Toyota Prius niczym kamper

Japończycy to mistrzowie w wymyślaniu zupełnie odjechanych gadżetów. Tym razem prezentują Toyotę Prius z zabudową, która zamienia ekologiczny samochód w kamper.

Jedna z japońskich firm zajmujących się produkcją zabudów do samochodów, opracowała rozwiązanie o nazwie Relax Cabin, którą bez problemu można zamontować w seryjnym Priusie, by zamienić go na bardziej funkcjonalny samochód.

Specjalna dobudówka przewiduje miejsce do spania dla czterech pasażerów. Na wyposażeniu standardowym znajduje się także mikrofalówka i lodówka. Całość może być zasilana z baterii samochodowej lub przez zewnętrzne źródło energii.

Długość samochodu po zainstalowaniu dobudówki powiększa się o 50 centymetrów, a wysokość samochodu w najwyższym punkcie wynosi 2 metry.

Klienci zainteresowani takim rozszerzeniem mogą podstawić do firmy Car Taka swojego Priusa i dopłacić jakieś 60 tys. zł.

Najnowsze

Jeździmy dużo, ale krótko

Zdecydowana większość Polaków jeździ codziennie na krótkich odcinkach i uruchamia silnik w samochodzie więcej niż trzy razy dziennie. Ma to swoje negatywne konsekwencje.

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Instytut PBS na zlecenie producenta olejów, firmę Castrol, prawie połowa kierowców poruszających się po polskich drogach deklaruje, że jednorazowo pokonuje dystans nie dłuższy niż 10 kilometrów. Co trzeci kierowca w Polsce przejeżdża każdego dnia do 20 kilometrów. Tylko 9 procent badanych pokonuje każdego dnia więcej niż 30 kilometrów.

Za kierownicą spędzamy do tego bardzo krótki czas. Według ankiety co czwarty polski kierowca po uruchomieniu silnika jeździ krócej niż 10 minut, a 40 procent korzysta od 10 do 20 minut z pracującego silnika. 

Eksperci oceniają, że codzienne pokonywanie krótkich tras wynika ze zmiany podejścia do samochodów. Wynika to przede wszystkim z wygody. Nawet na krótkich dystansach chcemy docierać do miejsca szybciej i bardziej komfortowo. Często zdarza się, że do sklepu oddalonego o kilkaset metrów jeździmy samochodem. 

Z badania wynika. że przeciętny czas przejechany na jednym uruchomieniu silnika jest niezależny od tego, ile razy włączamy go w ciągu dnia. Kierowcy, którzy uruchamiają silnik ponad pięć razy dziennie, pokonują z reguły nie więcej niż 10 kilometrów. Jest to 49 procent wskazań. Z kolei 29 procent kierowców zadeklarowało, że przejechanie takiego odcinka zajmuje im do 10 minut. Co trzeci kierowca wskazuje jako potrzebny czas od 11 do 20 minut. To oznacza, że część trasy pokonują w korku.

Ma to swoje negatywne konsekwencje dla silnika w samochodzie. Na krótkich dystansach jednostka nie ma szans na rozgrzanie się do optymalnej temperatury. Olej potrzebuje czasu by dotrzeć w najdalsze zakamarki silnika. Czasami zajmuje to nawet 20 minut. Kierowcy nie mają jednak świadomości, że najszybsze zużycie silnika następuje właśnie w fazie nagrzewania, gdy niektóre elementy mogą pracować ze sobą pokryte cienką warstwą tzw. filmu olejowego. Dlatego często okazuje się, że silniki używane na długich dystansach z dużymi przebiegami są w lepszym stanie niż te, wykorzystywane sporadycznie na krótkich odcinkach.

Kolejna sprawa to wyższe zużycie paliwa. Zimny silnik na krótkim dystansie spali nawet dwa razy więcej niż katalogowo. Do tego dochodzi kwestia filtra cząsteczek stałych, który zapycha się szybciej, gdy przy pracuje na zimnym silniku.

Najnowsze

Test Seat Leon Cupra 2.0 TSI DSG 280 KM – zaprzedać duszę…

Krąży opinia, że samochody marki Seat mocno się poprawiły. My odpowiadamy, że poprawić to można spodnie u krawcowej. Pod niemiecką banderą Seat nie tyle przeszedł metamorfozę, co narodził się na nowo. Samochody spod znaku hiszpańskiego producenta dążą do perfekcji, a Seat Leon Cupra jest tego najlepszym przykładem.

Seat Leon trzeciej generacji wjechał na rynek w 2012 roku. Pokazał się w pełnej krasie na salonie samochodowym w Paryżu, a świat dostał gęsiej skórki. Z krągłego i miłego chłopaka przeistoczył się w dojrzałego faceta, który sztukę uwodzenia opanował do perfekcji. Projektanci dołożyli wszelkich starań, aby najnowsza odsłona przestała się podobać, a zaczęła rzucać najprawdziwszy czar. I trzeba przyznać, że zamierzony efekt został osiągnięty, bo najnowszy Seat Leon jest jednym z najładniejszych kompaktów dostępnych obecnie na rynku. Ale samochód, obok ładnego nadwozia, ma również kilka „twarzy”. Odmiana Cupra, bo o niej właśnie mowa, jest tą najbardziej pociągającą wersją Leona.

Kia Stonic doczekała się faceliftingu. Znamy ceny w Polsce!

Pierwszy Seat Leon Cupra miał silnik 1.8 turbo, generujący moc 180 KM. Mocniejsza odmiana, Cupra R, oferowała moc 225 KM. Czymże są jednak te liczby w porównaniu w obecną generacją, która daje do wyboru dwa warianty mocy: 265 KM oraz 280 KM. Nam do testu została przydzielona mocniejsza, 280-konna wersja silnikowa, wyposażona w dwusprzęgłową, automatyczną skrzynię biegów DSG. Mimo że już sama ta konfiguracja wywołuje dreszcz emocji, samochód z zewnątrz niewiele się różni od swoich słabszych braci. Oczywiście Cupra porusza się na ogromnych, 19-calowych felgach ze stopów lekkich, a czerwone zaciski połyskują zadziornie w promieniach słońca, ale na tym kończą się wszelkie „znaki szczególne”. I tylko subtelny emblemat powiewającej chorągiewki na tylnej klapie i atrapie chłodnicy zdradza, że oto mamy do czynienia z prawdziwym drapieżnikiem. Otwieram drzwi i wsiadam do środka, dobrowolnie wpadając w sidła tego samochodu.

Wnętrze – to ja, ten niepozorny
Kabina pasażerska również nie zaskoczy nas agresywnym wzornictwem. Jest tu ładnie, estetycznie i po prostu niemiecko. Każdy fragment kabiny pasażerskiej emanuje duchem marki Volkswagen, zatem ciężko do czegokolwiek tutaj się przyczepić. Za to można chwalić – zatem zaczynam. Po pierwsze mocnym punktem tego samochodu są siedzenia. Producent nie zdecydował się na montaż twardych i bezlitosnych foteli kubełkowych, z których po dłużej podróży wręcz wyskakuje się z ulgą.

Kia Stonic doczekała się faceliftingu. Znamy ceny w Polsce!

Obecne tu fotele wyraźnie otulają ciało, ale jednocześnie są miękkie i bardzo komfortowe. Większość funkcji zostało ukrytych za ciekłokrystalicznym wyświetlaczem, który znajduje się w odległości wręcz idealnej od kierującego. Za to rozmiar tegoż wyświetlacza mógłby być nieco większy, ale po kilku dniach można się i do tego niepozornego rozmiaru przyzwyczaić. Całość sprawia przyjemne wrażenie. Nie znajdziemy tu ani czerwonych przeszyć, ani aluminium na kilogramy. Samochód nie może nas męczyć, lecz sprawiać dobre wrażenie. Kto jak kto, ale Niemcy nie mają w tej dziedzinie równych. Za dodatkową dopłatą 1500 złotych możemy sobie zafundować dodatkową parę drzwi, która się przyda, jeżeli mamy zamiar wozić dodatkowych pasażerów np. swoje dzieci. Tylko czy taka beczka mocy nadaje się do tego?

Jazda – od radości do eksplozji szczęścia
Właśnie pod maską producent ukrył największą niespodziankę. A jest nią niewątpliwie benzynowy silnik 2.0 TSI, który, dzięki turbodoładowaniu, generuje moc 280 KM oraz aż 350 Nm momentu obrotowego. Wszystko to w połączeniu z niewielką masą (1395 kg) jest wprost imponujące.

Po przekręceniu kluczyka w stacyjce liście nie spadają z drzew, a w pobliskich blokach nie pękają w oknach szyby. Seat Leon Cupra zachowuje się nad wyraz kulturalnie nadal nie zdradzając swojego prawdziwego oblicza. Kiedy zatem następuje ten moment? Podczas jazdy oczywiście – wystarczy jedynie ruszyć z miejsca, aby natychmiast poczuć, że ten samochód ma diabła „pod skórą”. Wystarczy nieco mocniej położyć stopę na pedale gazu, aby Leon nerwowo wyrwał do przodu. Jeżeli jednak będziemy się z nim obchodzić łagodnie i spokojnie, Cupra również tak się zachowa. Wbrew pozorom auto idealnie się spisuje podczas codziennej jazdy po mieście; układ wydechowy zapada wówczas w drzemkę, a Leon niczym szczególnym nie wyróżnia się z tłumu. Zawieszenie? Fakt: sztywno zestrojone – stara się jak najdelikatniej wybierać wszelkie nierówności. Do dyspozycji kierowcy pozostają 4 tryby jazdy: Comfort, Sport, Cupra, Individual. Ten pierwszy to właśnie najbardziej ugrzeczniona natura tego samochodu. Z każdym następnym wysuwają się pazury: coraz dłuższe, ostrzejsze i bardziej niebezpieczne. Bo jeżdżąc tym samochodem trzeba pamiętać o jednym: aby nigdy nie wyłączać zdrowego rozsądku – w trybie Cupra auto przestaje być jedynie pojazdem mechanicznym, a staje się diabłem wcielonym.

Kia Stonic doczekała się faceliftingu. Znamy ceny w Polsce!

System Start/Stop ulega dezaktywacji i na bok idą wszelkie maniery. Układ wydechowy wydziera się w niebogłosy, a skrzynia biegów zaczyna pracować z prędkością karabinu maszynowego. Moc spod maski zaczyna się wyrywać; Leon przestaje po prostu jechać, a zaczyna rozrywać rzeczywistość. Daje o sobie znać wysoki moment obrotowy, który jest dostępny w bardzo szerokim zakresie  (1750-5300 obr/min), a wskazówka obrotomierza – gdy zechcemy – wędruje często po sam kres czerwonego pola. Progresywny układ kierowniczy usztywnia się wraz ze wzrostem prędkości, dzięki czemu prowadzenie Leona robi się jeszcze bardziej dokładne. Swoistym Aniołem Stróżem jest tu system ESC, który czuwa nad utrzymaniem w ryzach tego bulteliera. Cała moc jest przekazywana tylko na przednią oś – na szczęście samochód ma zaszyty układ DCC, który elektronicznie steruje pracą amortyzatorów. Dzięki temu zawieszenie błyskawicznie adaptuje się do warunków na drodze. Jest również prawdziwy smakołyk dla wszystkich auto maniaków – mechaniczna blokada mechanizmu różnicowego przedniej osi. To właśnie dzięki niej samochód jedzie jak po sznurku. Nie musisz być wcieleniem kierowcy rajdowego, aby poskromić ten wulkan mocy na ostrych zakrętach. System niezwykle ciasno trzyma tor jazdy, kierowcy pozostaje jedynie czerpać garściami radość z tej jazdy. Ten samochód jest jak doberman – agresywny, lecz dobrze wyszkolony. Zareaguje na każdą naszą komendę. Piękny, szybki i bardzo posłuszny. Czy naprawdę można oczekiwać czegoś więcej?

Werdykt – jeśli nie chcesz mojej zguby…
… to Leona Cuprę kup mi luby. Dlaczego? Bo ten samochód nie tylko dostarczy niezapomnianych wrażeń z jazdy, on po prostu nigdy się nie znudzi. Nie tylko słucha poleceń, on je bezwzględnie wykonuje. Dlatego podczas spokojnej, codziennej jazdy nie będzie się różnił niczym od zwykłego Leona. Cichy układ wydechowy, zawieszenie, od którego dzieci jadące z tyłu nie dostaną czkawki oraz zużycie paliwa na poziomie 8 llitrów na setkę sprawią, że Leon Cupra będzie doskonałym towarzyszem dnia codziennego. A jeżeli smutek wkradnie się do Waszych serc, albo szef skutecznie uprzykrzy Wam dzień w pracy, wystarczy nieco mocniej wcisnąć gaz, aby złe emocje zniknęły bezpowrotnie. Cupra poprawi humor lepiej, niż niejedne zakupy, poklepie po ramieniu skuteczniej niż przyjaciółka. Ceny wersji 265–konnej startują od 108 100 złotych (z manualną, 6-biegową skrzynią). Za wersję z automatyczną, dwusprzęgłową DSG trzeba zapłacić już od 117 600 złotych. Testowany, mocniejszy egzemplarz ze skrzynią DSG to już wydatek 123 000 złotych. Ale uwierzcie – naprawdę warto.

Na TAK:
– doskonałe właściwości jezdne
– świetne trzymanie na zakrętach
– błyskawiczna skrzynia biegów

Na NIE:
– ciasna, tylna kanapa

Seat Leon Cupra 2.0 TSI DSG 280 KM dane techniczne:

Silnik:

Benzynowy, turbodoładowany TSI, R4

Pojemność skokowa:

1984 cm3

Moc:

280 KM przy 5600-6500 obr./min

Maksymalny moment obrotowy:

350 Nm przy 1700-5600 obr/min

Skrzynia biegów:

Dwusprzęgłowa, automatyczna DSG

Prędkość maksymalna:

250 km/h

Przyspieszenie 0-100 km/h

6 s

Długość/szerokość/wysokość:

4236/1810/1431 mm

Najnowsze

Dlaczego warto zakładać kask? Film

Takie pytanie nie powinno nigdy paść. Po obejrzeniu tego filmu z pewnością zastanowimy się, zanim wsiądziemy na jednoślad nieodpowiednio przygotowani.

Do tego zdarzenia doszło kilka dni temu, gdzieś na wschodzie Europy. W ułamku sekundy spokojny widok zamienił się w scenę poważnego wypadku. Motocykl kładzie się na szosie, a pasażerowie suną po nawierzchni drogi – dziewczyna podróżująca jednośladem uderza swoim kaskiem w tył pojazdu. Na filmie widać, że uderzenie było silne. Gdyby nie to, że pasażerka miała ochronę na głowie, skończyłoby się tragicznie już na miejscu zdarzenia.

W tym wszystkim zastanawiająca jest jeszcze jedna sytuacja. Po takim uderzeniu – według podręczników do pierwszej pomocy – nie powinno się przemieszczać poszkodowanego ze względu na możliwość pogorszenia jego stanu zdrowia.

Jedyne sytuacje, w których może dojść do ustępstwa w tej kwestii to wtedy, gdy poszkodowany nie oddycha i będzie konieczna resuscytacja, a także gdy poszkodowany ma trudności z oddychaniem. Inna sprawa, gdy poszkodowanemu grozi niebezpieczeństwo, np. w przypadku zapalenia się pojazdu.

Tak czy owak – pasażerowie i pasażerki motocykli – zawsze zakładajcie kask, nawet jeśli to ma być podwóżka dosłownie kilka kilometrów dalej. No i przypomnijmy sobie wszyscy jak przebiega pierwsza pomoc w wypadkach motocyklowych.

Widzisz wypadek? Działaj natychmiast! Czyli co robić na miejscu zdarzenia drogowego – dowiesz się tu.

Zatrzymaj się – uratujesz komuś życie – czytaj o tym tu.

Najnowsze

Jechała pod prąd autostradą A4. Szuka jej policja!

W sieci pojawił się film nagrany przez jednego z kierowców jadących wrocławskim odcinkiem autostrady A4. O mały włos nie doszło do katastrofy.

Do zdarzenia doszło kilka dni temu na autostradzie A4 w kierunku Legnicy, pomiędzy Wrocławiem a Kątami Wrocławskimi. Za kierownicą czerwonej Skody Fabii prawdopodobnie znajdowała się kobieta.

Na razie nie znamy motywów jej zachowania, ale przemieszczała się pod prąd z dużą prędkością, stwarzając przy tym poważne zagrożenie w ruchu drogowym.

Wrocławska policja otrzymała już zgłoszenie w tej sprawie. Trwają poszukiwania sprawczyni.

 

Najnowsze