Test BMW M135i xDrive - czas na zmiany

10 marca 2020
36
Po raz pierwszy, trzecią generację BMW serii 1 zobaczyłam na targach we Frankfurcie. Auto wydało mi się wówczas jakieś takie… mało zaskakujące. Aby lepiej poznać świeżą „jedynkę” i zweryfikować swoje pierwsze wrażenie, spędziłam tydzień z najmocniejszą dostępną odmianą, czyli wariantem M135i. I wiecie co? Ewidentnie mam jakiś problem z najnowszą odsłoną Serii 1.

O co chodzi?

Niby wygląda ok, ale serce nie bije mi mocniej na jej widok

Brzydszy niż poprzednik? Podobny do Klasy A? Nowa seria 1 ma swoich wielbicieli i wrogów, ale z drugiej strony - które BMW z tym nie walczy? Pierwsza generacja, czyli E81 oraz E87 potrafiła rozkochać w sobie kierowcę w ciągu pierwszych pięciu minut spędzonych za kierownicą. W dodatku wyglądała ciekawie – schludnie, elegancko, ale z nutą sportową. Następczyni, F20, po lifcie zaczęła w moim odczuciu nabierać niepokojąco pokracznych rys, do których też jednak można było z czasem się przyzwyczaić, bo wciąż miała kilka smukłych, zaokrąglonych linii.

A co się stało najnowszej F40? Nie ma tu rewolucji stylistycznej, bo z grubsza auto podobne jest do F21, ale jednocześnie trochę się pozmieniało. Przede wszystkim BMW trochę „napluło” fanom Serii 1 w twarz, po raz pierwszy w historii modelu wprowadzając standardowy napęd na przód. Da się to wytłumaczyć - auto dzieli płytę podłogową z MINI, w dodatku takie rozwiązanie pozwala zwiększyć wnętrze. I faktycznie, miejsca z tyłu jest przyzwoicie dużo, podobnie jak w bagażniku (minimum 380 litrów).

Z przodu również szybko docenicie przestronność. Ergonomia wnętrza jest bardzo dobra. Wszystkie przyciski i stery są w zasięgu ręki, dostępne bez zbędnego wysiłku, a jednocześnie nie ma tego wrażenia nadmiernego otulenia kierowcy i pasażera przez kokpit. Jeśli jeździliście drugą generacją, poczujecie się jak w domu, bo ogólny rys wnętrza jest dość podobny.

Do naszego testu trafiła odmiana sportowa, a więc – biorąc pod uwagę, to do czego przyzwyczaiła nas marka – ta bardziej "ucywilizowana";) M135i występuje z napędem na cztery koła xDrive, dlatego odetchnęłyśmy z ulgą – jeszcze przynajmniej przez chwilę nie doświadczymy ośki w Serii 1!

Już podczas wspomnianych targów we Frankfurcie na widok trzeciej generacji Serii 1 od razu do głowy wpadła mi myśl pt. "Widzę tu Mercedesa klasy A…". Pomimo, że F40 współdzieli linię stylistyczną widoczną w pozostałych modelach BMW, to patrząc na nią doskonale widać, z którym konkurentem bije się to nadwozie. Wszystko jest kwestią gustu, ale wielokrotnie spotkałam się z opinią, że w Serii 1 brakuje tego pierwiastka ekscytacji. Jest trochę ostro, dynamicznie i trochę agresywnie. Mamy sporo przetłoczeń i te nowe, charakterystyczne nerki, a do tego smukłe światła ledowe i ogólne wrażenie muskularności zamkniętej w kompakcie. Tylko, kurczę, ciągle czegoś brakuje! Z jakiegoś tajemniczego powodu, ta linia po prostu nie zapada w pamięć tak mocno jak chociażby wspomniana klasa A, albo jak pierwsza generacja.

Wymiary i masy BMW M135i xDrive:

Długość: 4319 mm
Szerokość: 1799 mm
Wysokość: 1434 mm
Masa własna: 1600 kg
Rozstaw osi: 2760 mm
Pojemność bagażnika: 380 l
Pojemność zbiornika paliwa: 50 l

Nie mogę jednak odmówić M135i sportowego charakteru. Tę odmianę wyróżniają mocno wycięte wloty powietrza w przednim zderzaku, spory dyfuzor, emblematy M, a w środku m.in. charakterystyczne chromowane listwy progowe, sportowe nakładki na pedały, przeprojektowany zestaw wskaźników i wygodne, mocno obejmujące sywetkę sportowe fotele.

Niby brzmi sportowo, ale nie ma tej ekscytującej melodii wystrzałów i bulgotu

Trzymam elektroniczny kluczyk z cyfrowym wyświetlaczem – umiarkowanie konieczny gadżet, wyceniony na prawie 2 000 zł i nie mogę doczekać się jazdy M135i xDrive. W końcu to M! Ta litera w nazwie auta z bawarskiego koncernu do czegoś zobowiązuje. Mam jeszcze w pamięci jazdę Serią 8 – piekielnie wściekłą, donośną i wulgarną. Wsiadam do samochodu, uruchamiam silnik i… dobiega mnie cisza. Ok, nie jest zupełnie głucho, ale z tyłu nie dzieje się niemal nic. Gdzie bulgot? Gdzie M-wściekłość?! Od razu przypomniał mi się tekst jednej z piosenek Budki Suflera: "Sza, cichosza, czas na ciszę…".

M135i posiada system nazwany Active Sound Design, który ma na celu podbicie sportowego charakteru silnika - w założeniu kierowca przestaje wtedy myśleć o tym, że stracił dwa cylindry. Restrykcje są okrutne i na to raczej już niewiele da się poradzić. Najostrzejsze odmiany modeli BMW nie będą już tak donośne jak dotąd. Wspominałam o tym przy okazji testu X3 M Competition i cóż, sama jeszcze próbuję pogodzić się z tym faktem.

Niby jest szybka, ale nie zachęca mnie do przekraczania granic

Nikogo nie zaskoczę stwierdzeniem, że M135i xDrive prowadzi się szalenie precyzyjnie, albo że naprawdę potrafi wyrwać do przodu. Pożegnajcie się z rzędową szóstką, bowiem w F40 pracuje dwulitrowy motor z czterema cylindrami, generujący 306 KM i 450 Nm – najmocniejszy tego typu silnik w aucie drogowym wyprodukowanym przez BMW. Pierwsza "setka" na liczniku pojawia się po 4.8 sekundy, a prędkość maksymalna została ograniczona do 250 km/h. Odbierając nową Serię 1 do testu, wiedziałyśmy, czego możemy się spodziewać. Auta szybkiego i solidnego; w razie potrzeby mocnego, ale i pewnego. Nie rozczarowałyśmy się w żadnym z tych aspektów i to chyba największy komplement. Ale czy na pewno?

Wciskam pedał gazu do oporu i faktycznie, za chwilę na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Nieważne, że przy takiej jeździe M135i potrafi spalić nawet 13-14 litrów benzyny. Pociesza mnie fakt, że zarówno podczas spokojniejszych podróży, jak i w trasie, spalanie spada poniżej 10 l/100 km. Najważniejsza w tym momencie jest świetna, niemal natychmiastowa reakcja silnika. Czując rozpędzające się auto, znowu mogę przymknąć oko na cichość wydechu, ponownie przypominając sobie słowa Krzysztofa Cugowskiego:

"Tak Cię uczyli od lat,
Tylko krzykiem zdobywa się świat,
A to nie tak…"

Zarówno dynamika jak i precyzja prowadzenia samochodu wywołują bardzo pozytywne wrażenie, wystarczające w zupełności by zadowolić kierowcę. Ale czy poczułam zastrzyk adrenaliny? Mam wątpliwości. Wiem i czuję, że auto jest szybkie i na wiele je stać. To ważne. Tylko że czasem nie może być zbyt łatwo i fajnie jednak poczuć niepewność oraz ten specyficzny strach przed utratą kontroli. W nowej Serii 1 tego zabrakło, choć czułam to w innych modelach M-Performance. Tutaj jest bezpieczniej i pewniej. Dlatego, dla niektórych BMW M135i okaże się hothatchem idealnym – ciekawym, w jakiś sposób przewidywalnym i posłusznym. Dla innych z kolei zabraknie w nim tego słodkiego pierwiastka adrenaliny. Dla obu grup mam jednak dobrą wiadomość. Ufając nagraniom znalezionym w Internecie mogę zapewnić, że na prostej niemal za każdym razem pokonacie AMG A35. Seria 1 jest lżejsza i ma lepszy moment obrotowy. O ile nie wyłożycie się na starcie, meta prawdopodobnie jest wasza.

Niby jest pewna, ale czasem chciałabym, żeby czasem mnie zaskoczyła

Ponarzekałam już na brak ekscytacji, tym razem skupię się zatem na wysokim poczuciu bezpieczeństwa. Co więc mi je zapewnia w Serii 1? Precyzyjny ster, responsywny silnik, świetne zawieszenie oraz oczywiście szereg systemów i technologii wspomagających. Do tego zestawu należy chociażby wyświetlacz Head-up, asystent parkowania z kompletem czujników i czytelną kamerą 360 stopni oraz asystent utrzymujący bezpieczną odległość za pojazdem poprzedzającym i alarmujący nas, gdy ta niebezpiecznie szybko się zmniejsza.

BMW M135i to również rozbudowane centrum rozrywki. W testowanej konfiguracji konsolę centralną wieńczy ponad 10-calowy ekran dotykowy, z nowoczesną graficznie i czytelną nawigacją, obsługą wszelkich multimediów (tylko kaset nie odczyta) oraz dostępnymi przy każdej okazji podpowiedziami i instrukcjami użytkowania. Przeważnie nie są one jednak potrzebne, bo połapanie się w poszczególnych funkcjach przychodzi bez większego trudu. System obsługuje Android Auto oraz Apple Car Play, a przy odtwarzaniu muzyki gwarantuje czysty dźwięk, dzięki zestawowi Harman Kardon.

Ile to kosztuje?

Na tle konkurencji M135i wypada tylko odrobinę gorzej. Ceny modelu rozpoczynają się od 193 400 zł, przy czym za Mercedesa-AMG A35 zapłacić trzeba tylko 2 000 zł mniej. W podstawowym wydaniu tej wersji silnikowej, w BMW otrzymujemy całkiem niezłe wyposażenie – w tym wielofunkcyjną kierownicę, tempomat z funkcją hamowania, sportowy układ hamulcowy, diodowe reflektory przeciwmgłowe i podstawowe usługi Connected Drive (zapewniające całodobowy dostęp do infolinii oraz możliwość nawiązania połączenia alarmowego). Cena testowanego przez nas egzemplarza wyniosła dokładnie 247 434 zł brutto.

TO NAM SIĘ PODOBA:

  • Pewność prowadzenia
  • Precyzyjny układ kierowniczy
  • Szybka reakcja silnika

TO NAM SIĘ NIE PODOBA:

  • Mało porywająca sylwetka auta
  • Krzykliwe nerki
  • Spalanie podczas codziennej jazdy
  • Cichy układ wydechowy

Dane techniczne BMW M135i xDrive:

Silnik: Benzynowy R4
Pojemność skokowa: 1998 cm3
Moc: 306 KM przy 5000-6250 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 450 Nm przy 1750-4500 obr./min
Skrzynia biegów: automatyczna 8-stopniowa
Prędkość maksymalna: 250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 4,8 s

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!