Kamila Nawotnik

Test Mercedes-AMG A 45 S 4MATIC+ – technologia w służbie kierowcy

Samochód sportowy, aby zasłużyć na miano świetnego, musi posiadać kilka podstawowych cech: wyróżniać się osiągami, mieć ciekawą, trochę agresywną stylistykę i dawać kierowcy poczucie kontroli nad światem z jednoczesną, umiarkowaną dozą obawy o swoje życie. Ten ostatni aspekt to nic innego jak pewność za kierownicą, podsycana skokami poziomu adrenaliny we krwi. Sprawdziłyśmy, ile z tych kryteriów spełnia Mercedes-AMG A 45 S 4MATIC+.

Stylistyka nowej Klasy A w dniu premiery należała do tych, które wymagają obycia. Pamiętam, że z początku auto wydawało mi się mało porywające, zwłaszcza w konfrontacji z poprzednią generacją. Odsłona W176 w swoim najostrzejszym wydaniu nadal zresztą pozostaje dla mnie jedną z najbardziej intrygujących propozycji w segmencie kompaktów.

Obecne pokolenie Klasy A z początku było w mojej ocenie zwyczajnie nudne. Spłaszczony, opadający ku ziemi przód wydawał mi się zasmucony i zbyt zachowawczy. Wielka klapa maski sprawiała, że wizualnie proporcje auta wydawały mi się zaburzone – tak jakby środek ciężkości osadzony był mniej więcej na linii silnika, a cały pojazd był za bardzo obciążony w przedniej części. Przekonałam się, że pierwsze wrażenie naprawdę potrafi zmylić. Z czasem pojawiły się cieplejsze emocje. Doceniłam opływową sylwetkę nadwozia, aerodynamikę wyczuwalną podczas prowadzenia i nawet ten przód faktycznie zaczął mi się kojarzyć z rekinami, tak jak wyobraził sobie to Mercedes. Musiałam uznać swój błąd i przyznać, że samochód już wyjściowo wygląda elegancko i drapieżnie zarazem.

A teraz dodajmy do tego jeszcze wszystkie elementy stylistyczne AMG. Zamontujmy porządne, wyraziste spojlery, gruby dyfuzor, obniżmy zawieszenie, wstawmy dwie podwójne końcówki wydechu z grawerem AMG, dokładki, lotki, poszerzone progi oraz wloty powietrza, czarne, 19-calowe felgi, zza których wystają czerwone sześciotłoczkowe zaciski i błyszczące, nawiercane tarcze hamulcowe. Pomalujmy auto na matowy, grafitowy lakier i przyciemnijmy mu tylne szyby. Na deser wstawmy jeszcze w bagażniku solidną rozpórkę. Teraz mamy rasową, atrakcyjną propozycję na tor.

Wnętrze topowych wariantów Klasy A stanowi mieszankę ostrego stylu sportowego z typowym dla Mercedesa sznytem elegancji. W A 45 S znajdziemy więc elementy stalowe i całkiem sporo alcantary, która zdobi m.in. twarde, kubełkowe fotele oraz sportową kierownicę. Gruby wieniec steru i spłaszczone krawędzie sprawiają, że kierownica Mercedesa od razu skojarzyła mi się z tą zamontowaną w Koenigseggu Jesko (nie jeździłam nim, ale jako „gwiazda maja” przez cały miesiąc witał mnie zdjęciami w kalendarzu). Jej chwyt jest pewny, a każdy ruch oznacza bezpośrednią, natychmiastową reakcję na kołach. Dla lepszej orientacji podczas zmagań wyścigowych (dla efektu wizualnego też), na jej szczycie umieszczono żółty wskaźnik.

Fotel kierowcy, podobnie jak i pasażera można dostosować za pomocą przycisków na boczkach drzwi lub poprzez ekran dotykowy o przekątnej 10,25″. Możliwe jest ustawienie punktu i stopnia podparcia kręgosłupa, a także pójście na skróty, czyli automatyczne dostosowanie fotela do sylwetki kierowcy. Dostępna jest także funkcja podgrzewania oraz chłodzenia pleców.

Wiesz wszystko

Fani wyścigów i głębokiej analizy przejazdów za pomocą wspomnianego ekranu mogą skorzystać z AMG TRACK PACE lub przejść do zakładki AMG Performance i na bieżąco śledzić informacje dot. pracy silnika, takie jak stopień sprężania, aktualnie wykorzystywana moc, moment obrotowy i bieżące przeciążenia. Istnieje także możliwość skonfigurowania indywidualnego trybu jazdy, ustawiając parametry pracy skrzyni, zawieszenia, silnika oraz układu wydechowego. AMG Performance Media z dostępem do Internetu pozwoli z kolei na mierzenie czasów kolejnych okrążeń.

Tak w ogóle to istnieją cztery drogi dostosowania charakteru zawieszenia lub układu wydechowego:

  1. 1) System MBUX, omówiony wyżej;
  2. 2) Przyciski na kierownicy;
  3. 3) Przyciski przy mostku od gładzika na konsoli środkowej;
  4. 4) Zmiana trybu jazdy:
  • poprzez ekran MBUX
  • za pomocą pokrętła na kierownicy.

… W każdym razie tylu się doszukałam. Patrząc na mnogość dostępnych ścieżek wierzę, że każdy znajdzie dla siebie najwygodniejszą.

Jeden człowiek – jeden silnik

Filozofia AMG przenosi odpowiedzialność za złożenie jednostki napędowej każdego egzemplarza na jednego człowieka. Zwieńczeniem jego pracy jest specjalna plakietka na pokrywie silnika z jego podpisem – właściciel auta doskonale wie, czyją zasługą jest napęd. Testowanego przez nas A 45 S do życia powołał Pan Joran Petković, który, co tu dużo mówić, zna się na swojej robocie.

Dwulitrowy 4-cylindrowy silnik benzynowy w A 45 S generuje 421 KM i 500 Nm. To aktualnie najmocniejsza tego typu jednostka na rynku. Maksymalny moment obrotowy pojawia się w zakresie 5000-5200 obr./min, a sam motor kręci się do ponad 7 tys. obrotów. Doskonałe parametry inżynierowie AMG osiągnęli dzięki zastosowaniu m.in. wtrysku bezpośredniego oraz doładowania typu twin-scroll z łożyskami tocznymi, wpływającymi na ograniczenie tarcia wewnątrz turbosprężarki. To sprawia, że BMW ze swoim M135i pozostaje daleko w tyle, swoje siły mierząc najwyżej z Mercedesem A 35. Ale A 45 S to inna półka. To nie jest „gorący” hatchback. On wprawi w zdumienie każdego, kto będzie miał przyjemność chwycić jego ster, momentalnie reagując na każde muśnięcie pedału gazu, w zasadzie niezależnie od prędkości. Można odnieść wrażenie, że ten samochód po prostu nigdy nie przestaje się rozpędzać. Nie jest jednak przy tym brutalny, nic z tych rzeczy. A 45 S nie dyskutuje z kierowcą i każde polecenie wypełnia najprecyzyjniej i najdokładniej jak się da. Na każdym metrze czuć ogrom technologii w tym aucie, co sprawia, że jazda nim dostarcza wielu pozytywnych emocji, ale nie budzi strachu. Jeśli chcecie brutalności w wydaniu premium, musicie poszukać gdzie indziej – na przykład w salonie z czterema przecinającymi się pierścieniami w logo.

Prowadzenie nowej Klasy A przypomina pojawienie się gdzieś po raz pierwszy i zupełnie naturalne odczucie, że zna się to miejsce na wylot. To bardzo szybki samochód, którego dzikie zapędy elektronicznie ograniczono do 270 km/h, a pierwszą “setkę” wita po zaledwie 3,9 sekundy. Jest przy tym bardzo stabilny, pewny w sterowaniu i twardy – ale też nie na tyle, by nie dało się nim jeździć na co dzień. A 45 S stoi na 19-calowych felgach AMG, ubranymi w Michelin Pilot Sport 4S. Z tymi oponami dosłownie klei się do nawierzchni, nie zwracając większej uwagi na warunki pogodowe. Zarówno w deszczu jak i pełnym słońcu, pokonywanie nim kolejnych łuków to manewr dla kierowcy tak naturalny jak oddychanie. Pomaga w tym szerszy rozstaw oraz inteligentny napęd na obie osie 4MATIC+, który nieustannie analizuje jazdę, na bieżąco dobierając moment obrotowy przekazywany na poszczególne koła w celu zachowania maksymalnej precyzji prowadzenia.

Torowym wyczynowcom i wiecznym nastolatkom spodoba się Drift Mode, wysyłający kontrolę trakcji i systemy stabilizujące tor jazdy na urlop. Daje on sporo frajdy m.in. poprzez zastosowanie świeżo opracowanego dyferencjału tylnej osi, współpracującego z dwoma sprzęgłami wielotarczowymi – po jednym na koło. W tym trybie możliwe staje się np. zawracanie w poślizgu i to bez zbędnego wysiłku, a samochód zachowuje się jak klasyczny RWD.

A 45 S w wyższych trybach sportowych pozwala też na uruchomienie procedury startu. Aby ją włączyć, należy przestawić 8-biegową skrzynię dwusprzęgłową (swoją drogą – doskonałą) w tryb manualny. Wówczas biegi obsługujemy manetkami, bez ingerencji komputera. Zwracam na to uwagę tylko dlatego, że nagłe wyrwanie samochodu z miejsca jest wówczas tak zadziwiające, że łatwo o tej obsłudze biegów zapomnieć. W trybie automatycznym skrzynia jest z kolei tak pewna i subtelna, że momentami trudno doliczyć się, jaki jest aktualnie wrzucony bieg. Podobny „problem” może być z wyczuciem redukcji.

Przełożenia są tak szybkie, że chyba więcej czasu zajmuje wymówienie nazwy AMG Speedshift DCT 8G niż osiągnięcie 3. biegu w szybkim starcie. Swoją drogą, w trybie Sport+ ani razu nie doświadczyłam 8. przełożenia. Niezależnie od stylu prowadzenia, jest ono przez system zupełnie pomijane (przecież nie chcemy obniżać prędkości obrotowej silnika), ale już podczas jazdy autostradowej w trybie Comfort pojawia się dość szybko.
Na torze spalicie ok. 23 l/100 km, ale to nie znaczy, że A 45 S nie potrafi być ekonomiczny. Wyjeżdżając na autostrady można przestawić auto w tryb Eco i ze średnią prędkością 140 km/h liczyć na spalanie wynoszące 8,6 l/100 km. Potraktujmy to jako ciekawostkę, bo nie sądzę by w takim aucie ktoś przykładał przesadną uwagę do zużycia paliwa. Dobrze jednak wiedzieć, że ten ultraszybki kompakt może być względnie oszczędny.

Jest jeszcze jedna rzecz, która w moim osobistym rankingu stawia A 45 S ponad odmianą M BMW Serii 1, jeśli już w ogóle miałabym brać się za porównywanie tych dwóch aut. Są to doznania akustyczne podczas jazdy. Nie będziemy mydlić nikomu oczu zapewniając, że mocna dwulitrówka może równać się z dźwiękiem pracy silników widlastych, ale warto podkreślić, że nie brzmi ona źle. To tylko 4 cylindry, ale nie zapominajmy o ich parametrach technicznych. W połączeniu z turbodoładowaniem potrafią przyjemnie zamruczeć, co w trybach sportowych jest jeszcze dodatkowo podkreślone efektem z głośników. To małe oszustwo, ale takie niewinne – z kategorii tych, które nikomu krzywdy nie robią. Nie o silnik mi jednak chodziło, a o akustykę wydechu, zdolnego do wydawania serii rasowych, bulgoczących strzałów towarzyszących zmianom ciśnienia w układzie. Tego w najnowszych BMW M niestety już nie doświadczycie.

Dwa oblicza

Najlepsze w tym aucie jest to, że potrafi dostosować się do wymagających warunków, o czym świadczy także tryb jazdy na śliską nawierzchnię, ale może też być spokojne i bardziej delikatne. Jeśli znudzicie się szusowaniem w stylu Dominika Toretto, wystarczy przywrócić wszystkie systemy wspomagające i asekurujące i zmienić tryb jazdy na komfortowy.

„Niemożliwe, że to ten sam samochód, który przed chwilą przycisnął mi serce do kręgosłupa…”.

Lekko zmiękczone zawieszenie nadal obnaża ubytki w nawierzchni, ale robi to o wiele delikatniej. Pedał gazu nadal dysponuje wielkim zapasem mocy, ale nie forsuje już tak silnika. W połączeniu z bardzo szybką skrzynią (teraz uspokojoną) jazda zaczyna przypominać auta elektryczne, w których biegów nie ma wcale.
Wówczas można zagadywać do sztucznej inteligencji tworzącej MBUX, bawić się szeroko rozwiniętym oświetleniem ambientowym lub ewentualnie rozkoszować przyjemnymi dźwiękami płynącymi z zestawu audio Burmestera. Można się zrelaksować, pozwalając aktywnemu adaptacyjnemu tempomatowi przejąć kontrolę nad jazdą w trasie lub w korkach, wspomagać się asystentami parkowania z kamerą 360 stopni podczas wypadu na zakupy lub uruchomić funkcje masażu w fotelach, a nawet zatrzymać się na chwilę i wykonać ćwiczenia rozciągające na kręgosłup. Pełna dowolność.

Ile to kosztuje?

Trochę za dużo, a trochę optymalnie. Wariant A 45 wyceniono na 239 200 złotych. Topowy A 45 S to już 258 700 złotych. Za tyle kupicie najmocniejszy, najszybszy kompakt na rynku, który potrafi z cylindra wycisnąć więcej niż niektóre superauta. W dodatku jest atrakcyjny stylistycznie, bardzo sportowy, szalenie pewny w prowadzeniu i inteligentniejszy od Einsteina. Da sobie też radę na co dzień, a na torze może okazać się niepokonany. Tak naprawdę, A 45 S w swojej klasie może mierzyć się tylko z Audi RS3, ale musimy jeszcze poczekać na nową odsłonę tego rywala, bo być może specjaliści z Ingolstadt zdołają dogonić Mercedesa – choć prawdopodobnie decydując się na nieco większą jednostkę napędową. Warto jednak zaznaczyć, że na tę chwilę A 45 S jest o 10. tys. zł. tańszy od schodzącego RS3.

Jeśli natomiast bierzemy pod uwagę nie tyle dane techniczne, co faktyczne emocje dostarczane przez auto i przypomnimy sobie przykry fakt, że na co dzień jeździmy po mieście, a nie po pętli północnej Nürburgringu… To możemy dojść do wniosku, że o wiele taniej jesteśmy w stanie kupić samochód, który może i jest znacznie słabszy, ale za to skuteczniej potrafi przyprawić o stan przedzawałowy. Samochód będący w stanie wywołać szczery uśmiech, który nie zejdzie z naszej twarzy aż do wizyty na stacji benzynowej. Oczywiście bawimy się tu już w mieszanie klas i wybieranie pomiędzy różnymi napędami i nadwoziami. Niemniej jednak, o ile nie uparliśmy się na konkretny rodzaj samochodu, a zależy nam przede wszystkim na radości i adrenalinie, pojawia się pytanie czy warto zainwestować w Mercedesa…

…Ale to już pozostawiam indywidualnej ocenie Czytelnika.

TO NAM SIĘ PODOBA:

  • Osiągi i możliwości wyścigowe samochodu
  • Precyzja prowadzenia
  • Charakterny układ wydechowy
  • Design nadwozia i wnętrza
  • Skuteczność zastosowanych technologii

TO NAM SIĘ NIE PODOBA:

  • Brak pierwiastka „brutalności”

Dane techniczne Mercedesa-AMG A 45 S 4MATIC +:

Silnik: 2.0 R4 Turbo twin-scroll
Moc: 421 KM przy 6750 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 500 Nm przy 5000-5250 obr./min
Skrzynia biegów: automatyczna 8-biegowa
Prędkość maksymalna: 270 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 3.9 s

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Komisja FIA ds. Kobiet w Motosporcie rozpoczyna nową współpracę z Ferrari!

Nowa inicjatywa „Girls on Track – Rising Stars” ma na celu poszukiwanie młodych, utalentowanych zawodniczek.

Komisja FIA ds. Kobiet w Motosporcie rozpoczyna nową współpracę z Ferrari i ich Ferrari Driver Academy (FDA). Jej celem jest opracowanie długoterminowej ścieżki wspierania młodych, utalentowanych zawodniczek w wieku od 12 do 16 lat, starających się osiągnąć szczyt sportów motorowych.

Najbardziej obiecujące młode zawodniczki uczestniczące w programie dołączą do Ferrari Driver Academy. Władze z Maranello twierdzą, że FDA planuje zatrudnić dwie kandydatki na okres czterech lat, jako pełnoetatowe studentki, które zostaną zaproszone do udziału w jednych z krajowych mistrzostw FIA Formuły 4.

Przeczytaj też: Marzysz o pracy w motorsporcie? FIA ma dla ciebie rady

Szef zespołu Ferrari w F1, Mattia Binotto przyznał:

Jesteśmy bardzo zadowoleni ze współpracy z FIA w tym innowacyjnym programie „Girls on Track – Rising Stars”. Jesteśmy głęboko przekonani o wartości pomagania młodym ludziom w rozwoju ich karier w sportach motorowych.

FDA działa już od ponad dekady, nie tylko wybierając najlepszych kierowców, ale także pracując nad ich edukacją kulturalną, techniczną i etyczną. Mając to na uwadze, czuliśmy, że musimy podjąć dalsze wysiłki, aby rozszerzyć obszar naszej działalności o młode kobiety, które chcą uprawiać sporty motorowe.

Chociaż nie ma faktycznej bariery dla ich uczestnictwa, mamy świadomość, że kobietom jest trudniej w tej dziedzinie. Dlatego zareagowaliśmy entuzjastycznie na inicjatywę FIA i wierzymy, że możemy pomóc wprowadzić jeszcze więcej młodych kobiet do tego fantastycznego sportu.

Kto wie, może kiedyś znów zobaczymy kobietę startującą w wyścigach Formuły 1, po raz pierwszy od 1976 roku.

Komisja FIA ds. Kobiet w Motosporcie rozpoczyna nową współpracę z Ferrari!

Przeczytaj też: Lella Lombardi, legenda włoskiego sportu motorowego

Program już się rozpoczął. 145 władz krajowych FIA nominowało młodych kierowców do programu. Dwadzieścia zawodniczek z pięciu kontynentów zostało wybranych do pierwszego etapu eliminacji, który odbędzie się w październiku na torze Circuit Paul Ricard.

Dwanaście zawodniczek przejdzie do następnego etapu, biorąc udział w obozach kartingowych i przygotowujących do startów w Formule 4 obozach treningowych. Następnie wyselekcjonowana czwórka weźmie udział w tygodniowym kursie w Ferrari Driver Academyw listopadzie.

Najnowsze

Pojazdy autonomiczne wcale nie będą takie bezpieczne, jak pierwotnie zakładano

Wizja samochodu autonomicznego to marzenie osób zajmujących się bezpieczeństwem w ruchu drogowym. Pojazd, który nie przekracza prędkości, nie zagapi się, nie przejedzie przez skrzyżowanie na „późnym pomarańczowym” świetle, ani nie będzie zamroczony alkoholem. Amerykański instytut IIHS przyjrzał się bliżej pojazdom autonomicznym, a wnioski wysnute przez ekspertów, trochę studzą entuzjazm wokół takiej formy podróżowania.

Błąd kierowcy przyczynia się do 9 na 10 wypadków, ale Insurance Instytute for Highway Safety (amerykańska organizacja non-profit działająca na rzecz ograniczania liczby wypadków oraz osób w nich poszkodowanych) zwraca uwagę, że w wielu przypadkach błąd ludzki jest jedynie przypieczętowaniem serii niefortunnych zdarzeń. Z analiz przeprowadzonych przez instytut wynika, że wbrew pojawiającym się opiniom, pojazdy autonomiczne mogłyby uniknąć tylko 1/3 wypadków.

Chcąc podnieść ten wynik, konieczne byłoby zupełnie inne zaprogramowanie samoczynnie jeżdżących aut. Musiałyby dokładnie naśladować zachowanie i procesy decyzyjne, jakie podejmuje człowiek za kierownicą, jednocześnie kładąc największy nacisk na bezpieczeństwo, poświęcając na przykład szybkość dotarcia do celu.

Tesla potrafi już jeździć w pełni autonomicznie!

IIHS przeanalizowała przebieg i przyczyny ponad 5000 wypadków, aby ustalić ilu z nich dałoby się uniknąć, gdyby kontroli nad pojazdem nie sprawował człowiek. 24 procent z wypadków było powodem złej widoczność lub rozkojarzenia kierowcy, a bezpośrednią przyczyną kolejnych 10 procent był alkohol, narkotyki, zaśnięcie za kierownicą lub problemy zdrowotne. Zdaniem ekspertów tylko takie zdarzenia można wyeliminować dzięki samochodom autonomicznym.

Zaznaczają jednocześnie, że można to osiągnąć dopiero z odpowiednio zaawansowanymi systemami oraz oprogramowaniem potrafiącym podejmować właściwe decyzje. Samochód musiałby nauczyć się przewidywać zachowanie innych kierujących, a także aktywnie reagować na warunki drogowe. Przykładowo brać pod uwagę pogodę – jazda z dozwoloną prędkością może nie być bezpieczna, jeśli pada rzęsisty deszcz, a auto zbliża się do zakrętu.

Autonomiczny samochód Ubera zabił pieszą – zobacz nagranie wideo

Specjaliści z IIHS nie precyzują w jaki sposób mogłyby powstać tak zaawansowane systemy autonomiczne, ale w naszej opinii konieczne będzie użycie wysoce rozwiniętej sztucznej inteligencji. Niezbędne byłoby też wykorzystanie uczenia maszynowego, aby SI poznała tyle sytuacji drogowych, żeby nawet stając przed nowym problemem, potrafiła podjąć właściwą decyzję. Dokładnie tak jak kierowca z dużym doświadczeniem.

Duże wyzwanie stoi także przed osobami odpowiedzialnymi za to jak sztuczna inteligencja będzie „widziała” otaczający świat. Już teraz na rynku są samochody wykorzystujące radary o długim zasięgu, kamery rozpoznające obiekty na drodze i wiele innych sensorów. Niektóre modele potrafią na przykład wykryć ryzyko kolizji z innym pojazdem, nadjeżdżającym z boku na skrzyżowaniu. Ale te same systemy nadal nie widzą, że czwarte auto przed nami zaczęło hamować i zareagują dopiero, kiedy wykryją, że pojazd bezpośrednio przed nami zmniejsza prędkość. Obecne systemy potrafią bezbłędnie zareagować na sytuację na drodze, ale brakuje im tego, co cechuje dobrego kierowcę – umiejętność przewidzenia, co wydarzy się za chwilę i odpowiedniego przygotowania.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Beitske Visser triumfuje, Gosia Rdest trzecia. Wystartowała kobieca, wyścigowa seria w e-sporcie!

11 czerwca odbyła się pierwsza z dziesięciu rund W Series Esports League. Po wygraniu dwóch z trzech wyścigów otwarcia na wirtualnym Autodromo Nazionale di Monza we Włoszech, w klasyfikacji generalnej zawodów prowadzi Beitske Visser.

Z powodu globalnej pandemii koronawirusa organizatorzy W Series zdecydowali, że zawodniczki nie powrócą na tor w sezonie 2020.

11 czerwca rozpoczęło się za to wirtualne ściganie w W Series Esports League, nowej inicjatywie W Series powstałej we współpracy z Logitech G, Beyond Entertainment oraz iRacing, mającej na celu promocję kobiet w sim racingu.

Uczestniczki W Series Esport League ścigały się w czwartkowy wieczór cyfrową wersją samochodu Tatuus Formula Renault 2.0. Wirtualne zawody były podzielone na trzy wyścigi:

  • pierwszy 15-minutowy
  • drugi 15-minutowy z odwróconymi polami startowymi
  • trzeci 20-minutowy

Przeczytaj też: Kobieca seria wyścigowa W Series – organizatorzy ujawniają plany na sezony 2020 i 2021!

25-letnia Holenderka Beitske Visser, która w zeszłym roku ukończyła pierwszy torowy sezon W Series tuż za zwyciężczynią Jamie Chadwick, wygrała pierwszy i trzeci wyścig wirtualnych zawodów W Series Esport League, wykręcając też najszybsze okrążenie wyścigu w drodze do obu zwycięstw. Pomiędzy dwoma zwycięstwami Beitske zajęła dziewiątą pozycję, startując z ostatniego miejsca w wyścigu z odwróconymi polami startowymi.

Beitske ma w klasyfikacji generalnej trzypunktową przewagę nad Iriną Sidorkovą. Młodziutka  Rosjanka ukończyła wyścigi odpowiednio na drugiej, czwartej i trzeciej pozycji, przy okazji ustanawiając najszybsze okrążenie w wyścigu z odwróconymi polami startowymi, wyprzedzając o 10 punktów trzecią w klasyfikacji generalnej Gosię Rdest. Polka ukończyła zawody odpowiednio na piątym, trzecim i szóstym miejscu, zdobywając w sumie 36 punktów.

Gosia Rdest, tak podsumowała swój występ w wirtualnych zawodach:

To moje pierwsze podium w W Series, więc mimo, że to tylko gra, a nie prawdziwy wyścig, jestem bardzo szczęśliwa. Podobała mi się możliwość powrotu do rywalizacji z innymi dziewczynami. Moje tempo było w porządku, ale wciąż jest miejsce na poprawę. Muszę spędzić więcej czasu w symulatorze, zapoznając się ze sprzętem i trasami, ponieważ kilka z nich jest dla mnie nowych. Muszę dopracować swoją technikę hamowania – tutaj trochę mi brakuje.

Beitske Visser triumfuje, Gosia Rdest trzecia. Wystartowała kobieca, wyścigowa seria w e-sporcie!

Przeczytaj też: Rusza kobieca, wyścigowa seria w e-sporcie. Prezentujemy jej gwiazdorską ekipę komentatorów!

Druga runda W Series Esport League odbędzie się na Circuit of the Americas w Teksasie w najbliższy czwartek, 18 czerwca, o godzinie 20:00.

Wszystkie trzy wyścigi będzie można obejrzeć na BBC iPlayer, BBC Red Button, stronie internetowej BBC Sport oraz oficjalnych kanałach W Series na Twitchu, YouTubie i Facebooku.

Najnowsze

Szalejący kierowca Audi prawie doprowadził do tragedii. Policja już go ma

Kierowców takich jak ten, trzeba eliminować z ruchu drogowego, ponieważ stanowią poważne zagrożenie dla innych i dla siebie samych. Tego się udało.

Do zdarzenia doszło na drodze krajowej numer 11. Samochodowa kamera nagrała kierowcę Audi, który wyprzedzał inne pojazdy pasem do skrętu w lewo. Kiedy pas się skończył i pojawiła się przed nim wysepka, zdecydował ominąć ją z lewej strony, skręcając wprost na samochód z kamerą. Trudno uwierzyć, że oba pojazdy jakoś się zmieściły. Taki wypadek mógłby mieć bardzo poważne konsekwencje.

Dwaj piraci drogowi jednak nie byli piratami? Zaskakujący ciąg dalszy bulwersującej historii

Bulwersujące nagranie trafiło na policję, która ustaliła, że za kierownicą siedział 27-letni mieszkaniec Środy Wielkopolskiej. Tłumaczył swoje zachowanie tym, że spieszył się do pracy. Za popełnione wykroczenia i stworzenia niebezpieczeństwa na drodze, stracił prawo jazdy na rok i musi zapłacić kilkutysięczną grzywnę.

Najnowsze