Joanna Szymków-Matuszewska

Test BMW X4 M Competition 3.0 510 KM – za każdym razem pokaże nowe oblicze

Znacie to uczucie, kiedy oglądacie po raz kolejny film, który się Wam spodobał i za każdym razem odkrywacie w nim całkiem nowe rzeczy – nowe ujęcia, zdjęcia, dialogi, znaczenie? Podobnie jest z nowym BMW X4 M Competition. To samochód, w którym ciężko Wam będzie popaść w rutynę, bo za każdym razem pokaże Wam swoje nowe oblicze i odkryje nowe możliwości przy każdej kolejnej przejażdżce.

W pierwszym momencie nowa X4 w najmocniejszej wersji mnie onieśmieliła, a musicie wiedzieć, że już dawno mi się to nie zdarzyło. Potrzebowałam dłuższej chwili, żeby ten samochód wyczuć i się z nim zgrać. Jednak po kilkudziesięciu wspólnych kilometrach, na mojej twarzy pojawiał się coraz szerszy uśmiech, a po każdym powrocie do domu czułam niedosyt i chęć uskutecznienia kolejnej przejażdżki. Mimo to, po pięciu dniach testów mogę powiedzieć, że z nowym SUV-em BMW dopiero zaczęliśmy się poznawać bliżej, a każdy kolejny dzień, to kolejne odkrycia nieznanych mi wcześniej cech tego samochodu. Nie dotarłam do momentu, kiedy czułabym się tym samochodem nasycona, wręcz przeciwnie – oddając go po skończonym teście było mi naprawdę przykro, że nadszedł już kres naszej wspólnej przygody. 

BMW X4 M Competition ma wiele twarzy. Nie spodziewajcie się jednak po tym modelu typowej dla hot hatcha zadziorności i surowej natury drapieżcy. Ten samochód jest naprawdę szybki, ale przy tym dostojny. Ze względu na swoje gabaryty i wagę, nie będzie to samochód odpowiedni do upalania – to wóz dla osób ceniących sobie dynamikę, adrenalinę, ale też wygodę i komfort. Zamiast szybkiego pokonywania winkli na torze, szybko pokonasz nim odcinek na autostradzie i nie poczujesz przy tym nawet zmęczenia. Ciężko jednak oczekiwać od SUV-a ważącego dwie tony, nawet najmocniejszego, aby w zakrętach był zwinny jak sarenka Bambi uciekająca przed myśliwym. Inna sprawa, że podczas prowadzenia najnowszej wersji X4 M Competition wyraźnie odczuwalne są jej duże gabaryty. Co ciekawe, testowany przez nas później Mercedes EQC, pomimo wagi większej o 400 kg, prowadził się o wiele precyzyjniej i lżej.

BMW X4 Competition to przede wszystkim moc i niebotyczne przyspieszenie ukryte w eleganckiej, ale zarazem potężnej szacie SUV-a coupé – 4,1 sekundy do setki to nie lada wynik. Pod maską kryje się sześciocylindrowy rzędowy silnik benzynowy o pojemności 3 litrów, wspomagany przez dwie turbosprężarki. Jednostka napędowa współgra bardzo dobrze z automatyczną, 8-stopniową skrzynią biegów M Steptronic. Całość powoduje, że wystarczy delikatne muśnięcie pedału gazu i nie wiadomo kiedy na liczniku jest już 100 km/h. Ale czemu się dziwić – przy mocy 510 KM nie powinno być to żadnym zaskoczeniem. Szczególnie w mieście trzeba jednak na to uważać, bo w tym samochodzie nie czuje się prędkości. Żal jedynie, że za tym wszystkim nie idzie brzmienie. Producent co prawda zapewnia nas, że sportowy układ wydechowy M oferuje brzmienie, które można zmieniać dzięki wbudowanym przepustnicom, a które przy trybach SPORT i SPORT + ma być dość intensywne, ale w praktyce jedynym momentem, kiedy możemy usłyszeć sportowy układ wydechowy zastosowany w X4 M Competition, to moment odpalania silnika. Podczas jazdy doznań dźwiękowych raczej nie uświadczymy, a szkoda, bo byłoby to idealnym dopełnieniem całości.  

Z zewnątrz X4 M Competition robi wrażenie na większości spotkanych na swojej drodze osób, nie tylko swoją urodą, ale też tym, że jest to naprawdę spory kawałek samochodu. Nasz egzemplarz testowy w kolorze czerwonym Toronto, uzupełniony o czarne, lakierowane akcenty w nadwoziu typowe dla wersji Competition (przedni grill, wloty powietrza, tzw. boczne skrzela, obudowy lusterek i spojler) w połączeniu z 21-calowymi obręczami i końcówkami wydechu wykończonymi czarnym chromem, już z daleka krzyczał, że mamy do czynienia z samochodem o niepokornym charakterze. Mimo wszystko jednak całość jest stonowana i elegancka. Do tego stopnia elegancka, że możesz się czuć nieswojo jadąc tym samochodem w dresie po bułki. 

Wnętrze testowanej przez nas X4 jest ekskluzywne, ale zarazem pełne detali jednoznacznie wskazujących na to, że mamy do czynienia z najmocniejszą sportową wersją tego modelu. 
Pierwsze, po otwarciu drzwi, zwracają uwagę przednie, sportowe fotele o kubełkowym charakterze, wykończone wysokiej jakości jasnoszarą skórą z pomarańczowymi wstawkami. Fotele te można regulować na przeróżne sposoby, łącznie z regulacją długości siedziska, czy regulacją podparcia odcinka lędźwiowego. Dla mnie przyjemną niespodzianką była możliwość regulacji trzymania bocznego. Jestem z natury raczej osobą szczupłą i jeśli chodzi o standardowe fotele sportowe używane w cywilnych samochodach, to z tym trzymaniem bocznym bywa różnie.

W X4 M Competition jednak nie mogłam narzekać. Miałam okazję je przetestować w ponad 600-kilometrowej trasie i muszę przyznać, że były to jedne z wygodniejszych siedzisk, w jakich miałam okazję prowadzić samochód, co z kolei niesamowicie wpływa na kwestię samopoczucia po przejechanej, długiej trasie. Żeby jednak nie było tak pięknie, gdy usiądzie się z tyłu, to widok przednich foteli przed nami jest… po prostu brzydki. Tył przednich foteli jest bowiem jedną dużą bryłą plastiku, który przesłania cały widok do przodu. Na pocieszenie jednak – tylna kanapa jest równie wygodna, co przednie fotele i ma swoje osobne opcje podgrzewania dla każdego z pasażerów.

We wnętrzu BMW X4 M Competition znajdziemy też sportową, skórzaną kierownicę z przykuwającymi wzrok, czerwonymi przyciskami M Drive. Za pomocą tych przycisków możemy zaprogramować szybkie uruchomienie wybranych przez nas ustawień jezdnych samochodu. I tak np. za pomocą przycisku M Drive możemy jednym ruchem wyłączyć kontrolę trakcji i wszystkie inne systemy wspomagające kierowcę, co spowoduje przejście samochodu w tryb całkowicie surowy i sportowym czyli taki, jakiego oczekujemy po „emce”.

Zaraz za kierownicą ukazują nam się w pełni elektroniczne zegary M. A na nich trochę się dzieje. Poza standardowymi wskaźnikami, na ekranie znajdziemy też wskazania systemów dynamiki jazdy M, których przyciski znajdują się tuż obok dźwigni zmiany biegów. Służą one do ustawienia według swoich potrzeb układu kierowniczego, jezdnego oraz pracy silnika. Kierowca w tym samochodzie może sobie ustawić też i pracę przełożeń skrzyni biegów, a to za pomocą przycisku Drivelogic. Pomimo wszelkich możliwych ustawień i modyfikacji, jakich może sobie dokonać kierowca, nie jestem w stanie powiedzieć, aby był to samochód prowadzący się przyjemnie.

Owszem, jest niesamowicie szybki, ale w prowadzeniu się jest toporny. Pomimo przyspieszenia wbijającego w fotel, wchodząc w zakręt czy jeżdżąc po mieście, nie zapomnimy, że prowadzimy muskularnego potwora. Jednak mimo tego wrażenia masz cały czas ochotę poznawać go lepiej i doświadczać go bardziej. Coś jakbyś cały czas goniła króliczka.

Na samej konsoli środkowej przycisków na pierwszy rzut oka jest całkiem sporo. Osobiście miałam początkowo problem z tym, żeby się w nich połapać, podobnie jak i z kwestią obsługi komputera. Pod tym względem obsługa interfejsu Mercedesa jest dla mnie o wiele bardziej intuicyjna. To jednak można przyrównać do podziału na zwolenników systemu Androida i iOS. Widocznie jestem już zepsuta przez konkurencję w tym zakresie. Aby jednak ułatwić kierowcy obsługę komputera, BMW wprowadziło też możliwość jego obsługi za pomocą gestów.

Czy wobec tego są jakieś mankamenty? Otóż są i to całkiem spore, a właściwie jeden..spalanie. Nieważne jakbym jechała, nie zeszłam poniżej 15 l/100 km. I to również na trasie. Jeśli więc chcesz nabyć taki samochód, bo potrzebujesz co miesiąc wysokich kosztów – jest to samochód idealny dla Ciebie. Jeśli jednak szukasz samochodu ze sportowym rysem, ale na co dzień i nie masz karty paliwowej ani własnej działalności, w której możesz sobie wrzucać paliwo w koszty, to lepiej zapomnij o tym modelu. Pytanie jednak czy znajdzie się ktokolwiek, kto zapłaciłby za samochód 542.847,00 zł i nie stać by go było na paliwo? Pewnie nie, więc w sumie sprawa wydaje się być prosta. Jeśli szukasz elegancji, niezapomnianych wrażeń i wiecznego niedosytu – to jest właśnie samochód dla Ciebie.

Na plus:
+ wygląd
+ parametry i osiągi
+ sportowe detale właściwe dla wersji Competition
+ wygodne fotele przednie z możliwością ustawienia trzymania bocznego

Na minus:
– wysokie spalanie pomimo deklarowanego przez producenta spalania na poziomie 10,5 l/100 km 
– odczuwalne duże gabaryty podczas prowadzenia w zakrętach

Moc 510 KM
Maksymalny moment obrotowy 600/2,600 – 5,950
Prędkość maksymalna 250 km/h (po zdjęciu ogranicznika 285 km/h)
Przyspieszenie 0-100 km/h w sekundach 4.1
Skok w mm 90.0
Pojemność bagażnika 525 litrów
Masa własna 2.045 kg
Pojemność zbiornika paliwa w litrach 65

Najnowsze

Toyota Hilux króluje w Australii. W Polsce jest w czołówce najpopularniejszych pick-upów

Toyota Hilux jest najpopularniejszym samochodem w Australii – i to już po raz czwarty z rzędu. Sprzedaż ponad 47 tys. jednego pick-upa w ciągu roku wydaje się nieprawdopodobna z punktu widzenia Europejczyka.

Jak podaje magazyn Carsales.com.au za rządową agencją analityczną VFACTS, sprzedaż Hiluxa w 2019 roku w tym kraju sięgnęła 47 759 egzemplarzy, wyprzedzając Forda Rangera o niemal 7 000 aut (40 960 egz.). Trzecie miejsce również zajął samochód ze stajni Toyoty – kompaktowa Corolla (30 468 egz.). W pierwszej dziesiątce znalazły się ponadto Hyundai i30 (28 378 egz.), Mitsubishi Triton (25 819 egz.), Mazda CX-5 (25 539 egz.), Mazda 3 (24 939 egz.), Toyota RAV4 (24 260 egz.), Kia Cerato (21 757 egz.) oraz Mitsubishi ASX (20 806 egz.).

Toyota jest bezapelacyjnym liderem australijskiej motoryzacji. Japońska marka utrzymuje się na szczycie już od 17 lat, w czym Hilux ma swój znaczący udział. Sprzedaż 205 766 samochodów pozwoliła Japończykom zwiększyć swój udział w tym rynku, bo choć jest to wynik gorszy od ubiegłorocznego o 5,2 procent, to spadek ten jest zauważalnie mniejszy od wyniku całego rynku. Jak podkreśla carsguide.com.au, mijający rok był najtrudniejszy dla australijskiego rynku motoryzacyjnego od kryzysu 2008 roku.

Sprzedaż nowych samochodów w tym kraju zmniejszyła się w ciągu roku o 7,8 procent. Na tym tle nieźle wypadają samochody użytkowe, których udział w całym rynku wzrósł o 0,6 procent do 21,2 procent pomimo spadku sprzedaży o 5,2 procent. Mimo słabszych wyników nowych samochodów, wiadomości nadchodzące z Antypodów nie są wyłącznie złe. Już po raz 12. z rzędu Australijczycy kupili ponad milion aut w ciągu roku (1 062 867 egz.).

Tempo, w jakim pick-upy znikają z salonów w Australii, jest nieporównywalne z wynikami tego segmentu w naszym kraju. Mimo to w Polsce tego rodzaju samochody również mają swoje grono nabywców. W pierwszym rzędzie są to służby państwowe, jak straż graniczna, leśnicy, policja czy energetycy. Po pick-upy sięgają także różnego rodzaju firmy – zarówno do pracy w terenie, jak i w roli imponującej alternatywy dla limuzyny prezesa. W polskich warunkach Hilux również należy do czołówki najpopularniejszych pick-upów. W ubiegłym roku zajął drugie miejsce w segmencie za Fordem Rangerem (852 egz.).

Sprzedaż 665 Hiluxów odpowiadała za 22% wszystkich pick-upów, które wyjechały z salonów w tym okresie. Model ten razem z Proace i Proace Verso łączy się w gamę samochodów użytkowych, dla których Toyota od ubiegłego roku tworzy wyspecjalizowaną sieć salonów Toyota Professional. Ma ona wzmocnić pozycję na rynku dostawczych Toyot, które od premiery aktualnego Proace w 2016 roku systematycznie zyskują na znaczeniu. W 2019 roku Proace był czwartym najpopularniejszym samochodem w segmencie ciężarowych MDV (11% sprzedaży w klasie), a Proace Verso zajął w klasie osobowych MDV trzecie miejsce (11% udziału w segmencie).

Najnowsze

Ślepota zmierzchowa – jaki wpływ ma na bezpieczeństwo kierowców?

Z początkiem 2020 roku w życie weszły nowe przepisy drogowe, a propozycje kolejnych są już „w drodze”. I choć czekają na nas nowe zasady poruszania się po ulicach, jednak pozostaną również „stare problemy”, które nie dotyczą kwestii regulacji prawnych, a… naszego zdrowia.

Istnieje bowiem schorzenie, przez które po zmroku widzimy znacznie gorzej i mniej wyraźnie. Mowa o ślepocie zmierzchowej, inaczej zwanej „kurzą ślepotą”. Czym jest i skąd się bierze ten problem? Jak zaobserwować jej pierwsze objawy, zanim przysporzy nam kłopotów podczas jazdy? Tłumaczy Grzegorz Romanik, optyk i optometrysta oraz ekspert Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej.

Ślepota zmierzchowa (zwana również „kurzą ślepotą”) to schorzenie, w wyniku którego po zmroku widzimy zdecydowanie mniej wyraźnie i „skraca się” zasięg naszego widzenia. Nie trudno się domyślić, że taka sytuacja może być szczególnie niebezpieczna np. na autostradzie podczas kierowania pojazdem. Zagrożeni są wtedy wszyscy uczestnicy ruchu. Dolegliwość ta szczególnie uciążliwa i najbardziej niebezpieczna wydaje się być w okresie zimowym, kiedy dzień jest zdecydowanie krótszy.

Ślepoty zmierzchowej, inaczej nazywanej „kurzą ślepotą”, nie powinniśmy bagatelizować, szczególnie, jeśli kierujemy samochodem. Nie dość, że stanowimy wtedy zagrożenie dla innych uczestników ruchu, to również ryzykujemy utratą zdrowia. „Kurza ślepota” pozostawiona bez leczenia może bowiem doprowadzić do pogorszenia widzenia, a nawet do całkowitej utraty wzroku. Doraźnym rozwiązaniem mogą być np. okulary do jazdy w nocy, natomiast jeśli obserwujemy u siebie objawy (np. słabsze widzenie po zmroku czy „zamglenie” oczu w porze wieczornej), powinniśmy czym prędzej skierować się do specjalisty. 

Schorzeniem tym możemy być obarczeni z powodów genetycznych – pierwsze objawy pojawiają się w wieku około 20 lat, a jest to przede wszystkim zamglenie obrazu przy niedostatecznej ilości światła, często przy jednoczesnym podrażnieniu oka przez jego suchość. Drugi powód to zubożała dieta, zwłaszcza witaminy A i E.

O ile po pojawieniu się schorzenia nie jesteśmy w stanie go cofnąć, tak odpowiednia dieta w ramach profilaktyki pomoże nam wzmocnić oczy i zmniejszyć konsekwencje „kurzej ślepoty”. Po pierwsze niezwykle istotna jest odpowiednia podaż produktów mlecznych (twarogów, serów czy mleka). W codziennych posiłkach nie wolno zapominać również o rybach i jajach, które są bogatym źródłem witaminy A. Dużą część naszego pożywienia powinny również stanowić warzywa – zwłaszcza marchew, brokuły, pomidory czy czerwona papryka – komentuje Grzegorz Romanik, optyk i optometrysta, ekspert Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej.

Poza czynnikami genetycznymi ślepota zmierzchowa może być również dolegliwością nabytą. W tym przypadku istnieje szereg potencjalnych przyczyn jej występowania. Wśród nich należy wymienić: odkładanie się barwnika w siatkówce oka, uszkodzenie nerwu wzrokowego w wyniku urazu mechanicznego czy niewłaściwa dieta, która może powodować rogowacenie rogówki czy spojówki.

Niektóre objawy „ślepoty zmierzchowej” możemy zaobserwować samodzielnie. Wśród symptomów należy wymienić  pogorszenie jakości widzenia po zmroku czy w pomieszczeniach o słabszym świetle. Pacjent może również odczuwać zamglenie oczu, przy jednoczesnej suchości, zaczerwienieniu czy podrażnieniu oczu. Jak widzimy niektóre objawy mogą być „mylące”, ponieważ nie są typowe tylko dla „kurzej ślepoty”.

Często to schorzenie jest mylone z zaćmą lub krótkowzrocznością, a metody leczenia związane z tymi przypadłościami są zupełnie inne. Nawet niewielka, nieskorygowana wada wzroku może znacząco pogorszyć jakość naszego widzenia przy niedostatecznym oświetleniu. Dlatego tak istotna jest wizyta u specjalisty. Okulista przeprowadzi pogłębiony wywiad z pacjentem, a na jego bazie (i ew. dodatkowych badań) oceni, czy faktycznie borykamy się ze ślepotą zmierzchową i w razie konieczności wdroży odpowiednie postępowanie medyczne, które pomoże wyleczyć lub zminimalizować dolegliwości – komentuje Grzegorz Romanik, optyk i optometrysta, ekspert Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej.

 

Najnowsze

Hyundai Kona Electric w nowej wersji Style. Znamy cenę wyposażenia podstawowego!

W 2019 roku model Kona Electric był najchętniej wybieranym elektrycznym SUV-em i trzecim najlepiej sprzedającym się samochodem z napędem elektrycznym w Polsce.

Hyundai poszerza ofertę modelu Kona Electric o wersję Style w cenie 155 900 zł, która aktualnie objęta jest promocją gotówkową w wysokości 3 000 zł. Nowa bazowa wersja wyposażenia dostępna jest więc w promocyjnej cenie od 152 900 zł.

Wyposażenie standardowe samochodu obejmuje dwustrefową klimatyzację automatyczną, radio z 7-calowym kolorowym dotykowym, tempomat, kamerę cofania oraz tylne czujniki parkowania.

Z zakresu łączności przewidziano system Bluetooth oraz integrację z telefonami poprzez Android Auto i Apple Car Play, na liście wyposażenia znalazł się ponadto system bezkluczykowego dostępu oraz przycisk Start/Stop.

W standardzie pojawiają się także systemy utrzymywania pasa ruchu (LKA), monitorowania poziomu uwagi (DAA), a także kontrolowania zjazdu (DBC) i podjazdu (HAC).

Najnowsze

To jeden z najdroższych modeli Lexusa. Znamy cenę tego minivana!

Niespełna rok temu Lexus pokazał światu swojego pierwszego minivana. Teraz Lexus LM trafia do sprzedaży na chińskim rynku, a jego cena imponuje. To jeden z najdroższych modeli Lexusa na świecie!

Przedsprzedażowy cennik Lexusa LM otwiera cena 1 166 000 juanów, a więc około 650 000 złotych. Na tyle wyceniono wersję 7-osobową z napędem hybrydowym. A za najbardziej komfortową odmianę Royal Edition z 4 miejscami trzeba zapłacić co najmniej 1 466 000 juanów, a więc w przybliżeniu 820 tys. złotych.

Tak skonfigurowany LM jest najdroższym samochodem Lexusa na chińskim rynku, a prawdopodobnie też najdroższym aktualnym modelem marki na świecie (pomijając nowy jacht LY 650). W Chinach LM 300h w wersji Royal Edition pod względem ceny wyprzedza flagową limuzynę LS i coupé LC, a nawet ogromnego, luksusowego SUV-a LX, którego cennik zamyka kwota w przeliczeniu niespełna 800 tys. złotych.

Lexus LM oficjalnie trafi do sprzedaży w Państwie Środka 24 lutego 2020 roku. Na początku minivan będzie dostępny w hybrydowej wersji 300h z benzynowym silnikiem 2.5, ale w następnych miesiącach do oferty ma dołączyć odmiana z 3,5- litrową V-szóstką.

Wysoka cena nowego Lexusa LM ma swoje uzasadnienie, przede wszystkim w środku auta. I to całkiem sporego auta, bo ten oparty na Toyocie Alphard samochód liczy ponad 5 m długości i ma prawie 2 m szerokości.

Wnętrze najbardziej luksusowej, 4-miejscowej odmiany jest godne kabin najlepszych prywatnych odrzutowców. W tylnej części luksusowego minivana do dyspozycji VIP- ów są dwa ogromne kapitańskie fotele, 26-calowy telewizor, Wi-Fi, odtwarzacz Blu-ray, 19- głośniowy zestaw audio firmy Mark Levinson czy lodówka o pojemności 14 l. Do tego należy dodać luksusowe materiały oraz połączenie białej skóry i ciemnego wykończenia.

Lexus LM będzie sprzedawany przede wszystkim w Chinach, gdzie luksusowe minivany cieszą się dużą popularnością. Sam Lexus ma się zresztą bardzo dobrze na chińskim rynku – w ubiegłym roku marka zanotowała tam aż 25-procentowy wzrost sprzedaży.

Najnowsze