Katarzyna Frendl

Test Alpine A110 – majstersztyk!

Alpine A110, to jeden z tych samochodów, którego testu nie mogłam się doczekać. Jest bowiem potomkiem legendy - auta, które królowało na trasach rajdowych w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Przed Francuzami stało więc niezwykle trudne zadanie wszczepienia wyjątkowego ducha w pojazd, który musi spełnić wszystkie wymagania nowoczesnego kierowcy.

Samochód od samego początku wywołuje ciarki na plecach. Jego smukła, ale jednocześnie atletyczna sylwetka jest kompletnie różna od tego, co spotkać możemy na ulicy. Bezpośrednich nawiązań do słynnego przodka jest bardzo dużo. Uwagę przykuwają przede wszystkim podwójne reflektory i biegnące przez środek maski żebro, które nadaje dynamikę lekkiemu nadwoziu. Maska jest w tym przypadku stwierdzeniem nieco mylącym, ponieważ z przodu znajduje się bagażnik, a silnik w Alpine A110 umieszczony jest centralnie, za plecami kierowcy i pasażera. Bardzo nisko poprowadzona linia dachu kończy się zgrabnym „kuperkiem”, którego zwieńczeniem jest delikatny spojler. Stylistycznych i historycznych nawiązań jest więcej. Specjalny lakier „niebieski Alpine” jest wizytówką samą w sobie, a emblematy w kolorach francuskiej flagi nie pozostawiają wątpliwości, skąd pochodzi to ekstrawaganckie coupe.

Cu-de-ńko!
Dwuosobowy kokpit nie ma w sobie grama praktyczności, ale to jest w nim właśnie wspaniałe. Samochód ma przede wszystkim wywoływać emocje i to już od momentu otwarcia drzwi. Do wnętrza wsiada się niezbyt wygodnie – nisko, ale to norma w tego typu autach. Sportowe fotele kubełkowe Sabelt niemal dotykają ziemi, dlatego kierowca powinien mieć zdrowe kolana. Fotele ważą jedyne 13 kilogramów każde i dają się regulować tylko w płaszczyźnie poziomej, ale po zajęciu miejsca w klaustrofobicznie ciasnej kabinie i tak nie bylibyście w stanie bawić się ustawieniami siedziska. Do tego auta lepiej ubrać się w spodnie, bo wysiadając z niego można stracić całą godność. Jeśli jakimś trafem usiądziecie w fotelu pasażera, poproście kierowcę, by podał wam rękę przed opuszczeniem auta. Kabina została dokładnie wyłożona skórą i alcantarą, a elementy deski rozdzielczej wykonane zostały z włókna węglowego.

Wszystko wygląda schludnie, sportowo i niezwykle stylowo. Pozycja za kierownicą wymusza na kierowcy chwyt oburącz, bo tak zwyczajnie jest najwygodniej. Alpine jest wyposażone w zamykany schowek przed pasażerem oraz półkę pod konsolą centralną, w której możemy trzymać na przykład rękawiczki. Jest nawet kieszonka na smartfon lub kluczyk, ale jeśli przyjdzie wam ochota na kawę, będziecie się musieli zatrzymać, bo producent nie przewidział miejsca na kubek. I bardzo dobrze. Alpine – jeśli nie na torze – to najlepiej czuje się przed ekskluzywną kawiarnią, a wy, popijając południowe cappuccino będziecie mogli w spokoju napawać się widokiem swojego samochodu. Brzmi to nieco narcystycznie, ale wierzcie mi, to auto mogłabym stawiać w salonie i patrzeć na niego godzinami.

I jak tu nie kochać?
Jeśli przez głowę przemknie wam myśl, że ta cudowna niepraktyczność może być wadą francuskiego coupe, straci ona kompletnie znaczenie w momencie, gdy wciśniecie czerwony przycisk START. Za plecami obudzi się wtedy do życia nowa jednostka Renault o pojemności 1,8 litra. Motor w pewnym sensie znany jest z modelu Renault Megane RS, ale przedstawiciele Alpine przekonują, że jedynie dół silnika jest wspólny, a głowica i cały osprzęt zostały ponownie opracowane na potrzeby małej karoserii A110. Za sprawą aktywnego układu wydechowego za plecami słyszymy nieustające prychanie, kichanie, gwizd i łoskot, jakby do tłumika wsypano garść gwoździ. Surowe i charczące brzmienie zespołu napędowego nie pozostawia złudzeń, że mamy do czynienia z najprawdziwszym samochodem sportowym. Niska masa, w połączeniu z napędem na tylną oś i mocą 252 KM, tworzy mieszankę wybuchową. To maleństwo przyspiesza do 100 km/h w 4,5 sekundy! Takie wartości zarezerwowane są dla samochodów wyczynowych! Sposób, w jaki auto nabiera prędkości jest niewiarygodny. Automatyczna skrzynia zmienia biegi błyskawicznie, ale sportowo zauważalnie. Jej charakterystyka została tak dopracowana, abyśmy byli pewni, że dany bieg właśnie został zapięty. Powiem szczerze, że bardzo dawno nie prowadziłam samochodu, w którym krzyczałabym z radości.

Jazda Alpine A110 jest trochę jak zabawa z młodym niedźwiedziem. Niby to małe, śliczne i niewinne zwierzątko, ale jeśli przeholujemy z zabawą może nas skaleczyć ostrymi pazurami, bo nie czuje jeszcze swojej siły.

Tryb Normal sobie darujcie, chyba że wracacie w nocy do domu i nie chcecie budzić sąsiadów. Jedynym słusznym ustawieniem jest Sport i powinno być domyślnym po uruchomieniu silnika. Samochód staje się wtedy narowisty i prowokujący, ale nad bezpieczeństwem kierowcy czuwają systemy, dzięki którym może poczuć się mistrzem kierownicy, bez obawy o konsekwencje. Przy dynamicznym starcie lub na wyjściu z zakrętu, tył lubi się uślizgnąć, ale samochód cały czas daje się kontrolować. W tej konfiguracji aktywuje się także układ wydechowy, który poprzez specjalną membranę przenosi wrażenia dźwiękowe do kabiny. Przycisk zmiany trybu jazdy kryje jeszcze jedno ustawienie – Track, ale moim zdaniem ten tryb powinien nazywać się „Are You Nuts?”.  To opcja dla odważnych i doświadczonych kierowców i jeśli nie spisaliście wcześniej testamentu, nie bawcie się regulatorem. Po jej uruchomieniu komputer wyłącza wszystkie wspomagacze i zdani będziecie jedynie na własne umiejętności. Alpine z małego misia zmienia się w dorosłego Grizzli, który po przegryzieniu łańcucha z pewnością odgryzie wam głowę. Tu trzeba mieć refleks rewolwerowca i szybkie ręce, by zapanować nad rozwścieczonym pojazdem. Na szczęście, jednym ruchem da się wrócić do cywilnych ustawień i A110 znów staje się wesołym, choć wciąż wymagającym autem.

Czyli jaki?
Ile kosztuje przyjemność jazdy francuskim sportowcem? Testowana przeze mnie seria Premiere Edition, wyprodukowana w liczbie 1955 egzemplarzy rozeszła się na pniu. Obecnie zamawiać można auta w specyfikacji Pure i Legend, różniące się jedynie opcjami wyposażenia. Samochód kosztuje 256 tysięcy złotych i uważam, że to niewygórowana kwota za styl i szaleństwo jakie daje to fantastyczne małe auto. Zużycie da się utrzymać na przyzwoitym poziomie 11-12 litrów na 100 kilometrów i to w trybie Sport, bo jak wspomniałam to on jest właściwym do podróży.

Kiedy oddawałam samochód po tygodniowym teście czułam się jak dziecko, któremu zabrano zabawkę… Najlepszą zabawkę. Alpine A110 miał być nawiązaniem do legendy rajdowej z lat siedemdziesiątych. Inżynierom ta sztuka udała się w stu procentach. W wyniku ich pracy powstał samochód kompletnie niepraktyczny, ale też cudownie fascynujący. Samochód, kompletnie oderwany od szarej codzienności i tak bardzo pociągający, że będę za nim tęsknić.

NA TAK
– nawiązanie do historycznej A110;
– świetny układ napędowy;
– frajda za kierownicą;
– cudownie niepraktyczny.

NA NIE
– słaba ergonomia kabiny;
– ciasne wnętrze pozbawione schowków na drobiazgi.

Dane techniczne Alpine A110

Silnik:

Benzynowy, doładowany R4

Pojemność skokowa:

1798cm3

Moc:

252 KM przy 6000 obr./min

Maksymalny moment obrotowy:

320 Nm przy 2000 – 5200 obr./min

Skrzynia biegów:

Automatyczna dwusprzęgłowa , 7 biegów

Prędkość maksymalna:

250 km/h

Przyspieszenie 0-100 km/h

4,5 s

Długość/szerokość/wysokość:

4180/1980/1252 mm

Najnowsze

Kacper Wróblewski dołączył do Orlen Team!

Kierowca rajdowy Kacper Wróblewski, prywatnie partner Magdy Wilk - także kierowcy rajdowego i wyścigowego, został nowym członkiem Orlen Team. Zawodnik w tym roku będzie startował najbardziej zaawansowaną konstrukcją, jaką można się ścigać na polskich oesach, czyli autem klasy R5. W sezonie 2019 będzie rywalizował w rundach mistrzostw Polski za kierownicą Hyundaia i20 R5.

Dotychczasowe, najważniejsze osiągnięcia Wróblewskiego to mistrzostwo Polski w klasyfikacji 2WDwd (auta napędzane na jedną oś) oraz pierwsze miejsce w klasie 4 w roku 2018. Kierowca rozpoczął swoją rajdową karierę w 2007 roku. Jej początki to czas intensywnej nauki u boku doświadczonych zawodników, takich jak Łukasz Habaj i Piotr Woś (mistrzowie Polski z 2015 roku) czy Jacek Spentany. Od 2011 roku z sukcesami startował w Rajdowym Pucharze Polski, a w sezonie 2014 zadebiutował na trasach Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski podczas Rajdu Wisły.

Po zdobyciu tytułu mistrza Polski postawiłem sobie kolejny cel starty autem R5. Dziś dołączam do jednego z najbardziej zasłużonych i najdłużej działających zespołów motorsportowych w naszym kraju, czyli ORLEN Team. Ostatnie tygodnie wypełnione były ciężką pracą i przygotowaniami, jestem jednak gotowy, by nieustannie pracować i myśleć o tym jak wykorzystać szansę i zaufanie, jakim zostałem obdarzony. Ciężka praca i dążenie do perfekcji to przecież wizytówka zespołu, którego barwy reprezentują tak uznani kierowcy jak Robert Kubica czy Kuba Przygoński. Przede mną pierwsze kilometry w samochodzie klasy R5. To jasne, że muszę go poznać, ale nie zmienia to faktu, że już od początku będę walczył o jak najlepszy wynik. Jestem pewien, że przede mną i kibicami pełen werwy i emocji sezon – mówi Kacper Wróblewski.    

W sezonie 2019 Kacper Wróblewski usiądzie za kierownicą Hyundaia i20 o mocy około 300 koni mechanicznych. Pierwszy start w barwach ORLEN Team kierowca zaliczy podczas Rajdu Nadwiślańskiego w dniach 31/05 – 1.06.

Najnowsze

Ford Focus ST z bardzo mocnym silnikiem debiutuje w wersji kombi

Opracowany przez Ford Performance Focus ST pojawi się w salonach latem. Co zastaniemy pod maską?

Wyposażony będzie w lubiący wysokie obroty silnik benzynowy EcoBoost 2,3-litra o mocy 280 KM, sprzężony z sześciostopniową manualną lub siedmiostopniową automatyczną skrzynią biegów. Do wyboru będzie również silnik wysokoprężny EcoBlue 2,0-litra o mocy 190 KM z sześciostopniową manualną skrzynią biegów.*

Pod maską Focusa ST przewidziano takie zaawansowane sportowe rozwiązania jak: sterowany elektronicznie mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu, dostosowanie obrotów silnika do płynniejszej zmiany biegów, możliwości wyboru trybu jazdy, które zapewnią bezkompromisowe osiągi zarówno na torze, jak i w codziennej eksploatacji. 

*Emisja CO2 dla Focusa ST z silnikiem 2,3 litra EcoBoost – od 179 g/km, zużycie paliwa od 7,9 l/100 km; Emisja CO‑2 dla wersji z silnikiem wysokoprężnym 2,0-litra EcoBlue –  od 125 g/km, zużycie paliwa 4,8 l/100 km

Najnowsze

Bertha Benz – pionierka automobilizmu. Dziś rocznica jej urodzin!

W tym roku w maju przypadają aż dwie rocznice związane z żoną wynalazcy samochodu, Karla Benza: mija 170 lat od jej narodzin i 75 lat od jej śmierci. W czasie swojego życia Bertha Benz otrzymała szereg wyróżnień.

Czas na krótką lekcję historii: Mannheim, styczeń 1886 roku. W gospodarstwie Benzów panuje prawdziwie pionierski duch, na miarę współczesnych start-upowców. Mąż Berthy Benz, wynalazca Karl Benz, złożył patent na swój trzykołowy pojazd silnikowy i jest gotowy do seryjnej produkcji pierwszego samochodu na świecie. Ale świat jeszcze nie jest gotowy. Maszyna spotyka się z poważnymi obawami, a konstruktor nie otrzymuje żadnych zamówień. W związku z tym w sierpniu 1888 roku jego żona Bertha potajemnie udaje się ulepszonym, opatentowanym pojazdem w najdłuższą wówczas podróż samochodem na świecie: liczącą około 200 km, z Mannheim do Pforzheim i z powrotem. Dzięki swojej legendarnej wyprawie demonstruje, jak niezawodne i proste jest użytkowanie pojazdu oraz że może on pokonywać znaczne odległości. Na trwałe wpływa to na rozwój samochodu oraz jego akceptację, rozwiewając wątpliwości potencjalnych nabywców i stanowi znaczący wkład w powstanie firmy Benz.

Warto przeczytać też: Sophie Opel budowała potęgę niemieckiej marki!

Bertha Benz
Pionierka mobilności urodziła się 170 lat temu, 3 maja 1849 r. w Pforzheim, jako Bertha Ringer. W wieku 23 lat wyszła za Karla Benz i wkrótce stała się główną zwolenniczką jego zawodowych aktywności. Legendarna dalekobieżna podróż w sierpniu 1888 roku już za życia przyniosła Bercie Benz światową sławę. Kobieta zmarła 75 lat temu – 2 dni po swoich 95. urodzinach, 5 maja 1944 r. Jako pionierka mobilności otrzymała wiele wyróżnień, także pośmiertnych. Na przykład w 2016 r. trafiła do „Motoryzacyjnej galerii sław”.

Jak Bertha odbyła swoją podróż przeczytasz w naszym artykule tu.

W Międzynarodowym Dniu Kobiet, 8 marca 2019 r., na YouTube’owym kanale Mercedes-Benz firma zaprezentowała inspirujący krótkometrażowy film pt. „Bertha Benz: podróż, która zmieniła wszystko”. W ciągu zaledwie kilku dni awansował on do grona najpopularniejszych internetowych filmów Mercedesa i jak dotąd został wyświetlony ponad 4,3 miliona razy.

To świetny film – koniecznie do zobacz!

She’s Mercedes: sztuka kobiet
She’s Mercedes – tak nazywa się inicjatywa marki Mercedes-Benz skierowana do kobiet. Jej głównym zadaniem jest stworzenie przestrzeni do dialogu silnych kobiet, a jednocześnie kształtowanie kobiecego „głosu” w ofercie Mercedes-Benz. Na co dzień projekt bazuje na aktywnościach w serwisach internetowych (na stronach Mercedes-Benz, na Facebooku i na YouTubie), gdzie publikowane są wywiady, sylwetki oraz historie kobiet, które aktywnie wpływają na otaczającą rzeczywistość, walczą ze stereotypami i realizują pionierskie projekty. Stały cykl She’s Mercedes jest też obecny na łamach magazynu „Mercedes me” – prezentowane są w nim m.in. kobiety w sztuce oraz w świecie technologii i biznesu.

Ale She’s Mercedes to nie tylko projekt internetowy – Mercedes-Benz regularnie organizuje bowiem adresowane do kobiet wydarzenia, które promują aktywne postawy, motywują i otwierają nowe pola samorealizacji. Tylko w ubiegłym roku w ramach takich aktywności odbyły się: She’s Mercedes III Zlot Miłośniczek Zabytkowych Mercedesów, GirlsGo Technology (seria spotkań dla uczennic z regionu Jawora, mająca na celu zapoznanie ich z nowymi technologiami i profesjonalistami z branży) oraz Kobiece Twarze (konkurs promujący profesjonalistki, które są zaangażowane w swoją prace, stanowiąc wzór do naśladowania i konsekwentnie rozwijają swoje pasje).

O poszukiwaniach przez markę Mercedes-Benz kobiet i dziewczynek o imieniu Mercedes przeczytasz tu.

Równocześnie Mercedes-Benz angażuje się w imprezy kulturalne, konkursy oraz warsztaty wspierające kobiety i promujące inspirujące postacie. Marka była m.in. partnerem premiery filmu „Siłaczki” (pierwszy w historii polskiego kina film o sufrażystkach, których trud, wysiłek i poświęcenie doprowadził do nadania Polkom praw wyborczych w 1918 r.) oraz festiwalu filmowego „Dwa Brzegi”, a także organizatorem warsztatów „Mów za siebie. Siła komunikacji niewerbalnej”, prowadzonych przez dr Ewę Łabno-Falęcką i Maciej Orłosia. Piosenkarka Natalia Nykiel, laureatka tytułu Olśnienia – plebiscytu kulturalnego Onetu – w nagrodę otrzymała w ubiegłym roku nową Klasę A.

Przy okazji Mercedes-Benz pracuje nad umożliwieniem dealerom pełnego wykorzystania potencjału tkwiącego w kobiecej grupie docelowej – prowadzi kampanie związane z Dniem Kobiet czy Europejskim Dniem Równości Wynagrodzeń, organizuje szkolenia z zakresu bezpiecznej jazdy i przygotowuje specjalne oferty dla kobiet z zakresu obsługi posprzedażnej.

Przeczytaj też: 6-miesięczne płatne urlopy dla rodziców – tylko w Volvo!

Najnowsze

Edyta Klim

Różowe szafki narzędziowe Beta

Specjalnie dla kobiet związanych ze sportem motorowym powstały szafki narzędziowe - w typowym kolorze różowym. Ambasadorką serii została rajdowa zawodniczka Tamara Molinaro.

W ramach współpracy z młodą i obiecującą, włoską zawodniczką – Tamarą Molinaro – firma Work Shop Italy stworzyła serię różowych szafek narzędziowych.

Przełomowy sezon 2017 przyniósł Tamarze tytuł rajdowej mistrzyni ERC Ladies’ Trophy. W sezonie 2019 startowała Citroenem C3 R5 w kategorii WRC2 rajdowych mistrzostw świata, a obecnie rywalizuje także w rallycrosowych mistrzostwach Europy.

W limitowanej, różowej serii znalazły się dwie odmiany mobilnych szafek narzędziowych Beta oraz wózek narzędziowy w promocyjnej cenie od 299 do 410 dolarów – dostepnych na workshopitaly.net

Trolley Beta C41H Pink

Carrello Beta C24S 5 Cassetti Pink

Kolekcja stworzona została z myślą o wszystkich kobietach, które kochają sporty motorowe. Dobra organizacja narzędzi, świetna jakość i niepowtarzalny wzór – gwarantowane! Jednak byłoby idealnie, gdyby pojawiła się możliwośc wyboru także innych kolorów, bo różowy nie koniecznie lubi każda kobieta…

Najnowsze