Test Volkswagen Beetle R-Line 2.0 TSI 220 KM – mały, niewywrotny

Nieduże gabaryty, nisko osadzone nadwozie, mocny silnik z rasowym brzmieniem - czy Beetle rzeczywiście jeździ lepiej niż wygląda?

Napęd na tylne koła i charakterystyczny świergoczący dźwięk silnika typu boxer, umieszczonego z tyłu, to znaki szczególne Volkswagena Garbusa (bo tak nadal nazywamy go w Polsce) – to już niestety legenda. Legenda wiecznie żywa, bo producent nie daje nam zapomnieć o swoim historycznym nadwoziu i oferuje klientom drugie wcielenie nowego Beetla. Jaki on jest? Czy ma w sobie coś z pierwowzoru? Czy fani modelu odnajdą w nim kultowe auto, w którym kochało się pół świata? Sprawdzamy!

W stosunku do poprzednika, czyli New Beetle, mamy do czynienia z poważną rewolucją. Producent poprawił proporcje nadwozia, zmienił wyraz oczu, czyli reflektorów, z cukierkowego na bardziej agresywny – samochód po prostu wyładniał. Lekko spłaszczona krzywizna dachu nawiązuje oczywiście do protoplasty, można to jednak uznać raczej za „wariację na temat”. Z historycznego rysu karoserii pozostały oczywiście wystające błotniki, okrągłe reflektory i mała szyba tylna – tym razem jednak umieszczono tu pokaźnych rozmiarów spojler. Styl retro miesza się ze wszechobecną nowoczesnością. Światła to technologia bi-ksenonowa, wspomagana ledami do jazdy dziennej. Silnik jest tam, gdzie Garbus miał bagażnik, a napęd realizowany jest przez koła przednie. Wszystko to za sprawą zastosowania płyty podłogowej PQ35, która znana jest między innymi z V i VI generacji Volkswagena Golfa. To dobra wiadomość, bo to udana baza, a podczas ewentualnego serwisowania Beetla nie natrafimy na żadne niespodzianki. Należy również przypuszczać, że koszty związane z naprawami układu jezdnego, nie będą wysokie.

Wnętrze zostało podporządkowane stylizacji nadwozia, więc wygodnie będzie jedynie kierowcy i pasażerowi siedzącemu na przednim fotelu. Z tyłu na dłuższych trasach komfortowo podróżować będą jedynie dzieci; dorośli do wzrostu 180 cm bezproblemowo wytrzymają raczej krótkie dystanse. Co ważne, dla bezpieczeństwa małych pasażerów Volkswagen zamontował uchwyty systemu Isofix.

Wystarczająco duży jest za to bagażnik. Może nie starczy na wakacyjny wypad we czwórkę, ale z pewnością jego 310 litrów i możliwość położenia oparć tylnych foteli zapobiegnie stresowi podczas załadunku codziennych zakupów.

Wróćmy jednak do pierwszego rzędu. Fotele są obszerne i wygodne, w wersji testowej R-line pokryte czerwono-czarną skórą, co prezentuje się doskonale w połączeniu z czarną karoserią. Wyprofilowanie oparcia oraz możliwość regulacji w różnych płaszczyznach sprawia, że każdy znajdzie tu wygodną pozycję do jazdy. Brzmi to trochę jak slogan reklamowy, ale tu naprawdę przestrzeni jest tyle, co w większych vanach. Schowków również nie brakuje a na uwagę zasługują aż dwa zlokalizowane przed pasażerem – górny jest hołdem dla historycznego schowka na rękawiczki.

Kierownica jest bardzo wygodna; ma zbudowane sterowanie najważniejszymi funkcjami komputera pokładowego. Ciasno upakowany pod okrągłym daszkiem zestaw wskaźników nie stracił na swej czytelności, choć tu ma się wrażenie jakby zabrakło designerom weny. Na panelu centralnym znajdziemy nawigację z 6,5 calowym ekranem, a do dyspozycji mamy również przydatną ze względu na ograniczoną widoczność do tyłu – kamerę cofania oraz świetnej jakości zestaw audio, przygotowany przez legendarnego producenta gitar, firmę Fender. Trzeba przyznać, że brzmienie z głośników jest bardzo dynamicznie – solówki Erica Claptona na gitarze Stratocaster (kultowy model marki Fender) powodują ciarki na plecach.

Silnik w najmocniejszym wydaniu generuje 220 KM i to jest to, co małe żuczki lubią najbardziej. Mocy i momentu obrotowego jest tu naprawdę pod dostatkiem. 350 Nm dostępne jest od 1500 obrotów. Sprint do setki? Wychodzi tu lepiej niż dobrze! Przyspieszenie trwa jedynie 6,7 sekundy! To wystarczy, żeby być pierwszym ze świateł w konkurencji z większością „zwykłych aut”, a i prędkość maksymalna 231 km/h zawstydzi niejednego na niemieckiej autostradzie.

Zawieszenie spokojnie nadąża za układem napędowym. Karoseria praktycznie nie przechyla się na zakrętach, a i szybko pokonywane ciasne łuki nie są w stanie wyprowadzić Beetla z równowagi. Dynamicznej jeździe pomaga zdecydowanie dwusprzęgłowa skrzynia biegów DSG. Błyskawicznie redukuje biegi, a korzystanie z łopatek zapobiega lekkiemu opóźnieniu podczas kickdownu.

Pretensje można mieć jedynie do komfortu podczas szybszej jazdy autostradowej i nie chodzi tu o sztywność zawieszenia, bo co prawda jest twardo, ale za sprawą wygodnych foteli również komfortowo. Problem dotyczy wyciszenia kabiny i szumu generowanego przez opływające powietrze. Do 120 km/h jest dobrze. Powyżej tej prędkości robi się trochę nieznośnie na dłuższym dystansie, a nie po to mamy 220 koni pod maską, żeby wlec się prawym pasem razem z ciężarówkami. W chwilach zwątpienia warto podkręcić głośność audio… Dobry gitarowy riff wybrzmiewający z głośników skutecznie poprawi humor.

Najtańszy Beetle z silnikiem 1.2 TSI o mocy 105 KM kosztuje od 79 190 złotych. Cennik wersji R-Line otwiera się kwotą 118 990 złotych. Testowany przez nas egzemplarz to wydatek aż 150 860 złotych, choć na pokładzie ma dosłownie wszystko, co mieć powinien. Niestety to właśnie cena jest największym wrogiem Beetla, bo samochód jest wybitnie ciekawy, dobrze wyposażony i rprowadzi się świetnie. Jednak na tak duży wydatek będzie stać jedynie dobrze uposażonych kierowców, którzy, w przypływie zdrowego rozsądku i tak mogą w ostatniej chwili zdecydować się na bardziej uniwersalnego Golfa GTI. Beetle R-line pozostanie zaś bardzo drogim gadżetem dla fanatycznych wielbicieli modelu.

NA TAK:
– stylizacja retro;
– świetne zawieszenie i układ jezdny;
– zestaw audio Fender;
– wygodne fotele przednie.

NA NIE:
– cena;
– hałas wewnątrz powyżej 120 km/h.

Dane techniczne Volkswagen Beetle R-Line 2.0 TSI 220 KM DSG

Silnik:

Benzynowy R4 – doładowany

Pojemność skokowa:

1984 cm3

Moc:

220 KM przy 4500 obr./min

Maksymalny moment obrotowy:

350 Nm przy 1500 – 4400 obr./min

Skrzynia biegów:

Dwusprzęgłowa DSG, 6 biegów

Prędkość maksymalna:

231 km/h

Przyspieszenie 0-100 km/h

6,7s

Długość/szerokość/wysokość:

4286/1822/1488 mm

Najnowsze

Joanna Miller wygrywa zawody w Strykowie

Na rewelacyjnie przygotowanym obiekcie MKS Zjednoczeni Stryków zawodnicy DUUST RACING Team potwierdzili wysoką formę stając na najwyższym stopniu podium w czterech mistrzowskich klasach. Swoje kategorie wygrali Maks Chwalik, Joanna Miller, Karol Kruszyński i Jacek Lonka.

W miniony weekend Tor Motocrossowy Stryków był areną zmagań najlepszych riderów walczących w cyklu ORLEN MXMP. Na starcie 3. rundy Motocrossowych Mistrzostw Polski rozgrywanej w Strykowie zameldowało się 224 zawodników. Wśród nichreprezentanci DUUST RACING Team, którzy nie pozostawili złudzeń, kto w tym sezonie walczy o najwyższe cele.

Pierwsi na tor ruszyli najmłodsi zawodnicy cyklu ORLEN MXMP. Na maszynie startowej w klasie MX65 stanęło sześciu reprezentantów DUUSTa, którzy zdominowali rywalizację na torze w Strykowie. Sobotnie zawody pewnie wygrał Maks Chwalik, który  dzięki zwycięstwu umocnił się na pozycji lidera w klasyfikacji generalnej sezonu. Pozostali riderzy spod znaku DUUST RACING Team zajęli miejsca w pierwszej dziesiątce zdobywając cenne punkty w Motocrossowych Mistrzostwach Polski. Joanna Miller wygrała klasę MX Kobiet. Tu nie było niespodzianek – Asia Miller zdominowała zawody w Strykowie, dwukrotnie wygrywając w stawce szesnastu zawodniczek walczących w cyklu Motocrossowych Mistrzostw Polski. To drugie podium naszej eksportowej riderki w tym sezonie.

 

Najnowsze

Moda na klasyczne i zabytkowe samochody

Stylowe Volvo, jakim Roger Moore jako Simon Templer, czyli Święty, jeździł w serialu o tym samym tytule i klasyczny, czerwony brytyjski roadster oraz „najpiękniejsze auto w historii”. Będą mogły znaleźć nowych nabywców podczas letniej aukcji Ardor Auctions.

Sentyment do niezwykłych i unikatowych przedmiotów powstających w pierwszych trzech dekadach po zakończeniu II wojny światowej przejawia się w rodzącej się modzie na klasyczne i zabytkowe auta. Zachodnie modele pochodzące z lat 50. 60. i 70 zostaną przedstawione na letniej aukcji Ardor Auctions, w trakcie której będą mogły znaleźć nowego właściciela. Wymarzone i unikatowe modele z wyjątkową historią pójdą pod młotek już 1 lipca.

Rok 1970 – w  Szwecji został wyprodukowany niewątpliwie jeden z najpiękniejszych europejskich samochodów – Volvo P1800E. Jego żółty lakier wyróżniał się na ulicach i przykuwał uwagę niejednego miłośnika klasycznych aut. Unikatowość tego modelu została zauważona oraz wykorzystana przez twórców serialu „Święty”, w którym główny bohater grany przez Rogera Moore przemierza brytyjskie uliczki w poszukiwaniu kolejnych bogatych kryminalistów. Auto posiadało kilku właścicieli aż ostatecznie trafiło do Polski, gdzie zostało poddane częscioewej renowacji. Aktualnie samochód zyskał znacznie na wartości, co będą mogli wykorzystać kolekcjonerzy podczas aukcji (cena wywoławcza 70 tysięcy złotych).

Ceny poszczególnych modeli z aukcji w opisach zdjęć w naszej galerii.

Kolejnym klasykiem dostępnym na licytacji będzie brytyjski roadster w najczystszej formie – Triumph Spitfire z 1963 roku. Historia tego modelu sięga jeszcze lat pięćdziesiątych, kiedy to Giovanni Michelotti przygotował projekt na zlecenie firmy Standard-Triumph. Ten sportowy dwumiejscowy zabytek został doceniony nie tylko w Europie, ale także za oceanem. Zmiany dokonane w wyglądzie i specyfikacji technicznej auta spowodowały, że wersje europejskie są znacznie bardziej cenione niż ich amerykańskie odpowiedniki.  Jeden z egzemplarzy starszych serii znalazł się w katalogu Ardor Auctions (cena wywoławcza 50 tysięcy złotych).

Wśród licytowanych samochodów znajdzie się także „najpiękniejsze auto w historii motoryzacji”, bowiem tak o Jaguarze E-Type powiedział sam Enzo Ferrari. Ten brytyjski model, stanowiący ikonę stylu i elegancji lat 60-tych, zadebiutował na salonie w Genewie w 1961 roku, wzbudzając podziw publiczności. Błękitne coupe należy do krótkiej serii wypuszczonej jedynie w 6726 egzemplarzach.  Tę wyjątkową odmianę, określaną mianem „1.5” produkowano zaledwie przez rok i była najrzadszym modelem tego baśniowego auta. Jaguar od lat cieszy się ogromnym zainteresowaniem wśród koneserów (cena wywoławcza 300 tysięcy złotych).

Na lipcowej aukcji pojawi się także klasyk o najbardziej sportowym charakterze – Mercedes-Benz 230 SL. Ten wyjątkowy egzemplarz zjechał z taśmy produkcyjnej w październiku 1966 roku i już od początku zyskał status kultowego. Samochód reprezentował drugą generację prestiżowej serii roadsterów SL. Swój legendarny design zawdzięcza wybitnemu styliście nadwozi, Paulowi Bracqowi. Wklęsły kształt twardego dachu Mercedesa przywodzi na myśl buddyjską świątynie. „Pagoda”, bowiem taki przydomek zyskało auto, była jednym z najpiękniejszych samochodów zaprojektowanych w latach 60-tych (cena wywoławcza 220 tysięcy złotych).

Ardor Auctions wraz z Desa Unicum zapraszają na kolejną Aukcję Samochodów Klasycznych i Motocykli: 1 lipca 2017, Automobilklub Polski, ul. Powstańców Śląskich 127, Warszawa.

Najnowsze

Maluchy opanowały Warszawę – Nocny Rajd Maluchów 2017

12 czerwca odbył się w Warszawie premierowy Nocny Rajd Maluchów zorganizowany przez nieformalną grupę miłośników Malucha. Zasady były proste: jeden Fiat, dwie osoby w załodze i sześć punktów kontrolnych, czyli 126. W imprezie wzięły udział 22 załogi.

Każda z przybyłych załóg otrzymała instrukcję z podanymi 6 lokalizacjami. Należało je po kolei odwiedzić, a na miejscu zrobić zdjęcie i wrzucić na Facebooka z odpowiednim hasztagiem. Trasę dojazdu do kolejnych punktów załoga wybierała samodzielnie – liczyło się, kto pokona najkrótszy dystans wg wskazań licznika. Dodatkowe punkty startujące zespoły mogły zdobyć za opublikowane zdjęcia na Facebooku, realizację zadania specjalnego i czas jazdy.

– Przygotowana przez nas trasa nie była oczywista, miejscami pojawiały się remonty oraz jednokierunkowe odcinki. Nawigacja pomagała, ale korzystając tylko z jej wskazań, kierowca nie miał pewności, czy uda mu się uzyskać najmniejszy przebieg. Pięciu załogom udało się osiągnąć najlepszy wynik na poziomie 19 kilometrów, dodatkowo oznaczyli się na Facebooku w każdym miejscu i wykonali poprawnie zadanie dodatkowe, więc w tym przypadku zadecydował czas przejazdu. Ten rajd miał na celu nie szaleńczą jadę po mieście, ale w stu procentach turystyczne zwiedzanie miasta po zmroku – wyjaśnia Michał Horodeński, organizator #nrm f126p.com.

Na przejechanie trasy uczestnicy mieli 126 minut. Punkty zostały wytypowane przez organizatora – grupę f126p.com oraz redakcję miesięcznika Classicauto, a także blogerów PremiumMoto.pl i Złomnik.pl. Na liście punktów znalazła się ulica Karowa, dworzec Warszawa – Powiśle, znana z filmów Barei poczta na ul. Ludnej oraz Stadion Narodowy, restauracja „Centrum zarządzania światem” i plac Hallera.

– Jeżdżę dużo na imprezy „maluchowe”, przez co staję się coraz bardziej wybredny. Ta formuła bardzo mi się podobała, bo lubię, gdy na spocie coś się dzieje i trzeba wykonać jakieś zadania na przygotowanej trasie – dodaje jeden z uczestników Nocnego Rajdu Maluchów.

Nocny Rajd Maluchów organizowała nieformalna grupa f126p.com, którą można znaleźć na Facebooku.

Najnowsze

Nowe Audi A8 debiutuje w filmie „Spider-Man: powrót do domu”

Nowe Audi A8, jeszcze przed oficjalną premierą światową, pojawi się na srebrnym ekranie. Flagowy model koncernu z Ingolstadt wystąpi gościnnie w kinowym hicie wytwórni Marvel, „Spider-Man: powrót do domu.”

Fani tej filmowej serii będą pierwszymi, którzy na własne oczy zobaczą nowego, luksusowego sedana podczas premiery filmu 28 czerwca w Los Angeles.

Tom Holland, grający w filmie Petera Parkera, jest wożony nowym Audi A8 L przez Happy Hogana (Jon Favreau). Filmowe ujęcia z udziałem samochodu ukazują stylistykę przodu i boków tej luksusowej limuzyny. Oprócz tego, widzowie będą mogli zobaczyć na ekranie jak funkcjonują innowacyjne rozwiązania spod znaku czterech pierścieni, np. autonomiczne prowadzenie auta w korku. W jednej ze scen, prowadzący Audi A8 L Happy zdejmuje ręce z kierownicy, a samochód, niczym za sprawą magii, sam zaczyna skręcać. Audi A8 przejmuje zadanie prowadzenia wtedy, gdy włączony jest system Audi AI Staupilot (pilot jazdy w korkach).

Obok nowego Audi A8, w „Spider-Manie” pojawią się dwa inne samochody spod znaku czterech pierścieni. Ekranowy bohater Tony Stark pozostaje wierny swemu Audi R8 V10 Spyder, a sam Peter Parker prowadzi Audi TTS Roadster. Nowe Audi A8 zostanie oficjalnie zaprezentowane publiczności podczas Audi Summit w Barcelonie 11 lipca, natomiast polska premiera filmu „Spider-Man: powrót do domu” zaplanowana jest na 14 lipca.

Najnowsze