Toyota GT86 z silnikiem od Ferrari

Sportowa Toyota GT86 to wdzięczna maszyna do zabawy z tuningiem. Jednak ten projekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Zamiast dwulitrowego boksera pod maską pojawił się silnik z Ferrari 458.

Ryan Tureck to człowiek, który miewa szalone pomysły nie tylko na torze do driftu. Wraz z ekipą wsadził pod maskę Toyoty GT86 jednostkę V8 o pojemności 4,5 litra. Nie wiemy, jakim cudem to się udało, ale powstał prawdziwy potwór.

Cały projekt zajął sporo czasu i pieniędzy, ponieważ ten silnik na co dzień pracuje za plecami kierowcy. Konieczna była przebudowa układu przeniesienia napędu oraz wydechu. 

Jednak całość udało się szczęśliwie złożyć, a samochód wyjechał na pierwsze próby. Niestety, Ryan Tureck zapowiedział, że auto nie pojawi się w oficjalnych zawodach driftowych. Na pocieszenie możemy zobaczyć, co potrafi ten pojazd.

Najnowsze

Volkswagen Golf GTI z klocków Lego

Pierwsza generacja Volkswagena Golfa GTI to kawał historii motoryzacji i prawdziwy rarytas na rynku. Już niebawem każdy będzie mógł zaparkować taki samochód, np. na biurku w pracy.

Żeby to było możliwe, projekt musi zostać zaakceptowany przez szefostwo Lego. Na razie projekt pojawił się w ramach Lego Ideas, a to dopiero pierwszy etap drogi. Jednak poziom szczegółowości tego samochodu zachwyca. Na nadwoziu pojawiły się nawet miniaturowe logotypy marki Volkswagen, a także oznaczenia specjalnej wersji GTI. 

We wnętrzu znajdziemy kubełkowe fotele oraz deskę rozdzielczą z czerwonymi akcentami. Brakuje tylko charakterystycznej kratki „Jacky”, ale ten element można spokojnie dopracować w późniejszym czasie. 

Budowa tego egzemplarza pochłonęła 1278 elementów. To więcej niż zestawiony obok VW Beetle, który potrzebował 1167 klocków. Żeby taki model pojawił się w seryjnej produkcji potrzeba głosów internautów. Na razie projekt zebrał 1339 głosów w ramach Lego Ideas, a potrzeba co najmniej 10 tys. chętnych. Wtedy producent klocków rozważy wprowadzenie do produkcji. Czasu jest jeszcze sporo, w sumie ponad 580 dni, a więc szanse są spore. 

Ostatnim projektem, który udało się wprowadzić do seryjnej sprzedaży był Caterham 620R, który jakiś czas temu trafił na półki sklepowe. Osoba, która stworzyła projekt może liczyć nie tylko na uznanie fanów motoryzacji, ale również tantiemy od sprzedaży.

Najnowsze

Test Ford C-MAX 1.5 EcoBoost Titanium: connecting people

Nastał czas minivanów. Nie bez przyczyny. Bo to praktyczne, rodzinne samochody. Dlaczego to właśnie Ford nie ma na tym polu zbyt wielu konkurentów i przewidział trendy w tej dziedzinie? Sprawdzamy to na przykładzie testu Forda C-max.

Czasy mamy takie, że po fińskim producencie map, przez większość kojarzonym z telefonami komórkowymi, pozostała tylko nazwa i reklamujące je tytułowe hasło. Podobnie smartfon, bez względu na markę, coraz częściej dzieli ludzi zamiast ich łączyć. Na szczęście wciąż można kupić przedmioty użytku codziennego, które nie będąc smartfonem są w stanie zbliżyć do siebie ludzi. To zadanie wręcz idealnie zdają się spełniać wszelkiej maści minivany. Jednym z nich jest Ford C-Max.

Forda, jakby nie patrzeć marka o amerykańskich korzeniach, doskonale opracowała receptę na samochody zdolne trafiać jednocześnie w gusta wszystkich członków rodziny.

Oferta minivanów oferowanych w Europie zaczyna się od B-Maxa, auta rozmiarami zbliżonego do miejskiej Fiesty, przez model C-Max, i o pół rozmiaru większego od niego Grand C-Max, mogącego pomieścić siedem osób, a na S-Maxie oraz naprawdę sporym Galaxy kończąc. Gdy do tego dodamy osobowe wersje aut użytkowych Forda, grupa wymienionych modeli wzbogaci się o Tourneo Courier, Tourneo Connect oraz Transita Custom. Idąc dalej i rozszerzając krąg poszukiwań o podobne charakterem  auta z błękitnym owalem w logo oferowane na pozostałych szerokościach geograficznych, do wymienienia wszystkich minivanów Forda szybko braknie palców u rąk i nóg!

W sam raz
W odróżnieniu od modelu z dopiskiem Grand, mniejszy C-Max oferuje miejsca siedzące dla piątki pasażerów i w zasadzie na tym kończą się jego wady – przynajmniej jeśli chodzi o rozplanowanie przestrzeni. Mając do dyspozycji płytę podłogową z popularnego Focusa udało się stworzyć samochód o niewiele większych rozmiarach zewnętrznych, za to znacznie bardziej obszerny wewnątrz. Kwestię wyglądu pozostawiamy indywidualnej ocenie, ale nie da się w tym miejscu nie wspomnieć, że karoseria C-Max wygląda nadzwyczaj spójnie nie tylko na tle większego brata bliźniaka z dopiskiem Grand, ale również porównując go z dość liczną konkurencją na rynku. Jednobryłowe nadwozie tego kompaktowego minivana z dość wysoko poprowadzoną linią okien zyskało na prezencji po ostatnim liftingu, przeprowadzonym pod koniec 2014 roku.  Pojawił się m.in. nowy, charakterystyczny dla producenta kształt osłony chłodnicy z wąskimi reflektorami zintegrowanymi ze światłami do jazdy dziennej w technice LED i przemodelowaną tylną klapą. We wnętrzu zmienił się kształt konsoli środkowej, a na jej szczycie pojawił się dotykowy ekran o przekątnej 8 cali. Zmodyfikowano również paletę jednostek napędowych.

Wygodnie i z pomysłem
Oddzielnie przesuwane i składane oparcia pojedynczych siedzeń, to w dzisiejszych minivanach norma. Ford poszedł o krok dalej, oferując w C-Maxie możliwość ich indywidualnego demontażu. Wystarczy kilka ruchów, by auto rodzinne zmienić w małą bagażówkę. Inna sprawa, że czynności związane z tą operacją do lekkich nie należą. Głównie z powodu sporej masy foteli. Kolejną niespodzianką jest inny autorski sprytny trick Forda. Po wyjęciu środkowego fotela, oba zewnętrzne można przesuwać nie tylko wzdłużnie w stronę bagażnika, ale także do środka. Tym samym w tylnej części kabiny powstaje przytulny dwuosobowy salonik z olbrzymią ilością miejsca na nogi i łokcie. To płatna opcja, ale z pewnością warta dopłaty tysiąca złotych. Z kolei siedziska przednich foteli mogą niektórym wydawać się za krótkie, a oparcia boczne niewystarczająco spełniające swe zadanie w zakrętach.

Nienajlepsze oceny zebrała jakość wykończenia deski rozdzielczej i zbyt często wyczuwalna obecność twardych plastików. Znacznie lepiej wypada szeroko pojęta ergonomia, choć obsługa systemu infotainment i dostęp do niektórych jego funkcji wydaje się być czasami niepotrzebnie skomplikowana. Brak możliwości zamówienia niektórych systemów wspomagających nie wynika absolutnie z „widzimisię” marki, lecz świadczy niestety o sporym stażu rynkowym C-Maxa.

Jeździ jak Ford, czyli świetnie!
Podwozie Forda z konwencjonalnym układem jezdnym jest idealnym połączeniem komfortu przyprawionego nutą sportu, dodajmy połączeniem nie uznającym kompromisów na rzecz utraty którejś z tych dwóch cech. Ford C-Max po raz kolejny udowadnia kierowcy, że zespół inżynierów z Kolonii odpowiedzialnych za zestrojenie zawieszenia nie bez powodu zaliczany jest do najlepszych w swoim fachu. Bez względu którą odmianę wyposażeniową czy silnikową wybierzecie, możecie być pewni, że wasz Ford jeździć będzie lepiej, bardziej komfortowo i pewniej od większości innych minivanów tego formatu. Wliczając w to nawet znacznie droższe BMW 2 Active Tourer!

Pod maską testowanego auta pracował doładowany czetrocylindrowy silnik benzynowy z rodziny EcoBoost o mocy 150 KM sprzężony z manualną, sześciobiegową skrzynią biegów. Choć nie jest to najmocniejsza odmiana C-Maxa jaką można kupić, taka konfiguracja według nas idelanie pasuje do charakteru auta.  Stosunkowo niewielką pojemność jednostki napędowej nadrabia moment obrotowy dostępny w optymalnym zakresie prędkości obrotowych, szybka reakcja na gaz i świetnie skalibrowany bezpośredni – dla spokojnie jeżdżących kierowców nawet zbyt bezpośredni jak na minivana – układ kierowniczy Forda C-Max.

Czyli jaki?
Czy kompaktowe minivany to już przeżytek? Ford C-Max udowadnia, że absolutnie nie! A nowoczesne auto łączące potrzeby rodziny może być wszechstronne, eleganckie i doskonałe zarówno na małe i wielkie podróże. Po bezprzewodowym sparowaniu smartfona dzięki funkcji Bluetooth, z powodzeniem zastąpi telefon i zaoszczędzi czas, który tracicie wpatrując się w ekran swojego telefonu.

Ceny
Ford C-MAX od 68 700 złotych
Ford C-MAX 1.5 EcoBoost Titanium od 90 100 złotych
Testowany: 128 670 złotych

Konkurenci: Volkswagen Golf Sportsvan, BMW 2 Active Tourer, Renault Scenic, Citroen C4 Picasso

Na TAK
– szeroka oferta wersji silnikowych i wyposażeniowych, właściwości jezdne, wyśmienite zawieszenie, przemyślana koncepcja modułowego wnętrza z wieloma możliwościami konfiguracji, komfort jazdy.  

Na NIE
– miejscami przeciętna jakość wykończenia, braki w wyposażeniu w najnowsze systemy asystujące.

Dane techniczne Ford C-MAX 1.5 EcoBoost Titanium

Silnik:

Benzynowy, Turbo, R4, 16v

Pojemność skokowa:

1498 cm3

Moc:

150 KM (110 kW) przy 6000 obr./min

Maksymalny moment obrotowy:

240 Nm przy 1600-4000 obr./min

Skrzynia biegów:

Manualna, 6 biegów

Prędkość maksymalna:

204 km/h

Przyspieszenie 0-100 km/h

9,4 s

Długość/szerokość/wysokość:

4380/2067/1626 mm

Najnowsze

Goodc

Drukarka 3D pomaga Evie Håkansson w tworzeniu pojazdów przyszłości

Eva Håkansson bardzo chętnie korzysta z nowych technologii przy budowaniu swoich, najszybszych na świecie pojazdów elektrycznych.

Eva Håkansson projektuje i buduje najszybsze na świecie pojazdy elektryczne oraz startuje nimi na zawodach, o czym pisaliśmy tutaj: https://www.motocaina.pl/artykul/dlaczego-pojazd-elektryczny-jest-jak-czekolada-bez-kalorii-19770.html.

Do swojej pracy przy nowym bolidzie Eva bardzo chętnie wykorzystuje drukarkę 3D. Ceni sobie, że może drukować z tak wielu materiałów, co pozwala jej zachować wszechstronność i samowystarczalność. Wymyślony element jest w stanie stworzyć szybko, pomijając pośredników. Przyznaje, że to najbardziej optymalny sposób do wykonania elementów wnętrza bolidu, jak i jego elementów aerodynamicznych, które można dowolnie modyfikować i testować.

Jak powstaje przykładowy element pokazała na filmie – jest to dźwignia zmiany biegów wydrukowana z twardej i silnej gumy poliuretanowej. Jej projektowanie zajęło pół godziny w programie CAD, a drukowanie ok. 5 godzin:

Najnowsze

Goodc

Na skuterze w Himalaje!

W ramach drugiego sezonu „Himalayan High” producent TVS Scooty Zest 110 stworzył dokumentalny serial o 11 kobietach, które podróżują na skuterach po Himalajach.

Spośród 2000 kobiet, które zgłosiły się do programu z 29 państw, wybrano 11 wyjątkowych osobowości o dużej wytrzymałości i sprawności fizycznej. Bohaterki programu przeszły badania medyczne, przeszkolenie z prowadzenia i obsługi skutera oraz zasad zachowania się na dużych wysokościach.

TVS Scooty Zest 110 to najlepiej sprzedający się skuter w Indiach. Serial dokumentalny, który powstał w Himalajach pokazał silną stronę tych kobiet, jak i tego sprzętu.

Poszczególne odsłony himalajskich przygód możecie znaleźć na kanale:

https://www.youtube.com/user/scootygals/

oraz stronie:

http://www.tvsscooty.com/himalayan-highs/

Najnowsze