Wygraj przejazd z Robertem Kubicą!

Marzy Ci się przejażdżka u boku Roberta Kubicy? Teraz masz na to szansę! Wystarczy wziąć udział w konkursie Renault. Trzy osoby wygrają przejazd samochodem wyścigowym, Renault Megane Trophy, który poprowadzi po torze w Poznaniu jedyny polski kierowca w Formule 1.  

fot. Renault

Zwycięzcy odbiorą nagrodę 17 lipca br. podczas N-GINE RENAULT F1 TEAM SHOW, jednego z największych wydarzeń sportów motorowych w Polsce.

Konkurs został stworzony z myślą o klientach, którzy złożyli bądź złożą zamówienie na samochód Renault w okresie od 16 czerwca do 10 lipca br. Zwycięzcy, poza ekscytującym przejazdem po torze wyścigowym z kierowcą F1, otrzymają także zaproszenie do sektora VIP podczas N-GINE RENAULT F1 TEAM SHOW w Poznaniu oraz plakat Roberta Kubicy z dedykacją. Konkurs potrwa do 11 lipca. 

Renault Megane Trophy to flagowy samochód wyścigów World Series by Renault. Pod maską posiada silnik V6 3.5l 24V, który osiąga moc 360 koni mechanicznych!  Do uzyskania prędkości 100 km/h potrzebuje zaledwie 3,67 s. Nowe Megane Trophy, wzorem modeli GT, jest także wyposażone w system otwierania drzwi do góry. 

Robert Kubica za kierownicą Renault Megane Trophy.
fot. Renault

Już 17 lipca br., podczas N-GINE RENAULT F1 TEAM SHOW, tor wyścigowy w Poznaniu zamieni się na jeden dzień w miasteczko F1. W programie: przejazd bolidu Renault F1 Team, przejazd Formuły Renault 2.0, okrążenia w Megane Trophy, prezentacje innych sportowych modeli Renault oraz pit stop, czyli zmiana opon na czas, symulatory F1, konkursy i wiele innych atrakcji. Wstęp wolny!

Najnowsze

Wygrana Motocaina.pl na Grand Prix Fiata!

Magdalena Wilk, kierowca wyścigowy i dziennikarka współpracująca z kobiecym portalem motoryzacyjnym wywalczyła dla Motocaina.pl zwycięstwo w Pucharze Pań Grand Prix Fiata. Jednocześnie jest pierwszą kobietą w historii tych zawodów, która zajeła miejsce w top 10 klasyfikacji generalnej! Oto jej relacja.

Jak co roku, także tym razem w Grand Prix Fiata, odbywającym się w upalny czerwcowy dzień, wzięło udział kilkudziesięciu dziennikarzy. Większość z nich to Polacy, ale nie zabrakło także gości z Litwy. Zawody odbywały się pod patronatem Auto Klubu Dziennikarzy Polskich oraz Fiat Auto Poland S.A. we współpracy z Automobilklubem Kieleckim. W rywalizacji sportowej wzięło udział 61 dziennikarzy, w większości zajmujących się tematyką motoryzacyjną.

Abarth 500 to świetne auto na tor.
fot. Fiat

Na dobry początek, rejestracja i losowanie numerków startowych. Wyciągam dość odległy, bo 23., co jednak dało mi możliwość spokojnej obserwacji prób i „przejścia” trasy po torze. Do końcowej klasyfikacji mierzony jest czas przejazdu łącznie z czterech odcinków – dwóch pierwszego dnia i dwóch drugiego. Zawody rozgrywają się na małej pętli toru Kielce – urozmaicono je przez ustawienie pachołków, które z jednej strony miały za zadanie nieco spowolnić zapędy uczestników do szybkiej jazdy, z drugiej nadać trasie bardziej technicznego charakteru. Do dyspozycji uczestników udostępniono dwa modele samochodów – Alfa Romeo Mito 1.4 z silnikiem o mocy 155 KM oraz Abarth 500 ze 135-konną jednostką napędową. Każdą próbę sportową można przejechać dwukrotnie, za każdym razem innym modelem, zatem każdy z uczestników ma takie same warunki rywalizacji. Dzięki temu o końcowym wyniku zdecydują przede wszystkim umiejętności kierowców.

Przede mną pierwsza próba – zasiadam najpierw do Abartha. Ale cóż to? Przy tak dużym upale opony wręcz „rozpływają” się i trzeba pilnować, żeby na dohamowaniach samochód nie uśliznął się, nie obrócił i zmieścił między słupkami (każde dotknięcie kosztuje dodatkowe karne sekundy). Ze względu na „kjs-owy” charakter prób (mnóstwo manerwowania między pachołkami), należy odpowiednio operować biegami; zdarza się, że na wyjściu z zakrętu nieco brakuje mocy jednostce. Przesiadka do Alfy owocuje moim lepszym samopoczuciem, bo MiTo prowadzi się bardziej stabilnie, choć dalej moja jazda wygląda dość nerwowo, ze względu na zbyt mocno rozgrzane opony.

Alfa Romeo MiTo zachowuje się stabilnie nawet przy gwałtownych manewrach.
fot. Fiat

Wprost z toru jedziemy na konferencję, gdzie zaprezentowano dwa, wyjątkowo ciekawe samochody: Alfa Romeo Giulietta oraz Fiat 500C (o których już niebawem przeczytacie szerzej na Motocaina.pl). Jednak wszyscy czekają jak na szpilkach na wstępne wyniki – 12 miejsce w klasyfikacji generalnej oraz pierwsze wśród pań nie dawało mi pełnej satysfakcji. Wiedziałam, że jutro też jest dzień – mój plan to pierwsza dziesiątka!

Rano okazuje się, że pogoda nam jednak niesprzyja – „rozpływam” się – podobnie jak opony – w trzydziestostopniowym upale. Dzisiejsze próby okazują się jeszcze bardziej techniczne, z większą ilością pachołków. Jako kierowca wyścigowy za pachołkami nie przepadam… Ale nie wybrzydzam i zasiadam za sterami obu samochodów wiedziona nadzieją, że sobie poradzę. Udaje mi się nie potrącić ani jednego słupka. Oczywiście emocje i moja wrodzona ambicja sprawiają, że lekko szarżuje w niektórych miejscach i tracę cenne dziesiątki sekund. Jednak i tak rezultat zawodów uznaję za zadowalający – 10. miejsce w klasyfikacji generalnej na 61 startujących – to najlepszy wynik wśród pań od początku kilkudziesięcioletniej rywalizacji w Grand Prix Fiata.

Na podium pucharu pań jedynie Magda Wilk (najwyższy stopień) reprezentowała medium stricte motoryzacyjne.
fot. Fiat

Żałuję, że nie mogłam na równi rywalizować z kobietami; przyjechało ich bardzo niewiele i nie reprezentowały mediów motoryzacyjnych. Za swoich męskich przeciwników miałam nie byle kogo – część dziennikarzy to również licencjonowani kierowcy wyścigowi, z którymi nieraz spotykałam się na torach w Polsce oraz zagranicą. Niektórzy z nich wielokrotnie bywali na GP Fiata, znają układ toru i prób; często ustawiają sobie podobne manerwy podczas własnych, dziennikarskich, testów samochodów. Ja startowałam pierwszy raz, zatem co będzie za rok?

Oczywiście odbędzie się kolejny, już XVIII Grand Prix Fiata, co oznacza, że będę miała okazję powalczenia o jeszcze wyższą lokatę.

Najnowsze

Szkolenie dla kobiet z jazdy motocyklem

Motocyklistki, które posiadają jednoślad Suzuki mogą już niebawem wziąć udział w Wyższej Szkole Jazdy dla Kobiet, czyli kolejnej edycji Suzuki Shell Moto Szkoły przeznaczonej wyłącznie dla pań!

fot. Suzuki

Szkolenie odbędzie się 10 lipca w Modlinie. Zajęcia mają charakter jednodniowego szkolenia, w trakcie którego początkujące jak i doświadczone kobiety na motocyklach będą mogły doskonalić swoje jednośladowe umiejętności pod okiem wykwalifikowanych instruktorów.

Cena kursu wynosi 149 zł. Zapisy według kolejności zgłoszeń prowadzi organizator szkolenia, Janusz Czaja tel.: 607  279 058, e-mail: motoszkola@op.pl

Więcej informacji na stronie www.suzuki-moto.pl

*szkolenie organizowane tylko dla posiadaczy motocykli Suzuki

Najnowsze

Jak podnieść motocykl?

Która z nas w swojej karierze kierowcy motocykla nie zaliczyła tzw. parkingówki? Co zrobić, gdy znajdziemy się w tym, wydawało by się, trudnym dla nas położeniu? Nie zawsze mamy możliwość skorzystania z czyjejś pomocy. Oto kilka cennych porad, jak sobie poradzić samej.  

Każdej z nas, kobiet, które jeżdżą na motocyklu, choć raz w życiu przydarza się ta mało komfortowa sytuacja, kiedy musimy przywrócić do pionu motocykl po jego upadku na podłoże. Niejednokrotnie bywa tak, że musimy sobie wtedy radzić same. Zdarzyć się to może na ruchliwej drodze, na światłach, na parkingu przed własnym domem lub (czego serdecznie nie życzymy) po tzw. szlifie. W złości i zakłopotaniu, często nie wiemy co zrobić. Jednak ten napływ adrenaliny może nam pomóc…

Obiegowa opinia, że trzeba mieć sporo krzepy aby podźwignąć motocykl z ziemi, nie jest prawdą. Otóż istnieją metody, które pozwalają przeciętnej kobiecie na podniesienie motocykla ważącego grubo powyżej 250 kilogramów. Oto kilka porad mogących przydać się w tych krępujących sytuacjach. Odnoszą się one głównie do sytuacji szosowych i upadków na twardym szutrze.

W ferworze emocji czasem zdarza się upadek przy niewielkiej prędkości.
fot. Motocaina
Nie rozkładaj rąk, nie panikuj, ale postaraj się poradzić sobie samej.
fot. Motocaina

1. Motocykl przechyla się na tyle, że czujesz, że go nie utrzymasz w pionie. W żadnym razie nie próbuj na siłę go ratować. Najważniejsze jest, abyś Ty, a zwłaszcza Twoje nogi (które najczęściej cierpią przy tego typu zdarzeniach) wyszły z tej opresji bez szwanku. Staraj się usunąć kończyny spod maszyny tak szybko jak to możliwe i natychmiast wyłącz zapłon w motocyklu oraz przekręć kluczyk w stacyjce w pozycję „OFF”.

2. Kiedy motocykl już upadnie, przede wszystkim nie panikuj (uwierz, zdarza się to praktycznie każdemu motocykliście). Staraj się na spokojnie ocenić co się stało i w miarę możliwości chwilę ochłonąć.

2. Jeśli jesteś w stanie dosięgnąć do dźwigni zmiany biegów, postaraj się wbić – nawet ręcznie – pierwszy bieg. To zabezpieczy motocykl przed ewentualnym przetoczeniem się, gdy będziesz go unosić. Innymi słowy, ta czynność unieruchomi koła.

3. Jeżeli motocykl leży na prawej stronie, rozłoż stopkę.

4. Sprawdź, czy nic z motocykla nie wycieka (płyny, olej) oraz czy wokół nie leżą żadne większe zanieczyszczenia, które mogłyby przeszkodzić lub ewentualnie spowodować poślizg (Twoich stóp lub motocykla). Podłoże powinno być w miarę stabilne.

Zdarza się, że dużo osób Ci się przygląda. Liczy się spokój i odpowiednia metoda.
fot. Rafał Kaliński

5. Teraz upewnij się, że przednie koło dotyka ziemi. Jeśli nie, to przekręć kierownicć tak, by koło było odwrócone ku podłożu.

6. Przykucnij tyłem do motocykla tak, aby Twoje biodra były mniej więcej na wysokości kanapy, złap za prawą manetkę kierownicy oraz część nieruchomą (najlepiej metalową) tuż pod siedzeniem. UWAGA! Nie należy chwytać elementów wykonanych z tworzywa sztucznego, owiewki czy tez cześci akcesoryjnych, bo mogą się poprostu urwać.

7. Teraz wystarczy dobrze się zaprzeć, odepchnąć nogami od podłoża wywierając nacisk na kanapę, a tym samym na cały motocykl, kierując go ku górze. Wstając na coraz bardziej wyprostowane nogi, maszynę skłaniamy do powrotu do pionu. Jednocześnie warto pomagać sobie zarówno lewą, jak i prawą ręką, które trzymając manetkę i element pod siedzeniem mają stabilizować ruch motocykla, ale też mogą go podciągać do góry.

Nie należy się obawiać, że motocykl się przewróci, bo wcześniej zablokowałyśmy koła (wbicie pierwszego biegu) i rozłożyłyśmy stopkę. Motocykl powinien delikatnie na nią opaść.

Jeżeli jednak motocykl leży na lewej stronie, można zastosować tę samą technikę, jednak należy utrzymać motocykl w pozycji pionowej zaraz po jego powrocie do góry. Odwracamy sie przodem i otwieramy stopkę. Wbrew pozorom to na prawdę proste, a technika ta jest bardzo bezpieczna dla Twojego kręgosłupa. 

Kiedy motocykl upadnie na lewą stronę:

 Kiedy motocykl upada na prawa stronę:

Najnowsze

Anna Dereszowska trenuje przed Małym Dakarem

Za kilka dni odbędzie się XVI Rajd Drezno-Wrocław. W największej przeprawowej przygodzie w Europie, w której do pokonania będzie ponad 1.400 kilometrów tras, wystartuje ponad 350 załóg. O najwyższe laury walczyć będzie RMF Caroline Team, a w nim Anna Dereszowska i Marta Grzywacz.

fot. RMF Caroline Team

Pod okiem zawodników RMF Caroline Team kolejne off-roadowe szlify zbierali: Ania Dereszowska, Piotr Grabowski, Piotr Zelt, Tadeusz Sołtys, Marta Grzywacz i Piotr Jaworski. Na pustyni Siedlec przygotowywali się na RMF Morocco Challenge.
– Cieszę się z każdej możliwości prowadzenia terenówki – dlatego jestem dziś tutaj. Wraz z Piotrem  jeździmy w piaszczystym terenie, aby jak najlepiej przygotować się do zmagań w Maroku. Choć jak twierdzą znawcy, pustynny piasek jest zupełnie inny, to możliwość jazdy w takim terenie na pewno pozwoli nam lepiej przemierzać afrykańskie szlaki – mówiła rozpromieniona Ania Dereszowska.

– Aby jak najlepiej przygotować się do startu w tym rajdzie postanowiliśmy przetestować nasz sprzęt. Wybraliśmy tereny jury krakowsko-częstochowskiej ze względu na dość duże zróżnicowanie terenu. W ostatniej edycji rajdu zdobyliśmy 1. miejsce w klasyfikacji Teamów. Chcielibyśmy ten wynik w tym roku powtórzyć – powiedział Rafał Płuciennik.

– Drezno-Wrocław to bardzo wymagający rajd. Tydzień walki na bezdrożach, tysiące przejechanych kilometrów OSowych, kurz, błoto i piach, kilkuset kilometrowy Hannibal, na którego przebycie zawodnicy będą mieli jeden dzień … a wszystko zakończone metą tuż za rzeką Kwisą. Będzie ciężko – zapowiedział Albert Gryszczuk.

Najnowsze