Test Renault Megane Bose Edition – do trzech razy sztuka

24 lipca 2014
39
Podobno pierwszy dom buduje się dla wroga, drugi dla przyjaciela a trzeci dla siebie. Czy trzecia generacja Renault Megane to właśnie dom, który Francuzi zbudowali na własny użytek? Czy jazda tym samochodem przypomina francuski pocałunek? I czy wersja Bose jest w stanie wzmocnić te doznania?
Renault Megane Bose Edition

fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Sprzedać można wszystko. Trzeba tylko wiedzieć jak. Gwarancją sukcesu jest David Beckham, bo z jego pomocą nawet wióry w butelkach można przekuć na czyste złoto. Ale taka współpraca słono kosztuje i samochody Renault musiałby osiągać ceny małej wyspy na morzu Karaibskim. Pozostaje zatem kusić klienta oryginalnym wyglądem i nietuzinkową wersją wyposażenia.

Renault Megane wyglądem kusi. Jest zgrabne, rasowe i po prostu ładne.  Druga generacja, której kształtem było bliżej do pianina, zwyciężyła w plebiscycie na Europejski Samochód Roku 2003. Czy obecna odsłona okaże się równie sporym sukcesem?

Ujrzała światło dzienne w 2008 roku. W 2012 miał miejsce delikatny facelifting, zaś w 2013 - kolejny. Jedną z jego głównych oznak jest oświetlenie do jazdy dziennej w technologii LED. Mimo, że pod względem popularności podium konsekwentnie okupuje srebrny lub czarny kolor lakieru, warto zrobić wyjątek od reguły. Testowany egzemplarz w niebieskim „okryciu” prezentuje się wyśmienicie. W połączeniu z 17-calowymi, fantazyjnymi felgami, stanowi prawdziwy deser dla oka. Ale wygląd zewnętrzny to połowa sukcesu. Druga jego partia skrywa się wewnątrz samochodu za przyciemnianymi szybami. Otwieram drzwi sięgając wzrokiem do środka.

Głos rozsądku
Czasami Francuzi dają taki upust swojej wyobraźni, że efekt końcowy jest w stanie przestraszyć samego autora. Jednak tym razem wydaje się, że w końcu usłyszeli głos rozsądku i dzięki temu wnętrze najnowszego Renault Megane jest schludne, ładne i dobrze wykonane. Wprawdzie czarne tworzywo o wysokim połysku (będące ostatnio istnym krzykiem mody) pojawia się miejscami na kokpicie, to na szczęście w ilościach umiarkowanych. Dominują matowe, ale miłe w dotyku materiały. Również liczba przycisków i wszelkich pokręteł została ograniczona do minimum. Ile jednak można tłamsić w sobie duszę artysty? Zegary są przykładem fantazji, która nie może zbyt długo być na uwięzi, bo jak inaczej można określić połączenie elektronicznego prędkościomierza z tradycyjnym, wskazówkowym obrotomierzem? Trzeba jednak przyznać, że eksperyment całkiem udany.

Renault Megane Bose Edition - tył nadwozia

fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Fotele są wygodne i dobrze wyprofilowane. Nawet po całym dniu spędzonym za kierownicą nie można narzekać, czym nie mogą się pochwalić wszyscy producenci. Testowana wersja Bose została wyposażona w tapicerkę będącą połączeniem materiału i ekologicznej skóry, całość została zszyta w jeden kawałek białą, grubą nicią. Istnieje również możliwość wyboru skóry ekologicznej w parze alcantarą (opcja dostępna jedynie w wersji Bose), ale to już dodatkowy kosz (5 300 złotych). Oryginalnym dodatkiem mają być pasy bezpieczeństwa, również w białym kolorze. Ładne? Nieładne? Kwestia gustu, ale z pewnością nietuzinkowe. Przede wszystkim jednak najcenniejszym dodatkiem jest tu nagłośnienie marki Bose. Czy jest ono w stanie zamienić wnętrze Renault Megane w salę Filharmonii Narodowej? Wyostrzam swój słuch, uruchamiając wcześniej silnik.

Co Megane w duszy gra?
Pod maską budzi się do życia nowość - benzynowy silnik z serii Energy o pojemności 1.2 litra. Mały, ale dzięki zastosowaniu turbosprężarki, ten pozornie słaby silniczek oddaje kierowcy do dyspozycji moc 130 KM, a to już całkiem przyzwoity wynik. Rodzina silników Energy jest oczywiście większa; do wyboru pozostają dodatkowo dwie jednostki wysokoprężne: 1.5 dCi o mocy 110 KM oraz 1.6 dCi o mocy 130 KM.

Czy tak mała pojemność ze zwiększoną mocą to nadal obietnica niskiego zużycia paliwa? Producent deklaruje 6.9 litra w cyklu miejskim oraz 4.8 poza miastem. Szybko się jednak okazuje, że mimo moich usilnych starań samochód nie ma zamiaru obniżać swojego apetytu na paliwo. Przemieszczanie się po mieście wiąże się z wysokim kosztem - ponad 8 litrów na setkę to jednak sporo. Na szczęście sposób, w jaki ten samochód się prowadzi, jest w stanie skutecznie odwrócić uwagę. A trzeba przyznać, że prowadzi się wzorowo. Pod względem komfortu jazda nie przypomina podróży na pierzynie.

Wnętrze Renault Megane Bose Edition

fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Co więcej, inżynierom udało się konstrukcją zawieszenia wypracować złoty środek: wygoda jest połączona z bardzo dobrą reakcją auta przy gwałtownych manewrach. Choć warszawskie drogi pod względem ilości dziur przypominają siatkę na ryby, to Renault Megane dzielnie sobie z nimi radzi. Mimo, że tylna część zawieszenia to belka skrętna, samochód zaskakująco dobrze trzyma się drogi na ostrych zakrętach. A im lepiej mu to wychodzi, tym bardziej prowokuje do pokonywania winkli z coraz większą prędkością. To już wcale tak dobre nie jest zwłaszcza, że dwusprzęgłowa, 6-biegowa automatyczna skrzynia biegów kusi do harców po dobrej drodze. Jej praca zasługuje na solidną piątkę - jej praca jest płynna i żwawa jednocześnie. Na słowa uznania zapracował również system Visio, odpowiedzialny za wyłączanie długich świateł po wykryciu pojazdu nadjeżdżającego z naprzeciwka. Cieszy również doświetlanie zakrętów; wiązka skrętnego światła jest intensywna i tym samym bardzo pomocna, zwłaszcza na drogach, gdzie brakuje oświetlenia. Po kilku dniach użytkowania pojawił się jednak element rozczarowania: oparcia tylnej kanapy składają się jak za karę, zaś o uzyskaniu płaskiej powierzchni możemy zapomnieć. Jeżeli ktoś jednak zadowoli się bagażnikiem o pojemności 402 litrów powinien otrzymać ze strony Megane cały wachlarz pozytywnych emocji.

Kokpit Renault Megane Bose Edition

fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com
Wyświetlacz Renault Megane Bose Edition

fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

 

Kupić czy nie kupić?
Żaden kierowca nie chce jeździć brzydkim samochodem, ale wybierając najnowsze Megane nie będzie miał tego problemu. To ładne i wygodne, kompaktowe auto, które ma banalny w obsłudze komputer pokładowy. Kabina pasażerska zapewnia miejsca pod dostatkiem, a i bagażnik będzie dużym wsparciem podczas wakacyjnych podróży. Ceny najnowszego Renault Megane startują od 54 250 złotych.

Renault Megane Bose Edition

fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Za testowany egzemplarz w wersji Bose trzeba zapłacić od 70 950 złotych wzwyż. Dwusprzęgłowa skrzynia biegów jest jednym z tych elementów, który wart jest swojej ceny - w przeciwieństwie do systemu audio marki Bose, od którego oczekuje się sporo, a w zamian dostaje się jednak dość przeciętne brzmienie.

Na TAK:

- ładny design

- uniwersalnie zestrojone zawieszenie

- świetna, dwusprzęgłowa skrzynia biegów

- dobry stosunek mocy do masy auta

- bardzo prosty w obsłudze komputer pokładowy

- wnętrze bez zbędnych udziwnień

- cicha praca jednostki napędowej

Na NIE:

- zbyt wysokie zużycie paliwa w cyklu miejskim

- system składania oparć tylnej kanapy

- dodatki w tapicerce z ekologicznej skóry

 

Dane techniczne Renault Megane Bose Edition 1.2 Energy:

Silnik – benzynowy, turbo, 4-cylindrowy

Pojemność – 1197 cm3

Moc – (97 kW) 130 KM przy 5500 obr/min

Moment obrotowy – 205 Nm przy 2000 obr/min

Masa – 1353 kg

Skrzynia biegów – automatyczna, dwusprzęgłowa, 6-biegowa EDC

Pojemność zbiornika paliwa – 60 litrów

Pojemność bagażnika – 377 l (wariant z kołem zapasowym) 403 l (ze schowkiem pod podłogą)

Długość/szerokość/wysokość – 4302/1547/1471 mm

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!