Joanna Szymków-Matuszewska

Test Mini Cooper SE – elektryczny mini gokart

W czasach, gdy coraz więcej z nas przywiązuje dużą wagę do ochrony środowiska, bycia eko i w zgodzie ze sobą i naszym otoczeniem, MINI zareagowało szybko i sprawnie, wypuszczając na rynek swój flagowy model MINI Cooper S w wersji elektrycznej. Jest to pierwsze całkowicie elektryczne MINI, choć wkrótce oferta elektryków tej marki ma poszerzyć się o model Countryman.

Póki co, koncernowi udało się idealnie połączyć kultowy wygląd i charakterystykę tego znanego i lubianego już samochodu z nowoczesnym trendem elektromobilności, który zdobywa coraz więcej zwolenników.

Elektryczny Mini gokart
Każdy, kto choć trochę interesuje się motoryzacją wie, że Mini to nie tylko świetny, klasyczny wygląd i pełna smaczków stylistyka wnętrza, ale też, jeśli nie przede wszystkim, bardzo dobre właściwości jezdne. W pełni słusznie producent używa do promocji najnowszego modelu hasła „Mini, gokartowa frajda z jazdy”. Elektryczna wersja nic z tych właściwości nie traci, a wręcz przeciwnie. Samochód jest krótki (3,84 cm), a wysokonapięciowy akumulator został umieszczony pod podłogą, pomiędzy przednimi siedzeniami i pod tylną kanapą, dzięki czemu jest też świetnie wyważony. To z kolei powoduje, że najnowsze Mini nie jest ociężałe, zakręty pokonuje bardzo sprawnie i jest w pełni przewidywalne. Oczywiście swoją olbrzymią zasługę ma tu też szeroki rozstaw kół i bardzo dobrze zestrojone, dość twarde, zawieszenie. Przy takim zestawieniu aż się chce, aby droga do pracy składała się z samych zakrętów.

Elektryczną wersję Mini napędza 184-konny silnik, który do prędkości 60 km/h przyspiesza w 3,9 sekundy, a do pierwszej (i jedynej pełnej) setki w 7,3 sekundy. Jak to przy elektrycznym napędzie, przyspieszenie jest liniowe od początku, do końca. Koniec zaś nie jest aż tak odległy, bo producent podaje, że maksymalna prędkość osiągana przez ten model to 150 km/h. Sprawdziłyśmy to w odpowiednich warunkach i możemy potwierdzić – licznik nie wskaże więcej niż 155 km/h, jednak Mini będzie stale przyspieszało aż do osiągnięcia tej prędkości. Potem jest efekt, jakby ktoś założył nam ogranicznik. Maksymalny moment obrotowy w tym wypadku to 270 Nm.

Test Mini Cooper SE - elektryczny mini gokart

Jak daleko zabierzesz swoje Mini
Ale w przypadku samochodów elektrycznych, szczególnie w Polsce, gdzie nie ma jeszcze aż tak rozwiniętej infrastruktury ładowarek, jednym z najistotniejszych punktów, na które zwracamy uwagę, jest maksymalny zasięg i pojemność baterii. Producent podaje, że pojemność akumulatora to 32,6 kWh, a maksymalny zasięg to 232 kilometry. Podczas miejskiego, kilkudniowego testu, udało mi się uzyskać wskazania komputera pokładowego, że mój maksymalny zasięg to 182 kilometry. Zasięg więc nie jest porywający i tak samo jak wielkość tego samochodu, raczej kwalifikuje go do samochodu typowo miejskiego. Ogromnym plusem jest jednak szybkość ładowania akumulatora za pomocą tzw. szybkiej ładowarki – tu naładujemy naszego elektrycznego przyjaciela już w niewiele ponad pół godziny. Do naładowania całkiem rozładowanego akumulatora do pełna, przy użyciu zwykłego gniazdka, jest to już 15 godzin, ale nadal jest to wynik niezły w porównaniu do innych elektryków na rynku. Na szczęście Mini zadbało o całkiem sprawnie działający system odzyskiwania energii. Każde odpuszczenie pedału gazu skutkuje odczuwalnym przyhamowaniem, które jest związane z odzyskiwaniem energii z kół.

Test Mini Cooper SE - elektryczny mini gokart

Dzięki temu nie tylko możemy opóźnić wyczerpanie akumulatora, ale także możemy poruszać się w trakcie jazdy za pomocą jednego pedału. Ciekawostką jest, że nawet stojąc na światłach nie musimy trzymać wciśniętego pedału hamulca – Mini po odpuszczeniu gazu samo wyhamuje aż do zatrzymania się, po czym cierpliwie stoi i czeka na ponowne wciśnięcie przez nas gazu. Nie będę ukrywać, że to dość istotna różnica, jeśli chodzi o zmianę stylu jazdy, ale szybko można się do niej przyzwyczaić. Uważajcie jednak, jak będziecie znów przesiadać się w benzynę – po kilku dniach spędzonych w Cooperze SE można zapomnieć, że inne samochody nie wytracają prędkości tak szybko i może nas to zaskoczyć.

Test Mini Cooper SE - elektryczny mini gokart

Elektryczny Mini Cooper oferuje kierowcy cztery zróżnicowane tryby jazdy: sport, komfort i tryb green oraz green plus. Oczywiście używanie każdego z nich wiąże się z innym zużyciem energii – najwolniej będzie ona zużywana przy trybie green plus, ale wówczas musimy liczyć się z tym, że wyłączone zostaną wszystkie systemy umilające podróżowanie, takie jak np. klimatyzacja czy nawiew. 

Test Mini Cooper SE - elektryczny mini gokart

Mini to styl, nie tylko styl życia
Stylistycznie nowa, elektryczna wersja Mini jest świetnie przemyślana w każdym szczególe. Jak już przystało na Mini, wnętrze składa się właściwie z samych smaczków – znajdziemy tam ukrytą w podłokietniku indukcyjną ładowarkę, czy też znane już przełączniki wprost z samolotów, którymi możemy nie tylko wyłączyć kontrolę trakcji czy przełączyć tryb jazdy, ale również ustawić kolor oświetlenia ambientowego. Umieszczony centralnie podświetlany wyświetlacz dotykowy, służący do obsługi systemu multimedialnego, zdaje się z nami poniekąd rozmawiać za pomocą kolorów podświetlenia oraz ich intensywności. Po intensywności oświetlenia możemy rozpoznać stopień naładowania akumulatora, a zmiana trybu jazdy również jest sygnalizowana odpowiednim kolorem. Tak samo jak zmiana temperatury wewnątrz pojazdu. Jest to może mało przydatny bajer, ale za to świetnie oddający charakter modelu. Dzięki niemu mogę wybaczyć nawet całkowicie nieintuicyjną obsługę systemu multimedialnego. 

Test Mini Cooper SE - elektryczny mini gokart

Tuż przed kierowcą jest umieszczony osobny tablet z cyfrowym wskaźnikiem prędkości oraz wskaźnikiem zużycia energii i wskaźnikiem pokazującym nam co aktualnie dzieje się z naszym akumulatorem w trakcie jazdy. Nasz testowy model był też wyposażony w wyświetlacz head up, który prawdę mówiąc przy tym, ile się dzieje we wnętrzu Mini Coopera SE, był raczej zbędnym elementem. 

Idealnym podsumowaniem będzie stwierdzenie, że wnętrze najnowszego modelu Mini jest ładne, modne i wygodne. Nawet jak już postanowicie zabrać pasażerów na tylną kanapę, to będzie im tam komfortowo, a producent wykrzesał nawet miejsce na osobne cupholdery dla pasażerów z tyłu. Niby nic, ale jednak o tym drugim rzędzie foteli często się zapomina, szczególnie gdy brak drugiej pary drzwi.

Test Mini Cooper SE - elektryczny mini gokart

A czym się różni elektryczna wersja Mini Coopera z zewnątrz? To przede wszystkim całkowicie zmieniona, zamknięta atrapa chłodnicy, umieszczona na niej żółta listwa z emblematem Mini electric i żółte akcenty na szarym kolorze całości nadwozia, w tym zwracające uwagę żółte obudowy lusterek, które świetnie prezentują się z szarym kolorem nadwozia o nazwie Moonwalk Grey Metallic. Dodatkowego smaku dodaje dach w kolorze czarnym i dedykowane do tego modelu, 17-calowe aluminiowe obręcze kół, które są niemal w całości zamknięte. Jest to nie tylko oryginalny zabieg stylistyczny, ale przede wszystkim ma wspomagać właściwości aerodynamiczne tego pojazdu. Jak wiadomo, Mini stawia na smaczki, a takim smaczkiem czy też wisienką na najnowszym elektryku koncernu są reflektory – z przodu są to diodowe reflektory adaptacyjne, które automatycznie dostosowują jasność i wiązkę światła do warunków jazdy, a z tyłu diodowe reflektory z emblematem brytyjskiej flagi Union Jack, która nawiązuje w sposób oczywisty do historii tej marki. Kształt świateł pozostał bez zmian tak, żeby model w dalszym ciągu nawiązywał do korzeni marki.

Test Mini Cooper SE - elektryczny mini gokart

Nasza ocena
Mini udało się w sposób znakomity zbudować nowy wymiar technologii w tradycyjnej, lubianej i wręcz kultowej już obudowie. Większość producentów, wypuszczających na rynek samochody elektryczne skupia się na tym, żeby były one powiewem przyszłości nie tylko technologicznie, ale też stylistycznie. Mini jest chyba pierwszym koncernem, który poszedł w zupełnie inną stronę i za to ogromny plus. Wystarczy rozejrzeć się po ulicach, żeby stwierdzić, że Mini to nie tylko samochód, to styl życia, który zdobywa coraz więcej zwolenników.

Test Mini Cooper SE - elektryczny mini gokart

I oczywistym jest, że raczej nie wybierzemy się elektrycznym Mini na wyprawę nad morze czy w góry (chyba że zawczasu ustalimy grafik doładowań po drodze i zapakujemy się w jedną, niezbyt dużych rozmiarów torbę – bagażnik ma pojemność raptem 271 litrów, co sprawia, że ciężko się zmieścić nawet z zakupami spożywczymi dla całej rodziny). Nie kupimy go też jako jedyny samochód do domu, gdy mamy kilkuosobową rodzinę. Jednak będzie to idealny wybór zarówno dla osób ceniących sobie podążanie za obowiązującymi trendami, jak i osób wiernych klasyce, niezależnych i doceniających wyjątkowy charakter tego samochodu. Nie powinna więc dziwić równie wyjątkowa cena najnowszego Mini Cooper SE, która zaczyna się od 139.200 zł, a jeśli będziemy chcieli wybrać maksymalnie wyposażoną wersję, to osiągnąć może nawet kwotę powyżej 170.000 zł. Ale za styl życia, szczególnie ten eko, trzeba czasem słono zapłacić. 

Na plus:
+ właściwości jezdne, trzymanie się w zakrętach, przyspieszenie
+ stylistyka wnętrza i zachowanie tradycyjnego wyglądu na zewnątrz i w środku
+ łatwe ładowanie, stosunkowo krótkie

Na minus:
– cena
– to, że nie można znaleźć za dużo minusów, bo jest to świetnie pomyślany samochód 😉

Najnowsze

Opel Corsa-e w specjalnej wersji Color Edition. Znamy ceny!

Opel właśnie wprowadza do oferty, przeznaczoną specjalnie dla klientów indywidualnych na polskim rynku, edycję specjalną – Color Edition. Wiemy, ile kosztuje!

Corsa-e Color Edition spełnia kryteria dofinansowania samochodów elektrycznych w ramach programu dopłat do elektrycznych samochodów osobowych „Zielony Samochód” Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. W jego ramach dotacja do zakupu samochodu elektrycznego może wynieść do 18 750 zł, przy czym nie więcej niż 15% kosztów kwalifikowanych, a cena nabycia pojazdu elektrycznego nie może przekroczyć 125 000 zł.

Opel Corsa-e w specjalnej wersji Color Edition. Znamy ceny!

Już w standardzie Corsa-e w edycji specjalnej Color Edition jest bardzo bogato wyposażona. Wysoki poziom bezpieczeństwa zapewniają, poza układem ABS oraz stabilizacji toru jazdy ESP® z układem wspomagania ruszania na pochyłościach HSA, tempomat z funkcją ogranicznika prędkości oraz Pakiet NCAP, który obejmuje system wykrywania zmęczenia kierowcy, układ rozpoznawania znaków ograniczenia prędkości, zaawansowany układ wykrywania pieszych i rowerzystów oraz automatycznego hamowania przy niskich prędkościach. Ponadto bezpieczeństwo jazdy zwiększą układ utrzymania na pasie ruchu oraz Pakiet Dobrej Widoczności, obejmujący m.in. czujnik deszczu i automatyczne sterowanie światłami.

{{ image(27983) }}

Kierowca oraz pasażerowie Corsy-e Color Edition mogą cieszyć się kompleksową łącznością dzięki systemowi multimedialnemu Multimedia z 7-calowym kolorowym ekranem dotykowym oraz łączami Bluetooth. Jest on kompatybilny z Android Auto i Apple CarPlay, a także reaguje na polecenia wydawane głosem. Ponadto jazdę uprzyjemni tuner cyfrowy DAB z zestawem 6 głośników. W standardzie oferowana jest również nowa usługa telematyczna OpelConnect wraz z systemem eCall, umożliwiająca bezpośrednie połączenie z pomocą drogową oraz system powiadamiania służb ratowniczych w sytuacjach awaryjnych.

Corsa-e Color Edition oferowana jest w cenie katalogowej 122 990 zł. Cały ciennik poniżej do ściagnięcia:

cennik-corsa-e-rp20-2075_3a.pdf

Najnowsze

BMW zamawia ogniwa paliwowe za 2 miliardy euro

Taki duży kontrakt to efekt działań BMW Group w ramach rozwoju elektromobilności. Bawarski koncern właśnie podpisał ze szwedzką firmą Northvolt długoterminową umowę na dostawę ogniw akumulatorowych o wartości 2 mld euro.

Ogniwa akumulatorowe będą produkowane w Europie w budowanej obecnie gigafabryce Northvolt w Skellefteå na północy Szwecji (fabryka seryjna Northvolt Ett) od 2024 roku –  chodzi o to, by 100% energii potrzebnej do produkcji ogniw pochodziło wyłącznie z energii wiatrowej i wodnej.

W miarę jak e-mobilność zyskuje coraz większą popularność, uwaga skupiona na redukcji emisji CO2 przesuwa się ku energochłonnej produkcji akumulatorów wysokonapięciowych – nawet 40% emisji, za którą są odpowiedzialne w pełni elektryczne pojazdy, pochodzi z samej produkcji ogniw akumulatorowych.

Aby skutecznie przyczynić się do ochrony klimatu, dążymy do poprawy ogólnej równowagi ekologicznej naszych produktów – od zasobów po recykling. Dotyczy to zwłaszcza energochłonnej produkcji akumulatorów wysokonapięciowych do pojazdów elektrycznych. Właśnie dlatego uzgodniliśmy z producentami ogniw, że do produkcji naszych ogniw akumulatorowych piątej generacji będą oni wykorzystywać wyłącznie energię z ekologicznych źródeł – powiedział Oliver Zipse, prezes zarządu BMW AG.

Northvolt jest trzecim dostawcą ogniw akumulatorowych, obok dotychczasowych partnerów BMW: CATL i Samsung SDI. Koncern przeprowadza systematyczną elektryfikację swojej floty pojazdów i będzie również zaopatrywać się w ogniwa produkowane w Europie u chińskiego producenta CATL, z budowanego obecnie zakładu w Erfurcie w Niemczech.

BMW i Northvolt będą wspólnie pozyskiwać kobalt i lit – kluczowe surowce do produkcji ogniw – z kopalń, które spełniają standardy obu firm, dotyczące zrównoważonego rozwoju. Bezwzględnym priorytetem jest przestrzeganie norm środowiskowych, poszanowanie praw człowieka i zmniejszenie śladu węglowego. Od 2021 r. niemiecka marka zrezygnuje z wykorzystywania metali ziem rzadkich w swoich napędach elektrycznych piątej generacji.

Projekt ogniw nadających się do recyklingu jest wciąż rozpatrywany w całym procesie tworzenia ogniw akumulatorowych, ponieważ w obliczu gwałtownego wzrostu zapotrzebowania na ogniwa, kluczowym sposobem zamykania pętli obiegu surowców będzie recykling komponentów po zakończeniu ich cyklu życia i ponowne wykorzystywanie.

W miarę zwiększania produkcji w ciągu kolejnej dekady wykorzystanie energii ze źródeł ekologicznych zmniejszy skalę emisji CO2 o około 10 milionów ton. Dla porównania, jest to mniej więcej taka sama ilość CO2, jaką emituje rocznie ponad milion mieszkańców miasta takiego jak Monachium – stwierdził Oliver Zipse.

BMW Group produkuje obecnie akumulatory we własnych zakładach w Dingolfing (Niemcy) i Spartanburgu (USA) oraz w zakładzie BBA w Shenyang (Chiny). BMW Group wytwarza również akumulatory w Tajlandii, współpracując z Dräxlmaier Group.

Przed końcem 2021 r. BMW będzie mieć w ofercie aż pięć całkowicie elektrycznych pojazdów. Oprócz BMW i3 w 2019 r. w zakładach w Oksfordzie rozpoczęto produkcję elektrycznego MINI. Niedawno dołączył do nich elektryczny BMW iX3 produkowany w Shenyang (Chiny), a w 2021 r. model BMW iNEXT z zakładów w Dingolfing i produkowane w Monachium BMW i4.

Najnowsze

Udane testy Wójcik Racing Team przed 24-godzinnym wyścigiem w Le Mans

Motocykliści Wójcik Racing Teamu mają za sobą udane, dwudniowe testy przed sierpniowym, 24-godzinnym wyścigiem MŚ FIM EWC w Le Mans.

Yamahę R1 w specyfikacji 2020 testowała ścigająca się z numerem 777 motocyklowa reprezentacja Polski w składzie Marek Szkopek, Adrian Pasek i Artur Wielebski. Na maszynie kategorii EWC z numerem 77 zmieniała się z kolei trójka, która we wrześniu ubiegłego roku stanęła na podium innego legendarnego wyścigu 24-godzinnego, Bol d’Or, Anglik Gino Rea, Szwed Christoffer Bergman oraz Francuz Axel Maurin.

Dwa dni na francuskim torze Le Mans były wyjątkowo ważne dla Bergmana, który wraca do zdrowia po przedsezonowej kontuzji i już za dwa tygodnie wystartuje razem z Wójcik Racing Teamem w drugiej rundzie MŚ World Supersport, która odbędzie się na hiszpańskim torze w Jerez de la Frontera.

Szóstka zawodników podczas dwudniowych testów miała do swojej dyspozycji cztery nowe Yamahy R1 w wersji 2020. Dwie w specyfikacji EWC i dwie w wersji Superstock, a także – dla porównania – ubiegłoroczny motocykl, z którego Wójcik Racing Team korzystał w Le Mans w poprzednim sezonie.

Legendarny wyścig 24 Heures Motos odbędzie się w Le Mans w dniach 29-30 sierpnia i będzie trzecią rundą MŚ FIM EWC, w których Wójcik Racing Team z numerem 77 zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej.

To były bardzo udane testy, podczas których sprawdziliśmy mnóstwo części i ustawień, a także dokładnie poznaliśmy najnowszą Yamahę R1 – mówi szef zespołu Grzegorz Wójcik. – Nasi zawodnicy są nią wręcz zachwyceni. Przejechaliśmy mnóstwo kilometrów, poznając nową elektronikę, zawieszenie Ohlins i ogumienie Dunlop. Znaleźliśmy dobre ustawienia bazowe i dokładnie przetestowaliśmy spalanie, a przy tym wszystkim cała szóstka naszych reprezentantów w mistrzostwach świata miała bardzo dobre tempo, dlatego nie możemy już doczekać się powrotu do Le Mans na sierpniowy wyścig FIM EWC.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Dobry występ Flörsch na Hungaroringu

Sophia Flörsch debiutuje w tegorocznym sezonie Mistrzostw FIA Formuły 3. Po pierwszych dwóch, pechowych wyścigach, wreszcie na Węgrzech niemiecka zawodniczka zaliczyła solidny występ.

Sophia Flörsch jest pierwszą i jedyną kobietą, startującą w Mistrzostwach FIA Formuły 3, odkąd ta seria powstała przez połączenie GP3 i Europejskiej Formuły 3.

Pierwsza dwa wyścigi były niestety dla Flörsch wyjątkowo pechowe. W Austrii nie mogła pokazać w pełni swojego potencjału z powodu problemów z systemem DRS. Z kolei w trakcie GP Styrii została wyeliminowana przez innego zawodnika.

Przeczytaj też: Pechowy wyścig Sophii Flörsch w F3

Dopiero na Węgrzech niemiecka zawodniczka zaliczyła solidny występ.

W sobotnich, deszczowych kwalifikacjach Flörsch zajęła 24 miejsce.

W pierwszym wyścigu zawodniczka awansowała o 6 pozycji i ukończyła zawody na 18 miejscu.

W drugim wyścigu, odbywającym się w trudnych i zdradliwych deszczowych warunkach, Flörsch udało się przebić o cztery pozycje i zakończyła wyścig na 14 miejscu.

Dobry występ  Flörsch na Hungaroringu

Przeczytaj też: Sophia Flörsch: chcę wygrywać z mężczyznami, to moja motywacja

Po trzech wyścigach zespół Campos Racing, gdzie Sophia Flörsch ściga się u boku Alessio Deledda i Alexa Peroni, jest na szóstym miejscu w klasyfikacji generalnej.

Kolejny wyścig Formuły 3 odbędzie się w weekend 31 lipca – 2 sierpnia na torze Silverstone w Wielkiej Brytanii.

 

Najnowsze