Wyciekły zdjęcia Mercedesa SL po face-liftingu

Sezon letni już dawno za nami, ale nie przeszkadza to producentom w oferowaniu nowości ze składanym dachem. Na kilka tygodni przed targami w Los Angeles wypłynęły pierwsze zdjęcia odświeżonego Mercedesa SL na rok 2016.

Producent ze Stuttgartu postanowił odświeżyć swojego flagowego roadstera. Mercedes SL po face-liftingu różni się kilkoma detalami od dotychczasowego modelu. Przede wszystkim zmieniono mu grill, który tym razem nawiązuje do topowego modelu AMG GT. Przy okazji pojawiły się nowe zderzaki z powiększonymi wlotami powietrza oraz reflektory w technologii LED.

W tylnej części nadwozia zmieniono lampy, zainstalowano nowy dyfuzor oraz błyszczące, chromowane końcówki wydechu. W wersji AMG dołożono do tego nakładki na progi oraz detale wykonane z karbonu. Sportowa wersja posiada również nowy wzór felg.

We wnętrzu dokonano kilka kosmetycznych zmian. Pojawił się nowy ekran nawigacji oraz zmieniono wygląd deski rozdzielczej. Oprócz tego jest tam nowy zegarek oraz mnóstwo włókna węglowego jako wykończenie. Przy skrzyni 9G-TRONIC znajduje się nowy przełącznik trybów jazdy (Individual, Comfort, Sport, Sport+ oraz Race). 

Producent nie zdradził jeszcze, jakie jednostki pojawią się pod maską odświeżonej wersji. Dowiemy się o tym dopiero za kilka dni.

Najnowsze

Najmniejsza akcja serwisowa na świecie

Przed nami jedna z największych akcji serwisowych, która zostanie zorganizowana przez koncern Volkswagen, a tymczasem Rolls-Royce postanowił wezwać do serwisu jeden ze swoich modeli. Dosłownie, jeden.

Brytyjski producent ogłosił właśnie kampanię przywoławczą dla wszystkich modeli Ghost, które zostały wyprodukowane w 2014 roku i trafiły na rynek amerykański. 

Powodem takiej akcji jest możliwość wystąpienia problemów z działaniem poduszek gazowych u kierowcy i pasażera. Może to mieć związek z dużą aferą wokół firmy Takata, która dostarczała komponenty m.in. dla koncernu BMW, pod którego skrzydłami od wielu lat znajduje się marką Rolls-Royce.

Przypadek trafił dosłownie jeden taki egzemplarz. Jest to samochód wyprodukowany 23 stycznia 2014 roku, który znajduje się na terenie Stanów Zjednoczonych. Jego właściciel został już poinformowany o konieczności wizyty w najbliższej, autoryzowanej stacji obsługi marki Rolls-Royce. Wadliwe elementy zostaną wtedy wymienione. 

Rolls-Royce Ghost to najmniejszy model brytyjskiego producenta. Limuzyna kosztująca na amerykańskim rynku nieco ponad ćwierć miliona dolarów ma pod maską silnik V12 biturbo o pojemności 6,6 litra. Jednostka rozwija moc 570 KM oraz 780 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Do setki przyspiesza w 4,9 sekundy.

Najnowsze

Kategoria B po 4 stycznia – zmiany komentuje instruktor Tomek Kulik

Kierowców chętnych do zrobienia prawa jazdy czekają ogromne zmiany. Jedną z najbardziej dyskutowanych jest kurs z doskonalenia techniki jazdy konieczny do zaliczenia po odebraniu prawa jazdy. Jak komentuje to warszawski instruktor Tomek Kulik?

Wszystkie zmiany wymieniamy pod komentarzem Tomka Kulika.

„Życie kierowcy jest pełne zmian – przyzna każdy, kto jeździ motocyklem lub autem dłużej niż dziesięć lat. A to trzeba wozić dzieci w specjalnych fotelikach, a to trzeba jeździć z włączonymi światłami mijania cały rok, a to można wsiadać na mordercze motocykle klasy 125 bez przygotowania. Są jednak zmiany, o których kilka lat temu nie śniło się nawet posłom Niesiołowskiemu i Macierewiczowi – taka zmiana dotknie osoby, którym uprawnienia kategorii B zostaną nadane decyzją administracyjną po 4 stycznia 2016. Otóż ci kierowcy w okresie między czwartym a ósmym miesiącem od otrzymania uprawnień, mają obowiązek przejść szkolenie dodatkowe w wymiarze dwóch godzin teorii i jednej godziny praktyki. Teorią zajmą się WORD’y, zaś praktyką ODTJ’ty (ośrodki doskonalenia techniki jazdy). Koszt: 300 zł za całość. Cel: wystraszyć uczestnika zajęć udowadniając, jak łatwo stracić panowanie nad pojazdem.

Pomysł zacny, bo młody kierowca powinien się szkolić, by bezpieczniej korzystać z drogi. Jednak gdy przyjrzymy się bliżej przedsięwzięciu zafundowanemu przez ustępującą ekipę, to okazuje się, że:

– po pierwsze: ośrodków uprawnionych do realizacji owych szkoleń jest niewiele, a w niektórych regionach nie ma ich wcale. Np. mieszkańcy Szczecina będą jeździć do ośrodków w Poznaniu i Bydgoszczy, bo nic bliżej nie ma… Można przyjąć, że Polak jest z natury przyzwyczajony do radzenia sobie w życiu, bo i zaborcy nie byli dla nas zbyt łaskawi, ani okupanci, o komunistach nie wspominając, więc jakoś to będzie. Jak? Prosto: wycieczki autokarowe grup zorganizowanych do ośrodków doskonalenia techniki jazdy, by zaliczyć praktykę, otrzymać stosowne zaświadczenie, którego przedłożenie w urzędzie spowoduje zachowanie uprawnień. Mówiąc po ludzku: kto nie zaniesie kwitu do urzędu najdalej w osiem miesięcy od otrzymania uprawnień, będzie je miał zatrzymane.

– po drugie: zestawiając możliwości przerobowe istniejących ODTJ’ów z ilością wydawanych rocznie praw jazdy okazuje się, że ośrodki będą od maja pracowały po szesnaście godzin dziennie, z niedzielą i Bożym Ciałem włącznie. Może się okazać brutalnie, że spora część młodych stażem kierowców nie będzie mogła zaliczyć obowiązkowego szkolenia, bo nie będzie terminów. Czyli ich prawo jazdy stanie się chwilowo nieważne, do czasu nadrobienia zaległości szkoleniowo-biurowych. Są to szacunki ostrożne, biorące poprawkę na fakt, że obecnie mamy oblężenie ośrodków szkolenia kierowców, więc po zmianach frekwencja będzie mniejsza.

Cóż, uchwalono co uchwalono, więc pomyślmy, jaki cel ma takie przedsięwzięcie. Pomysł, by młodzi kierowcy podnosili swoje umiejętności jest słuszny. Drogi są wspólne, warunki atmosferyczne w naszej części globu zmienne i bogate w atrakcje, szczególnie zimą. Zatem umiejętność skutecznego kierowania autem na ośnieżonej i oblodzonej nawierzchni jest nie do przecenienia. Ponadto Jewropiejskij Sajuz* nałożył na Polskę obowiązek poprawy bezpieczeństwa na drogach. Rozwiązań do wyboru było wiele, choćby: eliminacja zbędnych znaków pionowych, uporządkowanie oznaczenia poziomego, zajęcia z wychowania komunikacyjnego prowadzone w szkołach przez specjalistów (obecnie większość nauczycieli zajmujących się tym przedmiotem nie ma prawa jazdy…), egzaminowanie kandydatów na instruktorów nauki jazdy z umiejętności prowadzenia pojazdu ZANIM przystąpią do kursu i egzaminu instruktorskiego, budowa większej ilości rond w miejscach gdzie nie jest konieczna sygnalizacja świetlna, budowa pasów rozbiegowych, i wiele więcej.

Wybrano rozwiązanie najbardziej kontrowersyjne, kosztujące 300 zł za trzy godziny… To nie pierwszy przypadek, gdy urzędnicy dają popis niekompetencji. Nadal kandydat na instruktora nauki jazdy nie jest egzaminowany z techniki jazdy zanim zacznie ubiegać się o uprawnienia. Nadal trzeba kursanta na kursie kategorii A wsadzać na „sześćsetkę” od pierwszej lekcji. Nadal nasza Ustawa prawo o ruchu drogowym nie jest spójna z Konwencją Wiedeńska o ruchu drogowym. Nadal odpowiedzi do pytań egzaminacyjnych są tajne…

Szkolenie młodych kierowców powinno być jak najlepsze, ale nie w tej formie.

* Unia Europejska – autor używa fonetycznej nazwy w języku rosyjskim

Tomasz Kulik – instruktor nauki jazdy i techniki jazdy, były kierowca alarmowy wojskowej jednostki specjalnej, rezerwista ŻW.”

Co się zmienia dokładnie (za akademia.autoswiat.pl)

1. Obowiązkowy teoretyczny kurs doszkaląjący
Nowo upieczeni kierowcy, którzy uzyskają uprawnienia po 4 stycznia 2016 roku będą musieli między 4 a 8 miesiącem – począwszy od dnia, w którym zostanie wydany dokument – zgłosić się na dwugodzinny teoretyczny kurs doszkalający, prowadzony przez Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego. Kurs obejmował będzie czynniki mające wpływ na bezpieczeństwo ruchu drogowego, problematykę wypadków drogowych oraz psychologicznymi aspektami związanymi z prowadzeniem samochodu.

2. Obowiązkowe szkolenie praktyczne
Także między 4 a 8  miesiącem okresu próbnego, konieczne będzie też zaliczenie godzinnego szkolenia praktycznego, prowadzonego w formie ćwiczeń m.in. jazdę na zakręcie na śliskiej nawierzchni, efektywne hamowanie z sy-stemem ABS, wychodzenie z nieplanowanego poślizgu. Zajęcia będą odbywać się w tzw. ODTJ-ach, czyli Ośrodkach Doskonalenia Techniki Jazdy. Instruktorzy mają m.in. jak zachować się w sytuacji, gdy auto wpadnie w niekontrolowany poślizg. Zaświadczenie o zaliczeniu szkoleń trzeba będzie przedstawić staroście.

Koszty kursu (zarówno praktycznego, jak i teoretycznego) pokrywać będą sami kierowcy – zgodnie z projektem cena szkoleń nie może być wyższa niż 300 zł (100 zł teoria i 200 zł praktyka).

3. Dodatkowe limity prędkości dla młodych kierowców
Nowe przepisy, w okresie pierwszych 8 miesięcy od dnia odebrania prawa jazdy, przewidują wprowadzenie oddzielnych limitów prędkości dla młodych kierowców. Początkujący kierowcy w obszarze zabudowanym nie będą mogli przekraczać prędkości 50 km/godz., 80 km/godz. poza obszarem zabudowanym oraz 100 km/godz. na autostradzie i drodze ekspresowej dwujezdniowej, nawet jeśli znaki drogowe będą pozwalać na danym odcinku na szybszą jazdę.

4. Zakaz podejmowania pracy jako kierowca przez 8 miesięcy
Osoby, które z uzyskają prawo jazdy po 4 stycznia 2016 roku w ciągu pierwszych 8 miesięcy od zdobycia uprawnień, nie będą mogli podejmować pracy zarobkowej w charakterze kierowcy pojazdu określonego w prawie jazdy kategorii B.

5. Zakaz prowadzenia działalności gospodarczej ściśle związanej z prowadzeniem auta
Obowiązywał one będzie przez pierwsze 8 miesięcy od uzyskania uprawnień.

6. Dłuższy okres próbny dla osób łamiących przepisy kodeksu drogowego
Zgodnie z nowymi wytycznymi Starosta może wydać decyzję administracyjną o przedłużeniu okresu próbnego o kolejne 2 lata, jeżeli w tym czasie kierowca popełni dwa wykroczenia drogowe stwierdzone m.in. mandatem karnym lub prawo mocnym wyrokiem sądu.

7. Niedoświadczeni łatwiej będą mogli stracić prawo jazdy
Nowelizacja do ustawy o ruchu drogowym przewiduje także cofnięcie uprawnień osobom, które popełnią w okresie próbnym co najmniej trzy wykroczenia ukarane mandatem karnym lub jedno przestępstwo drogowe.

Od 4 stycznia 2016 roku wróci także słynny „zielony listek”. Kierowcy, którzy zdobędą po raz pierwszy uprawnienia do prowadzenia samochodu, przez pierwsze 8 miesięcy, od momentu wydania dokumentów, będą mogli poruszać się jedynie samochodami oznakowanym zarówno z tyłu i z przodu okrągłą nalepką barwy białej z zielonym symbolem liścia klonowego.

ZMNIEJSZONE LIMITY PUNKTÓW KARNYCH DLA MŁODYCH KIEROWCÓW

TAK JEST
Aktualnie kierowcy posiadający prawo jazdy krócej niż rok mogą w ciągu 12 miesięcy uzbierać najwyżej 20 punktów – po przekroczeniu dopuszczalnego limitu bezwzględnie tracą uprawnienia. Z kolei kierowcy z dłuższym stażem za kółkiem (posiadający prawo jazdy powyżej roku) mogą zgromadzić maksymalnie 24 punkty karne. Ci którzy przekroczą wspomniany limit zostają skierowani na egzamin sprawdzający kwalifikacje w praktyce wygląda on tak samo, jak ponowny egzamin teoretyczny i praktyczny na prawo jazdy. Doświadczeni kierowcy mają jednak dodatkowe koło ratunkowe, w postaci kursu redukującego punkty karne (organizowane przez wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego). Dzięki niemu można zredukować raz na pół roku, swój dorobek o 6 punktów. Podczas 6-godzinnego szkolenia kursanci muszą wysłuchać wykładu psychologa i policjanta oraz obejrzeć drastyczne zdjęcia z wypadków samochodowych. Kursy zwykle odbywają się 2 razy w miesiącu i kosztują 300-350 zł. Z dobrowolnego kursu można będzie skorzystać tylko do końca tego roku.

TAK BĘDZIE
Od stycznia przyszłego roku, limity punktowe zostaną na tym samym poziomie. Znikną za to kursy reedukacyjne w takiej formie jak dotychczas. Kierowcy z dużym stażem, po przekroczeniu limitu 24 punktów karnych, nie stracą uprawnień ale będą odsyłani na dłuższe szkolenie. Jeśli nie zaliczą go w ciągu miesiąca, bezpowrotnie stracą prawo jazdy. Nie znane są szczegóły, ale prawdopodobnie kurs reedukacyjny ma trwać ok. 4-dni, spekuluje się też, że będzie on kosztował ok. 500 zł. Jeśli jednak w ciągu pięciu lat, od zakończenia kursu, kierowca znów przekroczy 24 punkty, będzie musiał podejść ponownie do egzaminu na prawo jazdy.

Najnowsze

BMW eRR – eksperymentalny i elektryczny

Coraz więcej producentów jednośladów interesuje się tematem elektrycznego napędu. Kolejny krok w tym kierunku zrobiło BMW, które zaprezentowało właśnie model eRR, czyli eksperymentalny, supersportowy motocykl.

Nad tym projektem pracowali nie tylko inżynierowie z BMW, ale także naukowcy z Uniwersytetu Technicznego w Monachium. Prototypowy motocykl powstał na bazie maszyny S 1000 RR. Jednak usunięto z niego litrową, czterocylindrową jednostkę o mocy 198 KM na rzecz silnika elektrycznego. 

BMW nie chce na razie zdradzić dokładnych osiągów elektrycznego silnika, ale podkreśla jego przewagę nad konwencjonalnym rozwiązaniem. Maszyna nie tylko nie będzie emitować szkodliwych substancji do atmosfery, ale także zapewni dużo lepsze przyspieszenie. 

Na zdjęciach BMW eRR widać jedynie, że producent zdecydował się na użycie sporej ilości elementów wykonanych z włókna węglowego. Nie wiadomo jeszcze, czy bawarska firma zdecyduje sie na wprowadzenie tego modelu do seryjnej produkcji, ale patrząc na samochodową odnogę koncernu, wydaje się to jedynie kwestią czasu.

Najnowsze

Euro NCAP „rozbija” pieszych

Coraz częściej możemy spotkać w nowych samochodach masę systemów, których zadaniem jest polepszanie bezpieczeństwa pieszych. Organizacja Euro NCAP postanowiła przyjrzeć się im dokładniej podczas przeprowadzanych testów zderzeniowych.

Już niebawem testy zderzeniowe Euro NCAP zostaną wzbogacone o kolejne badanie. Będzie ono polegało na pojawieniu się autonomicznego pieszego na kursie kolizyjnym z samochodem. Systemy, w które będzie wyposażone auto będą miały za zadanie zapobiec wypadkowi (przy prędkości do 40 km/h) lub zminimalizować skutki tego zdarzenia (przy prędkości od 40 do 60 km/h).

Przez ostatnie dwie dekady liczba śmiertelnych wypadków z udziałem pieszych znacznie zmalała. Jednak w zeszłym roku podano, że nadal stanowią oni 47 procent z 26 tys. wypadków śmiertelnych na drogach. 

Najczęściej do wypadków dochodzi, gdy rozproszony kierowca zbyt późno zaczyna hamować. W takiej sytuacji do akcji powinny wkroczyć systemy awaryjnego hamowania, które wykorzystują lasery, radary lub kamery do wykrywania pieszego na drodze. Ich głównym zadaniem jest maksymalne zmniejszenie prędkości. Euro NCAP pracuje nad poprawą bezpieczeństwa pieszych od 1997 roku. Od tamtego czasu wiele poprawiło się w tej kwestii.

Pierwsze testy systemów automatycznego hamowania awaryjnego zostały przeprowadzone w 2013 roku. Jednak do tej pory odbywały się one kolizji między samochodami. Teraz dojdą do tego scenariusze przy udziale pieszych.

Najnowsze