Toyota RAV4 – nowa odsłona debiutuje w Nowym Yorku

Toyota prezentuje na targach New York International Auto Show piątą generację Toyoty RAV4. SUV trafi na rynki europejskie w pierwszym kwartale 2019 roku.

28 marca na targach New York International Auto Show Toyota przedstawi piątą generację Toyoty RAV4. Jest to pierwszy model RAV4 zbudowany na platformie Toyota New Global Architecture, wyróżniającej się niskim położeniem środka ciężkości, optymalnym rozkładem masy oraz większą sztywnością nadwozia, co ma korzystnie wpływać na dynamikę RAV4, zapewniając większą stabilność w zakrętach i precyzyjne reagowanie na działania kierowcy. Auto ma wyróżniać również zwiększony prześwit oraz większy rozstaw kół.

Samochód jest adresowany do młodych rodzin, cieszących się życiem, zarówno w mieście, jak i podczas weekendowych wycieczek turystycznych i wyjazdów urlopowych. Jego długość – 4600 mm – jest niemal taka sama, jak długość aktualnej wersji. Zmniejszony został przedni i tylny zwis, za to rozstaw osi zwiększono o 30 mm, co umożliwiło powiększenie kabiny i uzyskanie wyższego komfortu wnętrza. Przestrzeń bagażowa jest nie tylko większa, ale i bardzo funkcjonalna dzięki składanym tylnym siedzeniom, podwójnej podłodze i bocznym siatkom. Szerokość pojazdu zwiększyła się o 10 mm do 1855 mm.

Nowy RAV4 będzie dostępny z dwiema jednostkami napędowymi TNGA, odznaczającymi się mniejszym zużyciem paliwa i większą mocą w stosunku do stosowanych w obecnym RAV4. Będzie to nowa hybrydowa jednostka napędowa z 2,5-litrowym silnikiem spalinowym oraz druga, dwulitrowa jednostka benzynowa z manualną lub automatyczną skrzynią biegów.

Usprawniono układ napędu na wszystkie koła. W wersji hybrydowej drugi silnik elektryczny napędzający tylne koła generuje duży moment obrotowy przy obniżonych stratach energii. System napędu na wszystkie koła udoskonalono również w wersji konwencjonalnej z dwulitrowym silnikiem benzynowym, stosując podwójne sprzęgło i odłączanie tylnego mostu w wersji z automatyczną skrzynią biegów.

Najnowsze

Kilometrówki zagrażają bezpieczeństwu na drogach?

Państwowa Inspekcji Pracy rozpatruje kolejne skargi od kierowców, których pracodawcy rozliczają na podstawie tzw. kilometrówek. Pomimo że prawo zabrania uzależniania wypłaty od przejechanych kilometrów, wiele firm transportowych nadal stosuje tę praktykę. Jakich dokładnie form wynagradzania powinien wystrzegać się przedsiębiorca?

Prawidłowe wyliczenie wynagrodzenia kierowcy powinno opierać się na zapisach z karty cyfrowej oraz z posiadanych przez niego wykresówek. Na tej podstawie przedsiębiorca jest w stanie określić dokładnie składniki pensji, takie jak: godziny nadliczbowe, dyżury czy godziny pracy w porze nocnej. Jednocześnie, jak wynika z artykułu 10 rozporządzenia 561/2006/WE, firma transportowa nie może wypłacać zatrudnionym kierowcom żadnych składników wynagrodzenia (nawet w formie premii czy dodatku do wynagrodzenia), uzależnionych od przebytej odległości i/lub ilości przewożonych rzeczy, jeżeli ich stosowanie może zagrażać bezpieczeństwu drogowemu lub zachęcać do naruszeń tej wytycznej.

Zasady wynagradzania kierowców są dokładnie wyjaśnione, zarówno w rozporządzeniu unijnym, jak i w polskiej ustawie o czasie pracy kierowców. Jednak, nie zważając na przepisy, wiele firm nadal stosuje nielegalne praktyki. Należy zwrócić uwagę, że wynagrodzenie liczone od przejechanych kilometrów, czy liczby przewożonego ładunku w dużym stopniu zagraża bezpieczeństwu na drogach. Dzieje się tak, ponieważ pracownik, który ma świadomość, że zarobi więcej, jeśli pokona dłuższą trasę, prawdopodobnie będzie pracował ponad siły. Po całonocnej, a często również całodziennej jeździe, poziom koncentracji kierowcy znacząco się obniża. Natomiast, w stanie zmęczenia istnieje większe prawdopodobieństwo wypadku czy kolizji. Dlatego też żaden składnik wynagrodzenia nie powinien zachęcać kierowców do naruszania przepisów – komentuje Mateusz Włoch, ekspert INELO.

Rozliczanie kierowcy w zależności od liczby przejechanych kilometrów, czy też przewożonych towarów, niesie ze sobą również wysokie ryzyko kar finansowych. Rozporządzenie Komisji (UE) 2016/403 załącznik I punkt 32 tabeli, klasyfikuje tę praktykę jako bardzo poważne naruszenie, co w efekcie może spowodować utratę dobrej reputacji przez dane przedsiębiorstwo.

Dokumentacja wewnątrzzakładowa a wynagrodzenie kierowców
Aby firma działała zgodnie z przepisami, zobowiązana jest do stworzenia dokumentacji wewnątrzzakładowej, która wyraźnie określa warunki wypłaty wynagrodzenia oraz premii. Zgodnie z art. 104 Kodeksu Pracy, pracodawca zatrudniający na podstawie umowy o pracę 50 lub więcej pracowników, ma obowiązek wprowadzenia regulaminu pracy, który jest normatywnym dokumentem prawnym w firmie.

Przedsiębiorca związany z branżą transportową powinien w dokumentacji wewnątrzzakładowej zwrócić szczególną uwagę na uregulowania w zakresie:

  • określenia systemu czasu pracy kierowcy,
  • przedziału czasowego doby niedzielno-świątecznej,
  • długości okresu rozliczeniowego,
  • określenia godzin nocnych,
  • maksymalnej, rocznej liczby godzin nadliczbowych,
  • sposobu rozliczania delegacji.

W ostatnim czasie, możemy zauważyć, że do Państwowej Inspekcji Pracy coraz częściej wpływają pozwy od kierowców zawodowych. Najczęściej uchybienia te dotyczą właśnie nieprawidłowego wyliczania wynagrodzenia. Kierowcy domagają się wypłacenia zaległych, zagwarantowanych przez prawo pensji np. za nadgodziny czy zwrotu kosztów diet i ryczałtów za nocleg. Dlatego też, aby uniknąć wysokich kar finansowych, firmy transportowe powinny zwrócić uwagę na prawidłowe wyliczanie wynagrodzenia pracowników. Jednocześnie, warto zadbać o kompleksową, zgodną z obowiązującym prawem dokumentację wewnątrzzakładową. Oprócz tego, że w jasnej i prostej formie określa ona warunki pracy, to jest też ważnym zabezpieczeniem w przypadku pozwów pracowniczych – dodaje Mateusz Włoch.

Najnowsze

Edyta Klim

Kaski Givi zaprojektowane z myślą o kobietach

Biorąc pod uwagę ciągle rosnącą liczbę motocyklistek, marka Givi stworzyła specjalnie dla nich dwa modele kasków: 50.5 Tridion Decò Lady oraz 50.4 Ninphea White.

Rynek motocyklowy ma bardzo szeroki wybór odzieży i kasków dla mężczyzn. Kobiety jednak nie mają zbytnio w czym przebierać. Tym bardziej cieszy nas fakt, że Givi ma swojej ofercie dwa kaski, które właśnie dedykuje motocyklistkom.

50,5 TRIDION DECÒ LADY

To kobieca wersja graficzna kasku Magnus. Czarną bazę kasku przyozdobiono kwiecistym wzorem w kolorze rożowo-szarym. Mimo, że użyto różu i kwiatów, to całość nie jest przesłodzona – ma kobiecy, nie dziewczęcy charakter.

Kask ma wbudowaną blendę przeciwsłoneczną oraz wydajny system wentylacyjny. Wewnątrz jest antyalergiczna wyściółka, którą można wyjąć i wyprać. Z kaskiem otrzymujemy podbródek i nosek (deflektor). Zastosowano zapięcie typu microlock. Skorupa kasku powstała z termoplastiku i waży 1490 gr.

Opcjonalnie do kasku można dokupić pinlock oraz system komunikacji Bluetooth I303S intercom.

50.4 NINPHEA WHITE

To kobieca wersja graficzna kasku Sniper – delikatnej grafice na tle nieskazitelnej bieli nie można odmówić uroku.

Kask jest także wyposażony w blendę, podbródek, deflektor i zapięcie microlock. Wyściółkę można prać, a szyba jest dostosowana pod pinlock. W kasku można korzystać z systemu Bluetooth I303S intercom, a jego waga to 1450g (thermoplastic). Kask 50.4 został przetestowany w renomowanym instytucie SHARP, gdzie otrzymał 4 gwiazdki na 5 możliwych.

Cena kasków: od 450 zł

Producent przewiduje rozmiary od XS do XXL.

Najnowsze

Pies na przejściu dla pieszych – mógłby uczyć ludzi

W sieci pojawił się filmik, który z dnia na dzień cieszy się coraz większą popularnością. Zobaczymy na nim psa, który mógłby wyszkolić niejednego pieszego z kultury na drodze.

Kamerka samochodowa u jednego z kierowców nagrała ciekawe zdarzenie. W świętokrzyskiej miejscowości Bilcza kierowca spostrzegł psa na przejściu dla pieszych. Zwierze chciało przejść nad drugą stronę ulicy. 

Kierowca zatrzymał się, a czworonóg najpierw upewnił się, czy jest bezpieczenie, a dopiero potem wszedł na ulicę.

Zobaczcie film:

Najnowsze

Netflix pracuje nad serialem o Formule 1

Już niebawem Netflix rozpocznie prace nad serialem dokumentalnym poświęconym wyścigom Formuły 1. Jednym z twórców będzie producent biograficznego filmu o Ayrtonie Senna. Premiera już w przyszłym roku.

Amerykański serwis VOD planuje realizację dokumentu poświęconego współczesnym wyścigom Formuły 1. Seria będzie się składać z 10 odcinków. Znajdziemy w nich m.in. ekskluzywne rozmowy z kierowcami, szefami zespołów i włodarzami sportowej serii. 

Serial nie ma jeszcze tytułu, ale wiadomo już, że jednym z producentów wykonawczych będzie James Gay-Rees. Współtworzył realizowany w 2010 roku dokument pt. Senna, opowiadający o jednym z najbardziej utalentowanych kierowców Formuły 1. 

Według wstępnych założeń produkcja będzie gotowa na początku 2019 roku. Jednak Netflix wstrzymuje się z podawaniem dokładniejszych terminów. Amerykański gigant toczy zaciętą walkę z Amazonem, który od jakiegoś czasu produkuje własne programy sportowe. Mamy nadzieję, że w nowej produkcji będziemy mogli zobaczyć jakiś wątek na temat Roberta Kubicy. 

 

Najnowsze