Test damskich dżinsów motocyklowych Redline Selene

30 września 2013
6
Dżinsy motocyklowe to dobre rozwiązanie na dni, kiedy asfalt zaczyna się topić, a ludzie na ulicach mają na sobie coraz mniej ubrań. A na motocyklu tak dobrze nie ma - upał nie powinien być wymówką, by pozbyć się odzieży ochronnej.
Loading module...
Dżinsy motocyklowe Redline Selene.

fot. Redline

Nie trzeba od razu zakładać pełnego kombinezonu. Dżinsy z protektorami okazują się być świetnym rozwiązaniem. Przetestowałyśmy kobiece dżinsy motocyklowe Redline Selene.

Nogawek czar
Moją największą obawą związaną z tymi jeansami było to, że mogłam nie trafić z wyborem rozmiaru. Myślę, że wiele kobiet ma problem, by nogawki dżinsów były odpowiedniej długości, bo najczęściej zdarza się, że pomimo tego, że spodnie pasują zarówno w pasie, jak i w biodrach, to nogawki po prostu są tak długie, że można nimi… „zamiatać ulice”. Akurat w przypadku jazdy motocyklem takie właściwości są niedopuszczalne.

Wybrałam najmniejszy rozmiar 66/84 cm (obwód pasa/długość mierzona od kroku). Producent nie podaje rozmiarówki w popularnym nazewnictwie, jak XS, S, itd. (a przynajmniej nie widać tego na stronie sklepu). Uważam, że to lepiej. Czarno na białym widzimy, na jakie wymiary jest dany produkt, więc nie ma możliwości pomyłki przy zakupie oraz późniejszego tłumaczenia, że kierowałyśmy się intuicją wybierając XS czy M, bez uprzedniego sprawdzenia  wymiarów w centymetrach. A to podobno zdarza się bardzo często.

Dzięki specjalnemu „spinaczowi”, nogawkę można zaczepić do sznurowadła w bucie.

fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

No i najważniejsze! Jakie było moje zdziwienie, kiedy odkryłam, że długość nogawki w modelu Selene jest regulowana, można ją zmniejszać lub zwiększać w zależności od pozycji na motocyklu lub też… własnego upodobania. Na samym dole nogawek od wewnątrz zadbano o specjalne czerwone przeszycia, dzięki czemu bez względu na poziom regulacji odnosi się wrażenie, że spodnie wyprodukowano z taką, a nie inną długością.

Dodatkowo, dzięki specjalnemu „spinaczowi”, nogawkę można zaczepić do sznurowadła w bucie – tak mówi producent. Rzeczywiście, zaczepka jest, ale ja sznurowadeł w swoich turystycznych butach nie mam. I podejrzewam, że ci, którzy mają sznurówki w butach motocyklowych są zdecydowanie w mniejszości. Zatem, pomysł fajny, ale mało funkcjonalny.

Dwa słowa o jakości
Na pierwszy rzut oka takie elementy jak przeszycia, czy wykończenia nie pozostawiają wątpliwości, że mamy do czynienia z wykonaniem całkiem przyzwoitej jakości . Jak wszyscy wiemy – tę jakość najlepiej weryfikuje kontakt z glebą, jednak mnie się to nie zdarzyło, ale po dłuższym czasie użytkowania nie pojawiły się żadne zmechacenia jeansu, czy „wiszące” nitki.

Redline Selene - dżinsy motocyklowe.

fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Warto też zauważyć, że jeansy Redline to także nie „biodrówki”, które wystawiają nerki na konfrontację ze zdradliwym wiatrem. Dopasowany krój sprawia, że spodnie sięgają powyżej bioder i nie występują sytuacje, kiedy jeansy trzeba podciągać, bo po plecach „wieje jak w kieleckim”.

No i co bardzo ważne – po wyjęciu protektorów spodnie można śmiało przeznaczyć do użytkowania codziennego – do sklepu, czy na spacer. Jeansy nie różnią się wówczas od normalnych spodni, które można kupić w centrum handlowym.

Przez to, że wizualnie spodnie są stylizowane na takie, które możemy codziennie użytkować, nie ma nigdzie kieszeni, które są na przykład: zasuwane na zamek. A szkoda, bo taki bezpieczny „schowek” w spodniach często motocyklistom się przydaje.

Ochrona
W modelu Selene zastosowano pięć wyjmowanych protektorów SAS-TEC: dwa biodrowe, jeden na kość ogonową oraz dwa na kolana. Protektory „umocowane” są na rzepy, co wydaje mi się dobrym rozwiązaniem – producent oferuje pełną gamę ochrony, a my sami decydujemy w jakim stopniu chcemy z niej korzystać (oczywiście polecana jest full-opcja).

Miękkie wkładki Redline Selene.

fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Trzeba jednak uważać, by protektory mocować dokładnie, bo w przypadku kiedy robimy to „na szybko” łatwo o krzywe zaczepienie, przez co rzepy zaszyte w spodniach potrafią stworzyć dyskomfort i nieprzyjemnie podrapać, kiedy ocierają się o skórę. Mnie podrapały bardzo i nie byłam z tego zadowolona. Oczywiście świetnym rozwiązaniem, które pozwala tego uniknąć, jest noszenie bielizny termoaktywnej. Ale jak tu, cholerka, dogrzewać się jeszcze bardziej, kiedy na zewnątrz +30’C…

Jazda z protektorami nie powoduje dyskomfortu. Na początku wydaje się, ochrona kolan nie chce się uginać i jest bardzo sztywna, ale jest to raczej kwestia ich nowości i konieczności dopasowania się do użytkownika.

W Redline Selene zastosowano pięć wyjmowanych protektorów SAS-TEC.

fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Poza tym, jako ochronę przed przecięciem, oparzeniem, czy otarciem, zastosowano Kevlar: na pośladkach, biodrach i kolanach.
Pośladki są chronione także przez Outlast, czyli warstwę, której zadaniem jest zapewnienie komfortu termicznego. System ten – jak najbardziej – zdaje egzamin w upalne dni. Z pewnością nie raz doświadczyliście uczucia, po prostu – jakby było wam jakoś… mokro. Podczas testu modelu Selene nie miałam na szczęście tej „przyjemności” uraczyć, a to właśnie dzięki Outlastowi.

Kupić, czy nie kupić?
Jeansy Redline Selene sprawdziły mi się świetnie przede wszystkim w codziennym użytkowaniu w ruchu miejskim. Nie ma nic lepszego, niż móc zdjąć skórzany kombinezon, kiedy na zewnątrz praży. Ponadto, jeansy motocyklowe są znacznie lepszym wyjściem, niż kombinezon zwłaszcza w momencie, kiedy jedziemy na jakieś dłuższe spotkanie: jest wówczas i bezpiecznie, i komfortowo.

Kieszenie są duże, ale gdy kupisz dość obsiłe dżinsy Redline Selene, będzie trudno Ci w nie cokolwiek włożyć.

fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

W kieszenie raczej nic nie schowamy chyba, że chcemy się czegoś pozbyć. Poza tym, jeansy nie są też wodoodporne – warto o tym pamiętać zwłaszcza, kiedy wyruszamy w dłuższą drogę pewni pogody, którą zapowiedziano nam w telewizji.

Mnie jeansy Selene spodobały się bardzo. Taki produkt wydaje się być świetną ochroną, kiedy na dworze gorąc, a tworzenie atmosfery sauny nie jest tym, czego oczekujemy od odzieży motocyklowej.

Cena: 445 złotych

Komentarze

15 stycznia 2015 06:09
Świetny tekst, brakuje mi tylko dodania, gdzie można kupić. Jasne, są google i te sprawy, ale ja np na trampki TCX X-STREET Lady poluję już półtora roku i nic.