Test: Hyundai Kona Hybrid - bardziej przyjazna środowisku

26 stycznia 2020
25
1
Najmłodsze dziecko Hyundaia musi być nowoczesne i iść z duchem czasu. Skoro świat jest “eko” i “prolife”, nikogo nie powinno dziwić, że Kona doczekała się wersji hybrydowej. Sprawdziłyśmy, jak spisuje się ten układ w codziennym życiu - nie tylko w mieście.
Loading module...

Wizualnie Kona Hybrid różni się od pozostałych wersji tylko kilkoma detalami, wskazującymi na jej ekologiczne podejście do życia. Boki auta zdobią emblematy Blue Drive, oznaczające zastosowanie technologii obniżających zużycie paliwa i emisję spalin. Specjalnie dla hybrydy zaprojektowano także felgi o ostrym, geometrycznym kształcie, dostępne w rozmiarze 16 lub 18 cali. O rodzaju napędu informuje też stosowny napis "Hybrid" na dole klapy bagażnika.

Tak jak w przypadku "zwykłej" Kony, nadwozie jest charakterystyczne i może się podobać. Zwłaszcza, że dostępnych jest wiele opcji kolorystycznych, w tym opcje dwukolorowe. Do wnętrza natomiast – tak jak w pozostałych odmianach - niestety wkrada się nuda. Niby wszystko jest w porządku, bo choć zastosowano sporo plastików i tańszych materiałów, to nie tworzą one wrażenia tandety. W testowanej wersji pojawiły się także seledynowe akcenty jak np. pasy czy obramówki wokół wlotów powietrza. Całość jednak nie wywołuje przesadnie silnych emocji, nie porywa i nie zapiera dechu. Jest dość zachowawcza, co z drugiej strony dla wielu będzie plusem. Nic nie trzeszczy i nie ma luzów, a to z pewnością zaleta.  

Wymiary i masy Hyundaia Kona Hybrid:

Długość: 4165 mm
Szerokość: 1800 mm
Wysokość: 1565 mm
Masa własna: 1376 kg
Rozstaw osi: 2600 mm
Prześwit minimalny: 171 mm
Minimalna pojemność bagażnika: 361 l
Pojemność zbiornika paliwa: 38 l

W wersji hybrydowej pojawia się zmieniony zestaw wskaźników. Centralnie umieszczony wyświetlacz LCD o przekątnej 4,2 cala informuje m.in. zasięgu czy zużyciu paliwa. Można na nim wyświetlić także wskazówki nawigacyjne. Po jego lewej stronie pojawiła się natomiast tarcza wskazująca na aktualny tryb pracy układu hybrydowego. Na wieńczącym konsolę centralną ekranie, który urósł do ponad 10 cali, możemy z kolei m.in. śledzić dokładny przepływ energii elektrycznej, wykresy dot. jazdy oraz pobrać na telefon instrukcje obsługi.

Z myślą o innych

W odmianie hybrydowej pracują dwa silniki, wzajemnie na siebie oddziałowujące. Jest to benzynowa jednostka 1.6 GDI z wtryskiem bezpośrednim oraz silnik elektryczny z litowo-jonowym akumulatorem polimerowym, zapewniający 44,5 kW. Łącznie układ dostarcza 141 KM mocy i 256 Nm momentu obrotowego, ma też zdolność szybkiego odzyskiwania energii. I to są dobre wieści - silnik elektryczny aktywowany jest podczas ruszania, co oznacza "elektryczny" moment, chętnie podrywający auto do przodu. I to pomimo faktu, że według danych technicznych jego maksimum rozpoczyna się od 4000 obrotów. Do prędkości 20 km/h auto wykorzystuje wyłącznie prąd, co oznacza zerowy poziom hałasu generowanego przez napęd. Aby ograniczyć związane z tym zagrożenie na drodze (pieszy, nie słysząc auta, mógłby pod nie wpaść) emitowany jest dźwięk symulujący pracę silnika. Z tego typu dodatków, podczas cofania pojazd także subtelnie pika, niczym mała, cicha ciężarówka.

Kona sprawnie nabiera prędkości, a zadyszkę łapie dopiero, gdy cała odpowiedzialność za rozpęd spada na motor spalinowy. W mieście hybryda spisuje się bardzo dobrze, zapewniając wystarczający poziom dynamiki, natomiast w trasie odczuwalny staje się brak “kopa”. Kona Hybrid "setkę" osiąga w ponad 11 sekund. Nie pojedziecie też szybciej niż 160 km/h, bo taka jest prędkość maksymalna auta. W zasadzie nie ma w tym nic złego, bo to i tak o 20 km/h więcej niż maksimum dopuszczane przez polskie przepisy. Najwyżej poza granicami naszego kraju zrobi wam się trochę przykro. Gdyby zespół silników generował ok. 30 KM mocy i 50 Nm momentu więcej, w kwestii układu napędowego trudno byłoby się Hyundaia czepiać. Za zmianę biegów odpowiada dwusprzęgłowa skrzynia z sześcioma przełożeniami - na tyle kulturalna, że nie zwraca zbytnio naszej uwagi podczas jazdy. Na życzenie, dźwignię można przesunąć w lewo, co aktywuje tryb sportowy. Pojazd staje się wówczas odrobinę bardziej dynamiczny - w zasadzie taki, jaki powinien być wyjściowo. Różnicę da się odczuć przede wszystkim przy starcie i na niższych biegach, choć nie jest ona spektakularna.  

Szybki w mieście, głodny poza nim  

Choć hybrydowa Kona potrafi osiągnąć spalanie nawet na poziomie 4,2 l/100 km, to w przypadku dłuższych podróży trzeba nastawić się na wynik bliższy 7-8 l. W mieście szerokie pole do popisu ma silnik elektryczny, wspomagający jednostkę benzynową. Działa on przy niskich prędkościach, ruszaniu i podczas hamowania, dlatego realny zasięg auta na pełnym baku może wówczas przekraczać 640 kilometrów. W międzyczasie jest on na bieżąco ładowany, więc mowa o pełnej kooperacji. W tzw.  trasie trzeba natomiast trochę postarać się, by przejechać 500 km.  

Auto posiada funkcję ECO-DAS, wspomagającą ekologiczną jazdę. Po ustawieniu trasy w nawigacji, system analizuje ją, aby określić optymalny poziom mocy pobieranej z silnika elektrycznego oraz spalinowego. Funkcja Coasting Guide informuje kierowcę o sytuacji drogowej, w której należy zwolnić, aby obniżyć zużycie paliwa. Ciekawostką jest też funkcja podpowiedzi, kiedy zdjąć nogę z pedału gazu i wykorzystać rozpęd samochodu. To pozwala zaoszczędzić paliwo - asystent aktywuje się przy uruchomionej nawigacji, pobierając dane topograficzne.

Prowadzenie auta jest przy tym przyjemne i nie wymaga specjalnego wysiłku. Kierownica chodzi płynnie, a jej ergonomia i zastosowane materiały sprawiają, że nawet kilkugodzinne trzymanie obręczy nie jest męczące. Podobnie jest z fotelami – na pierwszy rzut oka za płaskie i dość zwykłe, okazały się komfortowe, także w przypadku długiej podróży. Ogólnie jazda Koną Hybrid należy do czynności prostych - łatwo się w niej odnajdziecie, wyważenie jest dobre, a zawieszenie pracuje umiarkowanie miękko i to pomimo 18-calowych obręczy.  

Dobra informacja jest taka, że obecność akumulatora nie wpłynęła na zmniejszenie ilości miejsca w kabinie. Z przodu oczywiście nie ma żadnego problemu, ale i z tyłu jest dość wygodnie i przestrzennie. Bagażnik nadal zapewnia minimum 361 litrów przestrzeni, ale za to skurczeniu uległ zbiornik paliwa, w hybrydzie zdolny pomieścić 38 litrów benzyny.  

Ciepło także z tyłu

Hybrydowa Kona waży 1376 kg, z czego za chyba połowę tej masy odpowiedzialność ponosi klapa maski. Jest ona zaskakująco ciężka, więc drobniejsze osoby mogą mieć trudności z otwarciem jej przy użyciu jednej ręki. Ale przechodząc do sedna, auto wyposażone jest w Hyundai Smart Sense. Pod tą nazwą kryje się pakiet systemów aktywnego bezpieczeństwa, takich jak:

  • Inteligentny tempomat, który utrzymuje ustaloną odległość do poprzedzającego pojazdu, automatycznie przyspieszając i hamując zależnie od sytuacji na drodze. Podczas jazdy w mieście układ w razie potrzeby zatrzyma pojazd i wyłączy silnik. Po wykryciu ruchu z przodu system uruchomi silnik, ale kierowca będzie musiał lekko wcisnąć pedał gazu by ruszyć. Dostępny jest on w wersji Premium.
  • Asystent zapobiegania zderzeniu czołowemu z wykrywaniem pieszych.
  • System monitorowania martwego pola i asystent zmiany pasa ruchu, kontrolujące obszar z tyłu pojazdu z wykorzystaniem radaru. Z tym związany jest także system ostrzegania o ruchu poprzecznym podczas cofania, monitorujący obszar w promieniu 180 stopni za krawędzią samochodu.
  • Asystent utrzymywania pasa ruchu oraz utrzymania w pasie, aktywne do prędkości 150 km/h.

Standardowo dostępne są także łopatki do zmiany biegów (w trybie Eco można nimi regulować poziom rekuperacji), system ostrzegania o znakach drogowych oraz elektryczny hamulec postojowy z funkcją Auto Hold. W testowanej przez nas topowej wersji wyposażenia pasażerowie siedzący z tyłu mają do dyspozycji – uwaga! - podgrzewanie foteli.

Poza tym Kona Hybrid wyposażona jest także w automatyczne światła LED. Dostępny asystent świateł drogowych wykrywa samochody nadjeżdżające z przeciwka oraz jadące tym samym pasem ruchu i w razie potrzeby zmienia światła drogowe na mijania, aby nie oślepiać innych kierowców. Gdy pojazdy znikną z zasięgu czujników, system aktywuje z powrotem światła drogowe.

Ile to kosztuje?

Kona Hybrid dostępna jest dopiero od drugiego poziomu wyposażenia (Comfort). Wówczas minimalny koszt samochodu wynosi 92 200 zł, a więc tylko o 2 tys. zł więcej niż za najmocniejszą odmianę benzynową z napędem na cztery koła. Wyższa wersja Style wyceniona została na 98 900 zł, a topowa Premium to już wydatek rzędu 116 900 zł. Co na to konkurencja? Podkreślmy fakt, że nie jest ona zbyt liczna. Biorąc pod uwagę w zasadzie tylko Toyotę C-HR z układem generującym 184 KM oraz Kię Niro z tym samym napędem, co w Konie, okazuje się, że bohaterka niniejszego testu jest od rywali tańsza o ponad 6 tys. zł. I brzmi o wiele lepiej niż Toyota ze skrzynią CVT.  

TO NAM SIĘ PODOBA:

  • Komfort podczas jazdy
  • Układ jezdny
  • Design nadwozia
  • Spalanie w mieście

TO NAM SIĘ NIE PODOBA:

  • Dużo plastiku we wnętrzu
  • Niska prędkość maksymalna
  • Dynamika odpowiednia do miasta, ale ledwo wystarczająca w trasie

Dane techniczne Hyundaia Kona Hybrid:

Silnik: benzynowy+elektryczny
Pojemność skokowa: 1580 cm3
Moc układu: 141 KM przy 5700 obr./min
Maksymalny moment obrotowy układu: 265 Nm przy 4000 obr./min
Skrzynia biegów: automatyczna 6-stopniowa
Prędkość maksymalna: 160 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 11.2-11.6 s

Komentarze

azilla
28 stycznia 2020 12:29
Stylistycznie nie powala, mój tivoli już jest piękniejszy, szczególnie w kolorze czerwonym i tańszy w zakupie, a to duży plus