Wypadek po bezmyślnym hamowaniu na autostradzie

Złośliwe hamowanie i strasznie innych kierowców to jedna z największych głupot, jakie można zrobić. Szczególnie na autostradzie.

Kilka dni temu na autostradzie A1 doszło do nietypowego wypadu. Coś nagle zmusiło pojazdy na obu pasach do nagłego zahamowania i wyraźnego zwolnienia. Nie miały z tym problemu ani auta osobowe, ani tiry na lewym pasie.

Nie zareagował odpowiednio szybko tylko kierowca dostawczaka, który wbił się w naczepę tira. Zmniejszenie prędkości wszystkich pojazdów mogło faktycznie zaskoczyć, ale ten kierujący albo nie śledził uważnie sytuacji na drodze, albo nie zachował bezpiecznego odstępu.

Według autora nagrania całą sytuację sprowokował kierowca białego Volvo XC60, który miał nagle zahamować przed tirem, ponieważ ten długo wyprzedzał inny pojazd ciężarowy. Takie zachowanie nie jest, niestety, niczym zaskakującym na polskich drogach, ale na wideo widzimy, że samochód ten porusza się ze stałą prędkością i ma włączone światła awaryjne. Poza tym hamowały pojazdy na obydwu pasach, a Volvo poruszało się prawym. Może więc to nie on był prowodyrem całego zdarzenia?

Najnowsze

Zamiast skutera zwodował Lexusa

Wakacje to okres wypoczynku, zabaw nad wodą oraz... odkrywania przez właścicieli SUVów faktycznych możliwości terenowych ich pojazdów.

Najlepsze samochody do ciągnięcia przyczep ze sprzętem wodnym to bez wątpienia SUVy. Po pierwsze ze względu na ich spore możliwości pociągowe, a po drugie z uwagi na napęd na wszystkie koła, tak przydatny podczas wodowania.

Współczesne SUVy poruszające się na szosowych oponach niewiele jednak mają wspólnego z prawdziwymi offroaderami. Przekonują się o tym boleśnie właściciele łódek, motorówek i skuterów wodnych, którzy czasami bardzo entuzjastycznie wjeżdżają swoimi samochodami na brzegi akwenów.

Jednym z nich był właściciel Lexusa RX 400h, który chciał zwodować swój skuter wodny. Zamiast tego jednak zwodował swój samochód. Swoją drogą, ciekawe jak tego dokonał? Prawdopodobnie chciał zawrócić na plaży, aby móc wycofać przyczepę ze skuterem do wody, ale za bardzo zbliżył się do brzegu. Hybrydowy Lexus, w którym tylną oś napędza umieszczony przy niej silnik elektryczny, nie ma w sobie wiele z offroadera. Nawet wezwane na pomoc Mitsubishi Pajero, które jest dość kompetentną terenówką, nie tylko nie wyciągnęło Lexusa, ale później samo miało problemy z opuszczeniem plaży o własnych siłach. Koniec końców sytuację uratował, jak zwykle w tego typu sytuacjach, traktor.

Najnowsze

Edyta Klim

Tima Kuleshov – jeszcze dziecko, już motocyklista

Tima Kuleshov pochodzi z Ukrainy i jest chyba najbardziej znanym, dziecięcym motocyklistą na świecie. W zawodach startuje od 2 roku życia!

Tima Kuleshov urodził się w listopadzie 2012 roku w Kijowie. Już jako maluch podróżował z tatą na rowerze w nosidełku, a gdy miał niecałe 2 lata utrzymywał równowagę na własnym rowerku biegowym. Od początku chłopca ciągnęło do rywalizacji sportowej, więc pierwsze swoje medale zdobył właśnie w zawodach rowerowych. W wieku 2 lat pokonywał już dystans 5 kilometrów na rowerze z pedałami, więc przyszła pora na naukę na minimoto:

Jego tato mówi, że do niczego syna nie zmusza. On ma wiele zabawek i może rozwijać się w wybranym kierunku, jednak najbardziej kręcą go motocykle. Rodzice przede wszystkim wierzą w syna i zapewniają mu możliwość rozwoju. A on jest bardzo szybki, bo Tima nie przestaje zadziwiać:

Chłopiec lubi także jeździć na nartach i skakać na trampolinach, nigdy jednak nie mówi o sobie, że jest motocyklistą. Jego motocykl wyciąga maksymalnie 72 km/h i jest wykorzystywany w wyścigach na torze, ale w ukraińskich zawodach chłopiec nie ma konkurentów na swoim poziomie.

Więcej filmów z małym motocyklistą znajdziecie na jego kanale youtube:

https://www.youtube.com/channel/UCl6IlOs0zQWKJsQR_DRwJkQ

Najnowsze

Edyta Klim

Kobiece podsumowanie 2. Rajdu Śląskiego

Podczas 2. Rajdu Śląskiego zawodnicy mieli do pokonania 9 odcinków specjalnych o łącznej długości ponad 112 kilometrów, a do rywalizacji zgłosiło się 125 załóg.

Tomasz Kasperczyk i Damian Syty (Ford Fiesta R5) świętowali swoje drugie zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Rajdu Śląska. Jakub Brzeziński i Kamil Kozdroń (Skoda Fabia R5) ze stratą jedynie 0,2 sekundy uplasowali się na miejscu drugim i nadal z dużą przewagą nad konkurentami pozostają liderami cyklu RSMP. Zbigniew Gabryś i Artur Natkaniec (Ford Fiesta R5) zajęli najniższy stopień podium.

Metę mistrzostw Polski osiągnęło 28 załóg, a w tym: Rafał Kulka i Aneta Marcol. Załoga Renault Clio R3 uplasowała się na 25. miejscu w klasyfikacji generalnej i 1 w klasie:

– W ubiegły weekend zakończył się mój „domowy” Rajd Śląska, który był 4. rundą tegorocznych zmagań w RSMP 2018. Rajd okazał się dla naszej załogi bardzo szczęśliwy, biorąc pod uwagę problem z setupem zawieszenia, który ujawnił się dopiero na odcinku testowym. Renault Clio z nr 19 oraz siedzący na lewym fotelu Rafał Kulka dowieźli moją osobę do mety na 1. miejscu w klasie 3 oraz 25. miejscu w klasyfikacji generalnej. Bardzo cieszy nas progres jaki wykonaliśmy, z odcinka na odcinek przyspieszaliśmy, coraz bardziej nabierając zaufania do setupu zawieszenia (w tym miejscu wielkie podziękowania dla „magika” z High-Tec oraz mechaników z 2BRally za super robotę). Dziękujemy wszystkim kibicom przy trasie za doping i pozdrawiamy! Do zobaczenia wkrótce! – mówi Aneta.

Najszybszymi zawodnikami Motul HRSMP w Rajdzie Śląska okazali Robert Luty i Marcin Celiński w Subaru Legacy, a metę osiągnęło 21 załóg. Jedyna zawodniczka w roli pilota w tym cyklu to Anna Sak, u boku Michała Szerli w Citroenie AX Gti. Załoga zajęła 5 miejsce w kategorii PZM 5:

– Meta Rajdu Śląska bardzo nas cieszy, ponieważ do końca nie było wiadomo, czy uda się nam wystartować. Piątkowe, krótkie odcinki były rozgrzewką zarówno dla nas, jak i samochodu. Natomiast szybkie, wąskie  odcinki pokazały, jak ważne jest zaufanie między kierowcą, pilotem i notatkami. Pomimo, że tym razem nie udało się nam z Michałem Szerla stanąć na podium, to jesteśmy zadowoleni z rajdu i przyjaznej rywalizacji w HRSMP. Dodatkowo cieszą nas punkty, które dołożyliśmy do klasyfikacji rocznej. Czekamy z niecierpliwością na Rajd Rzeszowski – mamy nadzieję na kontynuacje dobrej passy, która zaowocuje dobrym wynikiem w Rajdzie i pozwoli nam utrzymać się na  podium w klasie K-5 na koniec sezonu. Podziękowania dla QQ Motorsport za przygotowanie naszej „cytrynki”, a także dla partnerów i kibiców. Do zobaczenia w Rzeszowie! – mówi Ania.

Rajd Śląska był debiutem w Motul HRSMP Aleksandry Kujawy za kierownicą Hondy Civic, która wystartowała z Bartłomiejem Pawlikiem w roli pilota. Załoga niestety mety nie osiągnęła:

– Rajd Śląska okazał się dla mnie pechowy, ponieważ już po 10km sobotnich OS-ów padła mi, świeżo zregenerowana, skrzynia biegów. To typowa wada w Hondach, dlatego teraz skupiam się na znalezieniu sponsora i zamontowaniu wytrzymałej skrzyni kłowej, aby z niezawodnym sprzętem wrócić na trasy Rajdu Rzeszowskiego – podsumowuje Aleksandra.

2. Rajd Śląski był także rundą mistrzostw Śląska i 35 załóg tego cyklu zobaczyliśmy na mecie. Niestety z kilku zawodniczek w roli pilota, do mety dotarła tylko jedna – Inez Adamska u boku Krzysztofa Pacholca (Mitsubishi Lancer EVO X). To była najszybsza załoga rajdu oraz i klasy Open N:

– Nasza załoga w barwach Automobilklubu Polski, sekcji Koła Młodych, ukończyła rajd na 1. miejscu w klasie Open N oraz w klasyfikacji generalnej rajdu cyklu RSMŚl. Mimo, że zgodnie z regulaminem, klasa ta nie wlicza się do klasyfikacji generalnej – to satysfakcja z osiągniętego wyniku jest dla nas samych ogromna! Po wielu już startach na Śląsku, w końcu udało się wygrać z ośkami, które są bardzo ciężkim rywalem do pokonania, na tych ciasnych i krętych OS-ach, z którymi mamy przyjemność się zmagać. Do tego wyniku przyczyniła się również fantastyczna walka w naszej klasie, która często nie bywa tak liczna, jak tym razem. Konkurencja prężnie odrabiała stracone sekundy i deptała nam po piętach, aż do ostatniego odcinka! Nie obyło się bez przygód, jak kapeć na odcinku Bzie 2 i rutynowa kontrola policyjna, które spowodowały walkę z czasem i dwukrotne wpadnięcie na PKC idealnie w swojej minucie, jak i również własnych błędów. Jednak dzięki nim widzimy, ile nauki jeszcze przed nami i staramy się poprawiać z rajdu na rajd. Rajd Śląska będziemy wspominać z wielkim uśmiechem, nie tylko przez wynik, jaki udało się zdobyć, ale przede wszystkim przez fantastyczne, szybkie, podbijające i długie odcinki oraz lot w zboże (śmiech). Do zobaczenia po wakacyjnej przerwie na Wiśle! – mówi Inez.

A z numerem 129 wystąpiła druga zawodniczka rajdu za kierownicą – Agnieszka Załęcka. W Hondzie Civic towarzyszył jej pilot Oskar Olszewski, a załoga zajęła 16. miejsce w klasyfikacji generalnej i 6. w klasie:

– Rajd Śląska już za mną, a celem na te zawody było głównie dojechanie do mety i zdobycie wielu, cennych kilometrów doświadczenia. Jestem szczęśliwa, że udało mi się to osiągnąć, gdyż to mój drugi start, a jak się okazało jeszcze po pierwszy pozostał mi uraz i jechałam bardzo asekuracyjnie. Na Rajdzie Ziemi Bocheńskiej miałam nieprzyjemną przygodę na własne życzenie – nie wyhamowałam i uderzyłam w skarpę. Całe szczęście udało się szybko odbudować auto, za co dziękuję firmie Kostka Serwis Motorsport oraz wielu osobom, które mnie wspierają (przede wszystkim Firmie kratki.pl). Wracając do samego Rajdu Śląska to trasy były niesamowite, fajna atmosfera, świetna organizacja, naprawdę bardzo mi się podobało! Mnóstwo kibiców na trasie – prawie czułam te machające łapki na swoim aucie (śmiech). Mimo, że jeszcze nie jestem usatysfakcjonowana stylem swojej jazdy, to ten start był dla mnie istotny. Było sporo błędów, ale to, że udało mi się przejechać tyle kilometrów, pozwoli na wyciągnięcie wniosków. Dziękuję wszystkim za doping i do zobaczenia na Rajdzie Wisły – mówi Agnieszka.

Teraz na zawodników i zawodniczki czeka zasłużona przerwa wakacyjna, aż do Rajdu Rzeszowskiego, który jest zaplanowany na 9-11 sierpnia.

Najnowsze

Bójka kobiet na drodze. O co poszło?

Błaha sytuacja doprowadziła do regularnej bójki na drodze i to z udziałem osób postronnych. A wszystko przez dwie nerwowe panie.

Pierwsza kobieta przechodziła przez przejście dla pieszych i kiedy zbliżała się do jego końca nadjechał Mercedes klasy C, prowadzony przez drugą kobietę. Musiała ona zatrzymać się, aby przepuścić pieszą, co najwyraźniej jej się nie spodobało, więc zatrąbiła.

Reakcja pierwszej z kobiet była natychmiastowa – obróciła się i uderzyła trzymanymi w ręce siatkami w szybę Mercedesa. Jadąca nim kobieta zatrzymała się, wysiadła i próbowała uderzyć pieszą, a ta nie pozostawała dłużna.

Na pomoc przybiegła trzecia kobieta, a zaraz za nią kilka innych osób, próbujących zakończyć nieporozumienie, które przerodziło się w regularną bójkę.

Najnowsze