Tesla kontra Boeing na pasie startowym

Australijskie linie lotnicze Qantas postanowiły rzucić wyzwanie elektrycznemu pojazdowi. Na pasie startowym zameldowały się Tesla Model S oraz Boeing 737. Który z nich wygra ten nietypowy wyścig?

Od kilku dni wszyscy zachwycają się nową Teslą Model 3, która ma w najbliższym czasie zrewolucjonizować rynek samochodów elektrycznych, ale tymczasem Model S nadal wzbudza wiele emocji, mimo iż od premiery minęły już cztery lata. 

Tym razem na dość nietypowym torze, jakim jest pas startowy lotniska Avalon Airport w południowo-zachodniej Australii zameldowało się dwóch zawodników: Tesla model S praz Boeing 737-800s. Elektryczny samochód to najmocniejsza wersja P90D, która przyspiesza do setki w trzy sekundy.

Celem tego wyścigu nie było wyłącznie pokazanie, który będzie szybszy, ale ukazanie współpracy pomiędzy producentem samochodów elektryczny z Kalifornii, a australijska firmą. Członkowie Qantas Club będą mogli korzystać z samochodów Tesla podczas podróży na Antypody.

Zobaczcie, kto wygrał? Samolot czy samochód?

 

Najnowsze

Porsche nie odpowiada za śmierć Walkera i Rodasa!

Amerykański sąd wydał wreszcie wyrok w procesie przeciwko firmie Porsche, jaki wytoczyła wdowa po Rogerze Rodasie, który podróżował jednym samochodem z Paulem Walkerem. Okazuje się, że nie producent nie zawinił.

Paul Walker i Roger Rodas zginęli w wypadku samochodowym, którego przyczyną nie były wady konstrukcyjne samochodu. Taki wyrok zapadł w procesie wytoczonym firmie Porsche przez wdowę drugiego pasażera.

Do tragedii doszło 30 listopada 2013 roku, kiedy Paul Walker znajdował się fotelu pasażera w Porsche Carrera GT prowadzonym przez kierowcę rajdowego Rogera Rodasa. W pewnym momencie auto zjechało z drogi, a następnie uderzyło w drzewo i spłonęło.

Kristine Rodas pozwała Porsche twierdząc, że wypadek spowodowały wady fabryczne pojazdu. Właśnie zapadł wyrok w tej sprawie, gdzie sędzia orzekł, że wypadek nie jest wynikiem defektów konstrukcyjnych w samochodzie. Według żony kierowcy rajdowego kabina pasażerska nie była odpowiednio wytrzymała, a samochód został zbudowany w taki sposób, że nie był w stanie wytrzymać uderzenia bocznego. W opinii sędziego urazy na ciele Rodasa były wynikiem tego, że siła uderzenia rzuciła go na Paula Walkera, a śmiertelny nacisk na ciało pochodził z przodu, a nie z boku.

Odrzucono także podejrzenia, że układ paliwowy został naruszony. Jego usterka miała spowodować pożar. Według sędziego pożar nie był przyczyną śmierci kierowcy. Nie udowodniono także, że wadliwe było zawieszenie samochodu.

Jakiś czas temu w mediach pojawiła się informacja, że pozew przeciwko Porsche złożyła także córka Paula Walkera, Meadow. Jednak patrząc na rozstrzygnięcie obecnej sprawy, ma ona niewielkie szanse coś ugrać.

Najnowsze

Najbardziej kultowe samochody w historii kina

Samochody od niemal samego początku powstania kina odgrywały w nim bardzo ważną rolę. Auta „grały” niemalże na równi z aktorami w produkcjach fabularnych oraz serialach, a zwłaszcza w tzw. filmach drogi. Ale nie tylko w nich.

Samochody dość szybko pojawiły się na ekranach kin. Już w 1903 roku dwuosobowy Napoleon 6 HP zadebiutował w filmie dokumentalnym „Wheels: The joy of motoring”. Do historii kinematografii przeszły niesamowite sceny pościgów. Obecnie trudno wyobrazić sobie światowe produkcje, w którym zabrakłoby dynamicznych scen z udziałem aut. Ponadto samochody były i są ważnymi bohaterami komedii, filmów familijnych i fantastycznych. Miało to też swoją mroczną stronę, gdyby wspomnieć o horrorach, w których monstra na czterech kołach siały spustoszenie na drogach, mordowały, a nawet wysysały krew z pięt swoich kierowców. Jednym z nich jest słynny film pt. „Christine”.

Bohaterami filmów były nie tylko auta osobowe, ale także ciężarówki, na przykład w kultowym „Konwoju”. Nie zapominajmy także o autobusach, które „zagrały” szereg doskonałych ról. Warto w tym miejscu przypomnieć „The Gauntlet” z Clintem Eastwoodem, jego remake „16 przecznic” z Brucem Willisem czy też trzymający w napięciu „Speed” z Keanu Reevesem i Sandrą Bullock.
Pokusiliśmy się o przygotowanie listy dziesięciu najbardziej kultowych samochodów, które naszym zdaniem odegrały znakomite role w filmach i w serialach. Zacznijmy od naszego podwórka, bo w końcu Polacy nie gęsi i swoje samochody mają.

FIAT 125p
Fiat 125p produkowany był w Polsce od 1967 do 1991 roku na licencji włoskiej. Skonstruowano prawie półtora miliona egzemplarzy tego auta. Napęd przekazywany był na tylną oś. Najmocniejszy silnik, jaki montowano w seryjnym Fiacie 125p, miał moc 105 KM (wersja 1800 Akropolis). O takiej wersji mogli tylko pomarzyć bohaterowie dwóch seriali, w których Fiaty 125p odegrały niezwykle ważną rolę.
Porucznik Borewicz (grany przez Bronisława Cieślaka), bohater serialu „07 zgłoś się”, PRL-owski odpowiednik agenta 007, poruszał się właśnie Fiatem 125p. Eksploatował go bez litości, gromiąc przestępców, zawsze hamując z piskiem opon. Fiaty porucznika Borewicza generowały niesamowity dźwięk silnika, gdy 07 dociskał gaz do dechy…

Fiat 125p był także głównym bohaterem innego, kultowego serialu – „Zmiennicy”. Najpierw główną rolę grało w nim auto o niebieskim kolorze nadwozia, które „zginęło”, przygniecione przez „mysz postępu”. Jego następcą był fiat w kolorze safari. Taksówka z bocznym numerem 1313, obsługiwana przez Jacka Żytkiewicza (Mieczysław Hryniewicz) i Kasię Piórecką (Ewa Błaszczyk), pędziła poprzez PRL-owską rzeczywistość, doskonale opisaną przez reżysera Stanisława Bareję.

Ford Mustang Fastback GT 390 ’68
Ford Mustang pierwszej generacji był produkowany w latach 1964–1973. Auto odniosło ogromy sukces rynkowy – powstało ponad półtora miliona tych pojazdów. Samochód reprezentował klasę zwaną jako pony cars. Miały one nieco mniejsze rozmiary niż muscle cars, ale pod ich maskami także pracowały potężne silniki. W 1965 roku na rynek wprowadzono sportowy pakiet GT. Obejmował on sportowe dodatki na nadwoziu, czterostopniową skrzynię biegów, sztywniejsze zawieszenie i wzmocniony silnik.

Takie właśnie auto, w nadwoziowej wersji 2 + 2 fastback, napędzane potężnym ośmiocylindrowym silnikiem benzynowym o mocy 320 KM, zagrało w kultowym filmie „Bullit” (1968 r.). Głównym jego bohaterem był nieugięty policjant Frank Bullit (Steve McQueen), który poszukiwał człowieka odpowiedzialnego za morderstwo świadka koronnego. Najbardziej spektakularną sceną w filmie okazał się prawie dziesięciominutowy pościg, w którym główny bohater za kierownicą wspomnianego Forda Mustanga ściga czarnego Dodge Chargera. Większa jego część odbywała się po niesamowicie stromych uliczkach San Francisco. Była to pierwsza tego typu scena w historii kina.
Warto wiedzieć także, że Ford Mustang pierwszej generacji (z 1971 roku) był też wykorzystywany przez Jamesa Bonda w filmie „Diamenty są wieczne”.

Aston Martin DB5
Pozostając w tematyce Bonda, nie sposób nie wspomnieć o kultowym Astonie Martinie DB5. Wypuszczony został na rynek w roku 1963 i produkowany do roku 1965. Jest ulepszoną wersją DB4, gdzie największą modyfikacją była zwiększona pojemność silnika – z 3700 cm³ do 4000 cm³.

Pojawił się w dwóch wersjach nadwozia, coupe oraz kabriolecie. Napędzany silnikiem R6 4.0 l o mocy 282 KM, z napędem na tylne koła, stanowił niemałą gratkę dla wielbicieli czterech kółek. Wyprodukowano łącznie 1063 egzemplarze, ale z pewnością najsławniejszym jest ten, którym jeździł Bond. Aston Martin DB5, zaraz obok agenta 007, zagrał główną rolę aż w 7 filmach: „Goldfinger”, „Operacja Piorun”, „GoldenEye”, „Jutro nie umiera nigdy”, „Casino Royale”, „Skyfall” i „Spectre”. Na krótko, w kilku nieco zmodyfikowanych wersjach, pojawił się także w takich produkcjach jak „W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości”, „Śmierć nadejdzie jutro”, „Quantum of Solace”, a także na końcu filmu „Twilight”.

Dodge Challenger 440 R/T
Ford Mustang osiągnął ogromny sukces komercyjny, co sprawiło, że i inni amerykańcy producenci samochodów chcieli stworzyć jakąś alternatywę dla tego samochodu. W ofercie Dodge pojawił się wówczas model Challenger 440 R/T, zaprojektowany przez Carla Camerona. Auto było produkowane w latach 1970–1974. Samochód zaoferowano w dwóch wersjach nadwozia – jako dwudrzwiowy kabriolet i dwudrzwiowe hardtop coupe. Auto było napędzane silnikami o mocy od 198 do 440 KM, a napęd przekazywany na tylną oś, za pomocą trzy-, cztero- lub pięciobiegowej skrzyni. Takim właśnie najmocniejszym challengerem, napędzanym benzynowym V8 o mocy 440KM, poruszał się bohater kolejnego kultowego obrazu „Znikający punkt” z 1971 roku.

Ferrari Testarossa
Ferrari Testarossa, zaprojektowane przez Pininfarinę, było produkowane od 1984 do 1996 roku. Jak przystało na prawdziwie sportowe auto, oferowano je tylko jako dwudrzwiowe coupe. Samochód był napędzany przez silnik benzynowy o pojemności 4,9 l. Do 1991 roku miał on 390 KM, a potem jego moc zwiększono.

Białe Ferrari Testarossa używane było przez dwóch słynnych policjantów – Sonny’ego Crocketa (Don Johnson) i Ricarda Tubbsa (Philip Michael Tomas), bohaterów serialu „Policjanci z Miami”. Serial ten odniósł ogromny sukces w latach osiemdziesiątych – kręcono go do 1989 roku. Natomiast białe Ferrari Testarossa stało się znakiem rozpoznawczym serialu, tak samo jak słynne marynarki i t-shirty Dona Johnsona. W 2015 roku oryginalne Ferrari Testarossa, wykorzystywane w serialu „Miami Vice”, zostało wystawione do sprzedaży. Auto miało 16 124 mile przebiegu, a w skład jego wyposażenia wchodziły tempomat, klimatyzacja oraz skórzana tapicerka.

Ford Gran Torino
Potężny Ford The Gran Torino był produkowany w latach 1972–1976, w siedmiu wersjach nadwozia – od dwudrzwiowego coupe, aż po pięciodrzwiowe kombi. Najmocniejsza wersja miała pod maską silnik o mocy 375 KM. – mówi Ekspert motoryzacyjny z
Samochód ten w 1971 roku był jednym z bohaterów dramatu „Gran Torino” z 2008 roku, wyreżyserowanego przez Clinta Eastwooda, które zagrał w tym filmie także główną rolę. Pomimo tego, że w filmie nie brakowało scen akcji, zawiódłby się ten, kto oczekiwałby pościgów z udziałem pojazdu z kilkulitrowym silnikiem pod maską.

Ford Gran Torino z charakterystycznym paskiem na nadwoziu grał także w bardzo popularnym serialu kryminalnym „Starsky i Hutch”, którego akcja rozgrywała się na początku lat siedemdziesiątych. Dwóch policjantów z wydziału zabójstw, Kenneth „Hutch” Hutchinson (David Soul) i David Michael Starsky (Paul Michael Glaser), rozwiązywało kryminalne zagadki w fikcyjnym, kalifornijskim mieście Bay City. Ich ford, zwany „pasiastym pomidorem”, uczestniczył w szeregu dynamicznych pościgów.

Pontiac Trans AM
Pontiac Trans AM był zmodyfikowaną wersją Pontiaca Firebird, kolejnego pony car w dziejach amerykańskiej motoryzacji. Druga generacja Pontiaca Trans AM była produkowana w latach 1970–1981. Samochód ten wyróżniała przede wszystkim charakterystyczna, wielka, dzielona na pół chłodnica i rozmieszczone po jej bokach pojedyncze reflektory. Jak przystało na rasowe auto ze sportowymi ambicjami, napęd przekazywany był na tylną oś. Najmocniejsza wersja Pontiaca Firebirda miała pod maską silnik V8 o pojemności 6,6 l i mocy 400 KM.

Auto było poddawane ciągłym, niemalże corocznym modernizacjom w czasie trwania produkcji. Wiązało się to między innymi z wprowadzaniem norm emisji spalin, jak i kryzysem paliwowym z 1971 roku (ze względu na podwyższenie cen paliw), którego apogeum przypadło w 1972 roku. Wtedy to sprzedaż modelu spadła o połowę. Ratunkiem dla firmy Pontiac okazał się film, którego niemalże głównym bohaterem okazało się to auto.

Pontiac Trans AM zagrał w trzech częściach komedii „Mistrz kierownicy ucieka”. W pierwszej części (1977) wykorzystywano model Trans AM SE z roku 1977, w drugiej Trans AM z roku 1980, a w trzeciej – z 1981. Głównym bohaterem wszystkich trzech części był Bandzior (Burt Reynolds), przemytnik, który zajmował się szmuglowaniem różnego rodzaju towarów. W pierwszej części filmu jego wspólnik Snowman musiał przewieść czterysta kartonów piwa z Teksasu do Atlanty. Bandzior, kierując właśnie Pontiakiem Trans AM, torował mu drogę i miał za zadanie odwracać uwagę policji od głównego, cennego ładunku. W komedii, pełnej akcji i zabawnych perypetii, nie brakowało szeregu efektownych pościgów. Co ciekawe, już po emisji pierwszej części filmu, fabryka odetchnęła z ulgą, bo sprzedaż modelu wzrosła.

Pontiac Trans AM stał się także bohaterem klasycznego filmu „The Driver” z 1978 roku, wyreżyserowanego przez Waltera Hilla. Główny bohater (Ryan O’Neal) był niezwykle utalentowanym kierowcą.

Chevrolet Nova 1970
Chevrolet Nova produkowany był w Stanach Zjednoczonych w latach 1962-1979 przez firmę Chevrolet należącą do koncernu General Motors oraz w latach 1985 – 1988 przez NUMMI. Wytwarzany był w czterech wersjach nadwozia, tj. coupe, sedan, kombi i cabrio. Wspomniana nowa z roku 1970 posiadała silnik V8 o mocy 295 KM (220 kW) i pojemności 5,7 l. Wyprodukowano także wersje ze wzmocnionym zawieszeniem i układem hamulcowym. Prawdziwą zaś gratką były dodatkowe silniki w dwóch wersjach: big-block 396 (6,5 l) V8 o mocy 350 KM (260 kW) i 375 KM (280 kW).

Ciekawostką jest bardzo mała sprzedaż Chevroleta Novy w krajach hiszpańskojęzycznych. Znana miejska legenda mówi, że „no va” w dosłownym tłumaczeniu z hiszpańskiego na język angielski znaczy „no go”, zaś w wolnym tłumaczeniu „it doesn’t go” (nie pojedzie). Choć mit ten został obalony przez producenta, nadal bawi potencjalnych nabywców.

Choć zagrał tylko w jednym filmie, na stałe wpisał się w historię kinematografii. Chevrolet Nova 1970 prowadzony przez psychopatycznego mordercę  Kaskadera Mike’a w filmie „Death Proof” w reżyserii Quentina Tarantino.

DeLorean DMC 12
To niezwykle oryginalne sportowe auto było produkowane w latach 1981–1983. I tak jak Pontiac Trans AM, dzięki swojej roli w filmach, zapewnił swojemu producentowi znaczny wzrost sprzedaży, tak w przypadku DeLorean to się nie udało. Pierwszy film z tym pojazdem nakręcono dopiero w 1985 roku, a więc już po zakończeniu produkcji. Auto zostało wyprodukowane w liczbie 8583 sztuk, stając się łakomym kąskiem dla kolekcjonerów na całym świecie.

Pojazd stał się symbolem ze względu na niesamowity wygląd (masywne, niskie, dwudrzwiowe coupe, w którego karoserii dominowały ostre jak brzytwa kształty), karoserię z nielakierowanego metalu, unoszone do góry drzwi i sześciocylindrowy silnik benzynowy w układzie V 6 o pojemności 2,8 l i mocy 130 KM, będąc wspólnym dziełem Renault, Peugeota i Volvo. Swoją nazwę zawdzięcza twórcy, Johnowi DeLoreanowi, który porzucił wysokie stanowisko w koncernie GM (gdzie był wiceprezesem), aby spełnić największe marzenie w życiu i stworzyć własne auto sportowe. Niestety, samochód nie osiągnął sukcesu, czego powodem być może była zbyt wysoka cena. Do historii przeszedł jako jedyne auto wyprodukowane przez firmę DeLorean.

Z uwagi na niesamowity wygląd, DeLorean DMC12 nadawał się idealnie do występu w filmie fantastyczno-przygodowym. Świetnie sprawdził się w roli wehikułu czasu w filmach „Powrót do przyszłości” I – III (pierwszy z 1985 roku), wyreżyserowanych przez Roberta Zemeckisa. Główne kreacje odegrali w nich nastoletni Marty McFly (Michael J. Fox) oraz jego przyjaciel, szalony naukowiec Emmett Lathrop Brown (Christopher Lloyd).

GMC Vandura
GMC Vandura trzeciej generacji produkowany był w latach 1971–1996. Potężny van sprzedawano w kilku wersjach nadwozia (3-drzwiowa, 3 plus 1, 4-drzwiowa, camwagon, sportvan, wersje do zabudowy specjalistycznej, np. ambulans). Miał silnik umieszczony z przodu w krótkim „nosie”, a napęd przekazywany na tylną oś lub na wszystkie koła. Najmniejszy silnik benzynowy liczył 4,1 l pojemności, a największy – 7,4 l. Auto występowało w wielu amerykańskich filmach, ale największą popularność przyniosła mu rola w serialu „Drużyna A”.

Żródło: Autotesto.pl

Najnowsze

Test Fiat 500C – cukiereczek

To auto jest tak urokliwe, że gdyby do jego budowy użyto czekolady, zamiast stali, szkła czy gumy, chciałoby się go zjeść! Zobaczmy zatem co sprawia, że Fiat 500C wspaniale smakuje?

Bomboniera od Fiata
Od 2007 roku kiedy zaprezentowano światu nową wersję „pięćsetki”, będącej udaną reinterpretacją ikony z lat 60-tych jakim niewątpliwie był i jest nadal oryginalny Fiat 500, wiele się zmieniło. Paletę modelową składającą się z początku z trzydrzwiowego hatchbacka szybko uzupełniły sportowe wersje modelu 500 z logo Abarth, a także opisywana dzisiaj odmiana z literką „C” w nazwie.

Fiat na tym nie poprzestał i sukcesywnie zaczął rozbudowywać gamę 500-tki. Pojawił się mikrovan 500L przez jakiś czas oferowany także w wersji przedłużonej jako 500L Living, rekreacyjny 500L Trekking i wreszcie – pozycja niemalże obowiązkowa w portfolio każdej szanującej się marki – czyli 500X. I tak oto gama modelowa Fiata 500 liczy dzisiaj aż cztery, mniej lub bardziej różniące się od siebie nadwoziem, auta. Dodając do tego mnogość oferowanych doń silników, odmian wyposażeniowych, czy modeli specjalnych, mamy coś w rodzaju wielkiej kolorowej bomboniery, przewiązanej wstążką z logo 500. Bez względu na to, po jaką samochodową czekoladkę sięgniemy, smak każdej – jak przynajmniej twierdzi Fiat, bezpośrednio nawiązuje do klasycznej „pięćsetki”. Po spróbowaniu kilku, okej – kilkunastu (jak to z czekoladkami bywa), naszym zdaniem najsmaczniejsza to Fiat 500C.

Odwijamy papierek…
W terminologii Fiata wspomniana wcześniej tajemnicza literka „C” w nazwie modelu pochodzi od słowa Cabriolet. W mojej opinii takie nazewnictwo jest trochę na wyrost. Zamiast w pełni składanego dachu, jak ma to miejsce choćby w przypadku Fiata 124 Spider, czy w całej masie innych roadsterów i kabrioletów, miękki dach Fiata 500C jest regulowany tylko w górnej części i działa na identycznej zasadzie, jak w Smarcie, którego nomen-omen nazwa handlowa to także Cabriolet.

Zresztą mniejsza o nazewnictwo. W tak opakowanym aucie jak Fiat 500C, ma to drugorzędne znaczenie. Co prawda dach wykonany jest z brezentu, a po jego automatycznym zsunięciu, za pomocą łatwo dostępnego przycisku na podsufitce, boczne słupki i reszta konstrukcji nośnej pozostają na swoim miejscu, to i tak ten stylowy maluch niesie więcej pozytywnego klimatu, niż niejeden „prawdziwy” kabriolet. Tak, zdecydowanie ten samochód ma w sobie to „coś”!

Proces przemiany Fiata 500C w Fiata 500C topless trwa raptem kilkanaście sekund i może się odbywać także w czasie jazdy z prędkością do 60 km/h. Całość składa się w harmonijkę i poza zaprogramowanymi trzema stopniami otwarcia, w dowolnym momencie możemy zwolnić nacisk na przycisk i sami zadecydować jak duża ma być przestrzeń nad naszymi głowami. Co ciekawe, złożony dach nie chowa się do bagażnika, a w miarę położenia fałdy układają się tak, by zawsze widoczne było trzecie światło stop. Tak zaprojektowana konstrukcja dachu ma jedną kolosalną zaletę. O ile nie zechcemy sprawdzić jak szybko wiatr będzie w stanie zmienić fryzury nasze lub naszych pasażerów w coś z pogranicza abstrakcyjnej rzeźby z włosów, komfort termiczny i akustyczny pozostaje na bardzo dobrym poziomie. W zasadzie przy prędkościach osiąganych w mieście, dach 500C może być cały czas maksymalnie odsunięty – nawet w temperaturze powietrza nieprzekraczającej kilkunastu stopni. Co zrozumiałe, wraz ze wzrostem tempa jazdy do wnętrza wpada coraz więcej powietrza, a  intensywność jego podmuchów, szczególnie dla osób siedzących z tyłu staje się mniej przyjazna i relaksująca. Recepta na taki stan rzeczy  jest banalnie prosta. Można zasunąć nieco dach lub wybierać miejsce z przodu, a najlepiej za kierownicą naszego „cukiereczka”.

Łyżka dziegciu?
Podstawowa jednostka napędowa jaką Fiat oferuje w 500C ma 1,2 pojemności i 69 KM – od razu dodajmy, nie warto od razu jej skreślać. Fakt, te silnik jest nieco ospały zanim jeszcze skorzystamy z funkcji „Eco”. To prawda, że nagłe przyspieszanie lub utrzymanie stałego tempa jazdy po autostradzie wymaga od nas zdecydowanego wdepnięcia gazu i sporej cierpliwości. Ale czy naprawdę za kierownicą takiego auta koniecznie trzeba się spieszyć?

Wolniej = lepiej
Spokojna jazda w przypadku Fiata 500C to same zalety! Po pierwsze tzw: „cruising” tudzież „slow driving” jest od zawsze wpisany w charakter kabrioletów i każdego innego auta z mniej lub bardziej odsuwanym „oknem na niebo”. Po drugie, jadąc powoli 500C dajesz szansę innym lepiej widzieć i być widzianym. Należy wspomnieć, że mimo kilku lat, jakie upłynęły od premiery tego modelu, ta wersja „pięćsetki” jest wciąż rzadkim widokiem na naszych ulicach. I wreszcie po trzecie, z rzadka korzystając z maksimum możliwości dobrze znanego, prostego w budowie i niezawodnego jak dotąd silnika 1,2 możecie mieć pewność, że średni apetyt na paliwo nigdy nie przekroczy poziomu sześciu litrów na setkę! Co dziwne, osiągnięcie podobnego wyniku w „500-tce” wyposażonej w znacznie bardziej zaawansowany technologicznie dwucylindrowy silnik TwinAir, wymaga znacznie większych wyrzeczeń.

Sytuacja rynkowa
Warto pamiętać, że o ile Fiat 500 został poddany gruntownemu liftingowi i tak odświeżony hatchback od kilku miesięcy znajduje się w sprzedaży, o tyle równocześnie pokazana wersja 500C FL wciąż czeka w Polsce na swoją premierę rynkową. Dlatego obok nowej „500-tki” hatchback, cennik Fiata 500C wciąż dotyczy modeli z trzeciej serii, jak fachowo określa się modele sprzed ostatniego liftingu.

Dla zainteresowanych kupnem najbardziej stylowego kabrioleta na rynku, to dobra wiadomość. O ile jesteście w stanie przeboleć brak ledowych ringów w przednich i tylnych lampach, jakie ma najnowsza „pięćsetka” w wyższych wersjach wyposażenia, czy ekranu dotykowego systemu U-connect i paru innych detali, możecie wejść w posiadanie „cukiereczka” na bardzo atrakcyjnych warunkach.

I tak promocyjna cena podstawowa testowanej przez nas 500C w najbogatszej i zarazem jedynej oferowanej odmianie Lounge, zamiast wcześniejszych 63 600, wynosi 54 500 złotych!           

Na TAK 
Wpisany w DNA 500-tki lifestylowy charakter zapewniający jej nieśmiertelność, doskonała zwrotność w mieście, niskie zużycie paliwa, bardzo atrakcyjna cena egzemplarzy sprzed liftingu.

Na NIE
Bardzo mały bagażnik i takowa ilość miejsca z tyłu, ograniczona parametrami użytkowymi jednostki napędowej przydatność 500C jako auto na dłuższe eskapady, wysokie ceny niektórych dodatków.  

Konkurenci
Opel Adam, Smart Cabrio, Citroen C1, Lancia Ypsilon, Ford Ka.

Ceny
Fiat 500C 1,2 69 KM Lounge MY 2015 – 54 500 złotych

Dane techniczne Fiat 500C

Silnik:

Benzynowy, 4cyl, 8v

Pojemność skokowa:

1242 cm3

Moc:

69 KM przy 5500 obr./min

Maksymalny moment obrotowy:

102 Nm przy 3000 obr./min.

Skrzynia biegów:

Manualna, 5 biegów

Prędkość maksymalna:

160 km/h

Przyspieszenie 0-100 km/h

12,9 s

Długość/szerokość/wysokość:

3546 x 1627 x 1488 mm

Najnowsze

Niższe ceny motocykli Yamaha Sport Heritage

Gamę Sport Heritage tworzą motocykle wpisujące się w coraz popularniejszy dzisiaj trend, jakim jest customizacja jednośladów. Teraz Yamaha obniża ceny na niektóre motocykle.

Czasowo obniżono ceny najbardziej popularnych modeli z segmentu Sport Heritage, takich jak klasyczny japoński naked XJR1300, którego cena teraz zaczyna się już od 39 999 zł, czy bobber w stylu neo-retro XV950 dostępny do końca maja w wyjątkowej cenie już od 31 999 zł.

Każdy model z tego segmentu stanowi dobrą bazę do przeróbek, którymi właściciel może wyrazić swoją indywidualność.

Lista przecenionych motocykli obejmuje 6 modeli serii Sport Heritage:

Model

Cena katalogowa (zł)

Cena promocyjna (zł)

SR 400

25 200

23 999

XV 950

32 600

31 999

XV 950 R

37 200

35 599

XV 950 Racer

39 500

36 499

XJR 1300

43 900

39 999

XJR 1300 Racer

48 900

44 999

Promocja trwa do 31.05.2016 i nie dotyczy modeli w barwach „60th Anniversary”.

Najnowsze