Wymyśl nazwę dla zawodu kobiety-kierowcy

Kierowniczka, kierowczyni, kierownica? Kombinacji jest wiele, ale sporo z nich się nie przyjmie, bo brzmią po prostu dziwnie. Dlatego Stowarzyszenie No Women No Art i Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne Poznań ogłaszają konkurs na nazwę zawodu kobiety-kierowcy.

fot. Katarzyna Dziewicka

Wiele jest zawodów, których żeńska forma sprawia nam problem i brzmi niezręcznie. Do Pań za kierownicą autobusu, czy ciężarówki również nie wiemy jeszcze jak się zwracać. MPK Poznań i inicjatorki projektu No Women No Art zorganizowały konkurs – zabawę słowną, na trafne określenie kobiety pracującej w tym fachu. Zgłoszenia są przyjmowane do 5 października pod adresem konkurs@nowomen-noart.pl. Nad wyłonieniem najlepszej nazwy będzie debatować komisja językowa złożona z lingwistów, dziennikarzy i przedstawicieli MPK Poznań. Wyniki konkursu zostaną podane podczas konferencji prasowej Festiwalu Twórczości Kobiet No Women No Art już jutro, 12 października.

Nagrodami w konkursie jest prywatna przejażdżka „ogórkiem” z kobietą-kierowcą, akcesoria komputerowe oraz zaproszenie na inaugurację tegorocznego Festiwalu No Women No Art.

Regulamin konkursu jest dostępny na stronie www.nowomen-noart.pl.

Najnowsze

A jednak nie dostali zadyszki

Wbrew temu, co twierdzili komentatorzy, Red Bull nie dostał dziś zadyszki i pewnie sięgnął po podwójne zwycięstwo na torze w Japonii.

Czy Red Bull powstrzyma Alonso?
fot. Red Bull

Red Bull zdąża po tytuł

Ten tor został stworzony dla nas! – twierdził dwa dni temu Sebastian Vettel. Czy może być lepsze potwierdzenie tych słów niż dwa najwyższe stopnie podium zajęte przez Vettela i jego zespołowego kolegę? Red Bull zdobył dzisiaj maksymalną liczbę punktów – 43. Pod koniec sezonu będziemy świadkami walki  o tytuł pomiędzy dwoma kierowcami jednego zespołu. Chyba, że mający obecnie tyle samo punktów co Vettel, Fernando Alonso będzie w stanie w ostatnich trzech GP dotrzymać tempa zawodnikom Red Bulla. Hiszpan jest w nieco lepszej sytuacji niż Vettel, ponieważ ma większą liczbę zwycięstw. Obydwóch dzieli od prowadzącego w klasyfikacji Marka Webbera 14 punktów. Red Bull znalazł się obecnie w sytuacji, w której nie bardzo wiadomo czy martwić się czy cieszyć. Nadmiar może być przecież nieco uciążliwy – dwóch zawodników tego samego zespołu walczy zajadle o tytuł. A jeszcze niedawno, Mark Webber po jednej z wygranych krzyczał przez radio – Nieźle jak na zawodnika numer dwa? Z całą pewnością nie jest on gorszym zawodnikiem, jest zwyczajnie inny niż bardzo młody, buńczuczny Vettel. Dzisiaj zawodnicy Red Bull kontrolowali spokojnie sytuację, choć spowolnienie przez nich tempa pod koniec wyścigu, odczytane zostało przez sprawozdawców jako niepokojący symptom. To, czego potrzeba teraz zespołowi Christiana Hornera, to niezawodność samochodów, bo kierowcy sprawują się znakomicie! Czy Ferrari i Fernando Alonso będzie w stanie zagrozić ekipie Red Bulla? Końcówka sezonu jest naprawdę emocjonująca, tym bardziej, że przed nami wyścig na nikomu nieznanym torze w Korei.

Petrov już na trawie
fot. Red Bull

Awarie i kolizje na torze Suzuka

GP Japonii zaczęło się nerwowo. Już na okrążeniu instalacyjnym, w zakręcie 130R wypadek miał Lucas Di Grassi, kierowca Virgin. Niedawno, bo w czwartek przed GP Włoch, jeden z członków teamu Red Bull powiedział mi – Wiesz, zawsze denerwujemy się najbardziej do pierwszego zakrętu, potem już jest łatwiej. Wyścig na torze Suzuka był przykładem tego, co może się stać zaraz po starcie. Na skutek kolizji czterech zawodników z 24 osobowej stawki nie przejechało nawet jednego okrążenia i natychmiast na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa. Za spowodowanie kolizji zaraz po starcie winnym uznany został Vitalij Petrov, w następstwie czego zostanie on przesunięty o pięć miejsc na starcie do następnego wyścigu. Suzuka okazała się także nieszczęśliwa dla Felipe Massy. Brazylijczyk był jednym z tych, którym nie udało się przejechać nawet jednego pełnego okrążenia. Chwilę potem – jak już pisałam – tor opuścił Robert Kubica.

To chyba McLaren Lewisa Hamiltona dostaje zadyszki…
fot. McLaren

Zdecydowanie brak szczęścia prześladuje Lewisa Hamiltona. Kierowca McLarena, nie dość, że nie ukończył dwóch poprzednich wyścigów, rozbił swój bolid w piątek przed Grand Prix Japonii, został przesunięty o pięć miejsc na starcie do dzisiejszego wyścigu na skutek wymiany skrzyni biegów, to dzisiaj powinien być zadowolony, że w ogóle udało mu się dojechać do mety na wysokiej 5 pozycji. Na 40 okrążeniu, usłyszeliśmy jak Brytyjczyk informuje swojego inżyniera, że w wymienionej właśnie skrzyni biegów nie działa 3. bieg!  Zawodnikiem, który także przedwcześnie ukończył wyścig był Adrian Sutil z Force India. Wyciek oleju z silnika spowodował najpierw niebezpieczny obrót jego bolidu, a potem wyeliminował go z rywalizacji.

Do udanych za to, powinien to GP zaliczyć Michael Schumacher, który jadąc przez cały wyścig tuż za swoim zespołowym kolegą, odziedziczył po nim 6. pozycję, kiedy na 48 okrążeniu od bolidu Rosberga odpadło tylne lewe koło i uderzył on w barierę z opon w zakręcie S.

Niewątpliwie zawodnikiem, który zwrócił dzisiaj uwagę był Kamui Kobayashi. Był to jak do tej pory jego najlepszy wyścig w tym sezonie. Startujący z 14. pola zawodnik BMW Sauber Ferrari ukończył go na 7. pozycji! Częściowo zawdzięcza on swój wynik strategi doboru opon, podobnej do tej wybranej przez Jensona Buttona, którego bolid świetnie spisywał się na twardszej mieszance.

Wyniki GP Japonii na następnej stronie ->

Linię mety GP Japonii bez kolizji i awarii przejechało tylko 16 zawodników.

Poz.

Nr

Kierowca

Zespół

Liczba okrążeń

Czas

Poz. startowa

Punkty

1

5

Sebastian Vettel

Red Bull

53

1:30:27.323

1

25

2

6

Mark Webber

RBR-Renault

53

+0.9 sek.

2

18

3

8

Fernando Alonso

Ferrari

53

+2.7 sek.

4

15

4

1

Jenson Button

McLaren-Mercedes

53

+13.5 sek.

5

12

5

2

Lewis Hamilton

McLaren-Mercedes

53

+39.5 sek.

8

10

6

3

Michael Schumacher

Mercedes GP

53

+59.9 sek.

10

8

7

23

Kamui Kobayashi

BMW Sauber-Ferrari

53

+64.0 sek.

14

6

8

22

Nick Heidfeld

BMW Sauber-Ferrari

53

+69.6 sek.

11

4

9

9

Rubens Barrichello

Williams-Cosworth

53

+70.8 sek.

7

2

10

16

Sebastien Buemi

Toro Rosso

53

+72.8 sek.

18

1

11

17

Jaime Alguersuari

STR-Ferrari

52

+1 okrąż.

16

12

19

Heikki Kovalainen

Lotus-Cosworth

52

+1 okrąż.

20

13

18

Jarno Trulli

Lotus-Cosworth

51

+2 okrąż.

19

14

24

Timo Glock

Virgin-Cosworth

51

+2 okrąż.  

22

15

21

Bruno Senna

HRT-Cosworth

51

+2 okrąż.

23

16

20

Sakon Yamamoto

HRT-Cosworth

50

+3 okrąż.

24

17

4

Nico Rosberg

Mercedes GP

47

Awaria

6

Wyc.

14

Adrian Sutil

Force India-Mercedes

44

Wyciek oleju

15

Wyc.

11

Robert Kubica

Renault

2

Awaria

3

Wyc.

10

Nico Hulkenberg

Williams-Cosworth

0

Kolizja

9

Wyc.

7

Felipe Massa

Ferrari

0

Kolizja

12

Wyc.

12

Vitaly Petrov

Renault

0

Kolizja

13

Wyc.

15

Vitantonio Liuzzi

Force India-Mercedes

0

Kolizja

17

Wyc.

25

Lucas di Grassi

Virgin-Cosworth

0

Kolizja

21

Najnowsze

Nie wiemy co się stało… sprawdzimy…

Tak odpowiadali na pytania dziennikarzy - szef Renault Eric Boullier, szef inżynierów tego zespołu Alan Permane i Robert Kubica...

A miałobyć tak pięknie…
fot. Renault

Wszyscy mieliśmy nadzieję na podium, co tu dużo ukrywać. I z całą pewnością, zdając sobie sprawę z tego, że w trakcie wyścigu mogą zdarzyć się różne rzeczy, nie braliśmy pod uwagę tego co stało się dzisiaj. Robert Kubica po świetnym starcie, wyprzedził Marka Webbera i znalazł się na drugim miejscu, tuż za Sebastianem Vettelem. Na skutek zderzenia Vitalija Petrova z Nico Hulkenbergiem na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa. Kierowcy musieli oczywiście zwolnić. I to prawdopodobnie uratowało naszego kierowcę przed być może groźnym wypadkiem. Całe szczęście! Niestety, już na 3. okrążeniu Polak zakończył udział w wyścigu o GP Japonii. Okazało się bowiem, że jego bolid porusza się na 3 kołach!!! Co się stało? Ktoś nie dokręcił? Coś odpadło? Defekt? Awaria? Czy ludzki błąd? Najbardziej wymowny był chyba gest samego Roberta Kubicy, po tym jak wysiadł ze swojego bolidu – rozłożone ręce w geście bezradności. Nie widzieliśmy chyba jeszcze bezradnego Polaka. Bywał niezadowolony, poddenerwowany, potrafił wyrażać zdecydowane opinie, ale bezradny? Przynajmniej w tym sezonie – chyba jeszcze nie. Renault nie zdobyło dzisiaj ani jednego punktu. Wątpliwym pocieszeniem dla Roberta Kubicy może być to, że najbliższemu rywalowi Polaka w klasyfikacji – Nico Rosbergowi także nie udało się ukończyć dzisiejszego wyścigu.

Więcej na temat GP Japonii możesz przeczytać tutaj.

Najnowsze

Robert Kubica z drugiej linii!

Polak wystartuje do GP Japonii z 3. pozycji, tuż za kierowcami Red Bulla. Po deszczowej sobocie, niedzielny poranek przywitał kierowców ładną słoneczną pogodą.

Sebastian Vettel po raz 13 z pole position!
fot. Red Bull

Na prawie suchym torze Suzuka odbyły się przesunięte na niedzielę kwalifikacje  do GP Japonii. Większość kierowców wyjechała więc na miękkich oponach. Pomimo stresującej nieco dla fanów Roberta Kubicy drugiej sesji, w której Polak uzyskał 9. czas, końcówka okazała się znakomita. Szybsi od niego okazali się tylko kierowcy Red Bulla i Lewis Hamilton. Zespół McLaren zdecydował jednak wczoraj, że w jego bolidzie zostanie wymieniona skrzynia, co oczywiście powoduje przesunięcie zawodnika na starcie do wyścigu o 5 miejsc. Obok Roberta Kubicy wystartuje jutro z 4. pola Fernando Alonso. Niestety, dla zespołu Ferrari,  do pierwszej dziesiątki nie udało się zakwalifikować Felippe Massie. Jenson Button zastosował dziś inną niż wszyscy strategię, wyjeżdżając na początku Q1 na oponach przejściowych, a następnie pod koniec Q3 używając twardych opon. Trudno powiedzieć, czy przyniosło to oczekiwane efekty – ciągle jeszcze panujący mistrz świata uzyskał 6. czas kwalifikacji.

Dobrze poradził sobie zespół Williamsa, którego obydwaj kierowcy znaleźli  się w pierwszej dziesiątce. Jak zwykle Nico Rosberg okazał się szybszy od Michaela Schumachera i to w Q3  aż o ponad 0,5 sekundy.

Najnowsze

Przerwany weekend w Japonii

Podczas pierwszych, piątkowych treningów przed GP Japonii zapowiadano deszcz na sobotę. Czy spodziewano się jednak takiej ulewy? Chyba nie...

Zespół Red Bull przestawił się nawet na sporty wodne podczas kwalifikacji…
fot. Red Bull

Zespoły F1 ujrzały dzisiaj zupełnie zalany tor Suzuka i nic nie zapowiadało od rana, aby deszcz miał przestać padać. Zawodnicy jak zwykle jednak wyjechali, aby wykonać pojedyncze okrążenia i przekonać się osobiście jak sytuacja wygląda z bliska. Najwytrwalsi okazali się Jaime Alguersari i Sebastien Bueami z teamu Toro Rosso, którzy wykonali „aż” po 6 – 8 okrążeń! Byli jedynymi, którzy odnotowali czas jednego okrążenia. Na 15 minut przed zakończeniemi sesji krótką „przejażdżkę” w ulewie zafundował sobie także Robert Kubica. Zbliżenia kamery pokazywały płynącą po torze rzekę. Pod sam koniec regulaminowego czasu na torze pojawił się także Lewis Hamilton. Brytyjczyk, który w piątek miał mniej czasu na sprawdzenie samochodu na Suzuce, poniewaź rozbił swój bolid podczas drugiego okrążenia w pierwszej sesji treningowej nie pojeździł sobie także dzisiaj. To nieprawdopodobne, tu płynie ogromna rzeka! – usłyszeliśmy chwilę później informację Lewisa Hamiltona przekazaną jego inżynierom. Trzeba przyznać, że w takich warunkach wyjazd na tor był dość odważnym, aczkolwiek dość ryzykownym posunięciem.

Już w trakcie 3. sesji zaczęto poddawać pod wątpliwość możliwość przeprowadzenia sobotnich kwalifikacji. Tym bardziej, że zapowiadano nadejście jeszcze większych opadów. Tak też się stało. Pomimo kilkakrotnych prób przesunięcia czasu rozpoczęcia, kwalifikacje zostały przełożone na niedzielę rano, czyli 3:00 czasu polskiego. Ostatni raz podobna sytuacja miała miejsce także w Japonii, w 2004 roku.

 

 

Najnowsze