi. Na próbę postanowił zabrać kota na małą przejażdżkę. Kotu tak się podobało, że zainteresowany wystawił przednie łapki na kierownicę i od tej pory jeździli już razem!

Rastus dostał specjalne legowisko na baku i gdy już był zmęczony oglądaniem okolicy, to z niego korzystał. Miał też własny kask, gogle i czerwoną apaszkę na szyję. Koledzy Maxa mówili żartobliwie, że jego kot zachowuje się jak pies, słuchając wszystkich poleceń swojego pana.

W 1994 roku po długim pobycie w Kanadzie, Max wrócił do Nowej Zelandii, gdzie razem z kotem rozpoczęli działalność charytatywną na rzecz zwierząt. Niesamowity duet odwiedzał też szkoły, by uczyć dzieci troski o zwierzęta.

20 stycznia 1998 roku wydarzył się niestety tragiczny wypadek – pijany, 31-letni kierowca samochodu ściął zakręt, zabijając na miejscu Maxa, Rastusa i ich przyjaciela, jadących motocyklem. Ciała Maxa i Rastusa zostały skremowane razem, a przy ich trumnach leżały 2 kaski: duży Maxa i malutki kota. Na pogrzeb przybyło ponad 1000 motocyklistów, a ich prochy na górze Egmont (gdzie razem uwielbiali się wspinać), rozrzucił najstarszy syn Maxa.

Historia Maxa i Rastusa została kanwą bajek dla dzieci Carolyn Ann Ais oraz książki biograficznej Elizabeth Kramer pt. „Max and his Marvellous Motorcycling Moggy”. Książka powstała w 2012 roku dzięki materiałom dostarczonym przez siostrę Maxa.

Najnowsze

Wydmy, niesamowite maszyny i Ken Block – zobacz wideo Doonies 2!

Wybierzcie największą miejscówkę z wydmami w USA, niesamowite maszyny konsumujące benzynę i ekipę najlepszych zawodników. Co uzyskacie? Doonies 2!

Zeszłoroczny filmik Doonies odniósł wielki sukces, dlatego ekipa Dirt Shark ponownie wkracza do akcji goszcząc niesamowite talenty motosportu, takie jak siedmiokrotny mistrz Supercrossu Jeremy McGrath czy gwiazda Rallycrossu i Gymkhany Ken Block. Co mają do dyspozycji? Spersonalizowane motocykle, buggie, trophy trucki i tysiące koni mechanicznych.

– Przyjeżdżasz tu i masz wszystkie wydmy Glamis dla siebie, prawdziwie księżycowy krajobraz – wyjaśnia twórca serii Doonies i weteran off-roadu, filmowiec Ash Hodges. – Nic na świecie nie wygląda tak jak wydmy piaskowe. Gdy wjeżdżasz na szczyt wydmy i patrzysz w dal, widząc tylko wydmy, to jedna z fajniejszych rzeczy, jakie możesz zobaczyć.

– Dla mnie Doonies 2 to film o najlepszych kolesiach, którzy jeżdżą na motocyklach dirtowych i najostrzejszych ziomkach w czterokołowych truckach, którzy pokazują, co można z nimi zrobić. Patrzę na to i myślę, że nie ma tu granic. Możesz przyjeżdżać tu przez dwa lata i znajdować nowe hopy każdego dnia – dodaje Hodges.

Jeśli chodzi o rekrutację talentów i maszyn potrzebnych do nakręcenia Doonies 2, Hodges nie musiał jednak szukać daleko. W tym roku są to skutery śnieżne, RaptorTRAXa Kena Blocka, motocykle Harley-Davidson. Są też samochody do jazdy po piachu, Trophy Trucki, wydmowe buggy, dirt bike’i i dużo więcej. Po prostu każdy rodzaj jedno- i dwuśladów.

Dla Kena Blocka, który miał okazję przyjechać na wydmy Glamis i spotkać się ze znajomymi, by pojeździć jedno- i dwuśladowcami to okazja, jakiej nie mógł przepuścić.

– Dokładnie 25 lat temu byłem na tych wydmach – mówi Block. – Nie jeździłem tak dużo podczas ostatnich dziesięciu lat, bo ścigałem się i robiłem różne rzeczy. Jaram się, że tu jestem i mogę jeździć z Jeremym i innymi dobrymi znajomymi.

Usiądźcie wygodnie i zobaczcie:

 

Najnowsze

Za autostradę zapłacisz zbliżeniowo

Od dzisiaj zamiast dotychczasowych abonamentów na przejazd A4 Katowice-Kraków sprzedawane są zbliżeniowe karty - KartA4, dedykowane przede wszystkim kierowcom regularnie podróżującym tym odcinkiem autostrady.

Ruch na autostradzie A4 Katowice-Kraków stale rośnie – już w tej chwili co minutę przez bramki przejeżdża kilkadziesiąt pojazdów. W odpowiedzi na ten stan rzeczy, zarządca autostrady od paru lat konsekwentnie realizuje kompleksowy projekt zwiększania przepustowości Placów Poboru Opłat. Uruchomienie płatności KartA4 było ostatnim etapem tego przedsięwzięcia.

– Na przestrzeni ostatnich lat podjęliśmy szereg działań z myślą o zwiększeniu komfortu podróżowania A4 Katowice-Kraków. Poszerzyliśmy oba Place Poboru Opłat o cztery dodatkowe pasy ruchu i stanowiska do obsługi pojazdów, pod dwa w kierunku Katowic i Krakowa. Wymieniliśmy urządzenia poboru opłat, co pozwoliło na wprowadzenie szybszych i wygodniejszych metod dokonywania płatności, przy użyciu kart bankowych, flotowych, paliwowych, aż wreszcie zbliżeniowej KartA4. Dodatkowo,    w każdym kierunku na skrajnym lewym pasie ruchu pojawiły się stanowiska samoobsługowe, na których można płacić samodzielnie wszystkimi kartami, również KartA4 – mówi Rafał Czechowski, rzecznik prasowy Stalexport Autostrada Małopolska S.A.

Od dziś można rejestrować się i kupować nowe karty w sklepie internetowym, bądź w Punktach Obsługi Klienta w Mysłowicach i w Balicach. Uprawnienia do przejazdów autostradą zapisywane będą na koncie klienta w postaci impulsów przypisanych do karty. Jeden impuls pozwoli na przejazd przez jeden Plac Poboru Opłat: w Mysłowicach lub w Balicach. Impulsy, sprzedawane w pakietach, można będzie w dowolnym momencie dokupić, czyli doładować daną kartę. Konto na stronie umożliwi każdemu użytkownikowi doładowanie karty, śledzenie dotychczasowych transakcji, liczby impulsów do wykorzystania, a nawet dat przejazdów przez konkretne bramki autostradowe. Kierowcy będą mogli również samodzielnie zablokować kartę w przypadku jej zagubienia lub kradzieży.

Nowością są cztery rodzaje kart: dla pojazdów kat. 1 (samochody osobowe), osobno dla pojazdów kat. 2 i osobno dla pojazdów kat. 3 oraz dla pojazdów kat. 4. Dotychczas dla pojazdów kat. 2 i 3 sprzedawano jeden rodzaj abonamentów.

Przewidziano 5% rabatu przy zakupie kart z impulsami dla pojazdów kategorii 1. Kupując kartę lub doładowując ją, kierowca otrzyma jedną fakturę VAT, rozliczając się, nie będzie musiał każdorazowo księgować paragonu za pojedynczy przejazd.  

Najnowsze

Zimowy dylemat – rozgrzewać czy od razu ruszać?

Gdy tylko temperatura spada poniżej zera, parkujący „pod chmurką” kierowcy dzielą się na dwie grupy. Jedna rozgrzewa samochód na postoju, odśnieżając czy skrobiąc w tym czasie szyby, druga stara się jak najszybciej ruszyć. Kto ma rację?

By odpowiedzieć na to pytanie, trzeba najpierw zastanowić się, co jest lepsze dla silnika. Do 75% jego zużycia powstaje w czasie pierwszych 20 minut pracy. Gdy mróz jest silny, może się nawet okazać, że podczas tak krótkiej jazdy jednostka napędowa nie zdąży się rozgrzać do optymalnej temperatury. Mimo to zdecydowanie odradzamy nagrzewanie samochodu na postoju. Dlaczego? Bo to w czasie jazdy, pod obciążeniem, płyn chłodniczy i olej dużo szybciej osiągną właściwą temperaturę. Podczas silnych mrozów warto jedynie odczekać kilka czy kilkanaście sekund po uruchomieniu silnika, by olej miał szansę dotrzeć do wszystkich wymagających smarowania elementów i ruszyć w drogę. Oczywiście należy wówczas unikać wysokich obrotów.

„Kiedy jest zimno zwiększa się lepkość oleju, więc dociera on do tzw. węzłów tarcia w ograniczonym zakresie. Dodatkowo, jeśli silnik pracuje na niskich obrotach, następuje wypieranie filmu olejowego ze współpracujących elementów i może dochodzić do kontaktu metal-metal, co powoduje przyspieszone zużycie” – mówi Paweł Mastalerek, ekspert techniczny Castrol. Może się też zdarzyć, że niespalone paliwo spłynie po ściankach cylindrów rozrzedzając olej, co pogarsza jego właściwości.

Najlepiej w zimowych warunkach poradzą sobie środki smarne o niskiej lepkości zimowej, których temperatura płynięcia jest niska. Z kolei kierowcy, którzy często uruchamiają samochód na zimno i jeżdżą na krótkich trasach, mogą sięgnąć po olej chroniący przed zużyciem w fazie nagrzewania. Jego inteligentne molekuły przywierają do takich elementów jak np. wałek rozrządu i nie spływają do miski olejowej. Warto tez zwrócić uwagę na niską temperaturę płynięcia – dla niektórych olejów wynosi ona -42°C.

Jeśli te argumenty nie są w stanie przekonać zwolenników rozgrzewania auta na postoju, może przemówi do nich… perspektywa otrzymania mandatu. Prawo o ruchu drogowym zakazuje postoju z włączonym dłużej niż minutę silnikiem. Za nieprzestrzeganie tego zakazu grozi mandat w wysokości od 100 do nawet 300 zł.

Najnowsze