Test Porsche Panamera Turbo - ideał samochodu?

Test Porsche Panamera Turbo - ideał samochodu?

04 kwietnia 2017
1
20
Porsche to synonim szybkości, zaawansowanej technologii i perfekcyjnego wykonania. Gdy słyszymy tę nazwę, przychodzą na myśl dziecięce marzenia i modele z plakatów wiszące nad łóżkiem. Jest spełnieniem snów każdego fana motoryzacji.

A co w przypadku, jeśli ten fan ma rodzinę, albo zwyczajnie - chce przewieźć wygodnie więcej niż tylko jednego pasażera? Wtedy pojawia się ona - pięciometrowa i z dużym bagażnikiem, ale wciąż ekstremalna - Panamera Turbo.

Pierwsze wrażenia z jazdy Porsche Panamera tutaj.

Producent twierdzi, że to zupełnie nowy samochód. Stara pozostała jedynie koncepcja sportowej limuzyny, znaczek na masce i nazwa modelu. Panamera zdecydowanie wyładniała. Oczywiście puryści dalej będą narzekać, że jedyne słuszne Porsche, to model 911, ale dla kogoś, kto nie jest samolubem, lub ma rodzinę i chce podróżować razem z nią, niemiecki producent przygotował coś wybitnie ekstra. Stylizacyjnie Panamera mocno upodobniła się do 911-stki. Przód nadwozia mocno przypomina flagowy model marki, tylne światła są łudząco podobne. Projektanci połączyli lampy świecącą na czerwono listwą, co dodatkowo spotęgowało sportowy charakter auta. Boczna linia nadwozia, którą producent nazywa Fly Line, nie pozostawia złudzeń. Mamy do czynienia z najprawdziwszym Porsche.

Jeśli chodzi o wnętrze, to na usta ciśnie się tylko jedno słowo - perfekcja. Wysmakowane, zaawansowane technicznie, sportowe i luksusowe jednocześnie. Porsche jest jednym z niewielu producentów, którzy potrafią połączyć wszystkie te cechy w jednym modelu samochodu.

Na kokpicie zegary analogowe są dwa: pierwszy to obrotomierz, który tradycyjnie umieszczono pośrodku zegarów, drugi to cyferblat pakietu Sport Chrono, umieszczony na podszybiu. Za wskazania parametrów jazdy odpowiadają dwa, siedmiocalowe ekrany po obu stronach obrotomierza oraz 12,3-calowy centralny wyświetlacz na desce rozdzielczej. Należy zaznaczyć, że przycisków na desce jest teraz mniej, a cały kokpit jest bardziej „skandynawski”, choć z ogromną dozą niemieckiej precyzji i dbałości o detale.

Doskonałe fotele regulować można we wszystkich płaszczyznach. Mają funkcję masażu, są podgrzewane lub chłodzone, kiedy tego chcemy. Z tyłu jest… tak jak z przodu. Dwa odzielne fotele, mnóstwo miejsca na nogi i konsola centralna, dzięki której stworzymy sobie odpowiedni klimat do podróży. Kierownica Panamery jest łudząco podobna do tej z modelu 911 i również ma regulator trybu jazdy. Producent nie zapomniał także o słynnym przycisku, który w ułamku sekundy uwalnia pełnię mocy jaką oferuje silnik. A jest co uwalniać, bowiem 550 KM i moment obrotowy 770 Nm dostępny już od 1960 obrotów produkuje moc pozytywnych wrażeń u kierowcy.

To, jakie emocje daje jazda modelem Turbo, jest trudne do opisania. Obłęd w najczystszym wydaniu, dzika furia zamknięta w pięciometrowe nadwozie. Samochód nie tylko powoduje gęsią skórkę i dreszcze na plecach. On wyciska łzy z oczu i ciśnie do gardła krzyk o treści, której nie mogę wystukać na klawiaturze!

Obcowanie z modelem Turbo wprawia w euforię, którą przerwać może jedynie pytanie pana przy dystrybutorze: do pełna? Jeśli 75-litrowy zbiornik okazałby się za mały, Porsche wyposaży nas nieodpłatnie w 90-litrowy, żebyśmy nie musieli zbyt często słuchać tego pytania. Bo Panamera Turbo to auto, którym masz ochotę po prostu jeździć. Samo uruchamianie silnika jest podniecające, a co dopiero jazda! Wciąż chce się czuć, jak to auto przyspiesz (3,6 sekundy do 100 km/h z pakietem Sport Chrono). Prędkość maksymalną 306 km/h będzie można jednak sprawdzić dopiero po przejechaniu za naszą zachodnią granicę, bądź w kontrolowanych warunkach na torze. Przeciążenia podczas przyspieszania dorównują tym z najszybszych aut sportowych na rynku. We wnętrzu jest jednak cały czas cicho i jedynie delikatny szum opływającego powietrza zdradza, że jedziemy trochę szybciej, niż pozwalają na to przepisy ruchu drogowego.

Napęd na wszystkie koła, układ zawieszenia, który sam w sobie mógłby być eksponatem w muzeum techniki i niewiarygodne wręcz ceramiczne hamulce dają poczucie pełnego panowania nad samochodem. Nawet na szybko pokonywanych, ciasnych zakrętach mamy poczucie, że nic nie jest w stanie wyprowadzić tego auta z równowagi. Żadnych uślizgów, żadnej podsterowności, czy rzucania tyłem.

Co ciekawe, przy tych parametrach silnika i świetnego układu jezdnego, Panamera Turbo podczas spokojnej jazdy miejskiej jest tak łagodna i delikatna, że potrafi uśpić naszą czujność. Zachowuje się jak dostojna limuzyna, a nie piekielnie szybkie i dzikie Gran Turismo.

Stworzono samochód doskonały. Jest przyjazny, gdy toczymy się powoli i piekielnie szybki, gdy tego potrzebujemy. Uniwersalny, pakowny, luksusowy. Ma wszystko. Podczas jazdy jest cudownie wygodny i precyzyjny. Panamera Turbo nie jest jednak maszyną dla każdego i to z jednej prostej przyczyny. Musimy wydać na nią okrągły milion złotych, ale taka perfekcja musi kosztować.

NA TAK:
- silnik;
- paramentry;
- prowadzenie;
- hamulce;
- wnętrze;
- bagażnik.

NA NIE:
- brak.


Dane techniczne Porsche Panamera Turbo

Silnik:

Benzynowy V8 - Turbo

Pojemność skokowa:

3996 cm3

Moc:

550 KM przy 5750 obr./min

Maksymalny moment obrotowy:

770 Nm przy 1960-4500 obr./min

Skrzynia biegów:

Automatyczna PDK , 8 biegów

Prędkość maksymalna:

306 km/h

Przyspieszenie 0-100 km/h

3,8s (3,6 z pakietem Sport Chrono)

Długość/szerokość/wysokość:

5049/1937/1427 mm

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!