Ewa Pertyńska

Volkswagen Passat – premiera w polskich salonach. Ceny

27 listopada miała miejsce premiera nowego Volkswagena Passata. Od 28 listopada ósma generacja tego modelu jest dostępna w salonach. Samochód dostępny jest w dwóch wersjach: Limousine oraz Variant.

W czwartek wieczorem miałam przyjemność wziąć udział w premierze kolejnej odsłony Volkswagena Passata, która odbyła się w salonie Szewczyk w Warszawie. Sylwetki samochodów przykryte materiałem przykuwały uwagę przebijając zasłonę jedynie światłami. W powietrzu można było wyczuć niemal namacalne napięcie oczekiwania, by w końcu móc zobaczyć gwiazdę wieczoru.

{{ gallery(1317) }}

Ostatecznie nastał moment, w którym płachty zdjęto i oczom zebranych ukazały się dwa Passaty: jeden sedan, jedno kombi. Obydwa o ładnym, delikatnie drapieżnym wyglądzie wzbudziły spore zainteresowanie.

Bo jest i czym się interesować; model ma w ofercie w sumie osiem różnych wariantów silnikowych, odpowiednio po cztery TSI i TDI. Jednostki TSI o pojemności 1.4 mają moc 125 KM i 150 KM, obydwa są skonfigurowane ze skrzynią sześciobiegową. Kolejny motor o pojemności 1.8 litra i mocy 180 KM może wystąpić w połączeniu zarówno z sześcio- jak i z siedmioprzełożeniową skrzynią. Ostatni benzynowiec, 2-litrowy, osiąga moc 220 KM i współpracuje ze skrzynią sześciostopniową.

Diesle mają dwie pojemności do wyboru: 1.6 i 2.0 litry. W pierwszym przypadku silnik generuje 120 KM i pracuje wespół z 6-biegową skrzynią manualną. Dwulitrowej pojemności tworzy wybór trzech wariantów mocy: 150 KM, 190 KM lub 240 KM, z czego w dwóch pierwszych opcjach, dostępne są sześciobiegowe przekładnie manualne i automatyczne DSG. Ostatni z przypadków, 240-konny bi-turbo, w połączeniu z siedmiostopniową skrzynią DSG, zwraca uwagę wysokim momentem obrotowym 500 Nm oraz napędem na cztery koła.

Wartym podkreślenia jest fakt, że już w podstawowej, stupięćdziesięciokonnej wersji silnika benzynowego spotkamy się z systemem aktywnego odłączania cylindrów. Tymczasowe wyłączanie drugiego i trzeciego cylindra ma pozwalać na zredukowanie średniego zużycia paliwa nawet o 0,5 l./100 km (dane producenta), a Passat dzięki temu rozwiązaniu ma zużywać średnio 4,9 l. na setkę.

W standardzie nowego Volkswagena Passata znajdziemy klimatyzację, dotykowy ekran i różne systemy bezpieczeństwa, włączając w to awaryjne hamowanie, czy ochronę pasażerów.

Cena Passata Limousine (sedan) zaczyna się już od 90 790 złotych, Varianta (kombi) od 95 190 zł.

Najnowsze

Ewa Pertyńska

Latające Chevrolety, Mercedesy, Jaguary, Porsche – realia czy sztuka?

Na genewskiej wystawie zapanowało poruszenie. Wszystko dlatego, że Renaud Marion przedstawił swoje prace przedstawiające piękne samochody, które... nie istnieją. Przywodzą na myśl kreskówkę z lewitującymi parę centrymetrów nad ziemią autami.

Bazując na wspomnieniach i wyobrażeniach z dzieciństwa oraz filmach i twórcach w dziedzinie Science Fiction, Renaud Marion zobrazował swoją wizję samochodów bez kół, zawieszonych tuż nad ziemią. Co ważne, i co sam twórca podkreśla – mimo, że technologia, która mogłaby pozwolić na taki rodzaj podróży rzeczywiście pozostaje w strefie marzeń, Marion oparł się na realnych autach, szanowanych klasykach z ogromną ilością wdzięku: Chevroletach, Mercedesach, Jaguarach, Porsche, Aston Martinach.

{{ gallery(1316) }}

Zdjęcia mają o tyle magiczną atmosferę, że w pierwszej chwili przenoszą obserwatora do czasów świetności głównych bohaterów obrazów, zaś po chwili zauważa się, że nie wszystko jest takie, jak zwykle. Samochód tej klasy, taki kawał historii, kojarzący się z dawnymi latami… Wrzucony w przyszłościową wizję.

Prawdopodobnie spowodowane jest to okresem dorastania Renauda, który w latach 80. był przekonany, że w okolicach 2000 rorku będzie mógł kierować latającym samochodem. Efekt tego rozczarowania możemy oglądać powyżej. Trzeba przyznać Marionowi: gdy patrzy się na te zdjęcia, samemu zaczyna się żałować, że nie istnieją…

Najnowsze

Ewa Pertyńska

SoundRacer VX – jaki dźwięk silnika wybierasz?

Dzięki jednemu urządzeniu, zasilanemu przez zapalniczkę samochodową, możemy cieszyć się dźwiękami różnych silników we własnym aucie. Można je zmieniać nawet co sekundę!

Pierwsza wersja gadżetu umożliwiała radość z dźwięku silnika V8, słyszanego we własnym aucie. Już wtedy urządzenie wywołało sensację, zmieniając Daewoo Matiza, czy Forda Ka w potwora brzmiącego niczym Monster Truck. Kolejne wersje SoundRacera pozwalały cieszyć się dźwiękami Mustanga V8, Lamborghini Gallardo V10, Ferrari V12 i Lexusa LFA V10J. Są edycje imitujące nawet gang Harley'a Davidsona!

Teraz, po czterech latach od debiutu gadżetu, producent SoundRacera poszedł o krok dalej i zaprezentował model VX z jeszcze bogatszą gamą brzmień silników.

Działanie wtyczki jest nad wyraz proste – montowana w gnieździe zapalniczki samochodowej, reaguje na pracę i obroty silnika. Powstała wersja specjalnie dla samochodów elektrycznych, oraz aplikacja na smartphone’y, która działa za pomocą łącza Bluetooth.

Aktualnie trwają prace nad kolejnym modelem SoundRacera, który ma zachwycać rykiem japońskich motocykli-ścigaczy, oraz dawać możliwość zapisania na karcie microSD swoich ulubionych dźwięków. Wtyczka może z równym powodzeniem pełnić rolę źródła plików muzycznych, a nawet radia, odbierając fale FM i odtwarzając muzykę z nośnika za pośrednictwem kabla ze standardową przejściówką 3,5 mm.

Tymczasem jak widać w poniższym filmie, nawet osoby, które na co dzień jeżdżą w akompaniamecie pięknego brzmienia silników na najwyższych obrotach, mają sporo zabawy w trakcie używania gadżetu.

Najświeższy model SoundRacera dostępny jest już na rynku i kosztuje 66 dolarów, czyli ok. 222 złotych.

Najnowsze

Test Lancia Delta S 1.9 Twin Turbo 190 KM Momo Design – byłaś serca biciem…

Jest jak włoska agentka służb specjalnych - hipnotyzuje urodą i wdziękiem. Ale w głębi skrywa tajemnicę. Przemyca zaszyfrowaną wiadomość. Odczyta ją tylko wnikliwy obserwator, dla którego samochód to coś więcej, niż jedynie środek transportu.

Lancia to synonim włoskiej elegancji. Popis wyobraźni zdolnych projektantów. Jednak jeszcze kilka lat temu ta właśnie elegancja ustępowała pola wściekłej, sportowej naturze. Dzięki niej w latach 1987-1993 Lancia całkowicie zdominowała rajdy przechodząc do historii WRC jako najbardziej utytułowany zespół. Dziś po tym drapieżnym temperamencie nie ma już śladu, chociaż…

Wzbudzać pożądanie –  w tym celu Lancia Delta S została odziana w dość gustowną kreację. Kolor nadwozia jest grafitowy, ale niektóre elementy zostały utrzymane w odcieniu głębokiej czerni. 18 – calowe obręcze kół ze stopów lekkich? Są równie ciemnie, co interesy polskich polityków. To po części zasługa włoskiego studia projektowego Momodesign, które nie omieszkało „podpisać się” na karoserii.

Wnętrze – oczarowanie czy rozczarowanie?
Stylistyka wnętrza zdradza spore pokrewieństwo z Fiatem Bravo. Szkoda, ponieważ wygląd zewnętrzny jest obietnicą niepowtarzalnego wzornictwa. Na szczęście materiały użyte do wykończenia są bardzo dobrej jakości. Włoski honor uratowany. Gdzie okiem sięgnąć wszędzie panuje czerń z dodatkiem niebieskiej nitki. Fotele, obszyte czarną skórą, mają doskonałe trzymanie boczne; one również są sygnowane Momodesign. Niestety nie ma róży bez kolców – siedziska są jednak nieco za twarde i podczas dłuższych podróży stają się niewygodne. Na tylnej kanapie rozgoszczą się dwie dorosłe osoby. Nie będą narzekać na brak miejsca, zarówno nad głową jak i pod nogami. Dla tych z odnóżami długości Wisłostrady producent przygotował pewne udogodnienie: kanapę można przesunąć do tyłu. Tu dla Lancii należą się solidne oklaski. W przypadku przesunięcia kanapy maksymalnie do przodu zwiększamy powierzchnię bagażnika z 380 do 465 litrów. Jedynym mankamentem kufra pozostaje bardzo wysoki próg załadunkowy.

Podczas użytkowania auta szybko wyszła na jaw zbyt mała liczba schowków. Te, które udało się znaleźć, są zbyt wąskie, zbyt płytkie, niezbyt praktyczne. Ale to wszystko można wybaczyć… po przekręceniu kluczyka.

Kierowca rozbił Ferrari, bo chciał uratować psa. Naprawa samochodu będzie droga

Jazda – podróż do centrum radości
Tym, co najcenniejsze, samochód emanuje bardzo dyskretnie. Zamiast krzykliwej biżuterii w postaci spojlerów, bystre oko zauważy jednie literkę S na klapie bagażnika. To właśnie pod nią kryje się zaszyfrowany przekaz: moc.  Samochód został uzbrojony w najmocniejszy silnik diesla dostępny w ofercie: 1.9 TwinTurbo MultiJet, z podwójnym turbodoładowaniem i mocą 190 KM. Natury wysokoprężnej jednostki nie udało się jednak zamknąć pod maską; praca silnika jest po prostu głośna. Na szczęście potrafi dostarczyć również mnóstwo radości. Dzięki obecności dwóch turbosprężarek silnik natychmiast reaguje na każdorazowe naciśnięcie pedału gazu. Przyjemne jest też uczucie, gdy maksymalny moment obrotowy 400 Nm jest dostępny już od 2000 obr/min. Konie mechanicznie żwawo galopują od najniższych obrotów silnika błyskawicznie wprawiając w ruch tę, wcale nie najmniejszą, damę (masa 1430 kilogramów). Aby radości stało się zadość, manualna, 6-biegowa przekładnia ma bardzo krótkie skoki, niczym w sportowej skrzyni i dobrze zestopniowane przełożenia. Jeździć, nie wysiadać.

Wbrew pozorom nie jest to jednak rasowy sportowiec. Zawieszenie dba przede wszystkim o komfort podróżujących, spychając na drugi plan sportowe aspiracje. Drogi mamy fatalne zatem trudno tego nie docenić. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że samochód ma bardzo duży rozstaw osi (2700 mm). Dzięki niemu kabina pasażerska jest naprawdę przestronna. Samochód dostarcza kierowcy wszystkich odcieni radości. A przecież czy nie o to właśnie chodzi?

Werdykt
Czarująca – to pierwsze słowa, jakie cisną się na usta. Jednocześnie tak wyzywająca, że nigdy nie przemknie ulicami miasta niezauważona. Czarno – grafitowa kreacja podkreśla sportowe aspiracje tego samochodu, a wysokoprężny silnik w towarzystwie dwóch turbosprężarek swoimi parametrami będzie wręcz brylował w sercu kierowcy. Lancia Delta S to jednak nie sportowa kochanka lecz prawdziwa dama o mocnym charakterze. W dodatku, jak na damę przystało, jest również dosyć powściągliwa „przy stole”: zużycie paliwa w cyklu miejskim na poziomie 7 l/100 km to wynik, który można osiągnąć bez żadnego problemu. W trasie apetyt spadnie do 6,8l/100 km. Wspaniale!

Kierowca rozbił Ferrari, bo chciał uratować psa. Naprawa samochodu będzie droga

Na TAK:
– bardzo ładny wygląd zewnętrzny
– duża moc silnika
– podwójne turbodoładowanie jednostki napędowej
– niskie zużycie paliwa
– przesuwna tylna kanapa

Na NIE:
– dość głośna praca silnika
– twarde fotele (odczuwalne przy dłuższym dystansie)
– dość wysoki próg załadunku w bagażniku

Dane techniczne Lancia Delta S 1.9 Twin Turbo 190 KM Momo Design:
Silnik: wysokoprężny, podwójnie turbodoładowany, 4 cylindry, 16 zaworów
Pojemność: 1910 cm3
Moc: 190 KM przy 4000 obr/min
Moment obrotowy: 4000 Nm przy 2000 obr/min
Skrzynia biegów: 6-biegowa, manualna
Napęd: na przednią oś
Przyspieszenie: (0-100 km/h): 7,9 s
Prędkość maksymalna: 222 km/h
Masa: 1430 kg
Pojemność bagażnika: 380 l/465 l
Długość/szerokość/wysokość: 4520/1797/1499mm

{{ gallery(1315) }}

Najnowsze

Wystawa fotograficzna w Berlinie „Kate Moss: The Icon”

Do Niemiec dociera projekt pod egidą galerii Sztuki Współczesnej ONO w Bolonii, sponsorowany przez markę Lancia. Przed niemiecką galerią wystawiony jest unikalny egzemplarz Lancii Ypsilon.

Po sukcesie odniesionym we Włoszech (wystawa gościła w bolońskiej galerii od marca do maja 2014) to artystyczne przedsięwzięcie opuszcza granice Włoch, żeby dotrzeć do Berlina, a dokładnie mówiąc do galerii Hiltawsky, gdzie będzie gościć od 28 listopada do 21 lutego 2015. 

Publiczność może podziwiać 30 najsłynniejszych zdjęć, które uwieczniają tę, która zrewolucjonizowała kanony estetyki oraz styl lat 90.: Kate Moss. Piękna, londyńska modelka stała się gwiazdą prawdziwej celebracji i pokazana została w obiektywie artystów tego pokroju, co Albert Watson, Chris Levine, David Ross, Jurgen Ostarhild i Satoshi Saikusa. Poza tym, wyjątkowo na berlińskiej wystawie swoje prace pokażą też Michel Haddi, Pamela Hanson, Dana Lixemberg i Marc Hispard.

Na zewnątrz berlińskiej galerii wystawiona będzie przez dwa tygodnie od inauguracji wyjątkowa Lancia Ypsilon, którą zdobić będą niektóre fotografie z wystawy. Samochód staje się przez to sugestywnym „opakowaniem", które jest silnie odziaływującym i jedynym w swoim rodzaju elementem przekazu, jak również szczerym hołdem złożonym kobiecie, która od dwudziestu lat fascynuje i inspiruje stylistów i artystów, a swoim stylem potrafi dyktować modę i upodobania, czym zasłużyła na przydomek „Queen of Cool".

W ten kontekst wpisuje się nowa Lancia Ypsilon Elle, sprzedawana od kilku tygodni seria specjalna, która powstała z odrodzonej współpracy z magazynem Elle, będącym punktem odniesienia dla kobiet chcących poznać zapowiedzi i nowe trendy w modzie i stylu życia.

Najnowsze