Test Toyota GT86 – złap mnie jeśli potrafisz!

Jest jak broń palna - na jej zakup powinno się mieć pozwolenie. Kierowców bez wyobraźni solidnie wystraszy, za to tych bardziej doświadczonych rozkocha w sobie do granic możliwości. Co czyni ten samochód tak pociągającym i dlaczego przed jego zakupem warto potrenować jogę?

Utarło się, że „dzieci i ryby głosu nie mają”. Spora liczba argumentów przemawia jednak za tym, aby z dziećmi rozmawiać jak najwięcej. Za to  księgowym, zwłaszcza tym ze świata motoryzacji, powinno się odcinać język już w dniu przyjęcia do pracy. Jak tylko zabierają głos, tragedia gotowa. Toyota jest jedną z firm, która popełniła ten błąd – wpuściła księgowych na zebranie inżynierów. Efekt? Z taśm produkcyjnych zniknęły dwa historyczne samochody tej firmy: Supra i Celica. Ale podobno nie można żyć bez serca… Toyota próbowała udowodnić, że jest inaczej. Przez kilka lat w ofercie producenta nie było ani śladu po sportowej tradycji. Sentyment jednak wziął górę nad rozsądkiem. W 2012 roku marka rozkwitła na nowo: na rynku pojawiła się Toyota GT 86.

Wszystkie przepiękne zdjęcia z naszego testu zobaczysz w galerii tutaj.

Toyota GT86
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Długa maska, krótki tył, a całość zawieszona tuż nad ziemią – Toyota GT86 już samym wyglądem uwodzi niczym Robert Redford w filmie „Niemoralna propozycja”. Duże aluminiowe 17-calowe felgi oraz poczwórna końcówka wydechu TRD to już dodatki, do których wzrok się lepi niczym mucha do miodu. Patrząc na ten samochód, można usłyszeć jak krzyczy „weź mnie”. A ponieważ krzyczy tak mocno, że nie mam serca dłużej tego słuchać, postanawiam ulżyć Toyocie w tym błaganiu, i wsiadam do środka. Drzwi wielkości skrzydła od Boeinga 747 wbrew pozorom tej czynności nie ułatwiają. Odniosłam wrażenie, jakbym wsiadała do pralki; jest nisko, ciasno i… dość ekstremalnie. Ale jeżeli ktoś opanował do perfekcji zakładanie prawej nogi za lewe ucho, ten z pewnością podobnych problemów mieć nie będzie.

Toyota GT86
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Podróż za jeden uśmiech
Po krótkim połączeniu jogi z pilatesem udało mi się zająć miejsce za kierownicą. Kolana na wysokości uszu? Sama siebie nie przestaję zaskakiwać. Na szczęście fotele można regulować w dwóch płaszczyznach, w tym na wysokość. Duże i głębokie mocno otulają moje ciało – podczas jazdy szybko się okaże w jakim celu. Wprawdzie z tyłu znajdują się dwa dodatkowe miejsca, ale zarezerwowane raczej dla damskiej torebki niż dodatkowych pasażerów. Dobitnie utwierdziły mnie w tym bardzo niskie oparcia oraz brak zagłówków. Co prawda był taki jeden, co próbował udowodnić, że jest torebką i o mały włos nie złamał nogi. Wniosek? Gdzie diabeł nie może, tam mężczyznę pośle.

Toyota GT86 – zegary
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com
Toyota GT86 – panel środkowy
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

 

Wnętrze GT86 nie rozpieszcza zbędnymi luksusami. Jest tu tylko to, czego kierowca najbardziej potrzebuje podczas jazdy: kierownica, drążek zmiany biegów i hamulec ręczny. Znajdziemy również radio zaklęte w ciekłokrystalicznym ekranie dotykowym (chociaż osobiście wolę posłuchać silnika). Centralny panel środkowy pozostawia nam do dyspozycji trzy pokrętła, pięć przełączników i to by było na tyle. Wszystkie one odpowiadają za regulację temperatury oraz obsługę dwustrefowej klimatyzacji.

Toyota GT86 – wnętrze
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Sterowanie komputerem pokładowym za pomocą kierownicy? Podgrzewane siedzenia? Toyota GT86 to nie ta bajka. Albo trzeba przyjąć ten samochód z całym dobrodziejstwem inwentarza, albo poszukać czegoś na pokaz w innej kategorii. Ognisty temperament samochodu podkreślają jedynie czerwone przeszycia, czerwony kolor tapicerki oraz wielki, czerwony guzik. Drżę i naciskam.

Jak brzmi Toyota GT86, którą prowadzi kobieta? Zobacz na naszym filmie!

Obroty w roli głównej
To nie jest dźwięk ale prawdziwa symfonia  – do życia obudził się drzemiący pod maską czterocylindrowy silnik bokser z bezpośrednim wtryskiem paliwa o pojemności 2.0 litra oraz mocy 200 KM. Tak, to serce zapożyczone od marki, przed którą sporto motorowy nie ma tajemnic – Subaru. Czy to złe posunięcie ze strony Toyoty? Absolutnie nie, bo silnik brzmi wręcz bajecznie, a ja już wiem, że to jest miłość. Zanim jednak damy się ponieść emocjom warto pamiętać, że silnik przenosi całą moc na tylną oś. Co to oznacza? Ten rodzaj napędu jest jak pittbull – może dostarczyć sporo radości, ale w niewłaściwych rękach problemy wezmą górę. Mając to na uwadze ruszam na spotkanie z prawdziwym uczuciem.

Toyota GT86 – rekini dziób
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Dźwignia zmiany biegów ma tak krótkie przełożenia, że praktycznie wcale się nie rusza. Jest jednak równie precyzyjna, co chirurg podczas operacji oka. Być może dlatego testowany egzemplarz wystąpił w jednym z odcinków serialu „Lekarze”. Do dyspozycji mam 6-biegową, manualną skrzynię biegów, ale zapewniam, że cztery w zupełności by wystarczyły.

Toyota GT86 – najczęściej widziana jest przez rywali z tyłu.
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Im mocniej dodaję gazu, tym dźwięk dla uszu staje się piękniejszy. A trzeba przyznać, że zabawy czeka sporo, ponieważ czerwone pole na obrotomierzu zaczyna się dopiero w okolicach 7,5 tysiąca obrotów na minutę. Nie bez znaczenia zajmuje on również centralne miejsce skutecznie odwracając uwagę od prędkościomierza. Bo to właśnie obroty jednostki napędowej, a nie prędkość w km/h liczą się tu najbardziej.

Toyota GT86 jest dość lekka (1240 kg), ale na długiej prostej można odczuć niedosyt pełnej mocy 200 KM, a i wynik 7,6 sekund do setki (dane producenta) nie jest prędkością światła. Za to na zakrętach i wszelkiego rodzaju łukach GT86 nie ma sobie równych. To w dużej mierze zasługa blokady mechanizmu różnicowego LSD. Jazda tym samochodem przypomina wygrany los na loterii – czysta euforia. Przy dodaniu gazu silnik przyjemnie warczy, a każdorazowy nagły ruch kierownicą skutkuje zerwaną przyczepnością i zarzucaniem zgrabnym tyłem.

To, co może wystraszyć początkującego kierowcę to fakt, że podczas opadów deszczu, kiedy nawierzchnia robi się śliska i zdradliwa, ta mała bestia próbuje wymknąć się naszej kontroli nawet przy zapiętym kagańcu w postaci ESP. Strach pomyśleć co się dzieje, kiedy zdejmiemy kaganiec i odepniemy smycz. Strach. Ale przecież wszyscy lubimy się trochę bać. Dlatego też przy lewarku zmiany biegów znajdują się dwa magiczne przyciski: OFF (wyłącza ESP) oraz VSC Sport (przełącza system w tryb sportowy).  Dlaczego kategorycznie nie powinno się ich naciskać? Dlatego, że już nigdy nie zechcecie wysiadać z tego samochodu, a zamiast zakupu nowych butów wybierzecie napełnienie kolejnego, 42 – litrowego zbiornika paliwa. Czyż to nie przerażające? Na szczęście w tym samochodzie można się poczuć lepiej, niż w najlepszych szpilkach od Louboutin’a – od męskiej uwagi wprost nie można uciec. „Boże, jaki piękny ma pani ten samochód” – dokładnie taki był finał, kiedy po raz pierwszy zatrzymałam się i wysiadłam z tego auta.

„Bardzo ładny samochód” – Krzysztof Hołowczyc podczas spotkania na parkingu był zdecydowanie mniej wylewny.

Toyota GT86 – podoba się kobietom.
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Dlaczego nie warto kupować tego samochodu?
Toyota GT86 ma wygląd rasowego kocura, co za każdym razem zwróci uwagę całego otoczenia. Radość z jazdy jest tak duża, że grozi nieuleczalnym uzależnieniem. Podczas jazdy w mieście zadowoli się zużyciem paliwa na poziomie 9,4 litra na setkę zatem zawsze zabraknie argumentu, aby choć na jeden dzień zostawić Toyotę pod domem. Od strony pasażera notorycznie będzie się ustawiać kolejka chętnych na przejażdżkę. Dodatkowo, po usłyszeniu silnika długo nikt z nich nie zechce wysiąść nam z samochodu. Można próbować spławiania zbyt słabym brzmieniem audio, ale nasz test wykazał, że to raczej nie poskutkuje. Same problemy z tym samochodem, kto by go chciał? Pewnie każdy, zwłaszcza, że jego ceny startują od 129 900 złotych z manualną skrzynią biegów (czy ktoś naprawdę wybrałby tu automat?).

Na TAK:

– bardzo przyjemna praca silnika bokser

– napęd na tył

– krótkie przełożenia lewarka skrzyni biegów

– bardzo elastyczny silnik

Na NIE:

nisko zawieszone nadwozie

 

Dane techniczne Toyota GT86:

Silnik – boxer 1998 cm3

Moc – 200 KM przy 7000 obr/min

Moment – 205 Nm przy 6400 obr/min

Napęd – na tylną oś

Masa – 1240 kg

Skrzynia – 6-biegowa manualna

Pojemność bagażnika – 243 litry

Prędkość maksymalna – 226 km/h

0-100 km/h – 7,6 sekundy

Długość/Szerokość/Wysokość – 4240/1775/1285 mm

Rozstaw osi – 2750 mm

Dziękujemy za udostępnienie obiektu do zdjęć Xdrive Karting – tor gokartowy w warszawskim Ursusie oraz za wypożyczenie kasku centrum kartingowo-biznesowemu Grand Prix w Blue City.

Najnowsze

Test Infiniti FX30d – ekscentryk

„Nie biorę narkotyków - sam jestem narkotykiem” mawiał o sobie Salvador Dali. Wyglądem zewnętrznym Infiniti FX30d wybija się z tłumu równie skutecznie, co kontrowersyjny surrealista. Czy jednak jazda tym samochodem jest jak narkotyk?

Infiniti FX30d
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Galerię zdjęć z naszego testu zobaczysz tu.

Luksus to taki wielki sejf wypełniony po brzegi skarbami. Jachty, wycieczki, domy, drogie samochody – każdy w tym sejfie znajdzie coś dla siebie, nie każdy jednak zna do niego  szyfr. Ludziom, którym ten szyfr udaje się złamać, sejf uchyla swoje podwoje, dzięki czemu swoje marzenia o życiu w luksusie mogą przekuć w rzeczywistość. Samochód to jeden z tych skarbów, po który sięga się w pierwszej kolejności. A że zamożni klienci to dosyć wąska grupa, walka o ich względy toczy się każdego dnia. Nissan marką luksusową nie był, i nie jest. Ale jest marką ambitną, która postanowiła włączyć się do tej walki. Tak powstało Infiniti – złota broń w rękach Nissana.

Infiniti oznacza po japońsku nieskończoność. Na model FX30d można patrzeć w nieskończoność i nigdy go nie pokochać, lub na odwrót – nigdy nie przestać darzyć uczuciem. Jego wygląd jest tak specyficzny, że albo pociąga, albo odrzuca, tu nie ma miejsca na pośrednie emocje. Jest potężny jak tur, ale wbrew pozorom to tylko SUV, który wyglądem skutecznie wybija się spośród licznej konkurencji. Kto raz zobaczy to auto na ulicy, zapamięta je na wieki. Jednak obok bycia środkiem transportu ma jeszcze jedno, proste zadanie: obwieszczać wszem i wobec, że jego właściciel śpi na pieniądzach, nie na łóżku. Czy zatem w środku czekają złote dukaty i kierownica z szafiru?

Infiniti FX30d do spa dr  Ireny Eris na Wzgórzach Dylewskichrelację czytaj tu.

Umiar czy pycha?
Nie ma dukatów i szafirowych guzików. Są za to materiały wysokiej jakości, w otoczeniu których nawet najbardziej wymagający koneser poczuje się w pełni dopieszczony.  Jako pierwsze moją uwagę zawłaszczają fotele. Potężne i masywne gabarytami nie ustępują tym z samolotu Baracka Obamy. Pikowana skóra to już istny majstersztyk, od którego wręcz nie mogę odlepić oczu. Odnoszę wrażenie, że siedząc w fotelach mogłabym okrążyć świat siedem razy i mój zapał do dalszej podróży wcale by nie malał. Czy pozostali pasażerowie również? Niekoniecznie. Tylna kanapa nie jest ani tak wygodna, ani tak dobrze wyprofilowana. W dodatku miejsca nad głowami z tyłu nie jest zbyt wiele. Infiniti FX30d jest więc bezkompromisowy – dostarczy czystej frajdy, ale tylko kierowcy.

Infiniti FX30d
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Przyciski – tu zdecydowanie poniosła kogoś fantazja. Księga Rekordów Guinessa powinna jak najszybciej zainteresować się tym samochodem. Przycisków jest sporo, trochę straszą, trochę ciekawią, jedno jest pewne: to zło konieczne, z którym trzeba się oswoić, aby w pełni móc korzystać ze wszelkich dobrodziejstw tego samochodu. Na szczęście wkradła się tu również odrobina normalności. Zegary są klasyczne, bez zbędnej ekstrawagancji – za to kierownicy jakby brakuje polotu. Jej dobre imię ratują łopatki ze stopu magnezu służące do samodzielnej zmiany biegów, jeżeli posłuszna, automatyczna skrzynia biegów zacznie nas zbytnio rozpieszczać. Mimo wszystko to wyjątkowe Infiniti.  Ma klucz, za pomocą którego ma otworzyć bramy do sukcesu. Tym kluczem jest silnik napędzany ropą.

Infiniti FX30d
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

My się ropy nie boimy
Przez całe lata marka Infiniti skutecznie udawała, że silniki diesla dla niej nie istnieją. Samochody japońskiej marki doskonale przyjęły się głównie w Stanach, a tam, jak wiadomo, silnik wysokoprężny to zło. Ale poglądy poglądami, a życie życiem. ¾ samochodów tego typu na rynku europejskim to egzemplarze wyposażone właśnie w silniki na ropę. Chcąc walczyć o względy europejczyków inżynierowie Infiniti musieli szybko się pogodzić z tym faktem. W efekcie tego FX30d to pierwszy samochód tej marki uzbrojony w silnik wysokoprężny. Jak się udał marce ten debiut?

Infiniti FX30d – luksusowe wnętrze
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Pod maskę trafiło trzylitrowe serce V6 o mocy 238 KM i potężnym momencie obrotowym wynoszącym 550 Nm. To pierwszy silnik diesla skonstruowany na rynek europejski – tym większe emocje towarzyszyły mi podczas jazdy. Do współpracy z jednostką została oddelegowana siedmiobiegowa, automatyczna skrzynia biegów. Całość działała bez najmniejszych zarzutów pozwalając rozpędzić ten czołg (masa własna 2150 kg) maksymalnie do 212 km/h. Czapki z głów, mając na uwadze, że pierwszą setkę udaje się osiągnąć w 8,3 sekundy (dane poroducenta). Maksymalny moment dostępny jest już w niskim zakresie obrotów silnika. Do tego zużycie paliwa na poziomie 11 litrów i możemy mówić o prawdziwym cudzie.

Infiniti FX30d – czytelne zegary
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Mimo sporej masy, a co za tym idzie – jeszcze większych gabarytów samochód prowadzi się wyśmienicie. Nie bez znaczenia pozostaje tu zawieszenie, które już tradycyjnie dla tej marki, zostało zestrojone z wyczuwalną skłonnością w kierunku sport.  Oczywiście taki zestaw ma pewne minusy, które na polskich drogach szybko dadzą się nam we znaki. Otóż na wszelkiego rodzaju koleinach samochód może zrobić się nerwowy i niespokojny. Ale to stanowczo za mało, aby przerwać mi rozkoszowanie się jazdą tym olbrzymem. Ani przez chwilę nie odczuwam również, że pod maską kracze diesel, nie benzyna. Czy to za sprawą doskonale wyciszonej kabiny? A może ten silnik to ósmy cud świata? Którakolwiek z odpowiedzi nie byłaby poprawna, liczy się wynik. Naprawdę dobry wynik.

Infiniti FX30d
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

System kamer ma za zadanie zredukować stres za kierownicą praktycznie do zera, także podczas manewru parkowania. A powiedzmy sobie szczerze: zarysowanie 20-calowej, aluminiowej felgi o wrogi krawężnik, jakich w mieście pełno, może przyprawić o rozerwanie serca. Dlatego widok z lotu ptaka na cztery koła pojazdu ma zapobiegać wszelkim stresom. Obręcze to również jasny przekaz, studzący fantazje: to duży i umięśniony, ale jednak mieszczuch. Asfalt jest jego żywiołem, przed trudnym terenem odczuwa strach i zakłopotanie. Warto zatem delektować się jazdą puszczając w niepamięć zabawy w błocie.

Infiniti FX30d
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Czy jest grzechu wart?
Jest jak posąg Chrystusa ze Świebodzina – kto raz go zobaczy, już nigdy nie zapomni. Gabarytami przypomina blok jednorodzinny chociaż na tylnej kanapie możemy zostać odarci ze złudzeń. Prowadzi się doskonale, dopieści nas komfortem, a zużycie paliwa na poziomie 11 litrów to prawdziwy deser dla każdego nabywcy. Jego ceny startują od 245 490 złotych, zatem wypada dość atrakcyjnie na tle konkurencji. Czy namiesza w Europie? Z pewnością tak.

Dane techniczne:

Silnik – wysokoprężny

Pojemność – 2993 cm3

Moc – 238 KM przy 3750 obr/min.

Moment – 550 Nm w przedziale 1750-2500 obr/minutę

Skrzynia biegów – automatyczna 7-stopniowa

Długość/szerokość/wysokość – 4865/1925/1680 mm

Masa własna – 2150 kg

0-100 km/h – 8,3 sekundy

Prędkość maksymalna – 212 km/h

Bagażnik – 410 litrów/1305 litrów

Najnowsze

Motocykl żużlowy i rallycrossowy Citroen DS3 na torze – film

Co otrzymamy, jeżeli na żużlowym torze spotkają się najmłodszy w historii Mistrza Świata w jeździe na żużlu i wielokrotny medalista X-Games w rallycrossie? Prawdziwą błotną kąpiel i dużo wspólnej jazdy bokiem!

Tai Woffinden oraz Liam Doran wraz ze swoimi zabawkami, tj. nieposiadającym hamulców motocyklem żużlowym z silnikiem o pojemności 500 cm3 oraz rallycrossowym Citroenem DS3 o mocy 600 KM, zostali zaproszeni przez Monster Energy na jeden z brytyjskich torów speedway’a .

Wspaniale było się spotkać z Liamem na torze żużlowym. To świetny gość, który po mistrzowsku potrafi panować nad autem. Fajnie było pokręcić razem parę kółek. Wyszedł z tego dobry materiał i cieszę się, że udało nam się zrealizować ten pomysł – podsumował Tai Woffinden.

– Driftowanie wspólnie z Taiem było dość szalone. Jestem przyzwyczajony do takiej jazdy z innymi rallycrossowymi autami, lecz współdzielenie toru z motocyklem żużlowym to zupełnie inny wymiar zabawy. Staraliśmy się jechać obok siebie w wirażach tak blisko, jak tylko się dało. Czasami jednak ciężko było zobaczyć Taia przez obłocone szyby mojego auta. Wyszedł z tego jednak fajny edit video, który mam nadzieję, że spodoba się fanom dodał Liam Doran.

Usiądźcie wygodnie i zobaczcie jak wyglądało spotkanie żużlowego mistrza z jednym z najlepszych rallycrossowców na świecie!

 

Najnowsze

Zmodernizowana Toyota Yaris nadjedzie już tego lata

Lato 2014 roku będzie okresem ofensywy Toyoty w najmniejszych segmentach A i B. Obok zupełnie nowego Aygo na początku drugiej połowy roku zadebiutuje także gruntownie zmodernizowany Yaris.

Najważniejsze zmiany nowego Yarisa obejmą wygląd nadwozia, znaczne modyfikacje wnętrza, oraz poprawę dynamiki auta.

Nadwozie Yarisa po zmianach będzie utrzymane w duchu nowego języka stylistycznego, zaprezentowanego wraz z nowym Aygo. Obok znanych rozwiązań z przodu pojazdu pojawi się także charakterystyczny kształt X. Z tyłu zupełnie nowego wyglądu nabierają reflektory, od teraz wykorzystujące technologię LED. Zmienił się także kształt dyfuzora i miejsca montażu tablicy rejestracyjnej, dzięki czemu Yaris wygląda na mocniej osadzonego na drodze.

Nasze testy Toyoty:
Toyota Priuskliknij tu
Toyota Yaris Hybridkliknij tu

Toyota dokładnie wsłuchała się w uwagi użytkowników dotychczasowej generacji Yarisa, wprowadzając za ich sugestiami gruntowne modyfikacje wnętrza. Objęły one trzy obszary: zwiększono poczucie przestronności kabiny (nadal jednej z największych w segmencie), poprawiono jakość materiałów, oraz wzbogacono możliwości wyboru kolorystyki.

Face-lifting obejmuje także modyfikacje techniczne: zawieszenie zostało usprawnione pod kątem komfortu jazdy i zwiększenia precyzji prowadzenia; obniżono także poziom hałasu we wnętrzu. Yaris nadal będzie oferowany z silnikami benzynowymi, dieslem, oraz napędem hybrydowym.

W polskich salonach model po zmianach zadebiutuje w okresie letnim.

Toyota Yaris 2014
fot. Toyota

Najnowsze

Syreną dookoła Polski

Dwóch pasjonatów starej motoryzacji Grzegorz Sroka i Artur Samborski postanowiło w dniach 25 kwietnia - 4 maja odbyć wyprawę dookoła Polski samochodem marki Syrena 105L z 1976 roku.

Jakby tego było mało, aby jeszcze bardziej skomplikować sobie życie, postanowili ciągnąć ze sobą przyczepę kempingową Niewiadów N-126e z 1986 roku. Chcą udowodnić, że samochody z poprzedniej epoki są w stanie przebyć ponad 3000 kilometrów w ciągu zaledwie 10 dni.

Zdjęcia z dotychczasowych wypraw Syreną można zobaczyć tu.

Syreną dookoła Polski
fot. Grzegorz Sroka

Syrena w czasach swojej świetności była często nazywana królową… polskich poboczy,  dlatego uczestnicy wyprawy postanowili zmienić tę obiegową opinię i dokonać czegoś, w co większość wątpi.

Swoją wyprawę rozpoczną w piątek 25 kwietnia spod krakowskiego Wawelu, by kierując się wzdłuż polskich granic, na początku w stronę zachodu, odwiedzić 3 najdalej wysunięte krańce Polski: zachodni, północny oraz wschodni, a także ten najniżej położony skrawek kraju, na Żuławach Wiślanych, aby 4 maja powrócić do Krakowa, tym razem od wschodu.

Syreną dookoła Polski
fot. Grzegorz Sroka

Nie będą jechać drogami krajowymi, a małymi, lokalnymi, aby podziwiać Polskę prawdziwą, nie tę wielkich miast. Czy im się uda, nie wiadomo. W każdym bądź razie są już przygotowani do wyprawy, mając spakowany cały bagażnik części w razie jakichkolwiek niespodzianek, które na trasie mogą się wydarzyć w najmniej oczekiwanym momencie.

Syreną jeżdżą już od kilku lat odwiedzając najdalsze zakątki naszego kraju i uczestnicząc w różnego rodzaju spotkaniach z innymi pasjonatami starej motoryzacji, których nie brak w naszym kraju. Tego typu wyprawa będzie czymś wyjątkowym i niepowtarzalnym. Na bieżąco będą zdawać relację z wyprawy na Facebooku, pod adresem https://www.facebook.com/SyrenaDookolaPolski

Absolutnie kibicujemy Wam chłopaki i życzymy wspaniałej wyprawy oraz bezpiecznego powrotu!

Syreną dookoła Polski
fot. Grzegorz Sroka

Najnowsze