Suzuki Across – nowy SUV japońskiej marki jest hybrydą i wygląda wyjątkowo dobrze!

Suzuki wypuściło na rynek model Across, w nadwoziu SUV-a, wyposażony w hybrydowy system Plug-in i elektroniczną skrzynię biegów. Jest zdecydowanie ładniejszy niż jego japoński rywal.

Suzuki Across to kolejny po udanym S-crossie i Suzuki Vitara SUV japońskiej marki. Samochód prezentuje się wyjątkowo ładnie, widać azjatycki sznyt lecz design jest mimo wszystko europejski. Ze względu na współpracę koncernu z Toyotą widać też podobieństwa do modelu RAV4, jednak w konkursie piękności Suzuki zdecydowanie wygrywa. Przód został zaprojektowany w taki sposób, aby odróżniać się od rywala. Uwagę przyciąga zdecydowanie ładniejszy wzór reflektorów z przodu.

Suzuki Across

Tym razem do napędu posłużą dwa silniki elektryczne – skonfigurowane z elektroniczną skrzynią E-Four i napędem 4×4 – o maksymalnej mocy 134 kW i 270 Nm momentu obrotowego, które czerpią energię z akumulatora litowo-jonowego o pojemności 18,1 kWh (50,9 Ah), który jest zamontowany pod podłogą.

Jednostki te współpracują z 2,5-litrowym silnikiem benzynowym Dynamic Force A25A-FXS, który działa jako ładowarka akumulatora i zapewnia wspomaganie silnika elektrycznego – w razie potrzeby – np. podczas jazdy z dużą prędkością. 

System napędowy jest wyposażony w cztery tryby – domyślny tryb EV, tryb Auto EV / HV, tryb HV i tryb ładowarki akumulatora – które kierowca może wybrać w zależności od warunków jazdy i stanu akumulatora. W trybie EV pojazd jest napędzany całkowicie silnikiem elektrycznym, nawet przy pełnym przyspieszeniu. W trybie Auto EV / HV i HV silnik przyczynia się do dostarczania mocy w razie potrzeby, na przykład przy silnym naciśnięciu pedału przyspieszenia. Aby magazynować energię elektryczną w trybie EV przy niskim poziomie naładowania, tryb ładowarki uruchamia silnik w celu ponownego naładowania akumulatora.

Suzuki Across
 Wewnątrz zastaniemy 9-calowy ekran dotykowy, który współpracuje z Apple CarPlay na iPhone’a, Android Auto i MirrorLink na kompatybilnych smartfonach. Całość przypomina rozwiązania, jakość i ergonomię jak w bliźniaczej RAV4.

Bagażnik o pojemności 490 litrów został wyposażony w gniazdko elektryczne i gniazdo do akcesoriów.

Napęd 4×4 E-Four w modelu Across ma niezależny silnik z tyłu o mocy 40 kW, który współpracuje z silnikiem przednim, zapewniając zmiany momentu obrotowego w zakresie od 100:00 do 20:80. Zaletami tego systemu są zwiększona stabilność podczas startu na śliskich nawierzchniach, takich jak ośnieżone drogi, oraz pewne prowadzenie na zakrętach na różnych nawierzchniach.  Układ kontroluje nie tylko rozkład siły napędowej, ale także sterowanie przepustnicą silnika, zmiany biegów, wspomaganie elektryczne kierownicy – wszystko w zależności od warunków jazdy.

Suzuki Across został wyposażony w mrowie systemów wsparcia kierowcy. m.in. tryb Trail, czyli automatyczna funkcja ograniczania poślizgu, która zapewnia najlepszą możliwą przyczepność i kontrolę na śliskich nawierzchniach. Na pokładzie znajdziemy też system przedkolizyjny (PCS), asystenta śledzenia pasa ruchu (LTA) i dynamiczny tempomat (DRCC), monitoring znaków drogowych i martwego pola (BSM), ostrzeżenie o ruchu drogowym z tyłu (RCTA) pomagający kierowcy unikać kolizji podczas cofania z miejsc parkingowych. Auto zostało wyposażone także w popularny już także u innych producentów system eCall ostrzegający służby ratownicze za pomocą komunikatu telefonicznego zawierającego dokładną lokalizację pojazdu.

 

 

Najnowsze

System ESP ma już 25 lat! A jak działa?

W maju 1995 r. system ESP miał swoją produkcyjną premierę w coupe Mercedes-Benz z serii 140. Od tamtej pory minęło 25 lat, a system jest obowiązkowy we wszystkich samochodach.

Za tym niepozornym skrótem kryje się ciekawa technika: system ESP (Electronic Stability Program) wspomaga kierowcę
w sytuacjach drogowych krytycznych, poprzez przyłożenie siły hamowania do jednego lub większej liczby kół oraz – w razie potrzeby – dostosowanie momentu obrotowego silnika. Dzięki temu pojazd może podążać w kierunku określonym przez kąt skrętu kierownicy, zachowując wyznaczony przez kierowcę kierunek jazdy.

Słynny test łosia
W październiku 1997 r. rozpoczęła się błyskawiczna popularyzacja systemu ESP. Podczas tzw. testu łosia, przeprowadzanego przez szwedzkiego dziennikarza motoryzacyjnego, Mercedes-Benz Klasy A przekroczył swoje limity z zakresu dynamiki jazdy
i przewrócił się w trakcie próby gwałtownego manewru omijania. Wynik testu firma potraktowała jako wyzwanie – dostawy Klasy A zostały wstrzymane o 12 tygodnie, a wszystkie egzemplarze seryjnie otrzymały system ESP. Rezultat był imponujący: po zmianach Klasa A nawet w ekstremalnych testach radziła sobie lepiej niż konkurenci. W 1999 r. Mercedes-Benz jako pierwsza marka wyposażyła w system wszystkie swoje modele samochodów osobowych. Ten krok stanowił sygnał dla całej branży.

ESP bazuje na sprawdzonych rozwiązaniach układu zapobiegającego blokowaniu się kół (ABS) i kontroli trakcji (ASR), ale wykorzystuje jeszcze bardziej rozbudowany układ czujników, w tym czujniki kąta skrętu kół, przyspieszenia bocznego oraz odchylenia od toru jazdy. Czujnik odchylenia, produkowany przez firmę Bosch, jest kluczowym czynnikiem sukcesu ESP. Precyzyjnie wykrywa on ruch obrotowy pojazdu wokół jego pionowej osi, dzięki czemu system może wykryć np. poślizg. Na podstawie tych danych w ciągu milisekund elektronika oblicza niezbędną, korygującą reakcję układu hamulcowego.

Prace rozwojowe w interesie bezpieczeństwa jazdy
Innowacja została wspólnie opracowana przez Daimler-Benz i Bosch. Pierwsze kroki obie firmy podjęły już w latach 80., niezależnie od siebie: ich działy Advance Development (z ang. zaawansowanego rozwoju) szukały rozwiązań mających na celu zapewnienie większej stabilności jazdy w krytycznych sytuacjach drogowych. W 1992 r. obie firmy skonsolidowały swoje osiągnięcia w ramach wspólnego zespołu. Wyniki ich pracy zostały zaprezentowane w postaci systemu Dynamic Handling Control (FDR) w 1994 r.

ESP został wprowadzony na rynek jako „elektroniczny program stabilności” (Electronic Stability Program) w maju 1995 r. – najpierw jako standardowe wyposażenie modelu S 600 Coupé z serii 140. We wrześniu 1995 r. dołączyły do niego modele S 600 Limuzyna oraz roadster SL 600, również korzystające z silnika V12. Od tamtej pory system był dostępny jako opcja także dla limuzyn i coupé klas S oraz SL z silnikami V8. W styczniu 1996 r. wprowadzono go w debiutującej wówczas Klasie E 420 z serii 210.

Jeden z najważniejszych systemów bezpieczeństwa w samochodach
ESP – oprócz pasów bezpieczeństwa, poduszek powietrznych i ABS-u – stał się najważniejszym systemem bezpieczeństwa we wszystkich nowoczesnych autach osobowych. Mercedes-Benz był pierwszym producentem na świecie, który wprowadził ESP jako standard we wszystkich swoich modelach. W konsekwencji, według statystyk, liczba osobowych Mercedesów uczestniczących w wypadkach drogowych o poważnych konsekwencjach spadła o ponad 42%, podczas gdy dla aut innych marek spadek ten wynosił tylko 13%. Ta skuteczność przekonała innych: ESP stawał się coraz popularniejszy. W listopadzie 2011 r. w życie weszło unijne rozporządzenie, które wymusiło seryjny montaż ESP we wszystkich nowo zarejestrowanych autach osobowych i użytkowych sprzedawanych w Unii Europejskiej.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Daniel Abt jednak dokończy sezon w Formule E!

Wyrzucony z zespołu Audi za oszukiwanie w sim racingu, Daniel Abt dokończy sezon w barwach NIO 333 FE Team.

Niemiecki zawodnik Formuły E, Daniel Abt, ścigający się od początku istnienia FE w barwach Audi, został wyrzucony z zespołu po tym, jak przyłapano go na oszustwie podczas wirtualnych zawodów „Race at Home Challenge”. Wydawało się, że będzie to koniec jego przygody z elektryczną serią w tym sezonie. Nic bardziej mylnego.

Przeczytaj też: Kierowca stracił miejsce w zespole przez oszukiwanie w sim racingu!

Daniel Abt dokończy sezon Formuły E w barwach zespołu NIO 333 FE Team. Niemiec zastąpi u boku Olivera Turveya Ma Qinghua, który ze względu na ograniczenia w podróżach spowodowane pandemią koronawirusa nie będzie w stanie przylecieć do Berlina, gdzie rozegra się ostatnie sześć wyścigów sezonu 2019-2020.

Abt docenia szansę, jaką dostał od chińskiego zespołu:

Jestem bardzo wdzięczny za możliwość i zaufanie, jakie pokłada we mnie NIO 333. Szansa na ściganie się w ostatnich sześciu wyścigach sezonu – w domowych wyścigach – i kontynuowanie mojego dotychczasowego rekordu uczestnictwa w każdej rundzie Formuły E są bardzo ekscytujące.

Chcę zakończyć szósty sezon wysoko i później zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Brałem udział w każdym wyścigu w historii Formuły E. Przez ostatnie trzy lata współpracowałem z wiodącym producentem. Mam duże doświadczenie i dużo do przekazania zespołowi. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby osiągnąć świetne wyniki razem z Oliverem.

Przeczytaj też: Williams podpisuje kontrakt z Formułą E

Znalezienie zastępstwa za Ma Qinghua może jednak nie być końcem problemów NIO 333. W Berlinie nie pojawi się część chińskich pracowników zespołu.

Formuła E wróci do ścigania 5 sierpnia. W trakcie dziewięciu dni odbędzie się sześć wyścigów na trzech różnych konfiguracjach toru na byłym lotnisku Berlin-Tempelhof.

Najnowsze

Ford: mamy plan osiągnąć neutralność pod względem emisji dwutlenku węgla do 2050 roku

Ze względu na Porozumienie Paryskie większość firm motoryzacyjnych musi spełnić do 2050 roku wybitnie restrykcyjne normy i osiągnąć neutralność klimatyczną. Ford również ma taki plan. Tylko jak to zamierza uczynić?

Ford jest jedynym spośród głównych producentów samochodów w USA, zaangażowanym w działania mające na celu redukcję emisji CO2 zgodnie z Paryską Umową Klimatyczną i współpracującym ze stanem Kalifornia na rzecz zaostrzenia standardów emisji gazów cieplarnianych przez pojazdy. Firma zamierza osiągnąć globalną neutralność węglową do 2050 roku, ustanawiając jednocześnie etapowe cele w zakresie neutralności węglowej. 

W Europie Ford wykorzystuje już w 100 procentach zieloną energię elektryczną do zasilania wszystkich swoich zakładów w Wielkiej Brytanii, zakładu w Krajowa w Rumunii oraz wszystkich zakładów w Kolonii w Niemczech, łącznie z montażem pojazdów i fabrykami silników. 

W listopadzie ubiegłego roku Ford of Europe przyłączył się również do inicjatywy na rzecz współpracy firm, rządów i organizacji w celu opracowania strategii zrównoważonej Europy do 2030 roku, zainicjowanej przez CSR Europe, europejską sieć biznesową na rzecz zrównoważonego rozwoju i odpowiedzialności korporacyjnej. Wezwanie do działania zostało poparte przez 380 dyrektorów generalnych w 24 krajach europejskich, w tym przez Stuarta Rowleya, prezesa Ford of Europe.

Wcześniej firma ogłosiła plan wykorzystania w 100 procentach lokalnie pozyskiwanej energii odnawialnej dla wszystkich swoich zakładów produkcyjnych na świecie do 2035 roku. Oznacza to, że energia będzie pochodziła wyłącznie ze źródeł, które w naturalny sposób są uzupełniane – takich jak energia wodna, geotermalna, wiatrowa lub słoneczna. Ford skoncentruje się początkowo na trzech obszarach, które odpowiadają za około 95% emisji CO2 – używanie pojazdów, baza zaopatrzeniowa i zakłady produkcyjne.

Możemy opracowywać i produkować wspaniałe samochody, utrzymywać i umacniać silną pozycję firmy, a jednocześnie chronić naszą planetę – w rzeczywistości te dążenia uzupełniają się wzajemnie – powiedział Bob Holycross, wiceprezes ds. zrównoważonego rozwoju, środowiska i bezpieczeństwa. – Nie znamy jeszcze odpowiedzi na wszystkie pytania, ale jesteśmy zdeterminowani do współpracy ze wszystkimi naszymi globalnymi i lokalnymi partnerami oraz akcjonariuszami, aby te odpowiedzi znaleźć.

Ford zainwestuje ponad 11,5 miliarda dolarów w pojazdy elektryczne do 2022 r. i zobowiązuje się do zaoferowania zelektryfikowanej wersji każdego samochodu osobowego, który wprowadzi na rynek w Europie, dzięki czemu do końca przyszłego roku zwiększy europejską gamę zelektryfikowanych pojazdów do 18 modeli, wśród których znajdą się pojazdy z łagodnym napędem hybrydowym, w pełni hybrydowe, hybrydowe z gniazdem plug-in oraz akumulatorowe pojazdy elektryczne.

Amerykańska marka znacznie przyspieszyła realizację swoich planów dotyczących pojazdów elektrycznych w 2019 roku, prezentując w pełni elektrycznego Mustanga Mach-E, który będzie dostępny w Europie na początku 2021 roku z docelowym, oszacowanym przez EPA zasięgiem bez ponownego ładowania do 600 kilometrów, określanym na podstawie przepisów Światowej Zharmonizowanej Procedury Badań Pojazdów Lekkich (WLTP). 

Najnowsze

Kierowca rozbił Ferrari, bo chciał uratować psa. Bohaterski czyn będzie go sporo kosztował

Kierowca Ferrari wpadł do rowu w Gaszynie, na odcinku drogi DK nr 45. Jak powiedział policji, próbował ominąć psa, który wybiegł mu na drogę. Prawdziwy bohater?

Jak donosi Dziennik Łódzki młody kierowca sportowego, drogiego Ferrari, prawdopodobnie modelu 599, uderzył swom autem w przepust i płot, ostatecznie lądując w rowie. Na całe szczęście nikomu nic się nie stało. 22-latek tłumaczył funkcjonariuszom, że próbował uratować wbiegającego psa na ulicę. Manewr niestety nie wyszedł mu zbyt dobrze. Jak widzimy na zdjęciach sportowe auto uległo licznym uszkodzeniom, więc możemy tylko przypuszczać jak bardzo będzie to bolesne zdarzenie dla portfela kierowcy. 

Kierowca rozbił Ferrari, bo chciał uratować psa. Naprawa samochodu będzie droga

Na miejsce zadysponowano dwa zastępy straży z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Wieluniu oraz jeden zastęp OSP. Na miejscu zdarzenia okazało się, że doszło do zjechania sportowego samochodu osobowego do przydrożnego rowu i uderzenia w przepust drogowy – czytamy w komunikacie opublikowanym przez Komendę Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Wieluniu.

Kierowca rozbił Ferrari, bo chciał uratować psa. Naprawa samochodu będzie droga

To przypadek jeden z wielu, kiedy kierowcy sportowych samochodów przeceniają swoje umiejętności. Cieszymy się z uratowania psiego istnienia, ale jednocześnie przestrzegamy – nie tylko młodych kierowców – że zarówno w mieście należy uważać na drodze, jak i poza nim, zwłaszcza, kiedy warunki drogowe są niesprzyjające. Z pewnością śliska nawierzchnia i zmrok przyczyniły się do tej stytuacji, w której znalazł się młody mężczyzna. Jednak zanim zasiądzie się za kierownicą sportowego auta, należy mieć pewność, że zapanuje się nad samochodem w nerwalgicznej sytuacji, lub – po prostu – trzeba jechać wolno, co w Ferrari może być nie lada wyczynem.

Ważne, że ani kierowcy, ani psu nic się nie stało, choć oglądanie pięknego samochodu w rowie nie jest najprzyjemniejsze.

Najnowsze