Kamila Nawotnik

Test BMW X3 M Competition – Wściekły jak byk, potulny jak baranek

Tytuł artykułu mówi wszystko - właśnie takie jest BMW X3 M Competition. Jak to możliwe, że auto dysponujące wielką mocą, a przy tym duże i ważące tyle, co przeciętny Polak tuż po świętach Bożego Narodzenia, da się prowadzić tak precyzyjnie i pewnie? Zastanawiałam się nad tym przez cały okres trwania testu i szczerze mówiąc, nadal jestem lekko zdumiona.

Stylistycznie X3 z przodu jest bardzo podobne do X4 i ma bryłę typową dla SUV-a BMW. Wygląda poważnie i drapieżnie, a nawet trochę groźnie. Nie zostało też jeszcze „skażone” modną obecnie stylistyką coupe, ma więc tradycyjnie pionowo ścięty tył. Z pewnością nie pomylicie go z produktami innych koncernów. Mimo że X3 jest bliżej początku w hierarchii SUV-ów BMW, a więc jest teoretycznie mniejsze od braci, to nadal spore auto. Parkingi szybko uświadamiają ten fakt, ale ma to i dobre strony. Poza sporą przestrzenią we wnętrzu, także z tyłu, mamy spory bagażnik, który wyjściowo oferuje 550 litrów. Próg załadunkowy i podłoga są idealnie płaskie, więc pojazd jest bardzo pakowny i prosty do wypełnienia bagażami.

W środku miesza się wykończenie karbonowe, skóra wysokiej jakości, plastiki twarde i klasyczne piano black, a także matowana stal. Kolorystyczna mieszanka czerni z kamelem nie przypadnie do gustu każdemu, podobnie jak mnogość wykorzystanych materiałów. Choć zazwyczaj nie używam takich określeń, to tym razem doszłam do wniosku, że to typowo „męski” samochód. Jeśli chodzi o design, jest on trochę surowy, trochę poważny i mało przytulny, choć wygodny i praktyczny. Nawet z włączonym oświetleniem ambientowym jest jakoś mało klimatycznie.  

Wymiary i masy BMW X3 M Competition:

Długość: 4726 mm
Szerokość: 2138 mm
Wysokość: 1669 mm
Masa własna: 2045 kg
Rozstaw osi: 2864 mm
Pojemność bagażnika: 550 l
Pojemność zbiornika paliwa: 65 l

Zdobywa szacunek

Sześć cylindrów ustawionych w rzędzie, wzmocnione technologią TwinPower Turbo (bezpośredni wtrysk paliwa + turbodoładowanie), generuje 510 KM mocy przy 6250 obr./min oraz moment obrotowy na poziomie 600 Nm w zakresie 2600-5950 obrotów na minutę. Z 8-biegową skrzynią automatyczną pierwsza “setka” pojawia się na liczniku po zaledwie 4.1 sekundy (zwykłe X3 M robi to tylko o 0.1 s wolniej). Standardowo X3 M pojedzie maksymalnie 250 km/h. Za 12 tys. zł. można dokupić pakiet M Driver, który zwiększa prędkość maksymalną do 280 km/h (w testowanym modelu Competition do 285 km/h).  

Co zadziwiające… To auto ma ogromną moc, wyżej niż w przypadku rajdówek ustawiony poziom ciężkości i napęd xDrive, który przeważnie faworyzuje tył. To nie jest samochód torowy, to jasne… Ale! Reakcja układu jezdnego oraz współpraca osi z kierownicą i kołami są zadziwiająco precyzyjne i są w stanie niemal w pełni przekazać kierowcy cały potencjał motoru. Nawet przy szalonym rozpędzaniu się, ster nawet na chwilę nie wyrywa nam się z rąk, nie ma też mowy o uślizgu kół. Jakiś procent zasługi ma w tym opcjonalna rozpórka amortyzatorów, usztywniająca przód auta. Z włączoną kontrolą trakcji ten samochód trzyma się drogi jak przylepiony najmocniejszym klejem świata. Dopiero jej odłączenie pokazuje, jak wiele dają zaawansowane systemy wspomagające kierowcę. Z ich wsparciem precyzja prowadzenia nawet przy przeciążeniach jest zadziwiająca. Bez nich X3 M potrafi ślizgać się, choć nie zawsze w pełni kontrolowanie. Ten samochód budzi mój respekt, bo jego moc, gabaryty i dwie tony masy są wyczuwalne nieustannie, ale jednocześnie czuje się w nim bardzo pewnie. Czego mi zatem brakuje?  

Tej wspaniałej symfonii bulgoczącego, mruczącego, strzelającego wydechu, który możemy znaleźć chociażby w serii 8. To byłaby wisienka na torcie, wywołująca dreszcz na skórze. Tymczasem… Podobno przez zaostrzające się normy produkcyjne, X3 M jest zadziwiająco cichy. Choć testowany egzemplarz wyposażono w opcjonalny, sportowy układ wydechowy M z przepustnicami, to nie ma tego wyczekiwanego efektu, w stylu przeszywającego ciało gulgotania czy warczenia. Wprawdzie z tyłu dzieje się „coś”, co wskazuje na dużą moc pod maską, ale efekt jest umiarkowanie satysfakcjonujący. Z tego co udało mi się ustalić, jest to decyzja BMW, z którą musimy się pogodzić.

Czy taka moc ma w tym aucie rację bytu?  

Moim zdaniem nie, ze względu na wyższy środek ciężkości niż w przypadku samochodów typowo wyścigowych, ogólnie masywną sylwetkę i budowę auta. Poza pojedynczymi zrywami na prostej, z ręką na sercu rozglądając się w poszukiwaniu przyczajonego patrolu, nie ma jak jej wykorzystać. Mało kto będzie regularnie zabierał X3 M na tor, a nawet jeśli, to prawdopodobnie przegra z o wiele zwinniejszymi autami coupe, które mogą dysponować nawet niższą mocą, ale lepiej poradzą sobie z szykanami i nie przyprawią przy tym kierowcy o mdłości. Na co dzień natomiast po prostu nie ma jak tego wielkiego potencjału sprawdzać, ze względu na innych kierowców i przepisy ruchu drogowego.  

Ustawień do jazdy jest miliard – skrzynia, zawieszenie, silnik, kierownica, trakcja, wydech, personalizowane ustawienia M1 i M2. BMW X3 M to małe centrum dowodzenia kierowcy. I to pojazdu, które potrafi zużywać naprawdę dużo benzyny. Potrafi osiągać nawet 27-30 l, ale jest też szansa na zejście do 12 l/100 km. To duża rozpiętość, ale w zasadzie logiczna, gdy weźmie się pod uwagę niemal szaloną mnogość ustawień dotyczących jazdy. Zbiornik paliwa mieszczący 65 litrów – o 5 l więcej niż standardowe X3, sprawia, że przy średnim spalaniu 18-20 l/100 km możemy przejechać na pełnym tankowaniu niecałe 400 km. Jeśli umiemy poskromić wewnętrzne demony i obniżyć zużycie benzyny do minimum, istnieje szansa na wydłużenie zasięgu do prawie 550 km.  

Tym samochodem ciężko jest jechać bez mijania kierowców prowokujących do wyścigu. Kto szybciej i pewniej wyrwie spod świateł? Zazwyczaj X3 M. Kto szybciej osiągnie 100 km/h, 150 km/h itd.? W 90% przypadków X3 M. A jednak, każdy ciągle chce to sprawdzać i przekonać się na własnej skórze. Na początku to daje frajdę, ale po jakimś czasie staje się meczące. Może po prostu każdy właściciel BMW musi się z tym liczyć? Sama świadomość potęgi ukrytej w aucie jest świetna, ale z drugiej strony to jeden z tych samochodów, którym przepisowa jazda przyprawia o gorączkę. W każdej sekundzie musicie kręcić nad sobą bat by nie kusiło was do wyrywania samochodem do przodu jak wściekłym dzikiem.  

Również po zjechaniu z dróg utwardzonych auto radzi sobie dobrze. Wówczas delikatnie rozbujany, potrafi przejechać bez większego problemu przez zabłocone i dziurawe drogi leśne. Ogromne, 21-calowe koła pokonują je niemal tak sprawnie jak kolejne kilometry asfaltu. Pomaga w tym także prześwit wynoszący 20 cm oraz systemy wspomagające, jak chociażby asystent zjazdu, aktywowany specjalnym przyciskiem na panelu środkowym.  

Ile to kosztuje?

Najtańsze X3 można kupić za 188 200 zł. Wówczas dostaniecie 150-konnego diesla, który pali przyzwoicie mało, ale za to toczy auto do 100 km/h w prawie 10 sekund. W ofercie jest też hybryda, której ceny startują od niecałych 240 tys. zł. Przechodząc do tego, co najbardziej interesujące – bazowa, 480-konna wersja X3 M wymaga wyłożenia na stół 425 000 zł. Ta ekspresowa dieta dla portfela daje w zamian m.in. adaptacyjne reflektory LED, Head-Up, nawigację i indukcyjne ładowanie telefonu. Przebierając w opcjach, szybko można podbić cenę do tej osiągniętej przez testowany egzemplarz. Za w sumie 534 472 zł. auto doposażono w m.in. bajerancki kluczyk z panelem dotykowym (1802 zł), cudownie brzmiący zestaw audio Harman Kardon (3605 zł), usługi Apple CarPlay (1545 zł) oraz omówiony już, wzmacniający auto pakiet M Competition (uważajcie teraz – 43 769 zł).

Naszym zdaniem

Stwierdzenie, które zaraz przeczytacie, naprawdę przychodzi mi z bólem, ale każde kolejne auto tego typu utwierdza mnie w tym przekonaniu. Zestaw 510 KM i 600 Nm momentu obrotowego w crossoverach i SUV-ach jest pozbawiony sensu. Biorąc pod uwagę konstrukcję nadwozia, potencjał, ekonomię silnika i możliwości jego wykorzystania, wściekłość ukryta pod maską BMW X3 M jest po prostu nieadekwatna do realiów. Lubię samochody, które budzą we mnie niesfornego diabełka, ale wolę nie czuć winy czy frustracji przy każdym „pozwoleniu sobie na więcej”. Dlatego, jeśli byłabym zakochana w logo BMW i zależałoby mi SUV-ie, wolałabym kupić np. milsze dla środowiska i portfela X3 xDrive30e i za zaoszczędzone pieniądze wstawić do garażu jakieś mocne auto, ale o wiele niżej osadzone na ziemi i dające więcej… poczucia wolności – chociażby M2.

 

TO NAM SIĘ PODOBA:

  • Wspaniała precyzja prowadzenia
  • Solidne systemy wspomagające trakcję
  • Świetna dynamika silnika
  • Duży bagażnik

TO NAM SIĘ NIE PODOBA:

  • Wysokie spalanie
  • Frustracja wywoływana przez przepisy drogowe
  • Układ wydechowy

Dane techniczne BMW X3 M Competition:

Silnik: Benzynowy R6
Pojemność skokowa: 2993 cm3
Moc: 510 KM przy 6250 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 600 Nm przy 2600-5950 obr./min
Skrzynia biegów: automatyczna 8-stopniowa
Prędkość maksymalna: 285 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 4.1 s

Najnowsze

Bliskie spotkanie z jeleniem na drodze

Zderzenie z dzikim zwierzęciem to poważne niebezpieczeństwo dla osób podróżujących samochodem. Tym razem wszystko skończyło się dobrze.

Kierowca jechał typową drogą krajową – jeden pas w każdą stronę, brak pobocza, a wkoło trochę łąki oraz las. Minął znak ostrzegający przed dzikimi zwierzętami. Zgadnijcie, co się stało kilka sekund później.

Czytaliście tytuł, to oczywiście wiecie – przed maską auta skoczył dorodny jeleń. Dokładnie taki jak na wspomnianym znaku. Tym razem skończyło się tylko na strachu.

Zderzenie z takim zwierzęciem jest bardzo groźne, ponieważ przód auta zwykle podcina nogi jego i wpada ono do kabiny. A to może skończyć się śmiercią osób siedzących z przodu. Dlatego bardzo uważajcie w takich miejscach. Pamiętajcie też, że zwierzę wcale nie musi wyskoczyć bezpośrednio z lasu, tylko tak jak tutaj przebiegać większy dystans między skupiskami drzew. Ono wie, że jest na odsłoniętej przestrzeni i dobrze je widać. Biegnie więc jak najszybciej i na ślepo, byle tylko znów skryć się w lesie. Niebezpieczne są też wysokie trawy, skąd może nagle wyskoczyć spłoszony zwierz.

 

Najnowsze

Piesza wchodząca przed ruszające pojazdy: „No przecież mam czerwone!”

„Mają już zielone, ale jeszcze nie jadą, to może zdążę” - też spotykacie na swojej drodze pieszych, którzy traktują sygnalizację świetlną w sposób bardzo umowny?

Ostatnio dużo piszemy o pieszych, ale to nie nasza wina. Po prostu w internecie pojawiło się bardzo dużo nagrań pokazujących wykroczenia pieszych. Czy to przypadek, czy efekt rosnącej liczby takich sytuacji, trudno nam oceniać.

Tym razem mamy przejście dla pieszych z sygnalizacją świetną, stojące na czerwonym samochody oraz motocyklistę zbliżającego się do świateł. Nim zdążył się zatrzymać, zapalił się sygnał zielony. Czyli można jechać. Na szczęście motocyklista nie pojechał.

Piesza truchtająca po drodze dla rowerów (serio, przyjrzyjcie się), wbiegła na pasy, kiedy pojazdy miały już sygnał zielony. Motocyklista zatrąbił na nią, a ona zatrzymała się i z wyrzutem pokazała, że ma czerwone światło. W czym więc problem?

Ciekawe co by się stało, gdyby motocyklista, widząc zmianę świateł, ruszyłby i potrącił pieszą. Ona byłaby winna? Mamy wątpliwości. Niedawno pisaliśmy o przypadku innej pieszej, która weszła prosto pod samochód, a policja skierowała wniosek do sądu o ukaranie kierującej autem.

Najnowsze

Przefrunęła w BMW przez rondo

Żartownisie powiedzą pewnie, że kierująca tuż przed wypadkiem usłyszała komunikat z nawigacji „na rondzie prosto”. Sprawa jest jednak dość poważna.

Zdarzenie miało miejsce w USA. Kamery monitoringu nagrały jak w środku nocy BMW M4 z dużą prędkością wjeżdża na rondo. Auto pojechało prosto, uderzając w znajdujący się pośrodku głaz oraz drzewa. Nie zatrzymały one pojazdu, tylko sprawiły, że wzbił się w powietrze i wylądował kilkanaście metrów dalej. Wraz z samochodem w powietrze wzleciał też ważący niemal 140 kg głaz, który uszkodził zaparkowane przy ulicy samochody.

Ze względu na późną porę ulica i chodnik były puste, więc nikt postronny nie został ranny w tym zdarzeniu. Obronną ręką wyszła z niego również kobieta prowadząca BMW, w co trudno uwierzyć, oglądając to nagranie.

Kierująca może mieć teraz poważne kłopoty, ponieważ oprócz zniszczenia kilku samochodów oraz ronda, ciążą na niej zarzuty prowadzenia pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających. Co by wyjaśniało dlaczego nie zauważyła, że dojeżdża do ronda.

Jak powiedzieli lokalni mieszkańcy, to nie jest pierwszy taki wypadek na tym skrzyżowaniu. Kilkukrotnie już kierowcy prowadzący pod wpływem, pokonywali je prosto.

Najnowsze

Nie jesteś pewien, czy możesz wyprzedzić? To gaz do dechy i jakoś to będzie!

Myślicie, że ten tytuł jest wzięty z podręcznika pod tytułem „Jak zabić siebie i innych na drodze w trzech prostych krokach”? To tylko dewiza kierowcy uwiecznionego na tym nagraniu.

Kierowca czerwonego kombi bardzo chciał wyprzedzić samochód jadący przed nim, ale nie wiedział, czy coś nie nadjedzie z naprzeciwka. Co zrobić w takiej sytuacji? Oczywiście redukcja, gaz w podłogę i jakoś to będzie!

I rzeczywiście „jakoś to było”. Zza zakrętu wyjechały inne samochody, których kierowcy, ratując własne życie, zjechali na bok. Miejsce zrobił też kierowca wyprzedzanego auta. Da się? Da się. No to dalej wyprzedzamy, chociaż za chwilę kolejny łuk!

A zza łuku wyjechały kolejne auta, ale znowu udało się uniknąć śmierci w czołowej kolizji. Czyli wszystko gra, jedziemy dalej!

(Naprawdę mamy wrażenie, że mniej więcej takie myśli przebiegały przez głowę bohatera tego nagrania. Macie lepsze pomysły? Piszcie!)

Najnowsze