Volvo i technologiczny gigant Baidu będą pracować nad autami elektrycznymi i autonomicznymi

Nawet najwięksi producenci i koncerny, nie chcą samodzielnie rozwijać nowych, drogich technologii i łączą siły z firmami z branży IT.

Chiński koncern Geely, właściciel Volvo, nawiązał ostatnio współpracę z kilkoma dużymi firmami zajmującymi się nowymi technologiami, aby z ich pomocą projektować samochody jutra. Wśród nich jest chiński gigant technologiczny Baidu, który wraz z Volvo będzie rozwijał pojazdy elektryczne i autonomiczne.

Pojazdy autonomiczne wcale nie będą takie bezpieczne, jak pierwotnie zakładano

Baidu ma już opracowaną technologię jazdy autonomicznej Apollo (testują już na drogach na przykład zrobotyzowane taksówki), która mogłaby znaleźć zastosowanie w nowych modelach.

Autonomiczny samochód Ubera zabił pieszą – zobacz nagranie wideo

Według obecnych informacji, firmy mają skupić się na rynku chińskim i tam mają trafić powstałe z ich współpracy samochody. Mimo to trudno sobie wyobrazić, że Volvo miałoby dostęp do technologii autonomicznej i nie chciałoby wykorzystać jej także na innych rynkach w tym także europejskim.

Najnowsze

Wymusił pierwszeństwo i skończył zawieszony na torowisku

Kierowca Opla Astry chyba w ogóle nie zdawał sobie sprawy, że wyjeżdża wprost przed inne auto.

Do zdarzenia doszło we Wrocławiu. Z ulicy podporządkowanej wyjeżdżał kierujący Oplem Astrą, prosto pod koła zbliżającego się samochodu. Ulica była dwupasmowa, więc gdyby zajął prawy pas, nie byłoby problemu.

Wymusił pierwszeństwo i zmusił innego kierowcę, do wjechania w zaspę. Po czym uciekł

On jednak wjechał na lewy i został uderzony w bok, stanął w poprzek drogi, przednimi kołami na pasie zieleni. Na tym mogło zakończyć się jego nieszczęście, ale on trzymał wciśnięty do oporu gaz! Na nagraniu widać wyraźnie, że Astra sama zjeżdża na torowisko, przebija ogrodzenie między torami i zawisa. Przednie koło kręci się w miejscu jeszcze przez kilka sekund.

Najnowsze

Polska autostrada w top 10 najdroższych autostrad świata

Kierowcy w naszym kraju nigdy nie mogli cieszyć się siecią autostrad, porównywalną z tą w krajach zachodnich. Mimo to udało nam się trafić do pierwszej dziesiątki światowego rankingu. Szkoda tylko, że nie takiego, w którym wysoką lokatą należy się chwalić.

Zestawienie najdroższych autostrad na świecie przygotowała firma ubezpieczeniowa Budget Direct. Przeanalizowano za przejechanie których z nich zapłacimy najwięcej, a dla ułatwienia porównania, przeliczono lokalne waluty na kilka bardziej „międzynarodowych”.

Kontrowersyjne fotoradary strzałem w dziesiątkę! Biją rekordy w liczbie złapanych piratów drogowych

Niekwestionowanym liderem jest znajdująca się w Stanach Zjednoczonych Pennsylvania Turnpike, której pokonanie kosztuje zawrotne 425 zł (112,90 dolarów)! Drugie miejsce należy do austriackiej Grossglockner High Alpine Road, która nadwątli nasz budżet o 170 zł (37,50 euro), a trzecie do chorwackiej Rijeka-Zagrzeb/Split-Dubrownik – wydatek 144 zł (240 kun chorwackich).

Blokowanie tirów na autostradzie – zabawa dla całej rodziny?

Polska autostrada znalazła się na miejscu dziesiątym (zestawienie zawiera 20 pozycji), a chodzi o autostradę A2. Aby przejechać ją całą trzeba zapłacić 84 zł. Niektórzy mogą być zaskoczeni brakiem na liście autostrady A4, która zasłynęła wysokimi opłatami i wielokrotnym ich podnoszeniem. „Słynny” jest jednak głównie odcinek Kraków-Katowice, w przypadku którego za około 70 km płacimy 24 zł. Zestawienie zakłada jednak całe autostrady, a „A-czwórka” od Krakowa do granicy z Ukrainą nadal jest bezpłatna. Ponadto autorzy zestawienia podali jedynie to, ile zapłacimy za przejazd całą drogą, a nie przeliczali gdzie przejechanie kilometra jest najdroższe.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Formuła 1, AMG i E Performance: to przepis na sportową hybrydę

Mercedes-AMG i zespół Mercedesa w Formule 1 będą w nadchodzących latach blisko ze sobą współpracować.

Oto narodziny nowego brandingu: E Performance.

Pod jego szyldem Mercedes-AMG i zespół Mercedesa w Formule 1 będą w nadchodzących latach blisko ze sobą współpracować. AMG ogłosiło zamiar wykorzystania technologii z samochodów F1 w swoich samochodach drogowych. Chodzi między innymi o elektryczne turbosprężarki i technologia ogniw akumulatorowych.

Nazwa E Performance” pojawiła się już w Formule 1. Nowy bolid Mercedesa oficjalnie nazywa się Mercedes-AMG F1 W12 E Performance. W przyszłości plakietka E Performance będzie określać także wysokowydajne hybrydy.

Formuła 1, AMG i E Performance: to przepis na sportową hybrydę

Przeczytaj też: Mercedes W12 w całej okazałości. Czy na torze będzie równie szybki jak jego poprzednik?

AMG zaprezentowało światu jeden z tych samochodów drogowych. Jest to hybrydowy, czterodrzwiowy AMG GT, którego pełna nazwa będzie prawdopodobnie brzmieć w stylu AMG GT 4-Door E Performance. Na zdjęciu poniżej widać samochód obok AMG Project One i nowego bolidu F1 Mercedesa.

Formuła 1, AMG i E Performance: to przepis na sportową hybrydę

Nowy wariant 4-drzwiowego GT wygląda bardzo podobnie do 63 S, ale istnieje kilka różnic, na które należy zwrócić uwagę. Paski w bocznych wlotach przedniego zderzaka są pionowe, a nie poziome. Odznaka „V8 BITURBO” jest podkreślona przez znaczek „E PERFORMANCE”, co oznacza, że ​​jest to wysokowydajna hybryda.

Formuła 1, AMG i E Performance: to przepis na sportową hybrydę

Plotki głoszą, że pod maską samochodu kryje się 805 KM z silnika „tradycyjnego” i elektrycznego. Od 0 do 100 km/h AMG w wersji E Performance prawdopodobnie będzie przyspieszać w mniej niż 3 sekundy.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Aston Martin AMR21, czyli powrót brytyjskiej legendy do Formuły 1

Po ponad 60 latach Aston Martin wraca do Formuły 1.

Aston Martin AMR21 to pierwszy od ponad 60 lat samochód brytyjskiej marki stworzony z myślą o rywalizacji w Formule 1. „Ubrany” w klasyczną „brytyjską, wyścigową, zieleń”, z różowymi wstawkami, akcentujący współpracę z BWT, AMR21 prezentuje się imponująco. Cytując klasyka: wygląda na szybki.

Przeczytaj też: Mercedes W12 w całej okazałości. Czy na torze będzie równie szybki jak jego poprzednik?

Kierowcami zespołu Aston Martin F1 Team w sezonie 2021 będą Lance Stroll oraz Sebastian Vettel. Czterokrotny mistrz świata związał się z Astonem Martinem po tym, jak z jego usług, po paru nieudanych sezonach zrezygnowało Ferrari. Aston Martin wierzy jednak, że z ich wsparciem i w ich bolidzie Vettel ponownie wespnie się na wyżyny swoich możliwości. Szef ekipy, Otmar Szafnauer, powiedział:

Zawsze powtarzałem i nadal będę powtarzał, że w wieku 33 lat nie zapomina się, jak szybko jeździ się samochodem Formuły 1. Jego problemy wynikały z innych rzeczy. Dlatego będziemy pracowali bez wytchnienia, aby taka sytuacja u nas nie miała miejsca.

Praca ramię w ramię oznacza, że wszyscy słuchają jakie ma potrzeby i pragnienia. Chcemy przygotować samochód, który będzie mu odpowiadał i ustawienia, jakich sobie życzy.

Mamy dwóch kierowców którymi musimy się opiekować. Jeśli będziemy ich traktowali na równi, co w przeszłości nam się udawało i przewiduję, że tak będzie również w przyszłości, to sądzę, że Seb otrzyma wszystko, czego potrzebuje. Jeśli będzie miał możliwość jeździć tak, jak lubi, wydobędziemy z niego to, co najlepsze.

Najnowsze