Edyta Klim

Wendy i Mike, z dzieckiem w wózku bocznym, wyruszają w roczną podróż po Ameryce Południowej!

Wendy, Mike i ich córka Montessa stoją właśnie u wrót wielkiej przygody. Postanowili rzucić wszystko i wyjechać do Ameryki Południowej na rok.

Wendy jest mechanikiem motocyklowym, a także od 14 lat prowadzi sklep dla motocyklistów. Mike spędził 25 lat w branży filmowej. Ich dotychczasowe podróże motocyklowe były wprawdzie intensywne, ale obejmowały maksymalnie do 3 tygodni w trasie.

Teraz para postanowiła spełnić swoje największe marzenie – zakończyć wszystkie zobowiązania zawodowe i wyruszyć w roczną podróż motocyklową, zabierając swoją córkę do wózka bocznego. Montessa ma 5 lat i już sporo kilometrów w wózku bocznym za sobą. W pierwszą podróż rodzice zabrali ją, gdy miała jedynie 4 miesiące! Ich wspólnym celem jest Ameryka Południowa, ponieważ tą Północną mają już zaliczoną.

Pomysł początkowo wydawał im się niemożliwy do zrealizowania, jednak zainspirowani blogami podróżników, wzięli się ostro za jego realizację. Wendy zajmuje się logistyką motocykli do Ameryki Południowej i wszelkimi dokumentami. W czasie podróży będzie głównym mechanikiem i nawigatorem. Mike zajmuje się planowaniem trasy, szukaniem możliwości wymiany pracy i wolontariatu oraz dokumentacją podróży foto i video. Cała trójka uczy się też podstaw języka hiszpańskiego.

– Jesteśmy normalnymi ludźmi z normalnymi pracami, obowiązkami, rachunkami i dzieckiem. Nie jesteśmy niezależnie zamożni i nie wygraliśmy na loterii (… jeszcze). Właśnie dotarliśmy do punktu krytycznego, w którym lęk przed nieznanym uległ w pełni pasji do przygody i życia – podsumowują.

 

Przygody tej rodziny możecie śledzić tutaj:

https://thirdwheeladventures.com/

https://www.facebook.com/ThirdWheelAdventures/

Najnowsze

Zawodowy kierowca pokazuje jak nie należy jeździć

Kierowcy zawodowi mają siłą rzeczy bardzo duże doświadczenie i wiedzę na temat zachowania się w ruchu drogowym. Szkoda, że niektórzy z nich zamiast dawać dobry przykład, lekceważą przepisy.

Zdania na temat kierowców zawodowych bywają ambiwalentne. Obserwując sytuacje takie jak ta, nietrudno zrozumieć dlaczego.

Na nagraniu widzimy kierowcę samochodu dostawczego, który wyprzedza inne pojazdy nie zważając na ciągłą linię i przejście dla pieszych. Na dodatek manewr kończy już na łuku drogi, a więc ryzykując, że nagle nadjedzie coś z naprzeciwka.

Najnowsze

Trochę złośliwości na drodze prawie doprowadziło do bójki

Każda akcja wywołuje reakcję, ale na drodze jest to szczególnie niebezpieczne. Wzajemne „nakręcanie się” kierowców może mieć poważne konsekwencje.

Całe zajście sprowokował kierowca Alfy Romeo, który za wszelką cenę chciał wyprzedzić auto z kamerą przed końcem zwężenia. Udało mu się to zrobić dopiero korzystając z powierzchni wyłączonej z ruchu. To musiało go rozzłościć, bo zaraz po zakończeniu manewru wcisną hamulec. W odpowiedzi kierujący kamerą na kolejnych światłach zajechał mu drogę i zmuszał do powolnej jazdy.

Wydawało się, że spór obu kierowców zakończy się bójką, kiedy kierujący Alfą Romeo zajechał drogę autu z kamerą (omal nie doprowadzając do stłuczki) i otworzył drzwi. Nie wysiadł jednak, tylko szarpał się chwilę, a potem odjechał. Macie pomysł co go mogło powstrzymać?

Najnowsze

Jakim cudem nie doszło do zderzenia czołowego?

Wyjątkowo niebezpieczny manewr w wykonaniu kierowcy BMW omal nie skończył się tragicznie.

Trzy samochody wyprzedzały kolumnę innych pojazdów i robiły to w sposób bezpieczny, w dozwolonym miejscu i mając dobrą widoczność. Wśród nich było BMW, którego kierowca zachował się wyjątkowo ryzykownie.

Niemieckie kombi wykonywało manewr wyprzedzania, zupełnie ignorując zbliżający się zielony samochód. Dopiero w ostatnim momencie kierujący BMW gwałtownie zareagował, unikając czołowego zderzenia. Według osób komentujących pod tym filmem wyjaśnieniem zdarzenia może być brak włączonych świateł w zielonym aucie. Też tak uważacie?

Najnowsze

Tak wygląda Toyota Corolla GR Sport

W tym roku do europejskich salonów wchodzi Corolla 12. generacji. Podczas targów motoryzacyjnych w Genewie Toyota zaprezentuje jej drapieżniejszą wersję GR Sport.

Pakiet GR Sport w nowej Corolli będzie oferowany w średniej i wyższej wersji wyposażenia. Zawiera on elementy aerodynamiczne, w tym nowy przedni grill z wykończeniem w kolorze ciemnego chromu, nakładki na progi z wlotami powietrza i tylny dyfuzor. Pakiet obejmuje także obrabiane maszynowo koła z lekkich stopów 18 cali, przyciemniane tylne szyby, światła przeciwmgielne i przednie światła LED. Corolla GR Sport będzie się wyróżniać także dwukolorowym nadwoziem z lakierem Dynamic Grey.

Pakiet GR Sport będzie oferowany dla Corolli Hatchback i TS Kombi, zarówno z napędem hybrydowym 1.8 o mocy 122 KM, jak i dynamiczniejszym układem hybrydowym 2.0 o mocy 180 KM.

W Corolli GR Sport zadebiutuje też system adaptacyjnej regulacji charakterystyki zawieszenia, który steruje siłą tłumienia przy wszystkich czterech kołach, podnosząc zarówno komfort zawieszenia, jak i – dzięki większej precyzji układu kierowniczego i mniejszym wychyleniom – poprawiając własności jezdne.

AVS współpracuje z systemem wyboru trybu jazdy, dostosowując siłę tłumienia amortyzatorów do wybranego trybu Eco, Normal, Sport S, Sport S+ lub Custom (indywidualnego), pozwalając kierowcy na dobranie odpowiadającej mu równowagi między sportowym prowadzeniem a komfortem.

We wnętrzu Corolla GR Sport jest wyposażona w dedykowane fotele Sport, pokryte materiałową tapicerką ze wzmocnieniami ze sztucznej skóry. Opcjonalnie można wybrać także skórzane pokrycia. Tablica rozdzielcza, kierownica i drążek automatycznej skrzyni biegów zostały wykończone czarno-czerwonymi przeszyciami.

Toyota Corolla GR Sport zadebiutuje w salonach na początku 2020 roku.

Najnowsze