Wjechał prosto pod koła innego auta

Kierujący Volvo prawidłowo zatrzymał się i upewnił czy może wjechać z ulicy podporządkowanej na główną. Dlaczego więc wjechał prosto pod koła innego auta?

Na nagraniu z monitoringu widać jak Volvo XC90 zatrzymuje się u wylotu drogi podporządkowanej – jego kierowca najwyraźniej rozgląda się i sprawdza czy może bezpiecznie skręcić. Decyduje się dynamicznie ruszyć i w tym momencie uderza w nie go Rover 75.

Jak doszło do tego wypadku? Może nadjeżdżającego sedana zasłoniła Toyota C-HR skręcająca w prawo? Albo kierowca Rovera jechał na tyle szybko, że gdy zobaczył go kierujący Volvo było już za późno? Jadący Roverem skręcił na drugi pas chcąc uniknąć kolizji, ale było już za późno.

Najnowsze

Jak bezpiecznie dotrzeć na cmentarz i wrócić do domu?

Początek listopada to w Polsce czas odwiedzania grobów bliskich osób. Niestety, w tym okresie rokrocznie na drogach giną dziesiątki osób – w 2017 r. w listopadowy długi weekend doszło do 609 wypadków, w których zginęły 53 osoby*. Jak bezpiecznie dotrzeć na cmentarz i wrócić do domu?

ZDĄŻYĆ NA CMENTARZ?

Początek listopada to w Polsce czas odwiedzania grobów bliskich osób. Niestety, w tym okresie rokrocznie na drogach giną dziesiątki osób – w 2017 r. w listopadowy długi weekend doszło do 609 wypadków, w których zginęły 53 osoby*. Jak bezpiecznie dotrzeć na cmentarz i wrócić do domu?

Przede wszystkim – bez pośpiechu

Chęć odwiedzenia wielu cmentarzy w krótkim czasie może prowadzić do łamania przepisów drogowych. Pierwszego listopada wiele osób stara się zdążyć odwiedzić groby najbliższych, a te nierzadko znajdują się w oddalonych od siebie miejscowościach. W konsekwencji kierowcy często przekraczają prędkość, co może skończyć się tragedią. Zdecydowanie lepiej jest, jeśli to możliwe, rozłożyć odwiedzanie cmentarzy na kilka dni – mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

Bezpieczeństwu nie sprzyja również towarzyszący pośpiechowi stres i zdenerwowanie. Zwłaszcza że w dniach świątecznych na drogi wyjeżdża wielu mniej doświadczonych kierowców, którzy rzadko siadają za kierownicą.

Jesienna pogoda

Warunki atmosferyczne na początku listopada są bardzo zmienne i mogą utrudniać bezpieczną jazdę. Może występować zarówno słoneczna pogoda, jak i opady deszczu, a nawet śniegu, oraz silny wiatr. Dodatkowo spadające na jezdnię liście mogą pod wpływem wilgoci tworzyć powierzchnię równie śliską jak lód.

Przy złych warunkach atmosferycznych powinniśmy przede wszystkim zwiększyć dystans od poprzedzającego pojazdu. Wtedy nawet w przypadku poślizgu mamy szansę wytracić prędkość, zanim dojdzie do kolizji. Pamiętajmy o tym szczególnie w pobliżu cmentarzy, gdzie w okolicach Święta Wszystkich Świętych może występować duże natężenie ruchu – mówią trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

Jeszcze przed 1 listopada warto też rozważyć zmianę opon na zimowe – powinniśmy to zrobić, gdy średnia dobowa temperatura spada poniżej 7°C. Dzięki temu nie zaskoczą nas przymrozki czy pierwsze opady śniegu.

Rodzinne spotkania bez alkoholu

W 2017 r. policja w okresie 27 października – 2 listopada zatrzymała aż 1821 nietrzeźwych kierowców. Bardzo często są to osoby, które piły alkohol poprzedniego dnia podczas spotkań z bliskimi. Dlatego jeśli w ciągu najbliższej doby planujemy jazdę samochodem, powinniśmy unikać spożywania napojów alkoholowych.

* policja.pl

Najnowsze

Karolina Pilarczyk – Drift Open w Toruniu

Miniony weekend oraz zawody Drift Open w Toruniu to dla Karoliny Pilarczyk czas nieprzewidzianych zdarzeń i zwrotów akcji. Chociaż pogoda nie rozpieszczała, ponad 90-ciu zawodników zjawiło się w sobotę na toruńskim torze aby wziąć udział w kwalifikacjach do niedzielnych zawodów w których mogło wystąpić jedynie 30-stu z nich.

Takie rzeczy tylko w drifcie!

Miniony weekend oraz zawody Drift Open w Toruniu to dla Karoliny Pilarczyk czas nieprzewidzianych zdarzeń i zwrotów akcji. 
Chociaż pogoda nie rozpieszczała, ponad 90-ciu zawodników zjawiło się w sobotę na toruńskim torze aby wziąć udział w kwalifikacjach do niedzielnych zawodów w których mogło wystąpić jedynie 30-stu z nich.

Wśród startujących nie zabrakło naszej Królowej Driftu – Karoliny Pilarczyk. Karolina jeździła w swoim Predatorze II, który niestety okazał się tym razem dosyć kapryśny. Już na treningach awarii uległa skrzynia biegów… nie przeszkodziło to jednak naszej drifterce powalczyć o miejsce w kwalifikacjach. Jadąc bez drugiego biegu zaliczyła przejazdy kwalifikacyjne i znalazła się na dobrej pozycji startowej w niedzielnych zawodach.

„To prawdziwy majstersztyk, a Karolina ma nieprawdopodobny talent, gdyż niewielu zawodników poradziłoby sobie tak świetnie z uszkodzoną skrzynią biegów” – tak skomentowali całe zdarzenie obserwatorzy zawodów.

Niedziela zaczęła się równie pechowo… kolejna awaria w aucie postawiła pod znakiem zapytania start Karoliny w zawodach.. i tu niespodzianka… z pomocą przyszedł główny rywal, z którym Karolina miała stoczyć bitwę na torze, Maciej Jarkiewicz, oferując jej samochód do driftu, którym startuje jego syn Adam. „ Mój przeciwnik, z którym mam pierwszą bitwę zaproponował, że mogę wykorzystać drugi samochód w ich teamie należący do jego syna. Coś niesamowitego! To bardzo piękna sytuacja, prawdziwe fair play, ponieważ tak na prawdę z powodu awarii mojego samochodu, Maciek mógł automatycznie awansować do Top16 a tymczasem on postanowił podjąć wyzwanie i nie iść na łatwiznę. Jestem tym szczerze wzruszona.” – powiedziała nam Karolina.  

Jak się okazuje, takie wzajemne pomaganie w driftingu jest dosyć powszechne.  „Drifting to sport w którym takie sytuacje się zdarzają, samochody często ulegają awariom i doraźna pomoc jest tu na porządku dziennym. My zawsze na zawody przyjeżdżamy z zapasem części i niezbędnych narzędzi i jeśli tylko możemy pomóc i naprawić awarię w autach innych zawodników, którzy proszą o pomoc to to robimy”   – dodaje nasza Mistrzyni. 

Jak widać dobra energia wraca i zawodniczka, która do tej pory wspierała innych także może liczyć na pomoc z ich strony. To piękny gest i godny naśladowania także w innych dyscyplinach sportu.  

fot. Carguys Media/materiały prasowe 

Najnowsze

Opel Vectra wbił się w skręcającego tira

Brawura, bezmyślność i ignorowanie znaków drogowych były przyczyną bardzo groźnie wyglądającej kolizji.

Zdarzenie miało miejsce na drodze numer 7 na wysokości zjazdu na miejscowość Niedźwiedziówka. Na tym odcinku droga ma tylko po jednym pasie w każdą stronę – dwa dodatkowe pasy przyszłej ekspresówki są dopiero w budowie. Obecnie, z uwagi na trwające prace, obowiązuje tam ograniczenie do 50 km/h i zakaz wyprzedzania.

Znaki informujące o tych ograniczeniach, a także o zbliżaniu się do zjazdu na Niedźwiedziówkę, zupełnie zignorował kierujący Oplem Vectrą, który wyprzedzał jadące przed nim pojazdy. Kiedy więc tir zaczął skręcać we wspomniany zjazd, osobówka nie miała szans zahamować w porę. Nie pomogła też mokra nawierzchnia.

Na szczęście w zderzeniu tym nikt nie ucierpiał. Droga była jednak przez pewien czas zamknięta – trzeba było usunąć uszkodzone pojazdy oraz uprzątnąć około 200 litrów paliwa, które wyciekło z tira.

Najnowsze

Przerobili ciężarówkę na przytulne mieszkanie

Wysokie ceny nieruchomości sprawiają, że coraz więcej osób stara się znaleźć dla nich jakąś tańszą alternatywę. Wyjątkową oryginalnością wykazała się para Brytyjczyków, którzy doszli do wniosku, że dobrze by było, gdyby ich mieszkanie było „ruchomością”.

Kupno mieszkania w Nottingham to koszt około 200 000 tys. funtów. Nie był to jednak powód, dla którego Martin zaczął przy piwie snuć plany kupna domu na kołach. Wraz ze swoją dziewczyną Ioną dużo podróżuje, a zimy spędzają pracując w Alpach, co wiąże się z niemałymi kosztami wynajmu mieszkań. Pierwszym pomysłem było kupno dużego, amerykańskiego kampera, ale para postanowiła podejść do problemu w sposób bardziej oryginalny.

Za 3600 funtów stali się właścicielami ciężarówki, którą postanowili przerobić na prawdziwy dom na kołach. Przez kilka miesięcy dostosowywali transportową część pojazdu, mającego 8,5 m długości i 2,5 m szerokości, do zamieszkania. Efekt naprawdę robi wrażenie.

Martinowi i Ionie udało się zmieścić tam salon z aneksem kuchennym, sypialnie z podwójnym łóżkiem oraz malutką łazienkę. „Mieszkanie” jest w pełni wyposażone – znajdziemy tu kuchenkę, piekarnik, dużą lodówkę, niedużą szafę oraz piecyk pozwalający ogrzać wnętrze. Konwersja ciężarówki na dom na kółkach nie była tania – kosztowała 20 tys. funtów i to pomimo tego, że wiele rzeczy zrobili sami (Martin wziął na siebie stolarkę, a Iona urządzała i dekorowała). Kwota zwróci się jednak szybko, ponieważ teraz para nie będzie musiała wynajmować mieszkań podczas swoich podróży.

Własne, pięciotonowe „M” na kółkach już odmieniło życie brytyjskiej pary. Martin sprzedał swój dom oraz bar i planuje z Ioną zjeździć całą Europę.

A oto jeszcze inny pomysł na urządzenie własnego lokum w naczepie ciężarówki.

Najnowsze