TOP 5 utworów do nocnej jazdy samochodem

Wsiąść do samochodu wieczorową porą i jechać przed siebie bez celu? Jazda dla przyjemności, lepiej znana jako slow driving, pozwala bez pośpiechu cieszyć się chwilą. Każdy amator spontanicznych nocnych wycieczek wie, że podstawą udanego slow drivingu jest odpowiednia muzyka.

Jakie utwory wybrać, by nocna przejażdżka była jeszcze przyjemniejsza? Oto kilka propozycji przygotowanych przez ekspertów projektu Slow Road.

Odpowiedni akompaniament podczas jazdy samochodem to nie tylko źródło przyjemności. Jak dowodzą badania holenderskich naukowców z Philips Research Laboratories muzyka w samochodzie wpływa również na  bezpieczeństwo jazdy. Przy odpowiednich dźwiękach kierowcy nie tylko uważniej prowadzą samochód, lecz również szybciej reagują na nagłe sytuacje na trasie. – Zachowanie najwyższego skupienia oraz czujności szczególnie istotne jest po zmroku – mówi Tomasz Nagot, dyrektor marketingu Mazda Polska, która jest organizatorem projektu Slow Road. Skoro do zalet muzycznych podróży nie trzeba już nikogo przekonywać, sprawdźmy, jakie utwory polecają eksperci z projektu Slow Road.

1. Chromatics – Running Up That Hill

Przegląd utworów do nocnej jazdy samochodem nie mógł nie rozpocząć się od utworu formacji Chromatics z krążka o wiele mówiącym tytule „Night Drive”. „Running Up That Hill” to cover piosenki Kate Bush, który choć podany w modernistycznej odsłonie, nieco nostalgicznym brzmieniem syntezatorów nawiązuje do lat 80, z których pochodzi oryginał. Delikatne i miękkie dźwięki, spokojny rytm i charakterystyczny wokal Ruth Radelet jednocześnie relaksują i wprowadzają w swoisty trans. Piosenka idealna na długie, spokojne trasy pokonywane bez pośpiechu.

2. Jamie Woon – Night Air

Dla tych, którzy podczas nocnej przejażdżki chcieliby przenieść się do innego wymiaru, idealnym utworem będzie propozycja soulowego wokalisty Jamiego Woona. „Night Air” to utwór pełen magicznych i nieoczywistych dźwięków, które doskonale komponują się z głębokim głosem wokalisty i tworzą hipnotyzującą kompozycję. Piosenka świetnie sprawdzi się szczególnie na początku podróży, bo ułatwi oderwanie się od codziennych zmartwień i skupienie się na nocnym slow drivingu. 

3. Chet Faker – Gold

Nieco leniwa, ale rytmiczna melodia i (tylko pozornie) nonszalancki wokal sprawiają, że „Gold” Cheta Fakera niemalże zmusza do wyruszenia w podróż prosto przed siebie. Wokalista śpiewając „you gotta know, I’m feeling love” nigdzie się nie śpieszy. Przy takiej muzyce grzechem byłoby pędzić gdzieś i liczyć się przesadnie z upływającym czasem.

4. Bonobo – Kiara

Tym, którzy mają w sobie tęsknotę za klasyką, podczas nocnych wojaży do gustu może przypaść „Kiara” angielskiego muzyka Bonobo. Delikatne dźwięki skrzypiec i pianina przenikają się tu z bardzo współczesną elektroniczną melodią. Choć pierwsze dźwięki tego utworu zapowiadają raczej spokojną kompozycję, to z każdą upływającą chwilą staje się ona coraz intensywniejsza. Jeśli nasza beztroska podróż po bezdrożach trwa już jakiś czas, „Kiara” rozbudzi i uwolni nowe pokłady energii.

5. Desire – Under Your Spell

Podobnie jak nie mogło na naszej liście zabraknąć zespołu Chromatics, przegląd piosenek idealnych do nocnego slow drivingu byłby niekompletny bez utworu ze ścieżki dźwiękowej do filmu „Drive”. Kawałek „Under your spell” zespołu Desire to kwintesencja zarówno klimatu, w którym utrzymany jest cały film, jak i spokojnej nocnej podróży po ulicach miast i bezdrożach poza nimi. Kompozycja wciąga, hipnotyzuje, odpręża, a przede wszystkim sprawia, że chce się rzucić wszystko, wsiąść do samochodu i zapomnieć o całym świecie.

Najnowsze

Wodór paliwem przyszłości

Firmy wchodzące w skład Rady Wodorowej (ang. Hydrogen Council), we współpracy z McKinsey, opracowały prognozę zmian, do których przyczyni się stosowanie na szerszą skalę wodoru jako paliwa.

Do 2030 r. wodór może stać się paliwem napędzającym od 10 do 15 milionów samochodów osobowych oraz 500 tysięcy pojazdów ciężarowych. W 2030 r. jeden na 12 samochodów sprzedawanych w Kalifornii, Niemczech, Japonii i Korei Południowej będzie zasilany ogniwami paliwowymi. W 2050 r. wodór zasili 400 milionów samochodów osobowych (25% ogólnej liczby), 5 milionów ciężarówek (30% ogólnej liczby) i ponad 15 milionów autobusów (25% ogólnej liczby).

Rada Wodorowa została powołana do życia na początku 2017 r. podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Jej celem jest promocja wodoru jako paliwa w szeroko pojętym sektorze energetycznym. W skład Rady wchodzą m.in. takie firmy jak Toyota, Audi, BMW, Daimler, General Motors, Honda, Hyundai, Mitsubishi, Royal Dutch Shell, Statoil i Total. Łączny przychód wszystkich firm wchodzących w skład Rady Wodorowej wynosi ok. 1,5 biliona dolarów.

Najnowsze

Elektryzujące plany koncernów motoryzacyjnych

Niemal wszystkie największe koncerny motoryzacyjne zapowiedziały wprowadzenie do sprzedaży pojazdów elektrycznych. Inwestycje w rozwój elektromobilności można liczyć w miliardach euro, a na rynku pojawią się w niedalekim czasie dziesiątki nowych, zelektryfikowanych modeli.

Do 2025 r. Grupa BMW wprowadzi na rynek 25 modeli z napędem elektrycznym. 12 z nich będą stanowiły samochody w pełni elektryczne. W przyszłości napęd elektryczny ma być dostępny w każdym modelu oferowanym przez niemiecki koncern. Elektryfikacja nie ominie także BMW M (wersje usportowione) oraz Rolls-Royce’a. W 2019 r. do sprzedaży trafi pierwszy w pełni elektryczny model MINI. BMW rozważa uczynienie z brytyjskiej marki producenta wyłącznie samochodów zelektryfikowanych.  

Daimler wprowadzi na rynek markę EQ, której oferta będzie obejmować tylko pojazdy napędzane prądem. Pierwszy model EQ – SUV EQC – trafi na rynek w 2019 r. Do 2022 r. wszystkie samochody Mercedesa będą dostępne w sprzedaży w wersjach z napędem elektrycznym. W 2018 r. klienci otrzymają pierwsze egzemplarze elektrycznego Sprintera.

General Motors do 2026 r. zamierza sprzedawać milion pojazdów elektrycznych rocznie. Amerykański koncern do 2023 r. zaprezentuje 20 nowych modeli zasilanych prądem lub wodorem.

Elektryfikacja nie ominie także Fiat Chrysler Automobiles. Jak zakomunikował Sergio Marchionne, dyrektor generalny włosko-amerykańskiego giganta, połowa modeli oferowana przez koncern do 2022 r., w tym wszystkie Maserati, zostanie wyposażona w napęd elektryczny.

Ford na rozwój EV przeznaczył do tej pory 4,5 miliarda dolarów. Koncern w ciągu pięciu kolejnych lat planuje wprowadzić na rynek 13 nowych, zelektryfikowanych modeli, w tym w pełni elektrycznego, małego SUVa, który trafi do sprzedaży w Azji, Ameryce Północnej i Europie. Wszystkie modele Lincolna – należącej do Forda marki premium – otrzymają napęd elektryczny (głównie hybrydowy). W dziedzinie EV amerykański koncern zamierza współpracować m. in. z indyjską Mahindrą.

Honda zapowiedziała, że wszystkie jej modele na rynku europejskim będą oferowane w odmianach z napędem elektrycznym. Wersja produkcyjna modelu Urban EV Concept, zaprezentowanego w tym roku na targach we Frankfurcie, ma być pierwszym w pełni elektrycznym modelem japońskiej marki oferowanym na Starym Kontynencie. Pojazd pojawi się w sprzedaży w 2019 r. W 2022 r. Honda wypuści na rynek samochody elektryczne o znacznie skróconym (w porównaniu do dzisiejszych standardów) czasie ładowania. Pojedyncze ładowanie trwające 15 minut zapewni zasięg rzędu 240 km.

Grupa Hyundai-KIA do 2020 r. planuje zostać drugim największym na świecie producentem pojazdów przyjaznych środowisku. W tym celu zamierza znacznie rozbudować swoją gamę modelową EV i jednocześnie podwoić liczbę wytwarzanych samochodów w pełni elektrycznych. W 2018 r. koncern wyprodukuje 100 000 sztuk pojazdów napędzanych prądem. W 2020 r. w europejskiej ofercie firmy znajdzie się łącznie 10 zelektryfikowanych modeli.

Od 2020 r. każdy nowy model Jaguar Land Rover otrzyma napęd całkowicie elektryczny lub hybrydowy. Pierwszy w pełni elektryczny model koncernu – Jaguar I-Pace – pojawi się na ulicach w 2018 r. Land Rover zaprezentował niedawno Range Rovera i Range Rovera Sport w odmianach plug-in hybrid.

Między 2030 a 2035 r. wszystkie modele Mazdy otrzymają napęd elektryczny. Firma ogłosiła podjęcie współpracy w dziedzinie EV z Toyotą oraz Denso.

Grupa PSA planuje wprowadzić na rynek szereg modeli elektrycznych (m. in. Peugeot 208, w sprzedaży od 2019 r.) i hybrydowych (Citroen C5 Aicross, w sprzedaży od 2018 r.). Do 2024 r. wszystkie modele Opla zostaną zelektryfikowane.

Do 2022 r. alians Renault-Nissan-Mitsubishi zaprezentuje 12 nowych modeli w pełni elektrycznych. W 2020 r. zostanie przedstawiona nowa rodzina silników oraz baterii przeznaczonych do EV, a do 2022 r. na rynku ukażą się samochody elektryczne dysponujące zasięgiem przekraczającym 600 km na jednym ładowaniu wg cyklu NEDC.

Subaru w 2021 r. zaprezentuje szereg modeli elektrycznych, zaś w 2018 r. na rynku ukaże się co najmniej jedna hybryda typu plug-in japońskiego producenta. Do 2020 r. firma zamierza zakończyć sprzedaż pojazdów z silnikiem diesla w Australii i w Europie.

Suzuki na tegorocznych targach motoryzacyjnych w Tokio zaprezentowało w pełni elektrycznego, koncepcyjnego SUV e-SURVIVOR. Pojazd stanowi zapowiedź stylistyki przyszłych modeli marki. Suzuki niedawno podpisało z Toyotą protokół ustaleń, na mocy którego obie firmy będą współpracować w zakresie wprowadzania do sprzedaży w Indiach samochodów elektrycznych ok. 2020 r.

Tesla rozpoczęła w tym roku dostawy Modelu 3 i koncentruje się na zintensyfikowaniu produkcji tego pojazdu oraz na dokończeniu Gigafactory – największej na świecie fabryki baterii litowo-jonowych. Amerykańska firma zaprezentowała niedawno elektryczny samochód ciężarowy Semi, który trafi do produkcji w 2019 r. Do końca listopada złożono zamówienia na ok. 200 sztuk ciężarówki. Spółka zapowiedziała ponadto drugą generację modelu Roadster. Samochód będzie przyspieszał od 0 do 100 km/h w 1,9 s. Produkcja rozpocznie się w 2020 r.

Toyota zapowiedziała, że będzie oferować w swoich modelach dwa różne typy napędów hybrydowych – ekologiczny i usportowiony. W 2022 r. japoński koncern planuje wprowadzić na rynek model EV, który zostanie wyposażony w nowy rodzaj akumulatorów trakcyjnych ze stałym elektrolitem, znacząco poprawiających zasięg i jednocześnie skracającym czas ładowania. Naładowanie do pełna baterii pojazdu ma zająć zaledwie kilka minut. Toyota zamierza zostać pierwszym koncernem motoryzacyjnym na świecie, który wprowadzi na rynek samochód wyposażony w ten typ baterii. Japoński producent planuje ponadto dalsze rozwijanie technologii związanej z ogniwami paliwowymi.

Grupa Volkswagena do 2030 r. zamierza oferować napęd elektryczny we wszystkich swoich modelach. Niemiecki koncern podwoi ponadto nakłady na pojazdy zeroemisyjne do kwoty 20 miliardów euro i przeznaczy ponad 50 miliardów euro na inwestycje w baterie litowo-jonowe do EV. Producenci należący do Grupy Volkswagena do 2025 r. wprowadzą na rynek 80 nowych, zelektryfikowanych modeli. Produkcja pojazdów elektrycznych Volkswagena do 2025 r. ma osiągnąć poziom trzech milionów sztuk rocznie. W 2020 r. na rynek trafią modele oparte na modułowej platformie MEB dedykowanej dla EV.

Audi do 2025 r. przedstawi 25 nowych modeli napędzanych prądem, w tym 12 w pełni elektrycznych. Zelektryfikowane samochody mają być wytwarzane we wszystkich fabrykach niemieckiej marki. W 2018 r. rozpocznie się produkcja w pełni elektrycznego e-tron quattro.

W 2019 r. na rynek trafi pierwszy całkowicie elektryczny model Porsche – Mission E. Przyszła generacja modelu 911 najprawdopodobniej będzie dostępna jako hybryda typu plug-in.

Skoda podczas tegorocznych targów we Frankfurcie zaprezentowała rozwojową wersję koncepcyjnego, elektrycznego SUVa Vision E. W 2019 r. w sprzedaży pojawi się Superb w wersji plug-in hybrid oraz w pełni elektryczna odmiana modelu Citygo. Na rynek trafi również elektryczny hatchback Skody – prawdopodobnie otrzyma nazwę Felica E.

Wprowadzenie na rynek modeli elektrycznych zapowiedział również SEAT. Zostaną one oparte na wspomnianej wyżej platformie MEB.

Wszystkie modele Volvo, które ukażą się na rynku po 2019 r., zostaną wyposażone w napęd elektryczny. Wyodrębniona została odrębna marka – Polestar, która zajmie się wyłącznie produkcją EV (wcześniej firma oferowała modele Volvo w usportowionych wersjach). Pierwszy model firmy – superhybryda Polestar 1 – zacznie zjeżdżać z taśm produkcyjnych od 2019 r.

Źródło: Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych

Najnowsze

Hybrydowe rakiety – przegląd

Sportowe samochody powstały z myślą o tym, by dostarczać niezapomnianych wrażeń z jazdy, a także wyjątkowych wrażeń estetycznych. Wraz z ewolucją motoryzacji pod maski tych, dostarczających emocji, najwspanialszych samochodów coraz częściej trafiają napędy hybrydowe.

Zestaw, składający się z mocnego silnika benzynowego, wspomaganego równie mocnymi jednostkami elektrycznymi pozwala z łatwością rozpędzać się w kilka sekund do setki, a przy okazji być przyjaznym dla środowiska, czego nie można powiedzieć o klasycznych sportowych konstrukcjach. W tym zestawieniu prezentujemy najoryginalniejsze, najmocniejsze i najszybsze, sportowe coupe i roadstery z napędem spalinowo-elektrycznym.

To właśnie dowód na to, że istnieje złoty środek, połączenie ekologicznych technologii z wysokimi osiągami. Taki samochód dobrze świadczy o swoim właścicielu, nie tracąc przy tym nic z romantyzmu dawnej motoryzacji, legendy mocnych aut z wielkimi silnikami. Różnica jest taka, że silniki są nieco mniejsze, lecz ich osiągi porównywalne, a często nawet lepsze od legend tego segmentu motoryzacji. Najszybsze samochody z pewnością nie są tanie, lecz wiele z nich wcale nie ma astronomicznych cen i można je zobaczyć również na naszych drogach. Bez względu na cenę, osiągi wszystkich są porywające. Wystarczy spojrzeć na czas w którym są w stanie rozpędzić się od 0 do 100 km/h i moc napędzających je, spalinowo-elektrycznych jednostek. Niektóre zaś łączą wyjątkowy design z osiągami i cenową dostępnością, co w naszych warunkach można uznać za bliskie ideału.

BMW i8 – 4,4 s, 326 KM
To czteromiejscowe coupe zwraca na siebie uwagę unikalnym stylem, który – pomimo iż prototyp pokazano w 2009 roku – ani trochę się nie zestarzał. Niezmiennie przyciąga spojrzenia odważnie nakreślonymi, fantazyjnymi, lecz podporządkowanymi aerodynamice liniami. Wprowadzony do sprzedaży w 2014 roku samochód wyceniono na 620 tys. zł. Purystów zaskoczy, że supersportowe BMW i8 napędza zaledwie 3-cylindrowy silnik 1.5 o mocy… 231 KM, sprzężony z jednostką elektryczną o mocy 131 KM. Wywodzący się z projektu BMW Vision EfficientDynamics Concept, spalinowo-elektryczny model dysponuje łączną mocą 326 KM, przekazywaną na wszystkie koła. Tylną oś za pośrednictwem 6-biegowej, automatycznej skrzyni napędza silnik spalinowy. Przednią, za pośrednictwem dwubiegowego automatu – jednostka elektryczna. Do pierwszej setki samochód rozpędza się w 4,4 sekundy i rozwija maksymalną prędkość 250 km/h, lecz jest w stanie podróżować z prędkością 120 km/h, korzystając wyłącznie z elektrycznego napędu.

Lexus LC500h – 4,9 s, 359 KM
Model LC powstał jako urzeczywistnienie idei, wyrażonej w zaprezentowanym w 2012 roku na Salonie Samochodowym w Detroit samochodzie koncepcyjnym LF-LC (Lexus Future Luxury Coupe). Firma nie planowała jego komercyjnej kontynuacji, jednak pozytywne przyjęcie przez prasę, klientów i entuzjastów było tak silne, że już po sześciu miesiącach od pokazu podjęto decyzję o rozpoczęciu prac nad modelem seryjnym i w 2016 roku – również na salonie w Detroit, zaprezentowano światu wersję produkcyjną. Choć stylistyka i konstrukcja tego samochodu mogą uchodzić za nieziemskie – cenę 537 tys. zł, jak na klasę którą reprezentuje auto, można uznać na tle konkurencji za całkiem przyziemną. Zastosowano tu wiele nowatorskich rozwiązań, jak choćby 10-biegowa skrzynia, będąca połączeniem bezstopniowej przekładni CVT i 4-stopniowego, hydrokinetycznego automatu. Pod maską 3.5-litrowy, pozbawiony turbo silnik V6 o mocy 299 KM, sprzężony ze 179-konną jednostką elektryczną. Cały układ dysponuje mocą 359 KM i 500 Nm maksymalnego momentu obrotowego. To przekłada się na przyspieszenie do setki w 5 s i prędkość maksymalną 250 km/h, przy czym aż do prędkości 140 km/h możemy poruszać się z wykorzystaniem wyłącznie silnika elektrycznego. To pierwszy model Lexusa, skonstruowany w oparciu o nową platformę GA-L. Wiele elementów konstrukcji wykonano z ultralekkich kompozytów, zbrojonych włóknem węglowym. Warto podkreślić, że w przypadku tego modelu mamy do czynienia z niespotykaną dotąd, futurystyczną stylistyką, połączoną z najwyższą jakością wykonania i unikalnymi rozwiązaniami, jak np. najmniejsze na świecie drogowe lampy LED oraz niezwykła konstrukcja tylnych lamp, których kształt dopasowano do stylistyki całej sylwetki auta. Opływowa karoseria wygląda agresywnie, ale też luksusowo i stylowo. To także pierwsza na świecie hybryda, którą zaprojektowano z myślą o możliwości prowadzenia samochodu tzw. powerslide’ami, czyli za pomocą kontrolowanych poślizgów tylnej osi.

Ferrari LaFerrari – 2,7 s, 950 KM
W chwili wprowadzenia na rynek w 2013 roku model ten był nie lada sensacją. Była to bowiem zarówno pierwsza hybryda w historii legendarnej, włoskiej marki, jak również najszybszy model w jej dziejach. Zaplanowano stworzenie 499 egzemplarzy. Źródłem napędu jest potężny 6.3-litrowy silnik V12 o mocy 789 KM, połączony z elektrycznym o mocy 163 KM. Całość jest w stanie wygenerować moc 950 KM. Dla lepszego wykorzystania energii hamowania w LaFerrari zastosowano, znany z bolidów F1, system KERS. Nie tylko ze względu na zastosowane technologie, lecz przede wszystkim ze względu na markę cena to ok. 1,3 mln euro. Przyspieszenie do setki trwa 2,7 s, po 15 s na liczniku jest już 300 km/h, zaś prędkość maksymalna to 350 km/h.

Honda NSX – 2,6 s, 581 KM
Legendarny, najszybszy model Hondy w wielkim stylu powrócił po ponad 10 latach przerwy, debiutując w 2015 roku na Salonie Samochodowym w Genewie. Napędza go hybryda, będąca połączeniem turbodoładowanego silnika 3.5 V6 o mocy 507 KM oraz aż trzech jednostek elektrycznych o łącznej mocy 74 KM. Dwie z nich napędzają przednie koła, trzecia znajduje się między jednostką spalinową a skrzynią biegów. Auto zostało zatem wyposażone w jeden z najpotężniejszych układów hybrydowych, oferujący w sumie 581 KM. Moment obrotowy trafia do kół za pośrednictwem 9-biegowej, automatycznej skrzyni. Sprint do setki trwa 2,6 s, prędkość maksymalna to 308 km/h. W Polsce ten model jest niedostępny, jego cena w Niemczech to ok. 180 tys. euro.

Icona Vulcano – 2,8 s, 950 KM
Szalona propozycja włoskiej manufaktury z 2013 roku, stworzona z myślą o chińskim rynku to na razie wciąż bardziej motoryzacyjna ciekawostka, niż samochód drogowy. Nic dziwnego, producent przewidział budowę zaledwie dwóch egzemplarzy rocznie i nie wiadomo, czy plany udało się w ogóle zrealizować. To awangardowo zaprojektowane, hybrydowe coupe w mocniejszej wersji H-Competizione dysponuje turbodoładowaną jednostką V6 o mocy aż 790 KM, współpracującą z dwoma silnikami elektrycznymi o mocy 160 KM. W tym przypadku łączna moc wynosi aż 950 KM, a napęd jest przekazywany na wszystkie koła. Przyspieszenie do setki to 2,8 s, a do 200 km/h – 8,9 s, zaś prędkość maksymalna to 350 km/h. Podobnie jak w przypadku BMW – możliwa jest jazda w trybie elektrycznym, a gdyby ktoś zapragnął kupić to wyjątkowe, hybrydowe coupe, musi przygotować ok. 8,2 mln zł.

Koenigsegg Regera – 2,8 s, 1500 KM
Kto da więcej? W tej kategorii, hybrydowe coupe ze Szwecji jest absolutnym zwycięzcą i najmocniejszym seryjnie produkowanym autem z napędem spalinowo-elektrycznym na świecie. Napędza go benzynowy silnik 5.0 V8 biturbo o mocy 1115 KM, sprzężony – podobnie jak w Hondzie – z trzema jednostkami elektrycznymi. Dwie wspomagają napęd tylnych kół, trzecia dodaje momentu na wale korbowym benzynowego silnika, a podczas hamowania działa jak KERS. Wszystkie razem generują działające paraliżująco na zmysły 1500 KM. Korzystając wyłącznie z silników elektrycznych możemy pokonać dystans 35 km. Pomimo zastraszającej mocy, sprint do setki trwa 2,8 s – czyli o 0,2 s dłużej, niż w przypadku Porsche 918 Spyder. Zdecydowały masa, aerodynamika i rozwiązania w układzie napędowym tych pojazdów. Regera nadrabia to najwyższą wśród sportowych hybryd prędkością maksymalną 410 km/h. Pocieszające, że jest nieco tańsza od Icony Vulcano. Na zakup Koenigsegga Regery wystarczy nieco ponad 7,5 mln zł.

McLaren P1 – 2,8 s, 903 KM (zdjęcie na samej górze)
Propozycja z Wielkiej Brytanii to jeden z najmocniejszych samochodów, obecnych na światowym rynku, zastępująca legendarny model F1. Postanowiono w niej sięgnąć po najnowsze, dostępne rozwiązania. Z tego powodu pod maskę trafił potężny, hybrydowy zestaw, składający się z silnika 3.8 V8 twin-turbo o mocy 727 KM, połączonego z jednostką elektryczną o mocy 176 KM. Łączna moc zestawu to imponujące 903 KM oraz aż 979 Nm maksymalnego momentu obrotowego.

Sportowe coupe z Wysp Brytyjskich rozpędza się do setki w 2,8 s i osiąga 200 km/h po upływie 6,8 s, osiągając finalnie 350 km/h. Założono budowę 375 egzemplarzy, wszystkie mają już swoich właścicieli. Cena auta to ponad 5,5 mln zł.

Porsche 918 Spyder – 2,6 s, 887 KM
Niemcy także postanowili zaproponować światu jeden z najmocniejszych układów hybrydowych. W przypadku zaprezentowanego w 2010 roku na Salonie Samochodowym w Genewie i wprowadzonego do sprzedaży w 2013 roku modelu 918 Spyder, również mamy do czynienia z limitowaną – do 918 sztuk – serią. Źródłem napędu jest, zamontowany z tyłu, benzynowy silnik 4,6 V6 o mocy 608 KM, z którym połączono dwa silniki elektryczne. Pierwszy znajduje się przy przedniej osi i generuje moc 129 KM. Drugi – o mocy 156 KM – zamontowano przy osi tylnej. Mamy tu więc do czynienia ze spalinowo-elektrycznym napędem AWD. Całość dysponuje mocą 887 KM, co pozwala osiągnąć 100 km/h w 2,6 s, a 300 km/h w 20,9 sekundy i rozpędzić się do 345 km/h. Samochód wyceniono na ok. 4 mln zł.

Najnowsze

Właściciel FSO przed sądem. Kto wykończył fabrykę?

Rząd wytoczył proces firmie Awto-ZAZ (Zaporoski Zakład Budowy Samochodów). Czy właściciel FSO odpowie za niedotrzymanie warunków sprzedaży?

Awto-ZAZ kupił FSO w 2005 roku, jednak – zdaniem przedstawicieli skarżących – nie wywiązał się z warunków umowy. Jak pisze „Rzeczpospolita” ukraiński właściciel FSO został oskarżony przez Ministerstwo Rozwoju, a w jego imieniu występuje Prokuratoria Generalna.

Awto-ZAZ ma obecnie 84,31% głosów w walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. Sprzedaż nastąpiła w czasie, gdy premierem był Marek Belka. Prywatyzacja miała uchronić firmę od upadłości. Jednak w tej chwili z największego kiedyś w Polsce producenta samochodów pozostało jedynie wspomnienie.

Ukraiński właściciel FSO kupił kontrolny pakiet akcji za 100 zł. W zamian miał utrzymać zatrudnienie i produkcję samochodów. Wybór inwestora – pisze “Rzeczpospolita” – nie był przypadkowy. Ukraińcy kupowali wtedy około 90% całej produkcji Fabryki Samochodów Osobowych. Awto-ZAZ finansował też zakup podzespołów do wytwarzania samochodów, a także wykupił większość długów FSO.

W umowie Ukraińcy zobowiązali się do utrzymania zatrudnienia na poziomie 2,2 tysiąca osób, zwiększenia produkcji i wprowadzenia nowego modelu samochodu. Właściciel FSO nie utrzymał jednak zatrudnienia, ani nie produkuje już samochodów.

Poseł Kaczmarczyk z Kukiz 15′ twierdzi, że chodziło o zniszczenie polskiego przemysłu motoryzacyjnego przed wejściem naszego kraju do Unii Europejskiej. Polska miała stać się rynkiem zbytu dla nowych i używanych aut z Zachodu. Likwidacja FSO była – według posła – działaniem obliczonym na usunięcie konkurencji, która mogła produkować dwa razy tańsze samochody.

Dziś Fabryka Samochodów Osobowych, a właściwie to, co z niej zostało, produkuje wiele rzeczy – części samochodowe, ogrodzenia, lampy, a nawet klocki LEGO. Nie robi jedynie samochodów. Sprawa przeciwko Awto-ZAZ ma toczyć się przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Na razie trwa wymiana pism procesowych, a termin rozprawy nie został jeszcze ustalony.

Właściciel FSO uważa powództwo za zupełnie bezpodstawne. Twierdzi, że wykonał wszystkie zobowiązania wobec Skarbu Państwa. Pełnomocnik firmy mec. Adam Zwierzyński powiedział, że nie ma podstaw do wszczęcia postępowania, opierając się na umowie sprzedaży warszawskiej fabryki. Firma wykonała zobowiązania, mimo nałożenia na nią przez Komisję Europejską ograniczeń produkcji.

Fabryka Samochodów Osobowych rozpoczęła produkcję w 1951 roku. Produkowano w niej między innymi: warszawy, syreny, fiaty 125p i polonezy. W 1995 roku firma stworzyła konsorcjum z południowokoreańskim Daewoo. W warszawie powstawały modele Tico, Espero, Nubira, Matiz i Lanos. Kiedy właścicielem został Awto-ZAZ, rozpoczęto produkcję FSO Aveo na licencji General Motors.

Po nałożeniu przez Komisję Europejską ograniczeń w produkcji, jej część przeniesiono na Ukrainę, natomiast kryzys 2008 roku doprowadził do całkowitego wstrzymania produkcji samochodów w Warszawie.

Źródło: Rzeczpospolita, rynekinwestycji.pl

Najnowsze