Światowa premiera Alfa Romeo 4C

Na 83. Międzynarodowym Salonie w Genewie debiutuje ostateczna wersja dwuosobowej Alfy Romeo 4C coupé z napędem na tylne koła i centralnie umieszczonym silnikiem.

Zaprojektowany przez inżynierów Alfy Romeo i wyprodukowany w zakładzie Maserati w Modenie, nowy kompaktowy supersamochód zostanie wprowadzony na rynek w 2013 roku i zaakcentuje powrót włoskiej marki do Stanów Zjednoczonych.

Nazwa “4C” odwołuje się do sportowej tradycji Alfy Romeo – w latach trzydziestych i czterdziestych nazwy 8C i 6C wyróżniały samochody wyścigowe.

fot. Alfa Romeo

Alfa Romeo 4C wykorzystuje technologie i materiały stosowane w sportowych samochodach (wśród których jest już Alfa Romeo 8C Competizione) takie jak włókno węglowe, aluminium, napęd na tylne koła oraz unowocześnione technologie własne z ostatnich modeli seryjnych Alfy Romeo.

Istota designu i użytych materiałów widoczna jest również wewnątrz pojazdu. Na pierwszy plan wysuwa się włókno węglowe zastosowane do realizacji przestrzeni wokół kierowcy i pasażera.

fot. Alfa Romeo

Samochód ma długość poniżej 4 metrów, szerokość 200 cm, wysokość 118 cm i rozstaw osi mniejszy niż 2,4 metra. Nowy czterocylindrowy silnik benzynowy o pojemności 1750 z turbodoładowaniem wykorzystuje blok silnika wykonany z aluminium oraz udoskonalone układy ssące i wydechowe. Dodatkowo zastosowano takie rozwiązania techniczne jak bezpośredni wtrysk paliwa, podwójny, ciągły rozdzielacz faz rozrządu, turbosprężarkę oraz system kontroli „Scavenging”, który redukuje efekt tzw. „turbo dziury”.

Silnik współpracuje z automatyczną skrzynią biegów „Alfa TCT” z podwójnym suchym sprzęgłem. Skrzynia może być również sterowana w trybie sekwencyjnym przez kierowcę za pomocą łopatek umieszczonych pod kierownicą.

fot. Alfa Romeo

Debiutujący w Alfie Romeo 4C nowy selektor kontroli dynamicznej Alfa D.N.A., do trzech dostępnych do tej pory ustawień – „Dynamic”, „Natural” i „All Weather” – dodaje czwarty tryb: „Race”.

Najnowsze

Błażusiak znów triumfuje w Superenduro!

Tadek Błażusiak, startujący od zeszłego roku w barwach ORLEN Team, wygrał drugą z rzędu rundę Mistrzostw Świata Superenduro 2013. Po zwycięstwie odniesionym w grudniu w Łodzi, Błażusiak ponownie dowiódł, że nie ma sobie równych, tym razem podczas zawodów rozegranych w Barcelonie (Enduro Indoor De Barcelona).

Odnosząc kolejne zwycięstwo w drugiej spośród trzech składających się na sezon eliminacji, Taddy skompletował 29 punktów przewagi nad kolejnym w stawce Davidem Knightem.

Prowadząc od samego startu do mety Tadek wygrał pierwszy finał wieczoru, wypracowując 2 sekundy przewagi na każdym kolejnym okrążeniu. Ostatecznie wyścig zakończył 24 sekundy przed drugim w stawce Ivanem Cervantesem.

fot. orlenteam.pl

Kolejność startu do drugiego wyścigu została odwrócona. Nie było to korzystne dla motocyklisty ORLEN Team. Zaraz za startem drogę zajechał mu wolniejszy zawodnik i Taddy uległ niegroźnemu wypadkowi. Goniąc rywali odnotował trzeci czas.

Finał wieczoru ponownie należał do Błażusiaka, który goniony przez węgierskiego ridera – Kornela Nemetha nie podejmował zbędnego ryzyka. Na mecie Polak okazał się 4 sekundy szybszy.

fot. orlenteam.pl

– Czuję się znacznie lepiej niż podczas ostatnich zawodów rozegranych w Polsce, gdzie startowałem bezpośrednio po kontuzji. Wypracowałem dobrą przewagę. Wiem, że nie mogę być w 100% pewny zwycięstwa w cyklu, ale pewniejszy siebie przystąpię do kolejnej eliminacji. Dzisiaj prawie wszystko poszło dobrze. Odniosłem dwa z trzech zwycięstw. Nie lubię odwróconego startu – jest to bardzo niebezpieczne, gdyż szybsi startują po wolniejszych – w konsekwencji do wypadku doszło zaraz po starcie. Ale mimo wszystko cieszy mnie mój dobry wynik. Mój motocykl sprawuje się rewelacyjnie. Trakcja jest ustawiona perfekcyjnie do tego stopnia, że w pierwszym zakręcie byłem wcześniej, niż bym się tego spodziewał. Prowadząc z prawie 30-punktową przewagą czuje trochę presji, ale postaram się dać z siebie wszystko, wypaść tak jak w Polsce i Hiszpanii i zwyciężyć w cyklu – powiedział Tadeusz Błażusiak.

fot. orlenteam.pl

Finałowa runda Mistrzostw Świata Superenduro 2013 odbędzie się 9 marca w Tours we Francji.

 

2013 FIM Superenduro World Championship – 2. eliminacja

1. Taddy Blazusiak (KTM) 54, 2. David Knight (Honda) 41, 3. Alfredo Gomez (Husaberg) 36, 4. Kornel Nemeth (KTM) 34, 5. Ivan Cervantes (KTM) 33, 6. Jonny Walker (KTM) 30, 7. Thomas Oldrati (Husaberg) 24, 8. Rodrig Thain (Gas Gas) 19…

 

2013 FIM Superenduro World Championship – klasyfikacja generalna

1. Taddy Blazusiak (KTM) 111, 2. David Knight (Honda) 82, 3. Jonny Walker (KTM) 81, 4. Alfredo Gomez (Husaberg) 67; 5. Kornel Nemeth (KTM) 63; 6. Thomas Oldrati (Husaberg) 52.

 

Najnowsze

Odblaskowa kamizelka Joe Rocket

Każdy motocyklista wie, że nie zawsze może być dostatecznie widoczny na drodze. Jak dotąd, odblaskowe kamizelki to najbardziej praktyczne zabezpieczenie przed nieprzyjemnymi sytuacjami. Oto propozycja firmy Joe Rocket.

JoeRocket to firma, która rozszerzyła swoją działalność także na polskim rynku. Producent oferuje szerokie spectrum akcesoriów dla motocyklistów, a wśród nich znajduje się odblaskowa kamizelka w kolorze żółtym lub pomarańczowym.

fot. materiały prasowe

Akcesorium zostało wykonane z oddychającego materiału, a elementy odbijające światło umieszczono zarówno z przodu, jak i z tyłu. Dodatkowo, kamizelka posiada kieszenie, a także przezroczystą folię na wysokości piersi przeznaczoną do umieszczenia w niej danych osobowych niezbędnych w momencie wypadku, jak imię i nazwisko, grupa krwi, czy telefon do bliskich.

Co więcej, producent oferuje szeroką gamę rozmiarową – począwszy od XS, a skończywszy na XL. Kamizelka kosztuje 54.99 dolarów, co przy obecnym kursie waluty daje około 170 złotych.

Najnowsze

Twoje auto to wrak? Zabierz je na tor!

Wrak-Race to adrenalina ze ścigania bez wysokich kosztów i zabawa bez strachu o swój samochód. Przekonały się o tym trzy kobiety, a my do startu w zawodach zachęcamy kolejne!

Zawody Wrak-Race w Rudzie Śląskiej szybko rozwijającą się popularność zawdzięczają nietypowej formule – żeby wystartować na torze Dakar-Drift wystarczy „wrak”, czyli pojazd o wartości niższej niż 1000 zł. Możemy go sami przywieź na tor lub wynająć (wtedy zostanie dostarczony). Wypożyczenie auta to koszt ok. 350 zł, a wpisowe na zawody wynosi 120 zł. Do wydatków należy jeszcze doliczyć: płyny eksploatacyjne i paliwo, ale w ramach wpisowego można liczyć na posiłek regeneracyjny, napoje oraz niezbędną pomoc mechaników.

Sam tor jest najdłuższym tego typu w Europie i jedynym na Śląsku – ma aż 1800 metrów długości, w tym: 24 zakręty, hopy i szykany, a także watersplash (rów z wodą). A zgłosić się na zawody można poprzez wypełnienie i wysłanie formularza (szczegóły na stronie www.wrak-race.pl) lub osobiście na torze Dakar-Drift w Rudzie Śląskiej przy ul. Ratowników 1 oraz w serwisie komputerowym PROAXER w Katowicach przy ul. Chopina 12.

Uczestnicy Wrak-Race w drodze losowania zostają podzieleni na 5 dywizji, każda po 6-10 samochodów. Zawodnicy mają do przejechania 30 minut po torze, a zwycięzcą zostaje ten, któremu w tym czasie uda się pokonać jak największą liczbę okrążeń (pomiar jest elektroniczny). Dwóch najlepszych zawodników z każdej dywizji kwalifikuje się do biegu finałowego.

Do tej pory na torze wystąpiły trzy kobiety: Monika Dziurka, Anna Grzywna i Barbara Schweiger. Wszystkie panie świetnie się bawiły i wiele na torze nauczyły.

W drugiej letniej edycji zawodów wzięła udział Monika Dziurka, która wystartowała Lancią Y10 ze szrotu:

– W wyborze auta pomagali mi organizatorzy zawodów – Marcin i Rafał. Auto przetrwało wyścig, choć urwaliśmy w nim tylny most, i nawet jeździ do dnia dzisiejszego. Moim pilotem był Krzysiu Marcok – kierowca rajdowy, który bardzo mi pomógł. Wspierał w czasie jazdy, cały czas mnie nakręcał, że mam nie spuszczać nogi z gazu, no i taka strategia się opłaciła, bo zajęliśmy drugie miejsce. Podobało mi się bardzo na tych zawodach, tym bardziej, że nikt we mnie nie wierzył, a ja dałam im wszystkim popalić – mówi zawodniczka z uśmiechem.

– Sam tor jest dość techniczny, ale pomogło mi doświadczenie wyniesione z jazdy gokartami. Nie było łatwo też z powodu pogody – przy straszliwym upale i pozakręcanych wlotach powietrza było mało komfortowo. Kurz ograniczał widoczność, trzeba było jechać „na pamięć”, co nie było trudne po kilku okrążeniach – wspomina Monika.

Anna Grzywna, która chętnie jeździ samochodem i motocyklem, wystartowała za namową znajomego, który jest pilotem rajdowym i pasjonatem samochodów. Razem zasiedli w Daewoo Nexia, a tak Ania opowiada Motocainie o swoim starcie w zimowych warunkach na torze Dakar-Drift:

– Postanowiłam wystartować z czystej ciekawości oraz dla zdobycia nowych doświadczeń i umiejętności za kierownicą. Jak się później okazało, najfajniejszym etapem imprezy nie był sam start, ale przygotowanie do niego. Wiele godzin treningów na śniegu i na torze okazało się nie tylko dobrą zabawą, ale również dobrym doświadczeniem, nieocenionym w codziennej jeździe samochodem. Dzięki temu treningowi udało mi się już uniknąć poważnej kolizji. Każdy, niezależnie od płci i tego, jak ocenia swoje umiejętności jazdy, powinien przejść dobry kurs jazdy po śniegu (szkoda, że nie uczą tego na kursach na prawo jazdy). Ja miałam szczęście, że mój pilot ma takie umiejętności i chciał mnie tego nauczyć – mówi Ania.

– Przygotowanie do Wrak Race – to nie była tylko jazda, ale także przygotowanie samochodu. Startowaliśmy Daewoo Nexia, którą przed zawodami pomalowaliśmy i ozdobiliśmy grafiką. Jest przy tym sporo zabawy i satysfakcji. Znajomi, kiedy zobaczyli samochód na zawodach, stwierdzili, że jak będą mieli kiedyś samochód do pomalowania, to oddadzą go w nasze ręce (śmiech). Same zawody to również niezapomniane wrażenia. Cieszę się, że startowałam w rundzie mocno kolizyjnej i z bardzo dobrymi zawodnikami. Nieczęsto zdarza się, że można bezkarnie jechać, nie zwracając uwagi, czy uszkodzi się swój czy kogoś samochód. Przepychanek i kolizji w naszej rundzie było naprawdę sporo, a na tym polegała cała zabawa! Pogoda także dopisała – chciałam, żeby było dużo śniegu na zawodach i się udało. Startowałam w 4 rundzie, więc warunki na torze były już ciężkie – mocno wyjeżdżona i wyślizgana nawierzchnia przez samochody z poprzednich rund, szczególnie na zakrętach. Warunki z każdym okrążeniem stawały się coraz bardziej terenowe… Nasz samochód dobre opony miał tylko z przodu, więc przez cały wyścig musiałam walczyć z latającym we wszystkie strony tyłem auta, który toczył się na łysych letnich oponach (śmiech) – wspomina Ania.

– Niestety, jak sama nazwa wyścigu wskazuje, startuje się wrakami, które mogą w każdej chwili odmówić posłuszeństwa. Wielka szkoda, że nasze auto od samego początku nie miało mocy i stopniowo ją traciło, aż do 9 okrążenia,  po którym po prostu stanęło. Jak się później okazało, winny był zapchany katalizator. Niby nic specjalnego, ale wtedy nie wiedzieliśmy, co jest przyczyną awarii. Szkoda, bo szło nam całkiem nieźle, nawet mimo braku mocy.

Na Wrak Race nie przyjechałam z jakimś konkretnym nastawieniem, chciałam jedynie, żeby samochód się nie zepsuł i dojechał do mety, ale się nie udało…  Mimo wszystko, miała to być dobra zabawa i mile spędzony czas, a to wyszło znakomicie (śmiech). Atmosfera na zawodach była super, świetny klimat i dużo ludzi. Wyścigi były naprawdę udane i było co oglądać. Impreza cieszyła się popularnością także wśród naszych znajomych – jeszcze przed wyścigiem dopytywali się, jak idą przygotowania, a także na wyścigu nie zawiedli i przyjechali nam kibicować. Wszystkim się bardzo podobało. Zdecydowanie polecam każdemu, aby chociaż przyjechał obejrzeć kolejną edycję wyścigu 7 kwietnia. Ja już zapisałam się na następną edycję Wrak Race! – podsumowuje Ania.

W tej samej śnieżnej rundzie wystartowała także Basia Schweiger, która na co dzień jeździ BMW, a we Wrak-Race wystartowała BMW E36 w kolorze czarny mat:

– Zawsze lubiłam przesiadywać przy autach, a ponad trzy lata temu poznałam pozytywnie zakręconych ludzi – ekipę MAD Motorsport, dla których samochody są życiem, a żadne BMW nie ma tajemnic. Postanowiłam wystartować we Wrak-Race i nie spodziewałam się, że taka mała sprawa może dać tyle radości! Na co dzień musisz mieć oczy wokół głowy, uważać, zwracać uwagę na niebezpieczeństwa, a startując we Wrak Race jeździsz ze spokojem i bez obaw. Nie przejmujesz się, że odpadnie zderzak czy też uszkodzisz auto w jakikolwiek inny sposób – bo jeździsz „wrakiem”. Ja w swoim starcie straciłam lusterko, cały wydech, a akumulator tańczył w moim bagażniku – wspomina z uśmiechem zawodniczka.

– Tak się złożyło, że wystartowałam w 3 biegu, ale i tak uważam, że był to chyba jeden z najlepszych. Najwięcej się podczas niego działo i najwięcej aut wypadło z trasy. Dwa auta holowałam na masce i odpalałam je potem na kablach, wszystko w ciągu tych 30 minut! Dla mnie zawody były fajną szkołą nauki jazdy autem z tylnym napędem. Tyle razy wpadłam w poślizg na torze, że chyba nie zliczę, ale tylko raz wpadłam w zaspę. Edycja zimowa była moim pierwszym starciem, ale mam zamiar startować kolejny raz – podsumowuje Basia.

Odbyły się już 4 edycje zawodów w Rudzie Śląskiej, a na kolejną odsłonę Wrak-Race organizator zaprasza 7 kwietnia. Lista zgłoszeń jest już otwarta i szybko się zapełnia – więc warto zajrzeć na www.wrak-race.pl już dzisiaj.

 

Najnowsze

Zimowe bezpieczeństwo najmłodszych

Każdego roku w okresie zimowym dochodzi do dużej liczby wypadków z udziałem dzieci. Ekspert programu edukacyjnego Renault „Bezpieczeństwo i mobilność dla wszystkich” radzi, jak uniknąć niepożądanych sytuacji.

Statystyki policyjne informują, że w styczniu i lutym 2012 roku w Polsce miało miejsce
385 wypadków drogowych z udziałem dzieci w wieku 0-14 lat, w których śmierć poniosło 7 osób, a 439 zostało rannych. Niestety duża liczba nieszczęśliwych zdarzeń spowodowana jest przez dzieci, ponieważ najmłodsi nie są w stanie zdiagnozować niebezpieczeństwa i często bawią się w pobliżu ulicy, nie pozostawiając kierowcy czasu na uniknięcie wypadku. Aby zapobiec tym tragicznym wydarzeniom, konieczna jest właściwa edukacja dzieci w zakresie bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

– Rolą opiekuna jest uświadomienie niebezpieczeństwa dziecku, ważne, aby nigdy nie bawiło się w pobliżu jezdni, lecz wyłącznie w miejscach od niej oddalonych i wyznaczonych, tj. stoki narciarskie, parki czy lodowiska. Pamiętajmy także, że dzieci naśladują zachowania dorosłych, dlatego zawsze musimy im dawać dobry przykład – mówi Maria Dąbrowska–Loranc z Instytutu Transportu Samochodowego, ekspertka programu Renault „Bezpieczeństwo i mobilność dla wszystkich”.

fot. Renault

Kulig za jadącym samochodem lub innym mechanicznym pojazdem – taka forma zabawy jest wyjątkowo niebezpieczna, ponieważ sankami może zarzucić, co spowoduje, że dziecko wpadnie pod koła pojazdu lub uderzy o latarnię, drzewo czy inną przeszkodę.

Zjeżdżanie na sankach w pobliżu ulicy – dzieci poprzez nieuwagę mogą znaleźć się na zaśnieżonej lub oblodzonej ulicy, a w takich warunkach pojazdy mogą łatwo wpaść w poślizg i nie zdążyć zahamować. Jazdę na sankach należy zacząć od wybory odpowiedniego miejsca, które jest do tego wyznaczone, z dala od ulic. Dodatkowo trzeba pamiętać o przestrzeganiu zasad bezpieczeństwa, tj. zachowaniu odległości pomiędzy sankami, aby nie doszło do kolizji.

fot. Renault

Przed każdym wyjazdem w dłuższą podróż samochodem należy sprawdzić stan techniczny pojazdu i dostosować go do panujących warunków. Podczas podróży po zaśnieżonych górskich drogach zimowe opony mogą okazać się niewystarczalne, w takiej sytuacji lepiej dodatkowo zaopatrzyć się w przeciwpoślizgowe łańcuchy na koła. Jeżeli podróżuje z nami dziecko poniżej 12. roku życia, a jego wzrost nie przekroczył 150 cm, należy pamiętać o odpowiednim zamocowaniu fotelika, który musi być dostosowany do wieku i wagi. W 96% przypadków używanie fotelików i pasów bezpieczeństwa zapobiega wyrzuceniu dziecka do przodu w razie wypadku i zmniejsza niebezpieczeństwo urazu o 30%. Dodatkowo należy pamiętać, że niezależnie od dystansu do pokonania, każdy pasażer powinien mieć zapięte pasy bezpieczeństwa. Zimą warunki na drodze potrafią zmieniać się bardzo szybko, dlatego też kierowcy powinni pamiętać o odpowiednim, zimowym wyposażeniu swojego samochodu.

fot. Renault

Wszystkie dzieci, które spędzają ferie zimowe w mieście i podczas złej pogody pozostają w domu mogą skorzystać z bezpłatnego programu multimedialnego Renault „Bezpieczeństwo i mobilność dla wszystkich”. Platforma jest bogata w quizy, animacje i gry, dzięki którym najmłodsi mogą uczyć się poprzez zabawę. Program został również wyposażony w specjalny moduł dla rodziców i nauczycieli. Wystarczy wejść na stronę www.bezpieczenstwo.renault.pl

Najnowsze