Uciekała przed policją skradzionym autem i staranowała radiowóz

Amerykańscy policjanci nie wahają się przed taranowaniem samochodów uciekających osób, ani przed strzelaniem do nich. Mimo to, zatrzymanie tej kobiety sporo ich kosztowało.

Nagranie zaczyna się od kilku uderzeń policyjnych SUV-ów w uciekającego pickupa, ale najwyraźniej nieskutecznych. Później widzimy obraz z osobistej kamery policjanta, który próbuje zatrzymać kobietę, ale uderza ona na tyle mocno w radiowóz, że go unieruchamia.

Widowiskowy pościg policji za dilerami narkotyków

Udaje się ją zatrzymać dopiero na autostradzie, po precyzyjnym uderzeniu przez auto policyjne. Jej pickup obrócił się o 180 stopni i zatrzymał. Nie podjęła wtedy kolejnej próby ucieczki.

Kierowca BMW pobił się z kierowcą Skody. O co poszło?

27-latka została usłyszała zarzuty ośmiu napaści, nielegalnego posiadania broni oraz ucieczki przed policją. Samochód był kradziony, podobnie jak pistolet, którym machała do policjanta, którego radiowóz później staranowała.

Najnowsze

Motocyklista uciekał przed policją. Miał przy sobie narkotyki i broń maszynową!

Policjanci z rybnickiej grupy Speed prowadzili pościg za motocyklistą, który nie zatrzymał się do kontroli drogowej. Jak się okazało, miał na sumieniu bardzo dużo.

Policjanci podczas patrolu zauważyli motocyklistę, który jechał z dużą prędkością i bez tablicy rejestracyjnej. Ruszyli za nim, a wideorejestrator wskazał w momencie pomiaru prędkość 160 km/h w terenie zabudowanym. Funkcjonariusze wydali motocykliście polecenie zatrzymania się, ale on zaczął uciekać.

Motocyklista chciał uciec przed policją, wylądował na masce radiowozu

Rider próbował zgubić policję, łamiąc po drodze szereg przepisów. Pościg za Aprilą trwał przez 7 kilometrów. Wreszcie na łuku drogi radiowóz zrównał się z motocyklistą i zmusił go do zjechania na pobocze. Mężczyzna próbował uciekać pieszo w stronę lasu, ale szybko został obezwładniony i zatrzymany.

Motocyklistą okazał się 28-letni mieszkaniec Jastrzębia-Zdroju. Był trzeźwy, jednak narkotester wykazał, że ma w organizmie amfetaminę i marihuanę, dlatego pobrano mu krew do badań. W plecaku jastrzębianina policjanci znaleźli broń maszynową, ostrą amunicję oraz kilkanaście gramów narkotyków. Ponadto mężczyzna nie posiadał uprawnień do kierowania, a motocykl nie był ani zarejestrowany, ani ubezpieczony. Podczas przeszukania mieszkania 28-latka śledczy z rybnickiej komendy zabezpieczyli jeszcze kilka gramów narkotyków oraz pieniądze w różnych walutach, łącznie około 27 tysięcy złotych.

„Ale mu pokazałem” pomyślał motocyklista, prawie doprowadzając do wypadku

Podejrzany trafił do policyjnego aresztu i usłyszał prokuratorskie zarzuty: posiadania broni palnej bez zezwolenia, posiadania środków odurzających, kierowania pojazdem mechanicznym pod wpływem środka odurzającego, a także niezatrzymania się do kontroli drogowej. Mężczyzna odpowie również za wszystkie wykroczenia drogowe, które popełnił. Decyzją Prokuratury Rejonowej w Rybniku 28-latek został objęty policyjnym dozorem i zastosowano wobec niego poręczenie majątkowe. Jastrzębianin nie może też opuszczać kraju. Mężczyzna przyznał się do zarzucanych mu czynów.

Najnowsze

Rowerzysta który myśli, że wolno mu wszystko, wraca z kolejnym nagraniem

Nie ma co do tego wątpliwości - mamy do czynienia z osobnikiem aspołecznym i wysoce nierozsądnym (mówiąc eufemistycznie). Jeśli mieliście co do tego jakieś wątpliwości, to poniższe nagranie powinno je rozwiać.

Grzechem wielu rowerzystów jest to, że nie znają przepisów ruchu drogowego (a prawo nie wymaga od nich żadnego potwierdzenia znajomości kodeksu drogowego), albo trochę znają, a trochę im się wydaje. Autor i bohater tego nagrania należy bez wątpienia do drugiej kategorii.

„Jezdnia jest dla wszystkich” tłumaczy rowerzysta, narażający swoje zdrowie i życie

„Pani trębacz zaskoczona obecnością rowerzysty na jezdni” – wiadomo o co chodzi. Autor uważa, że to jego święte prawo jechać tak, jak jechał i chętnie poucza innych w tej sprawie (to już kolejna taka sytuacja). Prawo nie zabrania poruszania się rowerem po drodze krajowej, to prawda. Ale nakazuje rowerzyście korzystanie z pobocza (art. 16, pkt. 5 Kodeksu Drogowego), czego on oczywiście nie robi.

Dlaczego „kolarze” nie jeżdżą po drogach dla rowerów – wyjaśnia „król rowerów”

Ludzie często kierują się zwykłym rozsądkiem, szczególnie kiedy nie są czegoś pewni. A rozsądek podpowiada, że na dwupasmowej drodze krajowej, gdzie dozwolona prędkość wynosi 100 km/h, jazda rowerem jest ryzykownym pomysłem. Osoba kierująca się troską o własne bezpieczeństwo korzystałaby z pobocza. Tego nie można powiedzieć o autorze nagrania, który chyba jest takim rowerowym trollem. Łamie przepisy i przeczy instynktowi samozachowawczemu, ponieważ ubzdurał sobie, że musi jechać prawym pasem. Jeśli jakiś kierowca doprowadzi do niebezpiecznej sytuacji, chcąc go ominąć (słusznie zaskoczony obecnością rowerzysty) to pewnie odpowie on „Trudno! Nie dostosował prędkości do warunków!”. A jeśli go potrąci? To pewnie jeszcze lepiej – właśnie po to ten rowerzysta ma dwie kamery. Jakby wiedział, że jego zachowanie powoduje niebezpieczne sytuacje, więc cały czas zbiera potencjalny materiał dowodowy. Zabezpiecza go to też przed sytuacją, w której jakiś zdenerwowany kierowca wysiądzie z auta i wyrazi, co sądzi o takim zachowaniu na drodze, inaczej niż słowami.

Nasz znajomy rowerzysta znów się naraża, ale pretensje oczywiście kieruje do innych

Jednego tylko nie jesteśmy pewni. Czy on robi to specjalnie, ponieważ lubi powodować konfliktowe sytuacje, a później wrzucać to do sieci? I czytać potem obraźliwe komentarze na swój temat? A może on naprawdę wierzy, że ma prawo stwarzać zagrożenie na drodze, a wszyscy który go krytykują są po prostu za mało postępowi, żeby zrozumieć, że rowerzystom wolno wszystko? Obawiamy się, że prawidłowa może być druga odpowiedź…

Najnowsze

Od 1,5 roku domaga się naprawy auta. Mercedes udaje, że nie wie o co chodzi

Ciąg dalszy kuriozalnej sytuacji z Mercedesem-AMG S 63 za milion złotych, którego wadę fabryczną widzą rzeczoznawcy oraz autoryzowany serwis, ale według importera wszystko jest w porządku. Tylko dlaczego działający przy nim serwis dokonuje czynności bez wiedzy klienta i nie chce się do nich przyznać?

Przypadek ten szeroko opisywaliśmy już wcześniej, więc po szczegóły dotyczące problemów samochodu, opinii rzeczoznawców oraz oburzającej postawy przedstawicieli Mercedesa, zapraszamy do poprzedniego materiału. W największym skrócie – samochód wibruje podczas jazdy na niskich obrotach, a skrzynia mocno szarpie. Problem nie występuje w żadnym innym egzemplarzu klasy S AMG, ale Mercedes uważa, że wszystko jest w porządku.

Kupił wadliwego Mercedesa za milion złotych, importer nie widzi problemu

Sprawa toczy się już od 1,5 roku i wydawało się, że coraz bliżej jest jej rozwiązania. Występowanie usterki potwierdził wreszcie autoryzowany serwis dilera w Krakowie, który sprzedał samochód. Zaangażował się też Mercedes-Benz Leasing, czyli faktyczny właściciel auta, który zlecił serwisowi działającemu przy siedzibie importera sprawdzenie pojazdu.

Wsparcie klienta poziom Tesla: dostał odszkodowanie, ale nie może nigdy kupić Tesli

Klasa S trafiła więc do warszawskiego serwisu, gdzie potwierdzono występowanie usterki i podobno ją usunięto. Tylko z jakiegoś powodu przeprowadzono czynności, o których właściciel auta nie wiedział i nikt go nie zapytał o zgodę na ich wykonanie. Nie chciano wyjaśnić także co dokładnie zostało zrobione i dlaczego na przykład wymieniono w aucie jedną oponę oraz wtryskiwacz, po sprawdzeniu go na oko.

Przez całe nagranie przewijają się różni pracownicy Mercedesa i wszyscy obcesowo zbywają klientów. Po stronie serwisu staje nawet mecenas reprezentujący Mercedes-Benz Leasing, a więc firmę której również powinno zależeć na rozwiązaniu problemu klasy S! Usterka oczywiście cały czas występuje. Zobaczcie zresztą cały materiał na ten temat. Potrafi podnieść ciśnienie.

Najnowsze

Widowiskowy pościg policji za dilerami narkotyków

Dwaj młodzi mężczyźni chcieli za wszelką cenę uciec przed policją. Zabrakło szczęścia i doświadczenia za kierownicą.

Policjanci z Lublina chcieli zatrzymać  do kontroli jadące od strony Kraśnika Audi A6. Kierowca zignorował jednak dawane mu znaki do zatrzymania się i zaczął uciekać. Podczas próby zgubienia radiowozu, chciał wyprzedzić poboczem jadącego przed nim  busa. Pech chciał, że na pobocze zjechał także bus, omijając auto oczekujące na możliwość skrętu w lewo. Kierujący Audi zjechał z drogi do rowu, ale zdołał się z niego wydostać, uderzając przy okazji w busa.

Kierowca z 3 promilami uciekał lepiej, niż niejeden na trzeźwo!

Kontynuując ucieczkę, chciał zgubić policję w ostatniej chwili decydując się na skręt w lewo na skrzyżowaniu. Prędkość była jednak zbyt duża kierowca Audi stracił panowanie nad pojazdem, uderzył w bariery energochłonne, po czym dachował.

Dwóch podróżujących autem mężczyzn próbowało jeszcze uciekać pieszo, ale szybko zostali zatrzymani. Obaj to 22-letni mieszkańcy Lublina. W samochodzie odnaleziono 3 kg marihuany o wartości 120 tys. zł. Mężczyźni trafili do aresztu.

Najnowsze