Valentino Rossi po raz 4. wygrywa Monza Rally Show

Przybył, zobaczył, zwyciężył. Valentino Rossi jest jednym z najlepszych motocyklistów w historii, ale za kierownicą rajdowego auta również poczyna sobie całkiem nieźle. W miniony weekend wprawił w euforię tysiące swoich fanów, wygrywając po raz czwarty w karierze towarzyskie zawody rajdowe Monza Rally Show.

Kibice Rossiego tłumnie stawiły się na legendarnym obiekcie Autodromo Nazionale Monza, żeby podziwiać swojego idola w akcji na czterech kółkach. Ten natomiast sprawił, że nie wrócili do domu zawiedzeni – zwyciężył w całej imprezie, kończąc swój tegoroczny motorsportowy sezon z przytupem.

Rywalizując z wieloma profesjonalnymi kierowcami, VR triumfował w klasyfikacji łącznej z przewagą ponad 50 sekund i zostawił w pokonanym polu między innymi gwiazdę WRC Thierry’ego Neuville’a oraz legendę motocrossu Tony’ego Cairoliego.

Po zakończeniu Monza Rally Show Valentino Rossi powiedział: To był szczególny rok. Po wyścigu w Walencji nie za bardzo chciało mi się tu przyjeżdżać, ponieważ byłem trochę zmęczony, lecz z czasem moje samopoczucie się poprawiło, a zakończenie sezonu na Monzie jest zawsze świetne – to bardzo wyjątkowe zawody.

Mogę to przyjechać i rywalizować z o wiele lepszymi kierowcami ode mnie, a po długim sezonie na torze fajnie jest spędzić trochę czasu z moim teamem. To zawsze wspaniała zabawa, a Uccio i Brivio przez cały rok gadają tylko o tym, który z nich tym razem będzie szybszy.

Dużo emocji, ale bez zbędnej presji. Każdego roku ten event jest coraz lepszy. Tym razem dopisała pogoda i miło było się pożegnać z fanami przed zimową przerwą w taki właśnie sposób.

Oprócz Rossiego z pazurem Monstera na masce startowali w tym roku także jego przyjaciele – Alessio ‘Uccio’ Salucci (5. miejsce) oraz bracia Brivio (3. miejsce), a odcinki specjalne przecierał Steve ‘Baggsy’ Biagioni w swoim driftowym Nissanie S13 200Sx.

Najnowsze

Zespół LRP Poland w motocyklowych mistrzostwach świata 2016

LRP Poland, jeden z najbardziej utytułowanych polskich zespołów wyścigowych, wystartuje w sezonie 2016 w pełnym cyklu mistrzostw świata World Endurance na fabrycznych motocyklach BMW.

Po zdominowaniu rywalizacji w motocyklowych mistrzostwach Polski i sięgnięciu po pięć tytułów na przestrzeni sześciu sezonów, w przyszłym roku kierowana przez jeżdżącego managera Bartłomieja Lewandowskiego ekipa LPR Poland wystartuje w mistrzostwach świata.

Dzięki wsparciu BMW i Pirelli, zespół LPR Poland wystawi w sezonie 2016 fabryczne motocykle w pełnym cyklu prestiżowej serii World Endurance, w której ekipa debiutowała już rok temu podczas 24-godzinnego, legendarnego wyścigu w Le Mans – jednej z najsłynniejszych imprez w świecie sportów motorowych.

Polski zespół zakupił dwa fabryczne motocykle BMW S1000RR w specyfikacji EWC oraz najwyższej jakości sprzęt; włącznie z najnowocześniejszymi systemami szybkiego tankowania i zmiany kół, od słynnej ekipy Marc VDS. Belgijski zespół znany jest przede wszystkim ze startów w motocyklowych mistrzostwach świata MotoGP i Moto2, ale ma także na swoim koncie rywalizację w World Endurance jako oficjalna ekipa BMW.

Zespół LRP Poland przekazał już Międzynarodowej Federacji Motocyklowej FIM zgłoszenie do startu w pełnym cyklu przyszłorocznej serii World Endurance, w ramach której najszybsi motocykliści świata ścigają się w takich wyścigach wytrzymałościowych jak 24 godziny Le Mans i Bol d’Or, czy ośmiogodzinne zmagania w niemieckim Oschersleben i na japońskim torze Suzuka.

Przyszłoroczny kalendarz nie został jeszcze potwierdzony, ale ma to się stać jeszcze w grudniu. Tak czy inaczej LRP Poland jako pierwsza polska ekipa wystartuje w pełnym cyklu MŚ. Zmagania będą obszernie relacjonowane na antenach Eurosportu.

Po potwierdzeniu swoich planów, zapewnieniu budżetu i zorganizowaniu niezbędnej struktury oraz zaplecza, w najbliższych tygodniach zespół skupi się na sfinalizowaniu umów z najlepszymi polskimi zawodnikami, którzy reprezentować będą barwy LRP Poland w MŚ w przyszłym roku.

„Dzięki systematycznemu rozwojowi i przemyślanej strategii, na arenie krajowej jako zespół osiągnęliśmy już praktycznie wszystko i od dłuższego czasu myśleliśmy o startach w mistrzostwach świata – wyjaśnia manager ekipy Bartłomiej Lewandowski. – Po udanym ubiegłorocznym debiucie w Le Mans wybór padł na słynną serię World Endurance, która jest najtrudniejszym sprawdzianem zarówno dla zawodników, motocykli, jak i całych ekip. Trwające po 24 godziny wyścigi to w końcu wyjątkowy test nie tylko umiejętności, ale także niezawodności i pracy zespołowej.”

„Po długich negocjacjach z managerem ekipy Marc VDS Michaelem Bartholemym w piątek doszliśmy do porozumienia i zakupiliśmy od Belgów praktycznie cały ich fabryczny zespół. Nasi eksperci z KosaMotocykle przez kilka dni szczegółowo przyglądali się motocyklom i całemu osprzętowi, potwierdzając ich najwyższą jakość. Fabryczne motocykle, przygotowane bezpośrednio przez BMW oraz najnowszy, sprawdzony sprzęt do tankowania i zmiany kół dają nam świetne podstawy do udanego debiutu w MŚ jako pierwszy polski zespół w pełnym cyklu.”

„Jesteśmy już także po pierwszych rozmowach z organizatorami i czekamy na potwierdzenie kalendarza oraz oficjalne zatwierdzenie naszego zgłoszenia, ale to już tylko formalności. Czeka nas teraz bardzo pracowita zima pod względem organizacyjnym, bo starty w mistrzostwach świata to wyzwanie także od tej strony. Najpierw chcemy jednak potwierdzić skład i wystawić jak najlepszych polskich zawodników oraz mechaników.”

„Wszystko to nie byłoby możliwe, gdyby nie pomoc i zaangażowanie naszych wieloletnich, polskich partnerów. Szczególne podziękowania należą się pod tym względem Robertowi Domańskiemu z BMW Polska oraz Maciejowi Łozińskiemu z Pirelli Polska, a także firmom HAAS Recykling Polska i Eko-Max Recykling.”

Więcej o zespole LRP Poland na profilu na Facebooku www.facebook.com/TeamLRPPoland i kanale Youtube www.youtube.com/channel/UCtgRnw33YVoxy7M1Tc8pzzA .

Najnowsze

7 grudnia spotkanie z ex-Stigiem, czyli Benem Collinsem w Empiku

Niezapomniany Stig z programu Top Gear i autor książki „Człowiek w białym kombinezonie“ przyjeżdża do Polski na zaproszenie wydawnictwa Insignis promować swoją najnowszą książkę „Jak prowadzić”!

Ben Collins, człowiek, który w 2003 roku włożył biały kombinezon i przez osiem lat pozostawał anonimowym, czwartym prezenterem w programie Top Gear, spotka się z czytelnikami w najbliższy poniedziałek, 7 grudnia, w warszawskim Empiku Juniorze przy ul. Marszałkowskiej 116/122.

Prawdziwy mistrz kierownicy, dubler Daniela Craiga w Spectre, Skyfall oraz Quantum of Solace, pojawił się też w filmach: Szybcy i wściekli 6 czy Mroczny rycerz powstaje, dzieli się swoim wieloletnim doświadczeniem za kierownicą. Książka „Jak prowadzić” to niezbędnik każdego kierowcy – zarówno świeżo upieczonego, jak i weterana. Podczas poniedziałkowego spotkania odpowie na pytania czytelników oraz podpisze egzemplarze swojej książki.

Dołącz do wydarzenia na Facebooku.

Najnowsze

Rodzaje napędów w samochodach 4×4 – lsd, blokada mostu. Część II

Mechanizmy różnicowe, zwane także dyferencjałami lub po prostu dyframi, stosowane są w prawie każdym pojeździe wielośladowym. Jak działają, jakie mają wady, a jakie zalety?

Przeczytaj też: Rodzaje napędów w samochodach 4×4 – część I

Mechnizmy różnicowe mają wadę, która w terenie przejawia się buksowaniem, czyli bezproduktywnym poślizgiem koła na mniej przyczepnym podłożu.  Częściowo ograniczają to niekorzystne zjawisko mechanizmy o zwiększonym tarciu wewnętrznym, ale całkowitą jego likwidację zapewniają dopiero stuprocentowe blokady mechanizmów różnicowych oraz mechanizmy luzujące.

Nieszczęsne buksowanie
Mechanizm różnicowy jest niezbędny do bezpiecznego poruszania się po przyczepnych nawierzchniach. Dotyczy to zwłaszcza nieszczęśliwego przypadku, gdy jedno koło wisi w powietrzu. W takich sytuacjach symetryczny mechanizm różnicowy równo dzieli moment obrotowy pomiędzy obie strony. Kiedy możliwość przeniesienia siły napędowej wyznacza koło na śliskim, czy właśnie w powietrzu, do drugiego koła trafia taka sama ilość niutonometrów, czyli zbyt mało. W ciężkim terenie, gdzie są tak duże różnice przyczepności otwarty dyfer, nawet wzbogacony o zwiększone tarcie wewnętrzne, szybko osiąga kres swoich możliwości. Dopiero 100-procentowe mechaniczne połączenie lewego koła z prawym rozwiązuje problem – oczywiście aż do momentu, kiedy oba przestają już przenosić siłę napędową.

„Sto procent” w nazwie blokady oznacza, że całość momentu napędowego trafia do osi i dalej na koła. Po włączeniu takiej blokady mechanizmu różnicowego koła są połączone na sztywno ze sobą, a te, które ma największą przyczepność, może otrzymać nawet całość momentu napędowego. Oznacza to, że gdy samochód wyczerpie możliwości wykrzyżyżowania osi i oderwie koło od ziemi, wciąż ma teoretyczne szanse jechać dalej. Bez blokady bezsilnie będzie buksować.

Aby uniknąć niepotrzebnych strat w sprzęcie (kończących się w najlepszym razie odwrotem z terenu na napędzie 4×3) oraz jak najlepiej wykorzystać możliwości blokady, warto zapamiętać kilka zasad:

– blokady używa się do jazdy na wprost*
– blokad nie używa się na przyczepnych nawierzchniach – ryzyko uszkodzeń półosi, elementów mecha
nizmu różnicowego lub przegubów jest bardzo duże
– blokadę włącza się PRZED przeszkodą, np. stromym podjazdem, błotem, śniegiem, skałami, rowem*
– blokadę włącza się na postoju przy wysprzęglonym napędzie – odpada ich paniczne włączanie, gdy koła są napędzane buksują – mechanizm blokujący nie jest przystosowany do zasprzęglania przy różnicy prędkości obrotowych*
– blokada nie włącza się natychmiast – poczekaj na sygnał, że sprzęgło blokady jest w pełni włączone
przy stromych zjazdach blokady używa się w połączeniu z blokadą centralnego mechanizmu różnicowego lub przy włączonym napędzie przodu w celu uniknięcia uślizgu jednego z kół
– blokada NIE zapewnia większej przyczepności – pomaga tylko lepiej wykorzystać już istniejącą
technika jazdy z blokadą jest zupełnie inna niż bez niej – kierownica może NIE zapewnić wyboru kierunku jazdy
agresywna jazda nie zawsze jest bardziej efektywna, ale zawsze zwiększa ryzyko uszkodzeń
– blokadę wyłącza się po jej niezbędnym użyciu – na bardziej przyczepnych nawierzchniach może mocno przeszkadzać w prowadzeniu*

*dotyczy tylko blokad włączonych ręcznie

Blokady LSD
Niektóre mechanizmy , oznaczane intrygującym skrótem LSD, przez niewtajemniczonych nazywane są już „blokadami”. Skrót LSD, czyli Limited Slip Differential, określa jednak dyferencjał o ograniczonym poślizgu. Nazwa angielska wyraźnie wskazuje skutek działania, czyli ograniczenie poślizgu, a nie jego całkowite wyeliminowanie. W polskim nazewnictwie dyferencjały tego typu przekornie względem angielskiego nazywa się mechanizmami różnicowymi o zwiększonym tarciu wewnętrznym, co lepiej oddaje istotę ich działania.

Wspomniane tarcie uzyskuje się przez zastosowanie elementów ciernych (najczęściej w postaci pakietów tarcz ciernych lub sprzęgieł wiskotycznych) lub odpowiednie ukształtowanie kół zębatych. Elementy cierne umieszczone są tak, aby utrudniały wzajemne obracanie się półosi. Często tarcie zwiększane jest przez zastosowanie sprężyn zwiększających nacisk lub odpowiednie elementy dociskające w przypadku zaistnienia wzajemnego obrotu półosi. Mogą to być układy hydrauliczne reagujące na różnicę prędkości. Najczęściej w przypadku międzyosiowych mechanizmów różnicowych – spotyka się też sprzęgła cierne sterowane elektronicznie przy pomocy układów hydraulicznych.

Mechanizmy LSD spotyka się całkiem często w tylnych mostach napędowych aut japońskich i amerykańskich, które dają ich posiadaczom złudzenie posiadania prawdziwej blokady (o ile tylko dowiedzą się, że ich pojazd ma coś takiego na wyposażeniu). W praktyce służą one polepszeniu właściwości trakcyjnych samochodu (głównie w zimie). Niestety, im starsze auto, w którym na dodatek zaniedbano właściwej obsługi tego urządzenia (wymagany specjalny rodzaj oleju dla zadziałania elementów ciernych), tym mniej szans na polepszenie jego właściwości terenowych. Na dodatek mechanizmy tego typu poddają się, kiedy koło tracące przyczepność oderwie się zupełnie od ziemi.

Najnowsze

Oświetlenie do offroadu – lampy halogenowe czy szperacze?

Jesień to świetny czas na off-roadową przygodę. Jednak przedzieranie się przez podmokłe tereny i leśne trakty dodatkowo utrudnia szybko zapadający zmrok. W nierównej walce z przyrodą pomoże dodatkowe oświetlenie.

W standardowych warunkach drogowych pojazd potrzebuje aż 11 rodzajów świateł. Odpowiednie przepisy regulują, jakie to mają być światła, w jakich pojazdach należy ich używać, a także kiedy. Przepisy te stosuje się jednak w sytuacji poruszania się po utwardzonych drogach publicznych. W przypadku off-roadu pole do popisu jest znacznie szersze. Najlepszymi sprzymierzeńcami będą wówczas halogeny dalekosiężne oraz szperacze. Jakie mają zastosowanie i na co zwrócić uwagę przy ich wyborze?

Widzieć dalej, wiedzieć więcej
Zacznijmy od lamp dalekosiężnych. Ich głównym zadaniem jest emitowanie silnego strumienia światła. Oczywiście im większy dystans obejmie, tym lepiej dla kierującego. Każdy dodatkowy czas, który zyskamy na zauważenie przeszkody lub przebiegającej zwierzyny zwiększa nasze bezpieczeństwo.

W „normalnych” pojazdach ich rolę spełniają światła drogowe zwane długimi. Łatwo się jednak przekonać, że coś co ma zastosowanie na ulicy, niekoniecznie sprawdzi się w lesie. A w sytuacji, kiedy mamy do czynienia np. z mgłą, która w obecnym okresie występuje dość często, uzyskamy jedynie efekt odbicia się światła jak od lustra. Warto zwrócić uwagę na parametry jasności – przyzwoity reflektor halogenowy powinien emitować światło o strumieniu 2500 lumenów. Warto wybrać sprzęt wyposażony w żarówki HID, które dają więcej światła niż żarówka tradycyjna i mają większą żywotność.

Przemyślany wybór
Skoro mamy do czynienia z wymagającym terenem (trudny, nierównym, wilgotnym) należy zwrócić uwagę na jakość wykonania sprzętu. Reflektor do auta powinien być wodoodporny i pyłoszczelny (wybierzmy tę z poziomem IP66) oraz odporna na ewentualne wstrząsy. Pamiętajmy, że lampa samochodowa będzie zamontowana poza pojazdem – nie będzie miała dodatkowej ochrony, którą standardowym światłom zapewni choćby otaczająca je blacha. W samochodach off-roadowych takie oświetlenie montuje się na dachu lub specjalnej rampie pomocniczej. Dla wygodnego ich użytkowania należy zwrócić uwagę, czy są wyposażone np. w bezprzewodowy pilot, który ułatwi zarządzanie nimi wewnątrz pojazdu. Niektóre modele oferują również możliwość regulacji pilotem strumienia światła w pionie i w poziomie. To istotna sprawa również dla bezpieczeństwa innych uczestników rajdów – nie można oślepić jadących z przeciwka.

Znaleźć właściwy sprzęt
Dla uczestników off-roadu przydatne będą także szperacze. Oświetlą teren wokół pojazdu, krawędzie drogi, a w czasie rajdu szczególnie pomocne okażą się np. przy wymianie koła lub wykonywaniu drobnych napraw samochodu kolegi – podobnie podręczna latarka czołowa. Warto mieć na uwadze, że szybko zapadający zmrok stanowi dodatkowe utrudnienie. W przypadku rajdów połączonych z biwakowaniem, znakomicie oświetlą obozowisko. Dostępne na rynku szperacze mogą świecić tak światłem rozproszonym, jak i skupionym. W drugim przypadku ich zasięg to nawet kilka kilometrów. W zależności od potrzeb można się wybrać pracę na akumulatorze lub zasilanie bezpośrednio z gniazdka zapalniczki

Nie tylko dla rajdowców
Uniwersalność lamp halogenowych i szperaczy sprawia, że mogą być stosowane nie tylko w przypadku off-roadu. Lampy mogą być montowane także na pojazdach budowy lub niektórych maszynach wykorzystywanych w przemyśle. Wszędzie tam, gdzie bezpieczeństwo odgrywa istotną rolę. W przypadku lamp dalekosiężnych ich montaż możliwy jest nie tylko na pojazdach kołowych, ale również np. na budynkach czy łodziach, gdzie wodoodporność i wytrzymałość mają okazję sprawdzić się w niemal ekstremalnych warunkach. A to najlepsza możliwa recenzja dla sprzętu.

Kwestia bezpieczeństwa zawsze powinna mieć priorytetowe znaczenie. Szczególnie w przypadku ekstremalnych wyzwań, jakimi potrafią być jesienno-zimowe wyprawy off-roadowe.

Źródło: Mactronic

Najnowsze

Transmisje wyścigów Formuły 1 w Polsce od sezonu 2023 na platformie Viaplay

Formuła E zelektryzuje Księstwo Monako. Czas na uliczny klasyk w nowej odsłonie

Robert Kubica zakończył trening przed Grand Prix Hiszpanii… w żwirze

Gosia Rdest gotowa na drugą rundę Alpine Europa Cup!

NASCAR wraca do przeszłości. Kierowcy spotkają się na Darlington Raceway

Audi wraca do Le Mans w wielkim stylu! Kiedy zelektryfikowany, sportowy prototyp pojawi się na torze?