Test Peugeot 2008 1.2 PureTech Allure 82 KM

Wszyscy coś podnoszą, gdzieś biegną, trenują. Sport opanował ludzkość, stał się stylem życia. Peugeot 208 podążył tym śladem – najmniejszy kot we francuskim stadzie zamieszkał na siłowni. Nadwozie urosło i nabrało mięśni a wciągnięty brzuch skutecznie zwiększył prześwit. Do tego połknął zero stąd nazwa 2008. Czy taki chłopak z miasta uwiedzie płeć piękną?

Czasy, w jakich żyjemy, to pogoń za urodą. Każdy z nas chce zatrzymać młodość jak najdłużej. Dobry wygląd to trend, rozpędzona maszyna, której na chwilę obecną, nie można już zatrzymać. Motoryzacja też ma swoje trendy, wciąż za nimi goni. Jednym z nich jest crossover – współczesny wynalazek. Przepis? Dokarmić małe auto, najlepiej sterydami, niech rośnie szybko w oczach miniaturka SUV-a.  Zatem Peugeot karmił, sterydów nie żałował. Jaki jest finał tego „ucztowania”?

Już sam wygląd zewnętrzny modelu 2008 robi wrażenie. Dosyć pozytywne, nie tylko na kobietach. Samochód jest nieduży ale napchany mięśniami. Obwieszony również chromem niczym 50 Cent platyną świeci „biżuterią” gdzie okiem nie sięgnąć. Na słowa uznania zasługują również felgi ze stopów lekkich: duże, masywne, po prostu ciekawe. Samochód ma zwiększony prześwit (165 mm) zatem przeszkód się nie boi. Pytanie tylko czy w mieście czy w terenie?

Wnętrze – w drodze do perfekcji
Wsiadam do środka i odczuwam ulgę. To znane mi wnętrze z Peugeota 208. Jest ładnie, porządnie, po prostu idealnie. „Lepsze wrogiem dobrego” – producent miał to na uwadze. Tu również nie zabrakło chromu, na szczęście w mniejszych ilościach. Wyparły go materiały naprawdę dobrej jakości.  Fotele? Nadmuchane niczym Mariusz Pudzianowski na zakrętach nie wypuszczą z „rąk” ciała kierowcy. Do złudzenia przypominają te w modelu 208 GTi – rasowym drapieżniku do zadań specjalnych.

B.A.T. Alfa Romeo

Mała i poręczna kierownica to prawdziwy powód do dumy. Można zaryzykować stwierdzeniem, że nie ma sobie równych. Układa się w dłoniach wręcz podręcznikowo ale na tym nie koniec listy jej zalet. Niezależnie od tego, jak ją ustawimy, zegary zawsze będą widoczne nad jej wieńcem a nie poniżej co ma wpływać na poprawę widoczności zegarów.

Centrum dowodzenia stanowi nieduży ekran dotykowy, w którym  zostały zaklęte wszelkie funkcje samochodu. Nie dały się do niego wciągnąć jedynie przyciski sterujące nawiewem i klimatyzacją. Słuszna decyzja ze strony producenta, gdyż obsługa klimatyzacji za pomocą komputera była podczas testu modelu 308 prawdziwą udręką. Słowa krytyki dla nawigacji, która do współpracy zbyt chętna nie była. Nie chciała brać udziału w poszukiwaniu drogi do Łodzi. Zmieniła zdanie po dłuższym czasie chociaż humorów nie powinna mieć wcale. Za to bagażnik urósł, i to znacznie – do pojemności 350 litrów. Po rozłożeniu tylnej kanapy do dyspozycji otwiera się ponad 1194 litrów o idealnie  płaskiej podłodze. Plastikowe listwy biegnące po jej powierzchni ułatwią wsuwanie kolejnych bagaży.

Jazda – ciągły niedosyt
W testowanym egzemplarzu najbogatsza wersja wyposażenia Allure została zestawiona z najsłabszym silnikiem benzynowym w ofercie. Otrzymaliśmy zatem napuszonego lwa o bardzo małych zębach. Jednostka o pojemności 1.2 litra oraz mocy 82 KM nie robi na papierze zbyt dużego wrażenia i podczas jazdy odczucia pozostały na podobnym poziomie. Wprawdzie do wprawienia w ruch (masa 1135 kg) taka moc w zupełności wystarczy ale do radości z jazdy już sporo zabrakło. Trzycylindrowa jednostka pracuje dosyć głośno i, mimo rozwoju techniki, nadal ciężko to zmienić. Jednak maksymalny moment obrotowy (118 Nm) jest dostępny dopiero od 2750 obr/min. W praktyce oznacza to, że aby wycisnąć z tej jednostki nieco więcej, należy ją „wkręcać” na wyższe obroty a wtedy nie mamy już do czynienia z hałasem tylko z prawdziwym wyciem silnika. A wysokie obroty, jak wiadomo, to również wysokie zużycie paliwa. W cyklu miejskim  nie udało się zejść poniżej 8 litrów. W trasie silnik poszedł na ustępstwo w postaci 7,4 litra. To nadal sporo, biorąc pod uwagę, że prędkość nie przekroczyła 120 km/h. Być może wynik byłby nieco lepszy gdyby nie fakt, że do dyspozycji pozostawała manualna, 5-biegowa przekładnia w której tak bardzo brakowało 6 biegu.   Co gorsza, 6-biegowa przekładnia nie jest dostępna w połączeniu z żadną inną jednostka napędową. Szkoda. Uwagi można mieć również do samej pracy dźwigni zmiany biegów: niedokładna, mało precyzyjna. Posługiwanie się nią to wątpliwa przyjemność.  Na szczęście zawieszenie ma nieco więcej zalet i skutecznie odwraca uwagę od pracy silnika. Jest dość sztywne przez co stanowi spore zaskoczenie gdyż francuskie samochody rozpuszczają komfortem. Taki charakter ma spore zalety: doskonale trzyma samochód na ostrych zakrętach. Nie odczuwa się praktycznie żadnych przechyłów nadwozia mimo, że samochód jest nieco wyżej zawieszony. Wszelkie wady da się odczuć na nierównych nawierzchniach gdyż odczujemy każdą, nawet najmniejszą nierówność.

Wracając jednak z trasy do tłocznego miasta, Peugeot 2008 znowu da się lubić. Przy niższych obrotach silnik nieco cichnie a brak 6 biegu już tak nie doskwiera. Zwiększony prześwit pozwoli na wspinaczki po krawężnikach a kompaktowe gabaryty ułatwią parkowanie. Długie postoje w korku również zostaną wynagrodzone gdyż sprzęt audio sygnowany przez JBL  czystością brzmienia wręcz uzależnia. Rock, soul, vocal, classic – każde z tych ustawień naprawdę działa a nie jedynie próbuje robić dobre wrażenie. Wymaga dopłaty w wysokości 1500 zł (4 głośniki z przodu, 4 z tyłu, subwoofer w bagażniku) ale zdecydowanie warto dać się skusić.

Kupić czy nie kupić – oto jest pytanie
Peugeot naprawdę robi fajne samochody. Model 2008 poniekąd takim autem jest. Stylistyka nadwozia, kabina pasażerska – francuski producent wysoko wiesza poprzeczkę. Jednak trzycylindrowa jednostka jest zbyt słaba, zbyt głośna, zbyt paliwożerna. Moc zaszyta w wyższym zakresie obrotów wymaga aby kierowca dawał tej jednostce wycisk. Nie każdy jednak lubi taki sposób jazdy. Na szczęście w ofercie obecny jest również diesel. Ceny egzemplarzy z testowanym, najsłabszym silnikiem benzynowym startują od 55 300 zł. Po dodaniu kilku dodatków cena szybko otrze się o 60 tysięcy. Za tę kwotę możemy mieć już model 308 z tym samym silnikiem – samochód roku 2014 który jest większy, wygodniejszy a przede wszystkim lepiej się prowadzi.

Na TAK:
– ładna stylistyka
– idealna kierownica
– dobrze wyprofilowane fotele
– sztywne nadwozie

Na NIE:
– trzycylindrowa, głośna jednostka
– brak 6 biegu
– mało precyzyjna praca dźwigni biegów

Dane techniczne Peugeot 2008 1.2 PureTech Allure 82 KM:

Silnik – benzynowy, 3-cylindrowy, 12 zaworów, VTi PureTech
Pojemność – 1199 cm3
Moc – 82 KM przy 5750 obr/min
Moment obrotowy – 118 Nm przy 2750 obr/min
Skrzynia biegów – manualna, 5-biegowa
Napęd – przednia oś
Zawieszenie przód – kolumny MacPhersona
Zawieszenie tył – belka skrętna
Bagażnik/po złożeniu siedzeń – 350/1194 l
Zbiornik paliwa – 50 litrów
Masa własna – 1135 kg
Długość/szerokość/wysokość – 4159/1759/1556 mm

Najnowsze

Jakie zmiany czekają kierowców w 2015 roku?

Kasy fiskalne we wszystkich warsztatach samochodowych, możliwość rejestrowania tzw. „anglików”, wyższe opłaty za ubezpieczenie OC, niższe ceny paliwa, zaostrzenie kar dla pijanych kierowców czy uruchomienie odcinkowego pomiaru prędkości – to tylko niektóre z licznych zmian, czekających kierowców w 2015 roku. Jakie praktyczne konsekwencje będą one miały dla właścicieli samochodów?

Nowy rok przynosi duże zmiany nie tylko dla kierowców, ale także dla właścicieli warsztatów samochodowych, stacji diagnostycznych oraz punktów wulkanizacyjnych. Zgodnie z nowymi przepisami, od 1 marca będą oni mieli obowiązek rejestrowania sprzedaży za pomocą kas fiskalnych. Dla kierujących to duża korzyść, ponieważ otrzymując paragon, będą posiadali podstawę do ewentualnej reklamacji. Wprowadzenie kas fiskalnych ma także w założeniu przyczynić się do eliminacji tzw. „szarej strefy”.

– Kierowcy powinni wiedzieć, że wydanie paragonu po wykonaniu usługi naprawy czy diagnostyki pojazdu będzie obowiązkiem właściciela lub pracownika firmy. W razie nieotrzymania paragonu, właściciele samochodów powinni domagać się tego dokumentu. Warto o tym pamiętać i dbać o swoje konsumenckie prawa – podkreśla Michał Tochowicz, ProfiAuto.

Możliwość rejestracji „anglików”
W 2015 roku kierowcy będą prawdopodobnie mieli również możliwość zarejestrowania w Polsce samochodów, które pochodzą z Wielkiej Brytanii czy Irlandii. Chodzi o tzw. „angliki”, czyli auta z kierownicą po prawej stronie. Planowana zmiana przepisów jest spowodowana wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości UE, który nałożył na Polskę obowiązek dostosowania przepisów i norm do tych, obowiązujących w całej Unii Europejskiej. Prace nad nowymi przepisami są na końcowym etapie procedury legislacyjnej.

Poruszając się po polskich drogach w tzw. „angliku”, kierowca ma bardzo ograniczoną widoczność. Szczególnie trudne jest wyprzedzanie, ze względu na drastycznie ograniczone pole widzenia. Na zwykłej drodze o pojedynczej jezdni, manewr ten jest jak gra w ruletkę. Ponadto, wszystko wskazuje na to, że samochód przystosowany do ruchu lewostronnego, przed rejestracją w naszym kraju, będzie musiał zostać wyposażony w reflektory przeznaczone do ruchu prawostronnego. W niektórych modelach trzeba będzie również wymienić tylne lampy, ponieważ światło tylne przeciwmgielne nie może być usytuowane po prawej stronie. To aspekty, które trzeba będzie wziąć pod uwagę przed ewentualnym zakupem takiego samochodu.

Podwyżki cen OC
Podwyżka cen za obowiązkowe ubezpieczenie OC to kolejna zmiana, której skutki dotkną kierowców w 2015 roku. W skali roku będzie to wzrost ceny od 30 do 50 zł. Celem podwyżki jest unormowanie zasad wypłaty odszkodowań przez ubezpieczycieli, wyeliminowanie przypadków zaniżania wypłat, bądź też ich niewypłacania i kierowania samochodów do kasacji. To inicjatywa podjętą przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Tańsze paliwo
Zmianą, która niewątpliwe ucieszy kierowców jest najniższa od kilku lat cena benzyny i oleju napędowego. W 2015 roku prognozowane są dalsze, choć nie tak znaczące obniżki cen paliw. Pozwoli to kierującym na oszczędności, które mogą być jeszcze większe, jeżeli będą stosowali zasady ecodrivingu. Elementy tzw. ekojazdy będą też oceniane na egzaminie prawa jazdy. Kursanci będą musieli wiedzieć, w jaki sposób hamuje się silnikiem czy poprawnie zmienia biegi zgodnie z wytycznymi obrotomierza.

Zaostrzone kary dla pijanych kierowców
W pierwszym półroczu 2015 roku wejdą również w życie zaostrzone kary dla pijanych kierowców. W projekcie nowelizacji kodeksu karnego założono wysokie grzywny za jazdę pod wpływem alkoholu bądź też środków odurzających. Jednak kary finansowe to nie wszystko. Osoby nietrzeźwe lub pod wpływem narkotyków, które kierowały pojazdami i zostały zatrzymane za to wykroczenie, muszą liczyć się przede wszystkim z karą pozbawienia wolności (gdyż kara w zawieszeniu będzie zapadać jedynie w wyjątkowych okolicznościach) oraz z pracami społecznymi, dozorem elektronicznym czy utratą części wynagrodzenia na rzecz pokrzywdzonych.

Odcinkowy pomiar prędkości
Rok 2015 to także zmiany w systemach kontroli prędkości. Od II kwartału rusza bowiem program odcinkowego pomiaru prędkości (lista lokalizacji tu). Jego działanie będzie polegało na pomiarze czasu, w jakim samochód przejeżdża cały monitorowany odcinek. Pojazd będzie rejestrowany zarówno przy wjeździe, jak i wyjeździe z danego, kontrolowanego odcinka. Specjalny algorytm obliczy, z jaką średnią prędkością jechał dany samochód. Jeżeli będzie ona większa od dopuszczalnej, skutkiem będzie przesłanie danych do Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym i zakończenie sprawy mandatem. Ponadto w 20 miejscach w Polsce zostanie uruchomiony system 200 kamer, monitorujących skrzyżowania i rejestrujących wykroczenia, które są związane z przejazdem na czerwonym świetle. Działania te mają na celu eliminację piractw drogowych na polskich drogach.

Wraz z nowym rokiem pojawiło się wiele zmian w przepisach dotyczących kierujących pojazdami. Jedne z nich ucieszą kierowców bardziej, a inne mniej. Jedno jest pewne – warto je poznać, by wiedzieć, na co należy uważać, czego unikać i jak się przygotować do jazdy samochodem w 2015 roku.

Źródło: ProfiAuto

Najnowsze

Czy jesteś drogowym Mad Maxem?

Agresja, wulgarne gesty, utarczki słowne czy nawet fizyczna przemoc wobec innych uczestników ruchu to objawy syndromu „wściekłego kierowcy”, zwanego przez psychologów także Mad Maxem. Złość i agresja przenosi się bezpośrednio na styl jazdy, dlatego tacy kierowcy są wyjątkowo niebezpieczni na drodze. Czy ten problem dotyczy także nas? Jak zachować się w obecności takiego kierowcy?

Kierowcy z syndromem Mad Maxa* charakteryzują się nie tylko agresywnym usposobieniem wobec innych uczestników ruchu, ale przede wszystkim bardzo niebezpieczną jazdą. Nadpobudliwi i agresywni kierowcy bardzo często wykonują szereg niebezpiecznych manewrów na drodze, narażając na niebezpieczeństwo nie tylko siebie samych, ale także innych uczestników ruchu.

Typy kierowców tutaj.

Podjeżdżanie bardzo blisko innych samochodów, ruszanie spod świateł z piskiem opon, brak sygnalizacji manewrów, oślepianie pozostałych kierowców długimi światłami, chcąc wymusić usunięcie się z jego drogi, a przy tym wulgarne gesty i okrzyki pod adresem innych – to zachowania agresywnych i nerwowych kierowców. Są one nie tylko stresujące i nieprzyjemne dla innych uczestników ruchu, ale przede wszystkim niebezpieczne. Dlatego nie dajmy się sprowokować, zachowajmy opanowanie i skupmy się na jeździe.

Jak reagować
Przede wszystkim powinniśmy ignorować agresywne zachowania takiego kierowcy i wykazać się dużą dozą cierpliwości. Starajmy się nie podsycać atmosfery i nie zaostrzać sytuacji, ponieważ może to skutkować jeszcze większą agresją ze strony „wściekłego” kierowcy. Najlepiej reagować na takie zachowania uprzejmie, załagodzić sytuację i zachować bezpieczeństwo. Jeśli ktoś za wszelką cenę chce wyprzedzić, podjeżdżając bardzo blisko tylnego zderzaka, oślepia nas długimi światłami i trąbi próbując wymusić usunięcie się z pasa ruchu, zróbmy to, uśmiechnijmy się i powstrzymajmy dalszą agresję z jego strony.

Jak poradzić sobie z agresją
Co w przypadku, kiedy ten problem dotyczy nas samych? Przede wszystkim powinniśmy ćwiczyć cierpliwość i tolerancję wobec innych kierowców. Postawy nie uda się zmienić natychmiast, jest to raczej proces długotrwały, w którym powinniśmy stale wyrabiać w sobie tolerancję na zachowania, które budzą naszą złość i postarać się do nich zdystansować. Kiedy uda się to osiągnąć, można przekonać się jak dużą satysfakcję daje opanowanie i uniknąć sytuacji, które dotychczas sprawiały problem i zagrożenie.

* Syndrom Mad Maxa, Stowarzyszenie Psychologów Transportu w Polsce
Źródło: Szkoła Jazdy Renault

Najnowsze

Dziupla na kradzione auta – najciekawsze przykłady

Niepozorny garaż, stodoła, dom z plantacją marihuany… Miejsca, do których trafiają skradzione pojazdy, potrafią zaskoczyć nawet policjantów.

Kradzież auta to zwykle operacja przygotowana w najmniejszych szczegółach. Tylko amatorzy pozwalają sobie na odjechanie cudzym samochodem i pozostawienie go w pobliżu własnego miejsca zamieszkania czy u znajomych. Profesjonaliści, a takich jest większość, dbają o swoje bezpieczeństwo i minimalizują ryzyko wpadki. Po kradzieży pojazd trafia na parking (czasem nawet strzeżony) lub do garażu wytypowanego wcześniej przez grupę przestępczą na pewien czas do „ostygnięcia”.

Za przejechanie autem z miejsca przestępstwa do upatrzonej lokalizacji odpowiedzialny jest tzw. wozak. Następnie samochód jest pozostawiany na kilka dni i obserwowany na wypadek, gdyby zainstalowano w nim zaawansowany alarm połączony z systemem namierzania. „Złodzieje wiedzą, że usługi lokalizacji są coraz popularniejsze i starają się wyeliminować ryzyko namierzenia za ich pośrednictwem. Między innymi dlatego powszechnie używają zagłuszarek sygnałów GPS/GSM, na których opiera się większość systemów monitoringu” – mówi Mirosław Marianowski z firmy Gannet Guard System, zajmującej się namierzaniem i odnajdywaniem skradzionych obiektów.

Jeśli wokół samochodu nie kręcą się osoby podejrzane z punktu widzenia złodziei, pojazd trafia do tzw. dziupli. To miejsce, w którym w zależności od przeznaczenia auta, albo jest ono rozbierane na części, albo przygotowywane do sprzedaży m.in. poprzez zmianę numerów seryjnych. „Dziupla” musi być niepozorna z wyglądu, by nie przyciągać uwagi osób postronnych (w tym policjantów), albo stanowić przykrycie na prowadzonej działalności przestępczej. 

„Dziuple” organizowane są w różnych miejscach. Mogą być usytuowane na osiedlach w dużych miastach, najczęściej w jednym z wielu przylegających do siebie garaży. Takie miejsce nie wyróżnia się niczym szczególnym dla niewprawnego oka. Czasami pojazdy lądują w pomieszczeniach warsztatowych zakładów usługowych zajmujących się naprawami pojazdów. „Kilka lat temu namierzyliśmy skradzioną maszynę Caterpillar w jednym z takich podwarszawskich warsztatów. Sytuacja była dość zabawna, ponieważ przebywający na miejscu panowie, których było ośmiu, zostali na tyle zaskoczeni pojawieniem się naszej ekipy w towarzystwie policji, że nie bardzo byli w stanie wyjaśnić swoją obecność. Jeden z dżentelmenów w klapkach typu japonki tłumaczył się, że przyjechał z Poznania na truskawki i nie wie, dlaczego mundurowi go legitymują” – opowiada Mirosław Marianowski. Poza aglomeracjami miejskimi rolę dziupli pełnią często różnego typu pomieszczenia gospodarcze. Są to stodoły drewniane lub murowane, garaże a nawet chlewy.

Bywają też „dziuple” wyspecjalizowane, czyli takie, w których pracują pojedynczo lub w zespołach kilkuosobowych specjaliści od demontażu na części skradzionych pojazdów. Są to pomieszczenia
z dobrym oświetleniem tak, aby praca była efektywna – dlatego zwykle są pozbawione okien, aby wścibscy sąsiedzi nie mieli szansy nic dostrzec. Niektórzy wyposażają je w zagłuszarki mające za zadanie uniemożliwić lokalizację skradzionego pojazdu.

Najciekawsze przykłady „dziupli”

Bunkier: poznańscy policjanci odkryli „dziuplę” samochodową z trzema skradzionymi pojazdami ukrytymi w starych bunkrach. Były to Polonez, Citroen oraz Volkswagen, które kilka dni wcześniej zniknęły z parkingów na terenie miasta.

Stodoła: w jednej ze stodół w powiecie kutnowskim mundurowi namierzyli skradzionego VW Tourana i BMW serii 1. W dziupli rozbierano na części auta kradzione w Łodzi, Pabianicach, Zgierzu
 i innych miastach województwa łódzkiego. Znajdowały się tam elementy m.in. BMW, Renault i Audi.

Prywatne posesje z marihuaną: dolnośląska policja ustaliła, że dziuple samochodowe znajdują się na terenie kilku posesji. Znaleziono w nich luksusowe samochody skradzione na terenie Unii Europejskiej i części do aut, m.in. do Porsche, Mercedesów, Audi i BMW, warte łącznie ponad 1,5 mln zł. Przy okazji zabezpieczono tablice rejestracyjne, kluczyki do ponad 150 pojazdów, sprzęt elektroniczny
i komputerowy oraz biżuterię o łącznej wartości ponad 500 tys. zł. Największym zaskoczeniem okazało się… namierzenie ponad 500 krzaków konopi indyjskich, z których można było uzyskać kilkaset tysięcy porcji narkotyków o wartości ponad 2 mln zł.

Chlewnia: młody mężczyzna wynajął chlewnię pod Świdnicą i zrobił w niej składowisko części kradzionych aut. Domontował w nich m.in. Volkswageny, Audi i BMW. W sumie rozebrał na
części ponad 20 aut.

Piwnica: w piwnicy budynku znajdującego się na posesji na terenie powiatu kłodzkiego policjanci znaleźli kilkadziesiąt części samochodowych. Zabezpieczyli również trzy silniki. Już po wstępnym sprawdzeniu w bazach danych, okazało się, że pochodzą one, z co najmniej kilku pojazdów utraconych poza granicami naszego kraju.

Skupu złomu i metali kolorowych: w dziupli policjanci z wydziału do walki z przestępczością samochodową w Łodzi znaleźli Fiata Ducato i Mercedesa Sprintera o wartości ok. 155 tys. zł.

Polana w lesie: mazowieccy policjanci namierzyli dziuplę samochodową usytuowaną w środku lasu. Na miejscu kryminalni zatrzymali trzech złodziei i zabezpieczyli dwa auta: kradzione Suzuki Vitara oraz Toyotę Auris.

Najnowsze

Total inwestuje w rozwój stacji paliw w Polsce

Koncern Total rozpoczyna nowy rozdział swojej działalności w Polsce i otwiera stacje paliw. Oferta koncernu to między innymi paliwa premium i wysoki standard usług. Otwarcie dwóch pierwszych stacji to dopiero początek - docelowo powstanie co najmniej 100 punktów w przeciągu najbliższych dwóch lat.

Znane na całym świecie staje paliw Total pojawiają się również w Polsce. Narazie to tylko dwa punkty, w Słubicach i Białym Borze, ale koncern planuje w ciagu dwóch lat powiększyć swoją liczbę punktów do stu.

Na tym etapie większość stacji paliw Total będzie zlokalizowana w zachodniej i południowej Polsce. Plan rozwoju zakłada również rozszerzenie obszaru działalności na inne regiony kraju. Od marca 2015 klientom flotowym zostanie umożliwione korzystanie z kart paliwowych Eurotrafic w Polsce, a także na ponad 12 000 stacji w całej Europie.

Czym chwali się Total?
– gamą paliw premium Total Excellium, produkowaną i importowaną z Niemiec
– na wszystkich stacjach zapewnione są darmowe cukierki przy kasie oraz bezpłatne Wi-Fi
– klienci mogą wyrazić swoją opinię o stacji paliw przy pomocy nowoczesnej aplikacji dostępnej na tablecie
– kąciki kawowe Pause Café
– czyste stacje paliw z przejrzystym układem komunikacji i urządzeniami towarzyszącymi.

Adresy dotychczasowych stacji Total

Słubice, ul.Transportowa 12, godz. otwarcia: 24/7,
dostępne paliwa: Excellium Diesel, Diesel, TiR Diesel, Excellium 98, Super 95, LPG, AdBlue,
sklep, Wi-Fi, parking TiR, restauracja, supermarket
Partner: Ekotank

Biały Bór, ul. Dworcowa 1, godz. otwarcia: 6:00-23:00,
dostępne paliwa: Excellium Diesel, Diesel, TiR Diesel, Excellium 98, Super 95, LPG
sklep, Wi-Fi, parking TiR, myjnia, kompresor
Partner: Romgaz

Najnowsze