Kamila Nawotnik

Test Ford Focus ST 2.3 EcoBoost 280 KM – spełniona obietnica wrażeń

Powiedzmy to jasno, już na wstępie - Ford Focus Mk3 RS jest niemal doskonały. Nie wiadomo, jaka przyszłość czeka najbardziej charakterny i sportowy wariant modelu, ale dopóki na rynku nie zawita nowa odsłona wściekłego hothatcha, mamy coś, co osłodzi wszystkim czas oczekiwania. Sprawdziłyśmy, na co stać jego łagodniejszego brata – Focusa ST 4. generacji.

Pomarańczowy lakier Orange Fury, wymagający dopłaty 5000 zł., jest wart absolutnie każdej złotówki. To jeden z najpiękniejszych odcieni, jakie są dostępne na rynku motoryzacyjnym, a Focusowi pasuje wyjątkowo. Tak jak ST, ewoluował w czasie. W poprzedniej generacji kierowcę uwodziło wściekło pomarańczowe malowanie Electric Fury, zarezerwowane tylko dla wersji sportowej. Orange Fury nadal jest dostępna na wyłączność, ale tym razem w innym, dojrzalszym wydaniu – akrylowym, bez zbędnych efektów metaliczno-perłowych.  

Dlaczego zaczynamy od rozwodzenia się nad barwą lakieru? Bo to dzięki niemu już podczas pierwszej przejażdżki, przechodnie, których przepuszcza się na światłach, uśmiechnięci od ucha do ucha przystają w pół kroku, bez skrępowania wskazując na magnetyzujący emblemat ST. Litery umieszczone na sporej, czarnej osłonie grilla, wyglądają szalenie dobrze i nie ma tu znaczenia czy mówimy o Fieście, czy o Focusie. W przypadku Forda ten symbol naprawdę coś oznacza: obietnicę wrażeń.

Ford Focus ST
Najnowsza odsłona Focusa ST to przede wszystkim świetna dynamika. Turbodoładowany EcoBoost o pojemności 2.3 litra, który znajdziemy także w słabszej odmianie Mustanga, generuje 280 KM mocy oraz moment obrotowy na poziomie aż 420 Nm, dostępny w zakresie 3000-4000 obr./min. Parametry pojazdu porównywalne są z Renault Megane RS Trophy. Oba auta rozpędzą się do 100 km/h w 5.7 sekundy, ale to Renault pojedzie nieco szybciej (choć tylko o 10 km/h) – Focus rozpędzi się do maksymalnie 250 km/h.  

Geny wyczynowca
W opcjonalnym pakiecie Performance pojawia się kilka rozwiązań, które nawet w najgorszym dniu pomagają kierowcy przypomnieć sobie sens życia. Są to m.in. funkcja Launch Control oraz międzygaz, szalenie przydatny tak na torze, jak i na co dzień. Dzięki niemu redukcja biegu, w zasadzie niezależnie od prędkości, jest płynna, szybka i zupełnie bezbolesna. Jeśli jednak macie już w sobie wyrobiony nawyk samodzielnego sterowania obrotami przy zmianie przełożenia, „przegazówkę” można wyłączyć. Oba systemy, podobnie jak w Fieście ST, dostępne są w wersji z 6-biegową skrzynią manualną.   

Wprawdzie Focus ST nie jest super dziki (wciskając gaz do dechy przy 50 km/h, silnik, jak na swoje możliwości, rozkręca się trochę za wolno i oczekiwałabym tu większego kopa), ale jego sportowy charakter wystarczy, aby mocniej chwycić za kierownicę i czerpać satysfakcję z każdego pokonywanego kilometra. Zwłaszcza, że przy ruszaniu, podczas bezwzględnego wciśnięcia pedału gazu w podłogę, ta próbuje czasem wyrwać się z rąk. Na próbach jednak się kończy i pomimo nawet tego delikatnego szarpnięcia, nie tracicie kontroli nad sterem.

Ford Focus ST
Rozpędzona pokonuję autem kolejne łuki, ale nie czuję strachu – wiem, że ST idealnie poradzi sobie z utrzymaniem trakcji, o ile sama zachowam rozsądek. Zawieszenie jest sportowo sztywne i dość twarde, ale jednocześnie nadaje się do codziennego użytkowania. Podczas jazdy dociera do nas mnogość nierównych studzienek i liczba fałdów na drodze (w tym miejscu serdecznie pozdrawiam Zarząd Dróg Miejskich), ale da się przymknąć na to oko. W normalnym trybie jazdy amortyzatory wybaczają trochę więcej, choć nadal zachowana jest sportowa sztywność. Focus ST z pakietem Performance (dopłata 5000 zł, warto!) ma z tyłu niezależne wielowahacze z dodatkowym adaptacyjnym systemem ciągłej regulacji tłumienia CCD. 

Odpłaci pięknym na nadobne
Podczas jazdy wyraźnie czuć, że auto w zasadzie w każdej chwili jest zwarte i gotowe do wyjechania na tor. Focus ST dobrze radzi sobie z zakrętami, przy każdym łuku zachowując równowagę. Gdy jednak, niesiona podekscytowaniem, przesadzę z prędkością, zostanę szybko sprowadzona na ziemię. W zakrętach Focus ST jest świetnie wyważony, dzięki czemu można łatwo wyczuć całe auto, ale w momentach wysilonej próby ma też skłonność do podsterowności. Brakuje mi w nim wspomagania pozwalającego na jeszcze ciaśniejsze pokonywanie łuków – elektronicznej szpery na tylnej osi lub systemu w stylu 4Control, dostępnego w Megane RS. Czegoś, co pozwoliłoby skutecznie zacieśnić zakręt i dokręcić w nim tylną oś tak, aby auto nie uciekało nam przodem bez większego pola do kontry. Słowem wyjaśnienia – nie chcę samochodu z napędem 4×4, którym będę mogła jechać jak przylepiona do ziemi, ale fajnie czasem zarzucić delikatnie bokiem / tyłem, a nie robić średnio oczekiwany i  opisany wcześniej, tzw. slide przednią osią. To coś, co zapewnia Hyundai i30 N Performance i to samo daje Megane RS (niekoniecznie Trophy).  

W Focusie ST o zachowanie trakcji dba elektronicznie sterowany mechanizm różnicowy o podwyższonym tarciu (eLSD), współpracujący z systemem poprawiającym stabilność na zakrętach (Torque Vectoring Control), który na bieżąco dostosowuje moment obrotowy silnika rozdzielany na przednie koła. Normalnie ich wpływ na jazdę nie zwraca przesadnie naszej uwagi, ale to trochę jak z pszczołami – żyją sobie, dzięki nim żyjemy my, ale w zasadzie dopiero gdy ich zabraknie, naprawdę docenimy te małe stworzenia.   

Ford Focus ST
Wszelkie niedociągnięcia ST nadrabia doskonałymi hamulcami. 33-milimetrowe tarcze z zaciskami o podwójnych siłownikach z przodu i 30-milimetrowe z tyłu podołają wyzwaniom, którym poddawany jest układ w Fordzie GT. W dużym skrócie, to oznacza, że mamy do czynienia z hamulcami, które nie idą na kompromisy. Ostrymi jak brzytwa, odpornymi na przegrzewanie, ale też nie przesadnie czułymi.   

Również układ wydechowy jest tym, co Ford potrafi robić naprawdę dobrze. Już wyjściowo ST wydaje z siebie piękny basowy pomruk, który po przejściu w tryb sportowy może w pełni pokazać swój potencjał. Wówczas zmianom ciśnienia towarzyszą strzały z rury wydechowej, cudownie urozmaicające i tak wspaniałą podróż tym autem. Im szybciej jedziesz, im wyższe obroty osiąga silnik, tym bardziej donośny staje się tembr układu. W trybie sportowym / wyścigowym donośniejszy staje się także dźwięk pracującego motoru. Niestety, jest on wówczas wzmacniany głośnikami, ale pomimo tego ma tak przyjemną melodię, że Focusowi można wybaczyć to drobne oszustwo.  

Skok sprzęgła jest trochę za długi, choć łapie na idealnej wysokości. Podobnie jest ze skrzynią – lewarek, mały w stylu typowym dla rasowych hothatchy, bez problemu odnajduje drogę do poszczególnych biegów, zapewniając całkiem krótki skok. Na mój gust mógłby być jeszcze krótszy, ale nie będziemy czepiać się szczegółów, bo i tak skrzynia w Focusie ST pracuje po prostu świetnie.   

Niedopatrzenie, ale usprawiedliwione
Biję się w pierś – nie umiem napisać, jakie zużycie osiągnęłam w normalnym trybie jazdy. Focusem ST jeździłam trzy dni i nie poświęciłam na sprawdzenie tych ustawień nawet minuty. Ten samochód – w trybie sportowym – daje tyle pozytywnych wrażeń i prowadzi się tak dobrze, że takie niuanse jak apetyt na paliwo schodzą na drugi plan.

Ford Focus ST
W ustawieniu Sport mam natomiast pełen przekrój! W zakorkowanym mieście auto pali ok. 13 l / 100 km. Jeśli mamy trochę przestrzeni i jeździmy Focusem tak, że Steve McQueen wzruszyłby się z dumy, zużycie paliwa może przekroczyć 14 litrów. W trasie, z utrzymaniem prędkości ok. 140 km/h, spalanie spada do całkiem przyjemnych 10-10,5 l / 100 km. Spodziewam się, że porównując te wyniki z normalnym trybem, rezultat w przypadku tego drugiego byłby lepszy o ok. 1,5-2 l / 100 km. 

Dręczona wyrzutami sumienia i poczuciem winy, z zaufanych źródeł dowiedziałam się, że absolutne minimum – zarezerwowane wyłącznie dla mistrzów gatunku, jadących przesadnie ostrożnie po drogach, które żywej duszy nie widziały – to wynik pomiędzy 5,5-6 l/100 km. Nieźle!

Bezpiecznie otulona
Tak czułam się, siedząc w Focusie ST. Fotele w tym aucie to głęboko wyprofilowane kubły Recaro z doskonale zaprojektowanym zagłówkiem. Są one w absolutnej czołówce, jeśli chodzi o wygodę oraz trzymanie kierowcy podczas kolejnych zakrętów i mogą bez cienia wstydu dzielić podium chociażby z siedzeniami z Megane RS. Nie będę się bez sensu rozpisywać – są genialne i już.  

Drzwi natomiast są ciężkie w sposób typowy dla Forda, co może utrudniać wysiadanie na parkingach lub otwieranie ich z rękoma obłożonymi zakupami. Mają jednak sprytny system, który ochroni auto – nasze i okoliczne, od obić. Przy otwieraniu drzwi, na wysokości najbardziej „obiciogennego” odcinka wysuwa się miękka listwa zabezpieczająca, chowana tuż przed ich zamknięciem. Proste, sprytne, skuteczne.

Ford Focus ST
Wnętrze ST jest trochę, jakby to ładnie ująć… Rozczarowujące. Jest w nim sporo typowych dla Forda plastików i mało ekscytacji. Nawet kolory są jakieś takie smutne, bo w kabinie dominuje szarość. Z drugiej strony, muszę docenić solidność wykończenia i prostotę ukrytą w klasycznych przyciskach do klimatyzacji i multimediów. Poza 8-calowym wyświetlaczem u szczytu konsoli, nie ma silenia się na obsługę dotykową (która wcale nie jest ani wygodniejsza, ani bardziej bezpieczna).   

Uniwersalny?
Z aspektów praktycznych – czy ten samochód nadaje się na co dzień? Czy możemy go kupić, mając zapewnione wspaniałe wrażenia z jazdy i adrenalinę, a przy tym funkcjonalność rodzinnego hatchbacka? Tak, ale nie do końca. Focus ST (tak jak normalny Focus) może pochwalić się przestrzenią bagażową na poziomie 375 litrów. Może wielkiego wózka z gondolą tu nie wciśniecie, ale spacerówka z bagażami na weekendowy wypad zmieści się idealnie.

Focus ST da nam wyżyć się, nacieszyć ulotną chwilą, a nawet poświęcić refleksjom i cały czas będzie przy tym dbał o nasze bezpieczeństwo. Pomogą w tym systemy, takie jak Pre-Collision Assist z funkcją wykrywania pieszych, stabilizacja toru jazdy (oba dostępne już w standardowym wyposażeniu), a także m.in. kamera cofania z szerokim polem widzenia i czujnikami parkowania z obu stron.   

Ile to kosztuje?
Ford Focus ST3 dostępny jest z testowanym silnikiem 2.3 EcoBoost od 146 300 zł (w nadwoziu kombi 4 000 zł. drożej). Możliwy jest także wybór jednostki wysokoprężnej o mocy 190 KM – wówczas cena spada do 129 100 zł. Katalog zakłada możliwość wykupienia automatycznej skrzyni z ośmioma przełożeniami, jednak na czas pisania testu konfigurator dostępny na stronie Forda uwzględnia oba warianty tylko z 6-biegową skrzynią manualną, sprawdzoną w naszym teście. Koszt często wspominanego w artykule Renault Megane RS Trophy startuje od 142 900 zł, ale już cena Volkswagena Golfa VII GTI TCR czy Seata Leona Cupra jest średnio o 24 000 zł wyższa.   

Moim zdaniem
Będę zupełnie szczera – do tej pory Megane RS i Hyundai i30 N Performance stanowiły moją czołówkę, jeśli chodzi o (testowane dotychczas) najnowsze hothatche. Teraz wiem już, który samochód zasługuje na uzupełnienie podium. Ford Focus ST okazał się autem mającym niemal wszystko, choć nie pozbawionym wad. Tak jak nie ma ludzi idealnych, tak samo nie takich samochodów. Dlatego przymykam oko na niedociągnięcia i akceptuję tego pomarańczowego zawadiakę dokładnie takim, jaki jest – bezwarunkowo. Niewykluczone, że zdegraduje go dopiero jeszcze ostrzejsza odmiana, czyli planowany na lata 2022-23 wariant RS. Ta wściekła hybryda (normy emisji spalin, co poradzić?) nie jest jeszcze pewna na 100%, ale plotki głoszą, że generować ma szalone 400 KM mocy, przy czym obecność silnika elektrycznego z pewnością będzie oznaczać świetną reakcję od dołu. Jest na co czekać, a w międzyczasie niech ST coraz bardziej podsyca apetyt!

Wrażenia naczelnej motocaina.pl, Kasi Frendl
Moim zdaniem ten samochód spełni wszystkie oczekiwania osób, które pragną auta sportowego, ale w spokojniejszym wydaniu. Nie tak rasowego jak ekstremalna odmiana RS i nie „aż tak zwykłego” jak konwencjonalny Focus. To idealny pół środek i kompromis. Ford Focus ST to auto, którym z radością pojeździsz na torze, gdy najdzie cię ochota i wrócisz do domu z uśmiechem od ucha do ucha. Pośmigasz wesoło po górskich zakrętasach, mając wrażenie, że startujesz w wyścigu. Zawiniesz zimą na ręcznym z fasonem na jakimś parkingu. Przyspieszysz z launch control tak szybko, jak w ST możliwe, powodując szybszy przepływ krwi w żyłach (świetnie, że Ford nie bał się zestawienia tego systemu ze skrzynią manualną!). Ale jednocześnie spokojnie i wygodnie zawieziesz rodzinę na krótkie wakacje nad morze, dziecko do przedszkola czy szkoły i żwawo wyskoczysz do sklepu po ogórki kiszone dla żony w ciąży lub piwko dla chłopaka, bo wiesz, że czeka na ciebie ST.

Dla mnie jedyne, co wymagało przyzwyczajenia, to przycisk do zmiany trybów na kierownicy. Gdy byłam na sporcie, to aby szybko wrócić do trybu normalnego musiałam się „przeklikać” drugim przyciskiem Mode – a nie skrótem oznaczonym S, bo ten jest zarezerwowany tylko do włączania „sportu”. Przejście po wszystkich ustawieniach, aby wrócić do trybu normalnego, trwa zbyt długo. Przydałoby się tu pokrętło (jak w Porsche), gdzie szybko zmieniamy tryby na obecnie potrzebne, właściwie bez odrywania wzroku od drogi.

Co nie zmienia faktu, że bardzo chciałabym mieć Focusa ST w swoim prywatnym garażu!

TO NAM SIĘ PODOBA:

  •     brzmienie układu wydechowego;
  •     lakier Orange Fury;
  •     doskonałe fotele Recaro;
  •     precyzyjna, szybka skrzynia;
  •     skuteczny, sportowy układ hamulcowy.

TO NAM SIĘ NIE PODOBA:

  •     smutne, plastikowe wnętrze;
  •     silnik wkręca się odrobinę zbyt wolno – no, ale nie jest to przeceż RS!

Dane techniczne Ford Focus ST:

Silnik: Benzynowy R4
Pojemność skokowa: 2261 cm3
Moc: 280 KM przy 5500 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 420 Nm przy 3000-4000 obr./min
Skrzynia biegów: manualna 6-stopniowa
Prędkość maksymalna: 250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 5.8 s

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze