Test Alpine A110 R Turini – Ostatni benzynowy sprint
Przypatrzcie się porządnie i zapamiętajcie ten widok. Alpine A110 R to jedna z ostatnich okazji, by doświadczyć prawdziwej sportowej motoryzacji pachnącej benzyną, a nie kablem do ładowarki. W odmianie R – tej najbardziej radykalnej – Alpine nie udaje, że chce być grzeczne. To auto powstało z myślą o torze, a miasto traktuje raczej jak scenerię drugiej kategorii.
Spis treści
- Alpine A110 R Turini – dieta węglowa
- Alpine A110R Turini – Bez niepotrzebnych wygód
- Alpine A110 R Turini – Tor, tor i jeszcze raz tor
- Alpine A110 R Turini – Praktyczność? Raczej ciekawostka
- Alpine A110 R Turini – Jak to jeździ?
- Alpine A110 R Turini – Liczby, które mają sens
Na nasz test trafiła odmiana Turini, czyli wersja, która próbuje zachować trochę zdrowego rozsądku. Przy czym „trochę” jest tu słowem kluczowym.
Alpine A110 R Turini – dieta węglowa
Każdy kulturysta zna zasadę poprawiającą wyniki sportowe – najpierw masa, potem rzeźba. I tak samo tutaj, A110 R najpierw odchudzono, a dopiero potem doprawiono charakterem. Włókno węglowe jest tu dosłownie wszędzie, ozdabiając agresywnie narysowany spoiler, dyfuzor i splitter z przodu, progi, maskę, dach i pokrywę silnika.
Dla porównania, w bardziej cywilnych wersjach Alpine pokrywa silnika wykonana jest ze szkła. Tutaj? Carbon. Zero kompromisów.
W standardzie A110 R dostaje także felgi z włókna węglowego, które w komplecie ważą zaledwie 27 kg. I tu dochodzimy do sedna testowanej odmiany, ponieważ w Turini zastąpiono je aluminiowymi obręczami – trochę cięższymi, ale za to bardziej odpornymi na codzienne atrakcje typu krawężnik czy studzienka. Nadal mamy 18 cali z przodu i z tyłu, przy czym tylne opony są nieco grubiej ogumione, co ma pozytywny wpływ na prowadzenie.
Alpine A110R Turini – Bez niepotrzebnych wygód
Na pokładzie znalazło się gwintowane zawieszenie ZF, regulowane manualnie w zakresie 20 stopni. Do tego sprężyny firmy Eibach, sztywniejsze o 10%. To nie jest auto, które dopasowuje się do Ciebie. Jeśli coś Ci nie pasuje lub coś chcesz w tym samochodzie zmienić, musisz się trochę wysilić.
Całość dopełnia wydech Akrapoviča, który w trybie Sport brzmi dokładnie tak, jak powinno brzmieć sportowe Alpine: głośno, rasowo i z bezwstydnymi strzałami przy odjęciu gazu. W garażu podziemnym potrafi wywołać uśmiech… albo skargi sąsiada.
Alpine A110 R Turini – Tor, tor i jeszcze raz tor
Fotele jasno wskazują, z czym mamy do czynienia. Nie są to żadne „półkubełki”, ani wyposażone w masaż siedziska, które pozwolą Ci wygodnie dotrzeć do Marsylii. A110 R nie bawi się w kompromisy, dlatego zamontowano w niej prawdziwe kubełki Sabelt z pięciopunktowymi pasami szelkowymi. Wsiadanie wymaga zręczności, zapinanie pasów cierpliwości, ale za to trzymanie jest absolutnie bezdyskusyjne. Przy dużych przeciążeniach czujecie się jak przyspawani do fotela. Regulacja ogranicza się tylko do kierunku przód–tył i to koniec. I bardzo dobrze.
W środku znajdziemy tylko to, co niezbędne: prosty, 7-calowy ekran multimedialny (CarPlay, Android Auto), telemetrykę Alpine do analizy przejazdów, cyfrowe zegary, wykończoną alkantarą kierownicę z markerem na godz. 12 oraz łopatki przytwierdzone do kolumny zamiast do koła kierownicy (a więc zawsze będą w tym samym miejscu niezależnie od skrętu). Wygląd multimediów przypomina wprawdzie sprzęt sprzed dekady, ale to zupełnie nie ma znaczenia, bo nie jest to ekran do oglądania Netflixa.
Alpine A110 R Turini – Praktyczność? Raczej ciekawostka
Schowków praktycznie brak. Jest jedna półka (średnio dostępna), opcjonalne siatki za fotelami i jakaś skórzana torba, o której istnieniu łatwo zapomnieć. Lusterka wstecznego również brak, ale to nie szkodzi, bo zamiast szyby z tyłu i tak jest karbonowa pokrywa silnika. Czujników parkowania również nie uświadczycie. Jest kamera cofania, ale reszta zależy od wyczucia auta i odrobiny szczęścia.
Dostęp do silnika? Też nie jest oczywisty. Najpierw otwieracie bagażnik, potem czekają na was trzy śruby do odkręcenia. Całość zajmuje chwilę, więc raczej niechętnie będziecie pokazywali jednostkę napędową losowym przechodniom.
Alpine A110 R Turini – Jak to jeździ?
I tu zaczyna się najciekawsza część. Miałam jakiś czas temu do czynienia z Alpine A110 GT, więc w przypadku “R” spodziewałam się auta brutalnego, surowego i może nawet trochę w tej dzikości męczącego. No i okej, faktycznie jest twarde i sztywne, ale jednocześnie zaskakująco dobrze radzi sobie w codziennej jeździe. Komfort jest może dość umowny i uzależniony od preferencji pasażerów, ale za to precyzja prowadzenia absolutna.
To auto jest fenomenalnie wyważone. Nawet z wyłączoną kontrolą trakcji nie garnie się do poślizgów. Nie dlatego, że nie potrafi, tylko dlatego, że dzięki rozkładowi masy i rozwiązaniom technicznym, trzyma się asfaltu jakby jechało po kleju.
El Dorado tego samochodu to natomiast zakręty. Alpine A110 R po prostu kocha skręcać. Każdy ruch kierownicą jest czytelny, przewidywalny i chirurgicznie dokładny. Świetne hamulce pozwalają dohamowywać dosłownie w ostatniej chwili i wciąż zachować pełną kontrolę.
Alpine A110 R Turini – Liczby, które mają sens
0–100 km/h: 3,9 s
Prędkość maksymalna: 285 km/h
Moc: 300 KM
Moment: 340 Nm
Masa: ok. 1080 kg
To daje 277 KM na tonę. I to czuć w każdej sytuacji, zarówno na torze, jak i podczas zwykłego przyspieszania w mieście. Silnik umieszczony centralnie pracuje tuż za plecami, słychać turbinę, warkot i wysiłek jednostki. To jest doskonały przykład sportowej motoryzacji angażującej wszystkie zmysły.
A110 R nie jest autem, którym chcę się bawić. To samochód, który wzbudza ogromny szacunek. Zamiast prowokować do wygłupów, zachęca do poznawania granic – kierowcy i jego samochodu. I właśnie dlatego boli fakt, że to ostatni spalinowy sportowy akcent Alpine. Nadchodzą elektryczne A290 i A390. Szybsze? Może i takie będą. Ale raz jeszcze przekonałam się, że surowych sportowych emocji nie da się podłączyć do gniazdka.
Najnowsze
-
BMW Group Polska w 2025 roku: rekordy sprzedaży i zapowiedź dużych zmian
Rok 2025 okazał się jednym z najmocniejszych akcentów w historii BMW Group Polska. Niemiecki producent zakończył go z rekordową liczbą 38 220 zarejestrowanych pojazdów, co pozwoliło mu utrzymać pozycję lidera w segmencie premium. Wyniki te są o tyle istotne, że zostały osiągnięte w czasie dynamicznych zmian rynkowych, w tym postępującej elektryfikacji. BMW najsilniejszą marką premium […] -
Test Ford Mustang Mach-E Rally – rajdowa stylówka czy coś więcej?
-
Test Mercedes-AMG E 53 Hybrid 4MATIC+. Czy ta hybryda boli?
-
-10°C i niemy diesel na parkingu. Winne są nie świece, a ten zapomniany element
-
Opony to za mało. Te 2 płyny w aucie decydują o bezpieczeństwie zimą. Sprawdź przed wyjazdem!
Zostaw komentarz: