Test Volkswagen Golf GTD – bye, bye GTI?

Wśród dziesiątek wersji silnikowych, wyposażeniowych i nadwoziowych Volkswagena Golfa, co najmniej kilka jest mniej zwyczajnych od reszty. Jednym z nich jest wersja GTD. Golf niezwykły, niezwyczajny a może nadzwyczajny?

Obecność w gamie usportowionych modeli nie jest w przypadku VW Golfa niczym nowym. Pierwszym był oczywiście GTI. Nie tyle niezwyczajny, co wręcz nadzwyczajny! Istny wzorzec doprawionego hot hatch z prostą receptą na sukces. Dać kierowcy znacznie więcej frajdy niż seryjny Golf, będąc jednocześnie tak samo funkcjonalnym, rozsądnym i praktycznym autem.

{{ tn(11358) left }}Takie podejście do sprawy szybko podchwycili inni producenci, a kręte drogi i ulice miast wkrótce zaroiły się od całej masy radosnych i zwinnych niewielkich aut z mocnymi silnikami. Te cechy oraz parametry, jakimi dysponowały takie samochody sprawiły, że szybko przylgnęła do nich nazwa „hot-hatch”. Wkrótce ktoś w Volkswagenie uznał, że fajnie byłoby wsadzić do Golfa GTI silnik wysokoprężny, nie zmieniać zbytnio wyglądu auta, a w jego nazwie zmienić tylko jedną literkę. Tak narodził się Golf GTD.

Ponad cztery dekady jakie minęły od premiery pierwszego „chuligana w skórze Golfa” wiele zmieniły. Jak udowadnia Volkswagen, dzisiejszy „hot-hatch” może być kombi lub kabrioletem, mieć napęd na obie osie i silnik o mocy nawet 300 koni mechanicznych.

Skórka warta wyprawki
Może też, jak nasz Golf GTD, być tradycyjnym pięciodrzwiowym hatchbackiem, nawiasem mówiąc, wciąż najchętniej wybieraną przez klientów odmianą nadwoziową Volkswagena Golfa. Jak wiadomo każdy samochód najpierw kupuje się oczami, dlatego podobnie jak Golf GTI i najmocniejsza wersja R, także GTD chce podkreślić swoją wyjątkowość, specjalnie dobranymi dodatkami stylizacyjnymi.

{{ tn(11359) left }}Szerokie ogumienie naciągnięte na atrakcyjne felgi, przemodelowane zderzaki z charakterystycznymi nacięciami po bokach, większe wloty powietrza, dyfuzor czy wreszcie obowiązkowa podwójna końcówka wydechu. Wszystko to wraz z dyskretnym pakietem aerodynamicznym tworzy spójną i miłą dla oka całość. Czy jednak sprawia, że Golf GTD staje się nadzwyczajnym?

Cóż, stawiając obok bazową odmianę Trendline z pewnością tak. Natomiast jeśli weźmiemy pod uwagę, że obecnie niemal każdą odmianę silnikową Golfa doposażyć można w pakiet stylizacyjny „R-Line”, z bogatej gamy akcesoriów wybrać nawet 19-calowe felgi, a na niektórych rynakch  indywidualny odcień lakieru, atrakcyjny „look” Golfa GTD przestaje być czymś wyjątkowym.

Jak w domu
Zdecydowanie bardziej wyjątkowe jest wnętrze, które w Golfie GTD wygląda niemal tak samo jak w GTI, przy czym od razu dodajmy „tak samo dobrze”. Takich jak tu wygodnych i obszernych sportowych foteli pokrytych kultową tapicerką w szkocką kratę, a opcjonalnie skórą czy trójramiennej zgrabnej sportowej kierownicy nie zamówicie już do „zwyczajnego” Golfa. Z kolei różnice w wystroju wnętrza między Golfem GTD a GTI, sprowadzają się w zasadzie do oznaczeń  na kierownicy i dźwigni zmiany biegów czy inaczej wyskalowanego obrotomierza.

Mamy więc w Golfie GTD sportowy klimat, będący czymś więcej niż tylko namiastką wyścigowej atmosfery. Do tego producent dorzuca zgodnie z receptą praprzodka również przestronną kabinę oferującą wystarczającą ilość miejsca dla pasażerów, całkiem spory bagażnik, czytelny i łatwy w obsłudze kokpit oraz wiele elementów dodatkowego wyposażenia wymagających dopłaty w „zwykłym” Golfie.

Rzecz jasna Volkswagen zdaje sobie sprawę, że to wciąż zbyt mało, by móc usprawiedliwić wysoką różnicę ceny GTD w stosunku do 140-konnej wersji Golfa TDI. Aby zatem móc ostatecznie przekonać do siebie niezdecydowanych, GTD ma w zanadrzu kilka przysłowiowych „asów w rękawie”.

Pierwszy znajdziemy pod jego maską. To dwulitrowy, czterocylindrowy silnik TDI wyposażony w turbosprężarkę. Z tą drobną różnicą, że jego parametry po przełożeniu na osiągi, czynią z Golfa GTD auto będące poza „zasięgiem rażenia” nie tylko jakiegokolwiek innej seryjnej wersji Golfa. Jeśli przypomnimy że najmocniejsze z nich mają 150 KM, te 33 koni mechanicznych więcej w GTD zaczyna robić kolosalną różnicę. Subiektywne odczucia z jazdy tylko to potwierdzają.

Bez względu czy chodzi o przyspieszanie, skręcanie czy hamowanie, Golf GTD na drodze zaczyna błyszczeć. W dodatku im bardziej „dokręcamy śrubę”, tym auto sprawia jeszcze lepsze wrażenie. Szerokie koła, spoilery czy usztywnione względem serii zawieszenie, przestają jawić się wyłącznie jako ozdoby, a poza dotychczasową formą zaczynają wypełniać się treścią i spełniać swoją funkcję. Najpóźniej wtedy też zaczynamy postrzegać GTD już nie tylko w kategoriach „lanserskiego Golfa z mocnym dieslem”, ale traktować go jako zbiór doskonale zgranych ze sobą elementów, skrupulatnie połączonych w jeden sprawnie działający mechanizm.

{{ tn(11361) left }}Zapas mocy i krzywa przebiegu momentu obrotowego jest w stanie wygenerować wbijające w fotel przyspieszenia i zapewnić cudowną elastyczność, jakiej GTI może pozazdrościć tej wersji. Dla pełni blasku zdecydowanie warto zamówić do GTD adaptacyjne zawieszenie o regulowanych trybach tłumienia oraz pasująca idealnie do charakterystyki silnika diesla, skrzynię DSG w miejsce seryjnej przekładni sześciostopniowej. Wtedy nasze GTD będzie nie tylko jeszcze odrobinę szybsze i równie zwinne jak rasowe auta GTI. Do tego stopnia, ze szybka jazda GTD  z zawieszeniem  ustawionym w najtwardszych nastawach jest w stanie zatrzeć wszelkie różnice między nim a GTI.

Pewnie, że Volkswagen Golf GTD nigdy nie będzie brzmieć tak przyjemnie czy być równie szybkie jak GTI. Jeżeli jesteście w stanie to przeboleć, w nagrodę GTD pokona benzynowego brata sporym zasięgiem bez przerwy na tankowanie, zużywając przy tym połowę tego, co Golf GTI. {{ tn(11363) left }}Dla nas jest poprostu autem idealnym na codzień.

Na TAK – harmonijny i mocny napęd gwarantujący bardzo dobre osiągi przy zachowaniu wysokiego poziomu komfortu, doskonałe adaptacyjne zawieszenie, walory trakcyjne, niski apetyt na paliwo.

Na NIE – mało przekonywujący gang silnika, jak na usportowione auto nieco zachowawcza stylistyka, wysoka cena zakupu i dodatków. Większa niż w seryjnym Golfie utrata wartości.

Konkurenci: VW Golf GTI, VW Golf TDI, Ford Focus ST TDCi, Skoda Octavia RS TDI.

Ceny:
Volkswagen Golf GTD (5d, DSG)  – od 117 920 złotych (wyprzedaż rocznika 2015)
Volkswagen Golf GTD MY 2016  – od 118 290 złotych (3d, 6 biegów)
Volkswagen Golf GTD MY 2016 (5d, DSG) – od 128 330 złotych

Testowany  – ok. 150 000 złotych

Dane techniczne Volkswagen Golf GTD

Silnik:

Turbodiesel, common-rail , R4, 16v

Pojemność skokowa:

1968 cm3

Moc:

184 KM przy 3500-4000 obr./min

Maksymalny moment obrotowy:

380 Nm przy 1750-3250 obr./min.

Skrzynia biegów:

Automatyczna, DSG, 6 biegów

Prędkość maksymalna:

228 km/h

Przyspieszenie 0-100 km/h

7,5 s

Długość/szerokość/wysokość:

4268/1799/1442 mm

Najnowsze

Historia Renault Scenic – 3 generacje kompaktowych MPV’ów

Pierwszy kompaktowy MPV w europejskiej historii motoryzacji, Renault Scénic, obchodzi w 2016 r. swoje 20. urodziny. Przeszedł liczne modyfikacje, zachowując przy tym swoją użyteczność. Jak się zmieniał na przestrzeni lat?

Pierwsza generacja Renault Mégane Scénic została zaprezentowana jako samochód koncepcyjny w 1991 r. podczas wystawy Frankfurt Motor Show. Po Espace, wysokiej klasy minivanie, wypuszczonym na rynek w 1984 r. oraz Twingo, samochodzie miejskim o jednobryłowym nadwoziu, wprowadzonym w 1993 r., Renault potwierdza swoją przewagę nad konkurencją dzięki Mégane Scénic. Oficjalnie wprowadzony na rynek w 1996 r., został uznany za najlepszy pojazd w kategorii kompaktowych MPV.

Już w 1988 r. Patrick Le Quément, dyrektor Projektu Renault, miał wizję gamy rodzinnych minivanów. Nazwa samochodu koncepcyjnego Scénic to skrót od Safety Concept Embodied in a New Innovative Car, co można przetłumaczyć jako koncepcja samoistnego bezpieczeństwa w nowym innowacyjnym samochodzie.

Mniejszy od Espace, wywodzący się z koncepcji jednobryłowców, Mégane Scénic wpisuje się w erę „samochodów do życia”. W segmencie M1 Mégane Scénic udało się połączyć zalety małego samochodu (Twingo) i usługi wysokiej klasy (Espace). Renault Mégane Scénic swoimi okrągłymi i łagodnymi kształtami wpisuje się w ducha epoki. Stworzenie tego nowego segmentu kompaktowych MPV, który stał się niezbędny w Europie, ożywi działalność większości producentów obecnych na Starym Kontynencie.

Przeznaczony dla klientów – rodzin, przyciągniętych wizją samochodu kokonu – samochód koncepcyjny Renault Scénic zawiera w sobie przestronność, modułowość i bezpieczeństwo. Najważniejszy atut: wiele funkcji o charakterze zabawowym, przeznaczonych dla wszystkich pasażerów.

Mégane Scénic jest mniejszy od Espace, ale potwierdza swoje rodzinne powołanie, pozostając autem wygodnym i przyjaznym. Oba pojazdy – samochód koncepcyjny Scénic i Mégane Scénic – były opracowywane „z udziałem” dzieci pracowników. Stąd tyle w nich zabawnych schowków kryjówek.

Trzy tylne miejsca są niezależne, a pasażerowie mają do swojej dyspozycji stoliki zamontowane z tyłu przednich foteli, a także schowki pod podłogą. Przestronny, sześcienny bagażnik Mégane Scénic zapewnia dużą przestrzeń ładunkową, a tylna półka z regulacją wysokości umożliwia optymalne ułożenie bagażu.

Pierwotnie przewidywano inny kolor tapicerki dla każdego fotela, aby zaoferować pasażerom osobistą przestrzeń do stworzenia własnego wszechświata. Koncepcja ta została wykorzystana w limitowanej serii Kaléido, gdzie obicia zostały dopasowane do koloru nadwozia.

Liczne innowacje samochodu koncepcyjnego Renault Scénic gwarantują pasażerom przeżywanie podróży w zupełnie nowy sposób, stąd tytuł „zaproszenie do podróży”.

Najnowsze

Nowy Lexus LC 500h – premiera w Genewie

Na genewskim salonie motoryzacyjnym Lexus przedstawi swoje najnowsze coupe w wersji z napędem hybrydowym.

Lexus 500h wyposażony będzie w hybrydową jednostkę napędową nowej generacji, mającej zapewniającą lepsze osiągi i większą przyjemność z jazdy, a przy tym wyróżniać się większą efektywnością. Nowy hybrydowy napęd LC 500h ma wykorzystywać 3,5-litrowy benzynowy silnik V6 o mocy 312 KM oraz silnik elektryczny o mocy 162 kW 220 KM.

Usprawnienia mają zapewniać obniżone zużycie paliwa, po części dzięki zwiększonej sprawności cieplnej silnika spalinowego. Macierzysty koncern Lexusa ma w tej dziedzinie osiągnięcia – silnik spalinowy hybrydowej Toyoty Prius IV generacji osiąga sprawność cieplną 40%, dostępną wcześniej wyłącznie dla jednostek wysokoprężnych, co łącznie z usprawnieniami silników elektrycznych, układów elektronicznych i przekładni pozwoliło zmniejszyć zużycie paliwa i emisję dwutlenku węgla o około 20 procent.

 

Najnowsze

Agata Stefaniak na Quaduropale du Touquet 2016 – relacja

"Już po raz czwarty udało mi się wystartować w jednych z największych zawodów w Europie po piasku, czyli Enduropale-Quaduro w miejscowości Le Touquet we Francji" relacjonuje dla Motocainy quadowa zawodniczka Agata Stefaniak.

W tamtym roku po dość udanym wyścigu, założyłam sobie, że w 2016 musi być pierwsza setka w generalce! Cel do osiągnięcia, jednak wymagał sporo wysiłku i pracy, a sezon 2015 nie ułatwiał mi tego przez liczne kontuzje.

Ostatnia runda Championnat de France des Sables 2015-2016 , czyli Quaduropale odbywała się 30 stycznia 2016.

Dla mnie jednak wyścig zaczął się dużo wcześniej… wymagał on sporych przygotowań, zarówno sprzętowych jak i kondycyjno-wytrzymałościowych. Treningi rozpoczęłam ledwo co po zakończeniu sezonu cross country, ponieważ musiałam odbudować formę z przed kontuzji. Na szczęście udało się zbudować formę, która pozwoliła mi na przyzwoite tempo podczas wyścigu.

{{ tn(11348) left }}Oprócz siebie musiałam pomyśleć o swoim wyglądzie podczas wyściu. Tu na pomoc przyszła mi firma z Częstochowy czyli KW Race Wear. Chłopaki zaproponowali mi współprace w sezonie 2016 i zaproponowali personalizowany strój na Quaduropale !!! Wygląd oraz jakość mnie zachwyciła.

Pomyśleć również musiałam o przygotowaniu mojego różowego KTMa xc 525. Na szczęście długo myśleć nie musiałam, bo zadbał o nią mój chłopak, który prowadzi na Lubelszczyźnie własny warsztat motocyklowy 25 Servive. KTM został dopieszczony i przygotowany perfekcyjnie.

Na samym końcu musiałam pomyśleć o studiach…sesja w tym roku była mało przychylna i przed wyjazdem miałam same egzaminy. Stresujący i wyczerpujący czas, jednak sesja zdana i Quaduro przejechane.

Cała impreza rozpoczęła się w piątek od odbiorów technicznych i administracyjnych. W moim przypadku wszystko przebiegło bez najmniejszego problemu. KTM był przygotowany perfekcyjnie. Przyznano mi numer #55. Same odbiory trwały koło 4 h.  Po odstawieniu quada do Park Ferme miałam resztę dnia by odpocząć i przygotować ciuchy oraz gogle do sobotniego wyścigu !!!

W sobotę od samego rana wiało i padało. Nie zapowiadało się na poprawę pogody. Równo o 12 rozpoczęło się ściganie…

Startowałam z 2 linii, co pozwoliło mi na w miarę bezpieczny i bezkolizyjny start . Na szczęście obyło się bez większych „korków” na trasie.  Mimo tego że na moich oczach rozegrało się kilka niebezpiecznych wypadków.

Sam start uważam za udany, przez większość wyścigu trzymałam się koło setnego miejsca . Jechało się bardzo dobrze, mimo złych warunków pogodowych. W połowie wyścigu musiałam zjechać do depo by zatankować quada i zmienić gogle na czyste.  Na szczęście pobyt w serwisie nie trwał długo, a stracone pozycje dość szybko udało mi się nadrobić. Na przed ostatnim okrążeniu, przez innego zawodnika, zaliczyłam sporą wywrotkę. Straciłam sporo czasu na wygrzebanie się spod quada i postawienie go na koła. Co gorsze upadłam na prawą stronę, obijając sobie obojczyk, który kilka miesięcy temu miałam złamany.  Ten wypadek skutecznie wybił mnie z rytmu. Z pozycji 102 spadłam aż na 120 miejsce ;/  Widząc co dzieje się z oceanem miałam nadzieje, że będzie to moje ostatnie okrążenie. Jednak szczęście mi nie dopisało i musiałam wjechać jeszcze na jedno kółko. Niestety na prostej powrotnej było już tyle wody, że nie dało się bezpiecznie dojechać do mety. Woda sięgała do ¼ silnika. Wyścig przerwano, jednak mój KTM zassał wody do gaźnika i przestał jechać. Ja niestety nie mogłam nic na to poradzić, zostałam już na plaży a do depo dotarłam dzięki pick-upowi, który ciągnął mnie na linie. Wyścigu nie ukończyłam, ale mimo to zaliczono mi 9 okrążeń, co dało mi 120 miejsce w generalce i 5 miejsce w klasie kobiet. Nauczkę mam ogromną, doświadczenie również. Za rok chciałabym tam wrócić i powalczyć o pierwszą 70-tkę!

Agata Stefaniak

Najnowsze

Właściciele Nissanów najsympatyczniejszymi kierowcami?

Podczas badań przeprowadzonych przez Centrum Psychometrii na uniwersytecie Cambridge w Wielkiej Brytanii odkryto, że jednymi z najbardziej sympatycznych i życzliwych ludzi, jakich można spotkać w życiu, są właściciele samochodów marki Nissan.

Jeśli więc ktoś szuka idealnego partnera lub partnerki, powinien szukać właśnie wśród posiadaczy takich aut.

Dzięki zastosowaniu najnowszych technik profilowania osobowości wysnuto wniosek, że kierowcy Nissanów są też najbardziej hojnymi, lojalnymi i przyjaznymi spośród właścicieli samochodów różnych marek w Europie.

Badania wykazały również, że właściciele Nissanów znacznie częściej niż inni przedkładają dobro bliźnich nad swoim, dążą do dobrobytu gospodarczego i sprawiedliwości społecznej.

„Ocena osobowości i stylistyka samochodów są ze sobą powiązane”, twierdzi dr Richard Mills, doktor psychometrii w Centrum Psychometrii Uniwersytetu Cambridge. „Nasze badania pokazują, że kierowcy Nissanów są ogólnie postrzegani jako życzliwi, hojni i sympatyczni. Są także taktowni i przyjaźnie nastawieni do innych, i uważają, że z natury ludzie kierują się w życiu uczciwością i przyzwoitością”.

Psychometria – znana także jako profilowanie osobowości – to tylko jeden z wielu sposobów, które wykorzystuje Nissan by lepiej zrozumieć potrzeby swoich klientów. Wynikiem tego jest ciągłe ulepszanie interakcji marki z jej klientami w szerokim zakresie doświadczeń: za kierownicą samochodów Nissana, poprzez kontakt online oraz w salonach sprzedaży i centrach serwisowych w całej Europie.

„Psychometria pozwala Nissanowi w optymalny sposób kształtować podróż klienta przez proces zakupu auta i jednocześnie tworzyć samochody, w których właściciel może zakochać się w taki sam sposób, jak ma to miejsce w relacjach międzyludzkich. Właściciele Nissanów cenią sobie bliskie i osobiste relacje z ludźmi, co czyni ich idealnymi partnerami” – dodał Mills.

* Centrum Psychometrii Uniwersytetu Cambridge wykorzystało w swoich badaniach dane o 824 właścicielach samochodów różnych marek. Celem było znalezienie różnic w profilach osobowościowych pomiędzy posiadaczami Nissanów i klientami innych marek samochodowych.

Najnowsze