Wymienili cztery opony w rekordowym czasie

Wymiana wszystkich czterech opon w Formule 1 trwa zaledwie kilka sekund. W normalnym życiu trwa to nieco dłużej, ale znaleźli się śmiałkowie, którzy ustanowili nowy rekord Guinessa.

Niemiecka firma zajmująca się naprawami oraz sprzedażą części do samochodów postanowiła przygotować zespół, który pokusi się o ustanowienie nowego rekordu Guinessa w zmianie kół bez użycia automatycznych narzędzi.

Zamiast pneumatycznej wkrętarki każdy członek zespołu dostał zwykły klucz i jego zadaniem było jak najszybsze zdjęcie koła i założenie nowego. Ekipa czterech mechaników miała do dyspozycji Forda Focusa, w którym udało się tego dokonać w 59,62 sekundy. Poprzedni rekord wynosił 1 minutę 24,23 sekundy.

Zobaczcie, jak cała operacja wyglądała w praktyce.

Najnowsze

Od 29 maja „angliki” są w Polsce legalne

W końcu, po wielu bataliach, można będzie legalnie zarejestrować samochody z kierownicą po prawej stronie. Przepisy zezwalające na to weszły w życie dosłownie kilka dni temu. Czy dobrze, że tak się stało?

Dokładnie 29 maja 2015 roku wprowadzono przepisy, które pozwalają legalnie poruszać się samochodom sprowadzonym z krajów, gdzie odbywa się ruch lewostronny. Przez długi czas polski rząd nie był przychylny takiemu obrotowi spraw, z prostej przyczyny: ze względów bezpieczeństwa. Jazda samochodem z kierownicą po prawej stronie stanowi dość mocne zagrożenie w naszych warunkach. Nawet prosty manewr, taki jak wyprzedzanie, może być nie lada wyzwaniem. Szczególnie, że w naszym kraju nie ma zbyt wiele autostrad, a dominujący typ drogi to jeden pas ruchu.

Wątpliwości rozwiał jednak Trybunał Sprawiedliwości. Polska musiała wprowadzić przepisy, które nie będą dyskryminować samochodów sprowadzonych z Wielkiej Brytanii. 

Według szacunków Ministerstwa Gospodarki, na polskich drogach może się pojawić nawet 200 tysięcy takich samochodów. Wszystko przez dużo niższą cenę wersji z kierownicą po prawej stronie w stosunku do tych, które jeżdżą po stałym lądzie.

Swojego podejścia na pewno nie zmienią ubezpieczyciele, którzy takie samochody traktują w kategorii dużo wyższego ryzyka. Składki będą wyższe, a do tego ubezpieczyciele mogą nie oferować autocasco w pakiecie z OC. Eksperci od ubezpieczeń twierdzą jednak, że z czasem się to zmieni. 

Jedyne modyfikacje, które będą czekać właściciela samochodu z kierownicą po prawej stronie, to zamontowanie prędkościomierza pokazującego kilometry na godzinę, zmiana świateł oraz lusterek wstecznych. Przekładka nie będzie już konieczna, żeby zarejestrować samochód.

Najnowsze

Nowy pomysł na Top Gear

Przyszłość programu Top Gear w stacji BBC nadal nie jest jasna, mimo że jakiś czas temu pojawiły się informacje na temat nowych prezenterów. Kilka dni temu znów w sieci zaczęły krążyć kolejne spekulacje na ten temat.

Top Gear był w ostatnich latach kurą znoszącą złote jaja dla stacji BBC. Dlatego jej włodarze zastanawiają się, jak przywrócić widownię, mimo braku największej gwiazdy show, czyli Jeremiego Clarksona. Jednym z nowych pomysłów na program jest prowadzenie go co tydzień przez innego prezentera.

Jak widać, nie jest łatwo zastąpić Clarksona. Mimo ogłoszenia jakiś czas temu trójki nowych prezenterów, BBC nadal nie jest pewna swoich wyborów. Całkiem możliwe, że w programie znów pojawi się James May i Richard Hammond. Mają oni zainkasować po milion funtów za jeden sezon w odświeżonej formule Top Gear. 

Program mógłby przejąć po części formułę „Have I Got News For You”, czyli talk-show nadawanego w BBC, gdzie w najbliższej przyszłości mógłby się pojawić Clarkson. Jak widać, mimo wcześniejszego bojkotu pozostali panowie dali się chyba przekonać okrągłą sumą.

Z drugiej strony media donoszą, jakoby May i Hammond odrzucili propozycję 4 milionów funtów za prowadzenia programu bez Clarksona.

Przeczytaj też:

Trio z Top Gear ma już nową nazwę programu.

 

Najnowsze

Test Peugeot 508 SW GT 2.0 BlueHDI

Od wielu lat w królestwie samochodów klasy średniej berło władzy dzierży Volkswagen Passat. I kiedy mogłoby się wydawać, że wraz z pojawieniem się jego kolejnej edycji niemiecka dynastia pozostaje niezagrożona, na rynek wkroczył on - francuski książę. Peugeot 508 w odświeżonej odsłonie będzie walczyć o przejęcie władzy w tym segmencie. Tylko czy został do tego dobrze przygotowany?

Pojawił się na rynku w 2010 roku. Jest zatem dość młodym kandydatem w grupie francuskiego producenta. Jednak, jak ostatnio pokazały prezydenckie wybory, wiek nie zawsze ma tak kluczowe znaczenie. Społeczeństwo na głowę państwa wybrało człowieka, który do polityki ma wnieść „powiew świeżości oraz bardzo duże zmiany”. Przegrało to, co bardziej znane, doświadczone i wydawało się, że niezwyciężone.  Zanim jednak wystartują wybory, warto sobie zdefiniować „elektorat” modelu 508. Otóż ten całkiem spory lew zastąpił znany wszystkim model 407 oraz nieco mniej popularny, za to większy 607. Jego bezpośrednim konkurentem jest Volkswagen Passat, który jest obecny na rynku dłużej niż żarówka (a tak dokładnie od 1973 roku), lecz niedawno przeszedł niebywałą odmianę. Czy zatem młody kandydat ma szansę ze starym wyjadaczem?

Francuski zawodnik to samochód niemały i wcale nie są to jedynie optyczne złudzenia. Testowany egzemplarz to wersja kombi (oznaczona jako SW) o długości 4829 mm. Trudno zatem zaprzeczyć, że ten drapieżnik nie jest największym modelem w osobowej ofercie producenta. Dodatkowym atutem jest oznaczenie GT. Fakt, 19-calowe, aluminiowe obręcze robią wrażenie. Tylko czy pod oznaczeniem GT kryje się coś więcej?

Bądź jak kierowca wyścigowy Bentleya!

Wnętrze – spotkanie na szczycie
W kabinie pasażerskiej jest wszystko co niezbędne, aby wygrać ze złośliwymi komentarzami przeciwników francuskiej motoryzacji. Kierowca otrzymuje zatem do dyspozycji ogromną przestrzeń, bardzo komfortowe fotele oraz (a może przede wszystkim) wykonanie na naprawdę wysokim poziome. Ciężko również oprzeć się wrażeniu, że nad projektem pochylił się cały sztab zdolnych projektantów bo wszystko jest bardzo ładne, przemyślane w dobrym guście. Pokłony oddali nawet użytkownicy niemieckich samochodów klasy premium, zatem z tego testu Peugeot 508 wyszedł obronną ręką. Czerwone przeszycia biegnące po skórze czarnej jak noc to kolejny, bardzo subtelny znak, że oto mamy do czynienia z wersją wyposażenia GT. Ale na tym się kończy. Jest minimalistycznie i elegancko zarazem, czyli tak, jak w tym segmencie być powinno. Ogromna, tylna kanapa skutecznie zachęca do dłuższych podróży z rodziną na pokładzie. Wsparciem ma być przepastny bagażnik o pojemności 612 litrów. Trzeba zaplanować podróż po Afryce, aby zapełnić go w stu procentach. Ale oprócz faktu, że jest bardzo ustawny, jest również bardzo praktyczny. Siatka, schowki po bokach oraz składanie oparć tylnej kanapy za pomocą jednego przycisku ma ułatwić nam pakowanie niemal pod każdym względem (o minimalnym progu załadunku nie wspominając). Zatem na co czekać? Ruszajmy w drogę.

Bądź jak kierowca wyścigowy Bentleya!

Jazda – walc wiedeński
Testowany egzemplarz krył pod maską nie lada niespodziankę, w postaci najmocniejszego w ofercie diesla. Ta wysokoprężna jednostka o pojemności 2.0 oraz mocy 180 KM jest dostępna wyłącznie w najwyższej opcji wyposażenia Allure (lub w wersji GT) i to jest zła wiadomość. Na szczęście jedyna. Samochód generuje aż 400 Nm momentu obrotowego, który jest dostępny już od 2000 obr/min. Jeżeli te cyferki dla kogoś są wielką niewiadomą i nie jesteście w stanie odczytać, co się za nimi kryje, serdecznie zachęcam do jazdy próbnej. Wtedy jasnym stanie się wszystko. Głównie to, ze praca silnika jest wręcz wzorowa. Ani przez chwilę nie daje się odczuć jakichkolwiek niedoborów mocy. Silnik pracuje cicho i tak pozostaje niezależnie od prędkości, z jaką się poruszamy. Choć wysokoprężne jednostki lubią sobie powarczeć, ten ukryty pod maską Peugeota 508 SW jest wyjątkowo łagodny w wydawanych przez siebie odgłosach. Mimo sporej masy (1620 kg) francuski kolos rusza ze świateł z niezwykłą gracją. Kto śmie wątpić, że 180 koni nie poradzi sobie z tym krążownikiem, ten czym prędzej powinien zasiąść za jego kierownicą. Przy bardzo spokojnej jeździe nie udało się nam zejść poniżej 8 litrów na 100 km w cyklu miejskim. Zużycie na takim poziomie nie jest ani technologicznym cudem, ani zamachem na portfel użytkowników.  Wynik jest takim, jakiego można się było spodziewać.

Do współpracy jednostce została przydzielona automatyczna, 6-biegowa skrzynia biegów. O jej pracy również można się wypowiedzieć w samych superlatywach, chociaż kolejne przełożenia mogłaby wrzucać nieco szybciej. Robi to jednak płynnie, dyskretnie i wręcz niewyczuwalnie, a to w tym segmencie wcale nie jest regułą. No dobrze, ale przecież symbol GT do czegoś zobowiązuje. Dlatego też producent pomyślał o trybie Sport. Co się dzieje po jego wyborze? Czy skrzynia zaczyna pracować w prędkością karabinu maszynowego? Niekoniecznie. Automat opóźnia zmianę biegu na kolejny, dzięki czemu silnik wchodzi na nieco wyższe obroty. Ale z układu wydechowego nie wydobywa się ogień a kolejne przełożenia nie wskakują na swoje miejsce z prędkością myszołowa. Subtelnej, sportowej nuty można się jedynie dopatrzeć w zawieszeniu. Jest nieco sztywniejsze, niż można by się spodziewać po dużej i ciężkiej limuzynie. Dzięki temu samochód nie wychyla się zbytnio na zakrętach, a na nierównościach nie buja jak na oceanie. Do takich wrażeń z jazdy z pewnością przyłożyły się niskoprofilowe opony, w jakie został wyposażony nasz egzemplarz.

Bądź jak kierowca wyścigowy Bentleya!

Werdykt – 508 na prezydenta
Peugeot 508 jest potężnym kombi, które nie tylko urzeka wyglądem zewnętrznym – kabina pasażerska to czysty popis wzornictwa przemysłowego. Auto wprawdzie jest bardzo zwrotne i gwarantuje doskonałą widoczność zza kierownicy, jednak duże gabaryty nie zawsze są zaletą w poruszaniu się po mieście. Całą paletę plusów 508 pokaże natomiast w trasie, kiedy ogromny bagażnik połknie wszystko, co do niego wrzucimy. Całość skutecznie wprawi w ruch wysokoprężny silnik.

Czy zatem ten francuski dyplomata ma szansę w starciu z niemiecką tradycją? Naszym zdaniem ma i to całkiem spore, dzięki temu, że komfort podróżowania oferuje najwyższy. Wysokie są również jego ceny i właśnie to może zniechęcić potencjalnych nabywców. Kwota za nowego Peugeota 508 SW startuje od równych 100 000 złotych (z silnikiem 1.6 THP o mocy 165 KM). Za egzemplarz wyposażony w 150-konnego diesla musimy zapłacić już 112 300 złotych. Testowana wersja GT zaczyna się od 148 900 złotych. Jeżeli do tego dorzucimy elektrycznie sterowaną klapę bagażnika (3200 złotych), nawigację z systemem nagłośnienia JBL (2900 złotych) to okaże się, że otrzemy się o 160 000 złotych, a to już jest bardzo poważny wydatek. Producent dołożył jednak wszelkich starań, aby ta cena była uzasadniona. I naszym zdaniem jest. To fantastyczny, piękny samochód, z którego nie chce się wysiadać ani na chwilę, leniwie tocząc się ulicami miasta.

Na TAK:
– bardzo łady wygląd zewnętrzny
– ładnie wykonana kabina
– nieco usztywnione zawieszenie
– elastyczny silnik

Na NIE:
– wysoka cena

Peugeot 508 SW GT 2.0 BlueHDI – dane techniczne:
Silnik – wysokoprężny, BlueHDI
Pojemność skokowa – 1997 cm3
Maksymalna moc – 180 KM przy 3750 obr/min
Moment obrotowy – 400 Nm przy 2000 obr/min
Skrzynia biegów – automatyczna, 6-biegowa
Napęd – na przednią oś
Przyspieszenie 0-100 km/h – 8,6 s
Prędkość maksymalna – 226 km/h
Masa własna – 1620 kg
Pojemność bagażnika – 612 litrów
Długość/szerokość/wysokość – 4829/1853/1476 mm

Najnowsze

Toyota Yaris kontra czołg

Kilka dni temu doszło do kuriozalnej stłuczki na jednej z niemieckich dróg. Toyota Yaris prowadzona przez studentkę, zmierzyła się z brytyjskim czołgiem Challenger II kierowanym przez młodego żołnierza.

Tym razem nie zdarzyło się to na rosyjskich drogach. Miejscem akcji był utwardzony kawałek jezdni, niedaleko Lippe, po którym poruszała się kolumna wojska. Wtem na drodze pojawiła się Toyota Yaris, która wymusiła pierwszeństwo na nadjeżdżającym czołgu Challenger II.

Za kierownicą Yaris znajdowała się 18-letnia studentka, którą uratowała szybka reakcja kierowcy czołgu. Zdążył nieco zwolnić. Mimo to wojskowa maszyna bez problemu przejechała po Toyocie, praktycznie ją miażdżąc.

Patrząc na obrazki widać, że niewiele brakowało by zdarzyła się tragedia. Na nic zdaje się strefa zgniotu i poduszki powietrzne, gdy samochód zderzy się z ważącym ponad 60 ton kolosem. Kierowca Toyoty może mówić o sporym szczęściu. Żołnierze po całym zajściu pomogli studentce odholować samochód. 

Straty oszacowane przez ubezpieczyciela samochodu wynoszą 13 200 dolarów. Tylko czołg wyszedł z całego zajścia bez zadrapań. 

Najnowsze