Katarzyna Frendl

Test Ford Edge 2.0 l Bi-turbo TDCI 210 KM – zaprojektowany dla mamusiek?

Jestem świeżo upieczoną mamą małej Mii i - być może - mój test nie będzie do końca obiektywny. Bo gdy zobaczyłam Forda Edge od razu wiedziałam, że ten samochód jest stworzony właśnie dla takich jak ja. Czy rzeczywiście?

Na sam widok auta, w którym mogę pomieścić wózek z gondolą i potem spacerówkę oczy mi się śmieją. A gdy samochód podoba się z zewnątrz i do tego świetnie jeździ mogę być prawie pewna, że zaskarbi sobie moją przychylność. Jednak co de facto sprawia, że Ford Edge jest lepszy niż konkurenci i czy aby na pewno tak jest?

Pierwsza jazda Fodem Edge, szczegółowy opis wnętrza i wyposażenia oraz wszelkie dane techniczne tutaj.

Z pewnością został opracowany tak, aby każda młoda – i nie tylko – mama, czy osoba starsza (do kogo Edge jest kierowany przeczytasz tu) nie stresowała się jazdą w mieście, jak i poza nim, tylko mogła nadzorować co się dzieje z dzieckiem, lub po prostu cieszyć się jazdą i otaczającymi widokami. Te ostatnie można podziwiać wyjatkowo przyjemnie, bo samochód jest bardzo przeszklony – a nie jest to normą u konkurencji. Dorzućmy do tego systemy ułatwiające parkowanie, których jestem wielbicielką, potrafiące zlokalizować miejsce do zaparkowania samochodu i je zająć (parkowanie równoległe, tyłem, prostopadle), a także się z niego wydostać, bez potrzeby dotykania kierownicy i mamy przepis na sukces. W manerwowaniu pomaga z pewnością szerokokątna przednia kamera, która pozwala zobaczyć na zakrętach to, czego jeszcze nie widać zza kierownicy – to realnie wsparcie w unikaniu potencjalnych kolizji.

Ale i pasażerom też się coś od życia należy: mogą np. wybrać jeden z siedmiu kolorów oświetlenia LED dla przedniej i tylnej podłogi oraz podświetlenia schowków i cieszyć się swobodną podróżownia bez konieczności „przytulania” się do współtowarzyszy jazdy.

Cii, bo Mia śpi…
Każda matka małego dziecka doceni z pewnością to, ile serca włożono w wyciszenie wnętrza tego ogromnego samochodu. A napracowano się niczym na roli, zyskując taką eliminację hałasów i drgań, że jazda samochodem z silnikiem wysokoprężnym, nawet po wybojach, nie wybudzi ze snu najczujniejszego malucha Świata. W podwoziu zastosowano osłony aerodynamiczne, odpowiednio zoptymalizowano przedni zderzak, osłony lusterek zewnętrznych i tylne okno, by zminimalizować szum powietrza. Zastosowano materiały wygłuszające w podsufitce i w panelach wnętrza, użyto laminowanego szkła o odpowiednich własnościach akustycznych do wykonania przedniej szyby, panoramicznego dachu i szyb w przednich drzwiach, a dodatkowo poprawiono aerodynamikę przedniej szyby i słupków “A”, by zredukować hałasy aerodynamiczne. Dorzucono system aktywnej kontroli hałasu, który działa podobnie do słuchawek redukujących hałasy z zewnątrz – trzy mikrofony umieszczone w kabinie monitorują odgłosy pracy silnika, a system audio wysyła dźwięki przeciwne do tych, które należy wyeliminować. Jak cicho jest wewnątrz słychać na moim filmie.

O przyjemny nastrój dba światło wpadające przez ogromny panoramiczny dach z dwoma dużymi szklanymi panelami – przedni szklany panel przesuwa się do tyłu, otwierając dach na powierzchni trzykrotnie większej od konwencjonalnego okna dachowego. Przesuwa się także elektrycznie osłona przeciwsłoneczna, która może być wykorzystywana do zakrycia dachu lub osłonięcia wnętrza podczas postoju w silnym świetle słonecznym.

Gdy najdzie nas ochota, żeby się wybrać dalej, niż do sklepu, to wypada mieć kufer, który pomieści bagaż wielkości Chin. Edge nie tylko zmieści długie przedmioty, ale i szerokie, a dodatkowo wykorzystano tu naprawdę każdą możliwą przestrzeń na upchnięcie czegoś „naprawdę potrzebnego”. Nawet na obwodzie koła zapasowego zastosowano wyjmowane lekkie koszyki z polistyrenu, które łatwo wsunąć na miejsce, wykorzystując przestrzeń, w której inne samochody wożą tylko powietrze.

Safety first!
Wszyscy podróżujący z dziećmi wiedzą, że czasem naprawdę trudno jest się skupić na prowadzeniu. Gdy dodamy do tego dzwoniący, pilny telefon, to łatwo sobie wyobrazić potencjalną kolizję. Ford, jak inni producenci na rynku, zastosował więc system, który umożliwia kierowcy obsługę telefonu, systemu audio, układu klimatyzacji oraz nawigacji satelitarnej przy użyciu prostych komend głosowych. Sprawdźcie to – to świetnie działa! Zresztą, w razie wypadku, auto połączy się z miejscowymi służbami ratunkowymi i przekaże informację w języku odpowiednim dla miejsca zdarzenia.

W podwoziu pracuje napęd wszystkich kół, będący wyposażeniem standardowym samochodu. Z pewnością taki rodzaj napędu wpływa na zachowanie stabilności auta nie tylko na śliskiej nawierzchni. Poza tym można dojechać w miejsca, w których wielu z nas nie spodziewałoby się Edge’a zobaczyć – ja przykładowo pojechałam z Mią nad Wisłę, przedzierając się przez chaszcze i knieje, po dość grząskim gruncie. Ani przez moment nie czułam, że może się nie udać dotrzeć do wyznaczonego celu. Do dokładnego określenia przyczepności wszystkich kół Edge wykorzystuje dane z 25 różnych czujników i może załączyć napęd obu osi w proporcji 50/50 w mniej niż 20 milisekund – to jest w czasie dwadzieścia razy krótszym, niż trwa mgnienie ludzkiego oka.

Przeczytaj też: pierwsza jazda Fordem Fiesta ST200

Warto pochwalić Forda za montaż w Edge aktywnego układu kierowniczego – przy niższych prędkościach, na przykład przy manewrach na parkingu lub zawracaniu na małej przestrzeni czuć, że pojazd jest bardziej zwinny, a kierownica daje się łatwiej obracać. Przy wyższych prędkościach auto reaguje bardziej płynnie i precyzyjnie na ruchy kierownicą. Za to w trybie Sport przełożenie układu zmienia się tak, że nawet przy wyższych prędkościach wymagane są mniejsze, ale konkretne ruchy na wieńcu, dzięki czemu Edge stanowczo i szybko reaguje na obracanie kierownicą na szybkich zakrętach.

Ale nie tylko jeździ się z dzieckiem na pokładzie, nie tylko w towarzystwie znajomych, nie tylko na wypady za miasto. Choć nikt nie stworzył Edge’a do sprintów spod świateł, to miło jest wiedzieć, że ma się „czym depnąć”. Że rozpędzenie auta o masie blisko dwóch ton do setki nie trwa wieczność a jedynie 9,4 sekundy, a przy tym samochód zachowuje się dostojnie, nie nerwowo, zostawiając z lusterku wstecznym napiętych do granic możliwości właścicieli ociężałych Land Criuserów. A do tego muzyka gra! Audio montowane na pokładzie pochodzi od Sony i jest wyposażone w 12 głośników, w tym subwoofer – możecie sobie wyobrazić, jak się zachowuje „mamuśka” zwolniona ze smyczy (czytaj: bez dziecka i partnera), która za kierownicą włącza swoje ulubione kawałki? Hulaj dusza piekła nie ma! Albo jest – jak włączy Rammstein…

Czyli jaki?
Okazuje się, że eksploatacja dużego i – jednak użyję tego sformułowania – luksusowego SUV-a, o mocy sięgającej 210 KM, staje się bardziej przystępna, niż kiedykolwiek wcześniej. Owszem, gdy jeździsz, podobnie jak ja, głównie w trybie Sport i wciskasz często pedał przyspieszenia do oporu, musisz liczyć się, ze zużyciem na poziomie nawet 10 litrów na setkę. Ale z dzieckiem? Zwykle jeździ się spokojnie. Jadąc na wycieczkę poza miasto i mając mnóstwo czasu też nie będziemy uskuteczniać sprintów spod świateł. Wówczas może nas pozytywnie zaskoczyć fakt, że zbliżamy się do katalogowego zużycia ropy – 6 litrów na setkę. Czyż nie jest to przyjemna perspektywa w tak fajnym aucie? Polecam!

Najnowsze

Katarzyna Frendl

Pierwsza jazda: Ford Edge – idealny SUV?

Z ankiety zleconej przez Forda wynika, że sprzedawane w Europie SUV-y zyskują ogromną popularność wśród matek z małymi dziećmi, młodych osób z pokolenia Y oraz aktywnych pięćdziesięciolatków. Czy nowy Edge sprosta ich oczekiwaniom?

Według najnowszych badań, od roku 2005 sprzedaż SUV-ów w Europie zwiększyła się czterokrotnie i będzie nadal rosnąć. Tego typu nadwozie było niegdyś wybierane głównie przez miłośników aktywnego wypoczynku na świeżym powietrzu oraz zapalonych narciarzy, jednak od jakiegoś czasu samochody tego typu są kupowane przez „nowoczesne mamuśki”, czyli mamy z małymi dziećmi, pokolenie Y, czyli osoby w wieku od 17 do 34 lat, a także tzw. „Quintastics”, czyli osoby w wieku około 50 lat, które wciąż są aktywne, atrakcyjne i czują się młodo. To ludzie, którzy cenią bezpieczeństwo rodziny i liczy się dla nich w samochodzie to, aby miał dobre właściwości jezdne w złych warunkach atmosferycznych. Poza tym, w ciągu kilku ostatnich lat ważniejsze stało się posiadanie samochodu, w którym warto się pokazać, prowadzenie auta, który jest „seksowny”, które daje jednocześnie poczucie siły – a te cechy utożsamia z SUV-ami większość kierowców. Ci starsi doceniają wysoką pozycję za kierownicą oraz możliwość dotarcia w każde miejsce – czy to w mieście, czy poza miastem.

Rzecz jasna nikt nie chce jeździć brzydkim samochodem – sylwetka nowego Forda Edge w pewnością zadowoli większość tych, którzy do tej pory uznawali te auta za „mało rasowe”. Masywny przód, ogromne, 20-calowe koła i muskularna karoseria robi wrażenie na każdym. Podwyższony prześwit podwozia zwiększa potencjalne możliwości terenowe i daje wygodną pozycję kierowcy podniesioną o prawie 50 mm w stosunku do Forda S-MAX, na którego platformie (podobnie jak Mondeo i Galaxy) zbudowano model Edge. Ten samochód może pociągnąć przyczepę turystyczną nawet do 2 ton, a to przydaje się, gdy przychodzi nam na myśl wakacyjny objazd po Europie lub przewóz motocykla, skutera, quada czy lekkiej łódki.

Luksusy w Fordzie?
Kierowcę wita podświetlone logo Edge umieszczone na przednich listwach progowych (w wersjach Titanium i Sport). Starannie wykończony środek wykonano z materiałów wysokiej klasy. Znajdziemy tu między innymi podgrzewane i wentylowane przednie fotele (w opcji tylne podgrzewane), czy panoramiczny dach. Klamki drzwiowe, elementy sterowania na kierownicy, kratki wentylacyjne i uchwyty na napoje są oprawione w satynowane metalizowane ramki, a konsola centralna wykończona jest w ładnej, fortepianowej czerni. Miękkie w dotyku materiały zastosowano na elementy wnętrza, których zwykle dotykają pasażerowie. Skórą pokryto podłokietnik, kierownicę i gałkę dźwigni zmiany biegów. Skórzana jest również tapicerka, do wyboru w trzech różnych barwach: czarna, kremowa lub brązowa. Występuje też opcja łączona z zamszem.

Elektroniczny przycisk hamulca postojowego zastępujący konwencjonalną dźwignię hamulca umożliwił zaaranżowanie przestrzeni w konsoli środkowej, w której mieszczą się regulowane uchwyty na napoje oraz głęboki schowek oferujący dość miejsca, by umieścić tam książki, zabawki, czy tablet. Jeszcze większy uchylny schowek znajduje się pod deską rozdzielczą, a kolejny schowek umieszczono w górnej części deski rozdzielczej po stronie pasażera.

Pojemność bagażowa wynosi tu 1847 litrów po złożeniu tylnych siedzeń i jest jedną z największych w tym segmencie pojazdów. Wygospodarowano nawet miejsce na dodatkowe schowki w rejonie nadkoli.

Masa ujarzmiona
Edge z 2-litrowym silnikiem TDCi o mocy 180 KM wyposażono w sześciobiegową przekładnię manualną, a wersja z silnikiem o mocy 210 KM opcjonalnie przenosi napęd poprzez automatyczną sześciobiegową przekładnię PowerShift, którą można sterować za pomocą łopatek zamontowanych wtedy standardowo przy kierownicy.

Co drzemie w podwoziu? Integralne tylne zawieszenie wielodrążkowe wykonano z lekkich aluminiowych elementów; jest osadzone w ramie pomocniczej o przekrojach zamkniętych, która dzięki temu jest znacznie sztywniejsza od typowych ram konwencjonalnej konstrukcji o przekroju otwartym.

A ile Edge zużywa oleju napędowego? Jak będziemy „cisnąć” na sporcie, to z pewnością wynik osiągnie wartości dwucyfrowe, jak w każdym innym aucie. Gdy jednak włączy nam się czynnik ekonomiczny, szybko zaobserwujemy spadek zużycia nawet do 6 l/100 km. Na tak duże obniżenie apetytu na paliwo może wpływać regeneracyjne ładowanie akumulatora, które selektywnie załącza alternator, gdy samochód jedzie wybiegiem lub hamuje, co pozwala odzyskiwać energię, która w przeciwnym razie byłyby tracona – zmniejsza to też obciążenia silnika.

W Edge’u musiały zagościć wszelkie systemy bezpieczeństwa czynnego i biernego, m.in.: Pre-Collision Assist + Pedestrian Detection (zapobiega kolizjom i wykrywa pieszych), adaptacyjne reflektory LED z Adaptive Front Lighting System (dostosowuje kierunek wiązki światła do warunków, w jakich znajduje się samochód), system zapobiegania oślepianiu innych użytkowników drogi Glare-Free Highbeam (wykrywa pojazdy z przodu, zarówno jadące w tym samym kierunku, jak i nadjeżdżające z przeciwka i ogranicza odpowiednio oświetlenie). Przydatny może się również okazać Cross Traffic Alert – system ostrzegania o ruchu poprzecznym informuje kierowcę, gdy przy załączonym wstecznym biegu zostanie wykryty samochód poruszający się prostopadle z tyłu w kierunku naszego Forda.

Ciekawostką w tej klasie jest zastosowanie szerokokątnej przedniej kamery umieszczonej w kratce wlotu powietrza, która pozwala kierowcy zobaczyć na 8-calowym ekranie dotykowym pojazdu to, czego jeszcze nie widać bezpośrednio z miejsca kierowcy. Na zasłoniętych innymi obiektami skrzyżowaniach lub przy włączaniu się do ruchu z prostopadłego do drogi podjazdu, kamera umożliwia kierowcy dostrzeżenie nadjeżdżających pojazdów, pieszych lub rowerzystów. Kamerze towarzyszy ukryty obok niej wysokociśnieniowy spryskiwacz przemywający jej obiektyw, gdy zostaną uruchomione spryskiwacze reflektorów.

Jeśli chcemy być powstrzymywni przed łamaniem przepisów możemy korzystać z ogranicznika prędkości, który skanuje i rozpoznaje znaki drogowe – sterując przepustnicą ogranicza prędkość do dopuszczalnej. Wykorzystuje on kamerę zamontowaną za przednią szybą do odczytywania znaków drogowych; jeśli ograniczenie prędkości zostaje zniesione, system pozwala rozpędzić samochód do górnej zaprogramowanej prędkości, jeśli nie jest ona wyższa od dopuszczalnej.

Czyli jaki?
Odmiana z 210-konną jednostką, seryjnie wyposażona w dwusprzęgłową skrzynię, z kilkoma przydatnymi gadżetami na pokładzie (np. nawigacja, podgrzewana przednia szyba, czujniki parkowania z przodu i z tyłu, podgrzewane siedzenia i kierownica), to koszt około 200 tysięcy złotych. Na rynku znajdziemy rzecz jasna tańsze oferty (Kia Sorento 2.0/185 KM – od 147 500 zł, Volvo XC60 2.4/190 KM 152 100 zł), ale żadna z nich nie będzie z pewnością tak świetnie wyglądać jak Edge.{{ download(173) }}

Dane techniczne Ford Edge 2.0 TDCi 210 KM Powershift

Silnik i napęd:

Układ i doładowanie: R4 BiTurbo
Rodzaj paliwa: Olej napędowy
Ustawienie: Poprzeczne
Rozrząd: DOHC 16V
Objętość skokowa: 1997 cm³
Moc maksymalna: 210 KM (przy 3750 rpm)
Moment maksymalny: 450 Nm (przy 2000 rpm)
Skrzynia biegów: 6-biegowa, dwusprzęgłowa Powershift
Typ napędu: Na wszystkie koła (AWD)
Hamulce przednie: Tarczowe, wentylowane
Hamulce tylne: Tarczowe
Zawieszenie przednie: Kolumna typu MacPhersona
Zawieszenie tylne: Wielodrążkowe
Średnica zawracania: 11,9 m
Koła, ogumienie przednie: 255/45 R20
Koła, ogumienie tylne: 255/45 R20

Masy i wymiary:

Typ nadwozia: SUV
Liczba drzwi: 5
Masa własna: 1949 kg
Ładowność: 606 kg
Długość: 4808 mm
Szerokość: 1928 mm bez lusterek, 2184 mm z lusterkami
Wysokość: 1692 mm
Rozstaw osi: 2849 mm
Rozstaw kół przód/tył: 1655/1664 mm
Pojemność zbiornika paliwa: 69 l
Pojemność bagażnika: 602 l z kołem dojazdowym do poziomu rolety — 1847 l przy złożonej tylnej kanapie
Osiągi:
  Katalogowo:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 9,4 s
Prędkość maksymalna: 211 km/h
Zużycie paliwa (miasto): 6,5 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): 5,5 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 5,9 l/100 kml
Emisja CO2: 152 g/km
Test zderzeniowy Euro NCAP: b.d.
Cena:
Cena testowego egzemplarza: 203 500 zł
Wersja silnikowa od: 197 900 zl
(Titanium, 2.0 TDCi 210 KM, AT, AWD)
Model od: 166 600 zł
(Trend, 2.0 TDCi 180 KM, M6, AWD)

Najnowsze

Lamborghini Murcielago zniszczone przez urzędników

To nie jest obrazek dla osób o słabych nerwach, ale z pewnością powstał ku przestrodze! Tajwański rząd postanowił zakomunikować światu, co myśli o przekrętach związanych z nielegalnym importem i rejestracją pojazdów.

Twarde prawo nie zna litości nawet w przypadku drogich, rzadkich i przede wszystkim pięknych supersamochodów. Taki los spotkał pewne Lamborghini na Tajwanie, którego historia nie była do końca jasna. 

Władze Tajwanu skonfiskowały auto z powodu braku odpowiednich tablic rejestracyjnych. Jak donoszą lokalne media, właściciel samochodu poruszał się nim z tablicami przypisanymi do Forda. Samochód wpadł podczas kontroli policyjnej i został zaaresztowany. 

Właściciel walczył o zwrot samochodu składać apelacje, ale nie przyniosły one skutku. Prawomocny wyrok zapadł, a Lamborghini trafiło na złom, gdzie miało zostać komisyjnie zniszczone.

Model Murcielago, który został przerobiony na przysłowiowe żyletki to dość rzadki okaz. Powstało zaledwie 4099 egzemplarzy tego modelu. Na rynku wtórnym jest coraz mniej takich samochodów, a z listy zniknął właśnie kolejny.

Najnowsze

Kiss & Ride (Pocałuj i Jedź) – specjalne strefy postojowe w Gdyni i Toruniu

Kiss & Ride (Pocałuj i Jedź) to specjalne strefy postojowe, pozwalające na kilkuminutowy postój osób odwożących pasażerów przesiadających się do komunikacji miejskiej. Spośród miast uczestniczących w konkursie Renault Eco-miasto, takie parkingi planują stworzyć Gdynia i Toruń.

Stworzenie spójnego systemu infrastruktury umożliwiającej mieszkańcom dogodne przesiadki do szybkich i komfortowych środków transportu miejskiego jest jednym z głównych elementów polityki miast w zakresie mobilności zrównoważonej. Parkingi Kiss & Ride mogą być, a w niektórych miastach w Polsce już są jednym ze sposobów na zachęcenie mieszkańców do korzystania z komunikacji miejskiej. Zwłaszcza że sukcesem okazały się istniejące już w wielu polskich miastach parkingi
Park & Ride oraz Bike & Ride, których liczba stale rośnie.

Strefy postojowe „Pocałuj i Jedź” powstają obecnie na całym świecie i umożliwiają kilkuminutowy postój kierowcom odwożącym pasażerów przesiadających się do komunikacji miejskiej (węzły komunikacyjne czy stacja metra) lub odbierającym pasażerów. Parkingi mają ułatwić podwiezienie pasażerów w dogodne miejsce bez konieczności szukania miejsca parkingowego w zazwyczaj zatłoczonych częściach miast, a także pozwalają uniknąć mandatu za parkowanie w niedozwolonym miejscu. W Polsce parkingi Kiss & Ride mają już m.in. Warszawa, Kraków i Poznań, a Gdynia i Toruń planują je stworzyć w najbliższym czasie.   

Organizatorem projektu Eco-miasto jest Ambasada Francji w Polsce, we współpracy z Renault Polska, SAUR Polska, Grupą Saint-Gobain, Grupą EDF reprezentowaną przez EDF Polska, DK Energy Polska oraz TIRU, a także Fundacją LafargeHolcim oraz Krajową Agencją Poszanowania Energii.

Najnowsze

„Tylko dla Orlic” – wyprawa zakończona z sukcesem!

Kobieta i motocykl - to przestało już szokować. Według danych statystycznych mamy w Polsce siedemnaście razy więcej jeżdżących facetów niż kobiet. Znajmy więc proporcje 0 10 osobowa wyprawa polskich dziewczyn w Himalaje to duża sprawa - to tak jakby zrobić wyprawę dla 170 facetów.

Latem 2016 roku Orlice wyruszyły na swoją pierwszą wielką wyprawę. Poprzeczkę stawiały od razu wysoko… HIMALAJE. W sierpniu 2016 na klasycznych Royal Enfieldach Bullet 500 podbiły najwyższe przełęcze świata.

Razem przejechały przez kilkanaście przełęczy cztero i pięciotysięcznych, w tym przez trzy najwyższe dostępne dla ruchu kołowego. Odwiedziły stolicę Ladaku – Leh, słynne jezioro Pangong Tso oraz magiczne Tso Moriri. W Dolinie Nubry pośmigały po wydmach i najwyżej położonej pustyni świata. Odwiedziły szkoły na końcu świata i znajome mniszki… Działo się!

Dziewczyny pokonały 1800 kilometrów himalajskich dróg, przejechały kilka przełęczy liczących ponad 5 000 metrów, napotkały rzeki przecinające drogi, błotne osuwiska.

Prowodyrką kobiecego wyjazdu była LAeksandra Trzaskowsk, z wykształcenia socjolog i prawnik, z zamiłowania narciarka, motocyklistka enduro i obieżyświat. Współwłaścicielka firmy Advfactory.com. Od kilku lat pod tym szyldem prowadzi wyprawy motocyklowe w najdalsze zakątki świata, a tym razem postanowiła zabrać w Świat na motocyklach wyłącznie kobiety.

ORLICE W KINIE PRAHA, CZYLI POKAZ Z PIERWSZEJ BABSKIEJ MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY W HIMALAJE. GWOŹDZIEM PROGRAMU JEST PREMIERA FILMU Z TEJ WYPRAWY.

W najbliższą środę, 23 listopada o godzinie 20.30 w warszawskim kinie Praha, Ola Trzaskowska opowie o tym wydarzeniu. Wyprawę nazwała Tylko dla Orlic. Pewnie będzie więc o czym posłuchać – I przejechały tę trasę na legendarnych, aczkolwiek mocno archaicznych Enfieldach.

Podobno nie jest wielką sztuką zrobić dobre zdjęcia w tych górach. Wystarczy wyciągnąć aparat i nacisnąć. Przekonamy się w środę czy równie łatwo zrobić film. Dziewczynom towarzyszyła bowiem kamera, oczywiście w rękach kolejnej dziewczyny. Co z tego wyszło na dużym ekranie zobaczą tylko Ci, którzy pojawią się w środę w kinie. To światowa premiera – nie przegapcie.

A w przyszłym roku Orlice pokażą się w innych górach Azji – niewiele niższych.

Najnowsze