Paula Lazarek

Tuning Lamborghini Urus po amerykańsku – seryjna wersja już jest zbyt pospolita?

Lamborghini Urus to marzenie niejednego fana włoskich ultraszybkich samochodów. Jednak jak się okazuje, właściciele w Europie aż proszą się o jeszcze mocniejszą wersję tego samochodu. Z pomocą przyszedł im znany tuner z Miami - 1016 Industries, który nie tylko podrasował warczący silnik, ale też przygotował solidny pakiet modyfikacji nadwozia.

Idealny przepis na tuning po amerykańsku? Oczywiście musi być szerzej i mocniej! Tak właśnie jest w przypadku włoskiego SUV-a Lamborghini Urus. Tuner 1016 Industries z Miami znany jest z wzmacniania najdroższych samochodów świata. W swoim portfolio szczyci się modyfikacjami takich modeli jak: Lamborghini Aventador, Ferrari F12 Berlinetta, Lamborghini Huracan czy McLaren 570S, 570GT oraz 540. Trzeba przyznać, że każdy z tych samochodów już w seryjnym wydaniu robi niesamowite wrażenie.

Tuning Lamborghini Urus po amerykańsku

Inżynierowie z 1016 Industries stworzyli dla Urusa solidny body kit, w dużej mierze wykonany z włókna szklanego. W zależności od życzenia klienta może być to piękne, błyszczące włókno węglowe lub kute włókno węglowe. Już na pierwszy rzut oka można zauważyć poszerzone nadwozie – nadano mu nieco groźniejszego wyglądu m.in. poprzez wpasowanie szerszych błotników tylnych o 100 mm i szerszych błotników przednich o 87 mm.

https://www.youtube.com/watch?v=onSFgNvwz1M

Oczywiście nie mogło tu zabraknąć charakterystycznych dodatków takich jak: przedni spliiter przypominający pług śnieżny, spojler na dachu oraz mały spojler na klapie, a także dyfuzor. 

Tuning Lamborghini Urus po amerykańsku

Pod maską seryjny Urus dysponuje 4-litrowym silnikiem V8 z podwójnym turbodoładowaniem o mocy 641 KM i 850 Nm. Amerykańskiemu tunerowi udało się podrasować wydajność silnika i za pomocą oprogramowania Stage 1, Stage 2 jednostka osiąga moc odpowiednio 780 KM i nawet 840 KM. Ciekawostką jest fakt, że mimo tak znacznej modyfikacji silnika właściciel nie traci gwarancji na samochód. 

Tuning Lamborghini Urus po amerykańsku

Nie znalazłyśmy informacji o przyspieszeniu do „setki” i maksymalnej prędkości, najwyraźniej tuner jeszcze się tym nie pochwalił. Seryjny Urus osiąga 100 km/h w zaledwie 3,6 sekundy, natomiast wskazówka na liczniku zatrzymuje się dopiero przy prędkości 309,5 km/h. Auto po tuningu można kupić z oprogramowaniem, którym steruje się dzięki aplikacji na smartfona. Wówczas zdalnie obsługuje się np. włączanie silnika. Można też monitorować jego pracę. 

Ile kosztuje taki pakiet modyfkacji dla Urusa? Tuner na swojej stronie internetowej podaje kwotę prawie 35 tysięcy dolarów, czyli prawie 140 tysięcy złotych. 

Tuning Lamborghini Urus po amerykańsku

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Mustang Mach 1 powraca! Ford prezentuje kolejną wersję kultowego samochodu

„Mach 1” to termin naukowy odnoszący się do prędkości dźwięku. W przemyśle motoryzacyjnym, został użyty po raz pierwszy przez Forda w pokazowym Mustangu z 1968 roku. Wersja produkcyjna Mach 1 pojawiła się wraz z agresywnie odnowionym, nowym Mustangiem w 1969 roku. Teraz, po ponad 50 latach od debiutu, Ford wraca z kolejną wersją kultowego samochodu.

Pierwszy pokazowy Ford Mustang Mach 1 miał przyciętą linię dachu i kwadratowe reflektory. Jednak żaden z tych elementów nie znalazł się w wersji produkcyjnej, która pojawiła się w 1969 roku.

Mustang Mach 1 pierwszej generacji sprzedawany był wyłącznie z nadwoziem określanym wtedy przez producenta jako „sportsroof” (dziś to klasyczny fastback). Samochód należał do rodziny usportowionych odmian legendarnego pony cara. Charakteryzował się  m.in. czarną matową maską, chromowanym wlewem paliwa, sportowym zawieszeniem i pakietem spojlerów z przodu i z tyłu. Dodatkowo specjalne wyposażenie Mach 1 obejmowało zawieszenie wyczynowe, osłonę maski silnika i podwójne sportowe lusterka.

Ford Mustang Mach 1 z 1969 roku

Przeczytaj też: Ford Mustang z silnikiem elektrycznym?

W pierwszej generacji Mustanga Mach 1 podstawową jednostką był silnik V8 o pojemności 5,8 l sparowany z 3-stopniową manualną skrzynią biegów. W ofercie był również 6,4 l V8 428 Cobra Jet.  

W pierwszym roku produkcji sprzedano 72 000 sztuk Mach 1.

W 1974 roku Mustang Mach 1 stał się bardziej zaawansowaną wersją nadwozia typu fastback –  teraz hatchback. Silnik zamieniono na 2,8 litrowe V6 z czterobiegową manualną lub trzybiegową automatyczną skrzynią biegów. Mach 1 V6 miał frakcjonalnie większe przemieszczenie i wyższy stopień kompresji niż V6 oferowane w innych modelach Mustanga, w wyniku czego zwiększył moc o 5 koni mechanicznych, co dało w sumie 109 koni mechanicznych.

Rok później powróciła do sprzedaży wersja V8, jako nowe opcjonalne ulepszenie w stosunku do standardowego V6 Mach 1, który osiągnął moc 122 koni mechanicznych. W 1975 roku samochód można było wzbogacić o  pakiet rajdowy, na który składały się: mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu, mocne chłodzenie, zawieszenie wyczynowe, sportowy układ wydechowy i skórzana kierownica.

1977 okazał się najsłabszym jak dotąd rokiem sprzedaży Mustanga Mach 1. Sprzedano wtedy tylko 6 719 sztuk. W sprzedaży pozostał jeszcze przez sezon, aż do pojawienia się Mustanga trzeciej generacji w 1979 roku.

Przeczytaj też: Przepiękne cacko Agnieszki: Ford Mustang Coupe 1966 4,7 V8

W 2003 roku Ford powrócił z nowym modelem Mustanga Mach 1. Odnowiony Mach 1, w stylu retro, miał  4,6-litrowego DOHC V8, o mocy 305 koni mechanicznych, koła Magnum 500, funkcjonalny hood scoop i tylny spojler. Niższe zawieszenie i unikalny układ wydechowy dopełniały ulepszeń mechanicznych.

Odrodzony Mach 1 pozostał w sprzedaży na sezon 2004, ale wraz z nadejściem przeprojektowanego Mustanga 2005, ponownie zaprzestano jego produkcji. Do czasu…

W 2021 do oferty sprzedażowej Forda powróci, w limitowanej edycji, Mustang Mach 1 z 5 litrowym silnikiem V8 pod maską!

Dave Pericak, dyrektor Ford Icons, wyznał:

Mach 1 zajmuje specjalne miejsce w historii Mustanga i nadszedł czas, aby ta specjalna edycja zajęła pierwsze miejsce w naszym 5-litrowym asortymencie V8 i nagrodziła najbardziej zapalonych entuzjastów Mustanga, którzy wymagają kolejnego poziomu mocy i precyzji. Podobnie jak oryginał, zupełnie nowy Mustang Mach 1 będzie wierny dziedzictwu marki.

Ford opublikował trzy zdjęcia Mach 1 w kamuflażu, które pokazują kilka szczegółów nowego projektu. Styl kratki różni się od innych sprzedawanych obecnie Mustangów. Dwa okrągłe elementy otaczające logo Mustanga na zewnętrznych krawędziach środkowej kratki, wyglądem przypominają oryginalnego Mustanga Macha z 1969 roku.

Nowy Ford Mustang Mach 1

Nowy Ford Mustang Mach 1

Nowy Ford Mustang Mach 1

Na razie to jedyne informacje, jakie entuzjaści motoryzacji, otrzymają o nowym Mustangu Mach 1. Więcej o mocy, szczegółach zawieszenia czy cenie, dowiemy się, gdy samochód oficjalnie trafi do sprzedaży. Najprawdopodobniej będzie on czymś pomiędzy podstawowym modelem Mustanga a modelem Shelby.

Najnowsze

Charles Stewart Rolls dokonał pierwszego przelotu tam i z powrotem nad kanałem La Manche

2 czerwca 1910 roku o godzinie 18.30 pionier lotnictwa Charles Stewart Rolls wystartował swoim kruchym dwupłatowcem z aerodromu Swingate blisko Dover, by odbyć lot w dwie strony nad kanałem La Manche.

Sfrustrowany czekał na ten moment od ponad tygodnia, gdyż mocny wiatr, mgła i problemy techniczne kilka razy udaremniły jego start. Jednak wreszcie warunki pogodowe były doskonałe, nie wiało, a niebo było czyste. Wśród obserwatorów zgromadzonych na klifie byli rodzice Rollsa, Lord i Lady Llangattock, jego siostra oraz szwagier, Sir i Lady Shelley. 

Gazeta Daily Telegraph donosiła, iż Rolls osiągnął pułap 900 stóp oraz prędkość „mniej więcej 40 mil na godzinę” kiedy zbliżał się do wybrzeża Francji. O 19.15 przelatywał nad małym francuskim miasteczkiem Sangatte (w którym dziś znajduje się wylot z Eurotunelu). Wychylając się ze swojego aeroplanu wyrzucił trzy obciążone koperty. Treść każdej z nich brzmiała „Pozdrowienia dla Auto Klubu Francji… Zrzucone z samolotu Wright przelatującego z Anglii do Francji. C.S. Rolls, czerwiec 1910. P.S. Vive l’Entente.’’

Potem zawrócił na północ i obrał kurs na angielskie wybrzeże. O 20 był z powrotem w Dover, skąd Daily Telegraph raportował “wybrzeże, klify i pirs były pełne ludzi, a wszyscy z nich w stanie pełnej ekscytacji.” Rolls nagrodził ich w swoim ekstrawaganckim stylu, okrążając wieże położonego w tym mieście średniowiecznego zamku. „Zdecydowałem się, że okrążę zamek, chociaż wydłużyło to znacząco mój lot, miałem jednak mnóstwo paliwa, a moje silniki pracowały doskonale” powiedział korespondentowi gazety. Tłum był zachwycony. To było coś więcej niż tylko rozrywka, wszyscy wiedzieli, że są świadkami historycznego wydarzenia.

Charles Stewart Rolls dokonał pierwszego przelotu tam i z powrotem nad kanałem La Manche

Podczas trwającej 95 minut przygody, Rolls dokonał dwóch ponadczasowych osiągnięć. Stał się pierwszym Anglikiem, który przeleciał samolotem nad kanałem La Manche oraz pierwszym lotnikiem w historii, który przeleciał non-stop z Anglii do Francji i z powrotem.

Przelot stał się sensacją, a sam Rolls – celebrytą. Świeżo koronowany król George V wysłał osobisty telegram – „Królowa i ja gratulujemy wspaniałego przelotu nad kanałem. George R.I.”. Francuski i angielski klub lotniczy przyznały mu specjalne nagrody. Nawet słynna Madame Tussauds z Londynu rozpoczęła prace nad figurą woskową Rollsa. Flight Magazine chwalił jego korynckiego ducha, z dumą zapewniając czytelników, że Rolls nie dokonał przelotu z myślą wyłącznie o nagrodach i pieniądzach – twierdzenia te mogły być przykre dla Rollsa, który wydał prawie 1/3 z miliona funtów (w przeliczeniu na dzisiejsze ceny) tylko na loty wykonane w pierwszej połowie 1910 roku. Może ten fakt miał na myśli, gdy z drwiną zauważył: „To jedyny przypadek, gdy udało mi się zabrać 10 galonów paliwa do Francji i z powrotem bez zapłacenia cła.”

Fakt, iż rekordowy lot Rollsa odbył się w niecały rok po tym, jak Louis Blériot zadziwił świat lotem z Francji do Anglii w lipcu 1909 r., pokazuje, jak szybko rozwijało się lotnictwo i konstrukcje samolotów. Rolls dwukrotnie pokonał kanał La Manche samolotem Wright Flyer zaprojektowanym przez Wilbura i Orville’a Wrightów, którzy są autorami pierwszego na świecie przelotu z 1903 r. maszyną cięższą od powietrza.

Charles Stewart Rolls dokonał pierwszego przelotu tam i z powrotem nad kanałem La Manche

Jedynymi zabezpieczeniami Rollsa była jego kamizelka ratunkowa oraz cztery duże pływaki napełnione sprężonym powietrzem, przymocowane do podwozia maszyny. Daily Telegraph lakonicznie stwierdził: “Na szczęście nie było potrzeby sprawdzania ich skuteczności”.

Jednak Rolls był tak samo doświadczony jak i odważny. Jego lotnicza kariera trwała niemal tyle samo czasu, co cała dotychczasowa historia awiacji. Urodzony w 1877 roku Rolls był zafascynowany silnikami od lat szkolnych – studiował w Trinity College na Uniwersytecie Cambridge na wydziale Mechaniki i Nauk Stosowanych – i zaraził się lotnictwem u jego zarania. Był członkiem-założycielem Aeroklubu Królewskiego, początkowo jako pilot balonu (odbył ponad 170 lotów i zdobył złoty medal Gordona Bennetta w 1903 roku za najdłuższy nieprzerwany lot). Wiosną 1909 roku, gdy bracia Wright przybyli z Ameryki do Anglii z wizytą na zaproszenie Aeroklubu Królewskiego, Rolls był jej oficjalnym gospodarzem. Rok później stał się drugim Brytyjczykiem, który otrzymał licencję pilota.

Po pierwszym historycznym spotkaniu w 1904 roku, Rolls próbował przekonać Henry’ego Royce’a, by zbudować samolot. Bez skutku (można tylko spekulować, jakim cudem mógłby zakończyć się ten projekt, gdyby stał się faktem), więc ostatecznie niezłomny Rolls kupił samolot Wright Flyer i odbył nim ponad 200 lotów.

To również w tej maszynie Rolls zginął tragicznie, zaledwie w miesiąc po przelocie nad kanałem. 12 lipca 1910 roku, podczas zawodów w Bournemouth, od samolotu odłamał się ogon i maszyna spadła na ziemię z wysokości 100 stóp rozbijając się blisko zatłoczonej trybuny. Rolls doznał urazu czaszki i zmarł na miejscu; był 12. osobą w historii, która zginęła w wypadku lotniczym i pierwszym Brytyjczykiem, który stracił życie lecąc samolotem. Stało się to niedługo przed jego 33. urodzinami

Najnowsze

Ford Puma dostępny także w wersji ST-Line Vignale

Ford rozszerzył gamę wersji kompaktowego crossovera Puma i teraz do oferty trafia Ford Puma ST-Line Vignale. Pod maską natomiast zadebiutuje długo wyczekiwany silnik wysokoprężny oraz dwusprzęgłowa, siedmiostopniowa przekładnia automatyczna.

Klienci mogą teraz po raz pierwszy wybierać pomiędzy wersjami Pumy, wyposażonymi w 120-konny, 1,5-litrowy silnik wysokoprężny EcoBlue, w nową, dwusprzęgłową, siedmiostopniową przekładnię automatyczną. 

Nowy silnik wysokoprężny 1,5-litra EcoBlue o mocy 120 KM, sprzężony z sześciobiegową manualną skrzynia biegów, jak zapowiada producent, średnie zużycia paliwa będzie wynosiło 3,8 l/100 km. 

Ford Puma dostępny także w wersji ST-Line Vignale

Do oferty dołącza też silnik benzynowy EcoBoost o pojemności 1 litra i o mocy 125 KM, przenoszący napęd za pośrednictwem siedmiobiegowej automatycznej przekładni. Hybrydowe układy napędowe EcoBoost w gamie Pumy są oferowane w dwóch wariantach mocy w połączeniu z sześciostopniowymi manualnymi skrzyniami biegów.

Ford Puma dostępny także w wersji ST-Line Vignale

Nowa wersja Puma ST-Line V wnosi do gamy modeli Forda dodatkowe elementy wyposażenia – satynowaną aluminiową górną osłoną chłodnicy, wraz z ramką, dolną osłoną w kolorze hebanowym, dolną partią tylnego zderzaka w kolorze nadwozia i dużym tylnym spoilerem Standardowa specyfikacja obejmuje reflektory diodowe, skórzane fotele Windsor, skórzaną kierownicę Manacor, wysokiej klasy system audio B&O i system dostępu bezkluczykowego Ford KeyFree.

Ford Puma dostępny także w wersji ST-Line Vignale

Kolejne wersje Pumy, m.in. Trend, Titanium, Titanium X i ST-Line X, otrzymują w standardowym wyposażeniu innowacyjne technologie Forda, takie jak system wczesnego informowania o niebezpieczeństwie na drodze, korzystający z komunikacji za pośrednictwem modemu FordPass Connect, oferują też właścicielom funkcjonalny schowek MegaBox, zdolny pomieścić  w pozycji pionowej niestabilne przedmioty wysokości nawet 115 cm, takie jak rośliny doniczkowe, czy kije golfowe.

Ford Puma dostępny także w wersji ST-Line Vignale

Na początku tego miesiąca Ford ogłosił, że Puma ST, nowy model stworzony przez Ford Performance, dołączy do gamy jeszcze w tym roku.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Kobiecy zespół wystąpi w wirtualnym, 24-godzinnym wyścigu Le Mans!

Richard Mille Racing Team ogłosił skład swojego zespołu, mającego ścigać się w wirtualnym, 24-godzinnym wyścigu Le Mans. Ekipa będzie reprezentowana tylko i wyłącznie przez kobiety!

Jak pisałyśmy już wcześniej słynny 24-godzinny wyścig Le Mans odbędzie się wirtualnie!

Wirtualne 24-godzinne Le Mans zapowiada się jako realistyczna i niezwykle emocjonująca rywalizacja na wysokim poziomie.

Zespół Richard Mille Racing Team weźmie udział w kategorii LMP2. Ekipę będą reprezentować cztery zawodniczki:

  • Katherine Legge – brytyjska zawodniczka, mająca na swoim koncie starty w DTM, NASCAR czy Champ Car
  • Tatiana Calderon – kolumbijska zawodniczka, będąca kierowcą testowym zespołu F1 Alfa Romeo Racing Orlen
  • Sophia Flörsch – niemiecka zawodniczka Formuły 3
  • Emily Jones – Australijka, powszechnie uważana za jedną z najlepszych simracerek na świecie

Zawodniczki będą na zmianę, każda na swoim symulatorze, ścigać się za kierownicą prototypu LMP2 Oreca, pomalowanym na wspaniałą szkarłatną czerwień, identycznym pod każdym względem z prawdziwym wyścigowym odpowiednikiem.

Przeczytaj też: Wiemy kiedy wystartuje kobieca, wyścigowa seria w e-sporcie!

Wirtualny 24-godzinny wyścig w Le Mans rozpocznie się w sobotę 13 czerwca 2020 roku o godzinie 15:00 czasu lokalnego. Wcześniej, w środę 10 czerwca i w czwartek 11 czerwca, w godzinach od 10 do 22 odbędą się sesje treningowe. Dodatkowy trening zaplanowano na piątek 12 czerwca – od 10 do 17. 15-minutowe kwalifikacje do klasy GTE rozpoczną się w piątek o 18:15.

Przeczytaj też: Kierowca stracił miejsce w zespole przez oszukiwanie w sim racingu!

Najnowsze