Edyta Klim

Superbohaterowie i Motoróżowi motocykliści jednoczą się we Wrocławiu!

W piątek i sobotę wrocławscy motocykliści zaangażują się w pomoc dzieciakom z Przylądka Nadziei oraz nagłośnią potrzebę profilaktyki w walce z rakiem piersi.

W piątek o godz. 16 motocykliści przebrani za superbohaterów odwiedzą Przylądek Nadziei – Klinikę Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej. Będą rozdawać dzieciakom maskotki, słodycze i inne upominki.

O tym jak powstała akcja „Ty też jesteś superbohaterem” opowiada założyciel Motor Mania Husky:

– Nasz pierwszy występ w przebraniach miał miejsce ok. 3 tygodnie temu, kiedy to poprzebieraliśmy się w pidżamki, szlafroki i wyruszyliśmy na miasto, żeby trochę rozbawić towarzystwo motocyklowe pod „garnizonowym”. Moja żona, która jest raczej przeciwniczką mojego jeżdżenia na motocyklu, stwierdziła, że jak już tak jeździmy po tym mieście bez sensu, to może lepiej zrobić coś pożytecznego? Przebieramy się, wygłupiamy – to może zrobić dzieciakom frajdę? A mi dwa razy nie trzeba powtarzać (śmiech). Przebrania za superbohaterów to mój pomysł, bo chciałbym, żeby dzieci miały pozytywne wzorce i dzielnie walczyły. Mamy dwie godziny, żeby się spotkać w auli z dziećmi, które mogą wychodzić z salek, a do reszty małych bohaterów dotrze nasza delegacja z upominkami. Dzieci które mogą wyjść na zewnątrz będą mogły robić sobie zdjęcia z nami i na motocyklach oraz wziąć udział w przejażdżce – mówi Irek „Husky” Matejko.

Więcej o akcji: https://www.facebook.com/events/1685119751808224/

A w sobotę we Wrocławiu odbędzie się 4. edycja MOTORóżowych. Za sprawy organizacyjne odpowiada zespół zgranych motocyklistek z Fundacji Moto Dolls, a spotkanie rozpocznie się na placu pod Katedrą Sw. Marii Magdaleny, ul. Szewska o godzinie 12:00.

– Idea MOTORóżowych powstała, by edukować kobiety w zakresie profilaktyki raka piersi w sposób ciekawy oraz przystępny. Organizatorzy chcą przekonywać, że rak piersi to nie wyrok, a szybko wykryty może zostać całkowicie wyleczony. Już od 4 lat kobiety – motocyklistki w różowych kamizelkach, z dużym wsparciem mężczyzn są symbolem profilaktyki w walce z rakiem piersi. Już od dwudziestego roku życia każda z pań powinna regularnie badać piersi, a raz w roku badanie powinno być wykonane przez ginekologa, chirurga lub onkologa – mówi Elżbieta Koncka, Link PR, pomysłodawca i organizator akcji.

O godzinie 15:00 MOTORóżowi opanują ulice miasta, a znając pomysłowość i kreatywność  wrocławskich motocyklistów – będzie na pewno ciekawie, zaskakująco i zabawnie. Już teraz zapowiedziało swoją różową obecność wiele grup motocyklowych, także z innych miast. Różowy przejazd motocykli po centrum miasta zakończy się na ul. Buforowej w hali Motor Mania Husky. W tzw. międzyczasie Wataha Husky zapewni Różowy Terror na mieście rozdając przechodniom ulotki Dolnośląskiego Centrum Onkologii z odpowiednimi informacjami.

Więcej o akcji oraz zapisy na bezpłatną, różową kamizelkę znajdziecie na stronie: https://www.facebook.com/events/788000344676247/

Motor Mania Husky i Moto Dolls łączą siły, by razem sięgać po wyższe cele, jednoczyć środowisko motocyklowe i zmienić negatywne postrzeganie motocyklistów na takie… różowe! Brawa dla nich!

 

Najnowsze

Ducati szykuje kilka gorących nowości

Włoski producent jednośladów przygotowuje mocne uderzenie na targi w Kolonii. Już jesienią pojawi się tam nowy model SuperSport, ale to nie wszystko. Ducati planuje jeszcze jedną premierę podczas imprezy Intermot.

Od ostatniego World Ducati Week nie ustają plotki na temat modeli SuperSport oraz SuperSport S. Zaprezentowano wtedy prototyp, którzy już niebawem może się przeobrazić w wersję produkcyjną. Pierwsze doniesienia mówią, że nadwozie tego modelu będzie bazować na Monsterze, ale sercem ma być silnik 939. 

Podczas jednego z wywiadów przedstawiciel Ducati zdradził, że 80 procent elementów w nadchodzącym motocyklu zostanie zaprojektowane na nowo. Nadwozie zapożyczone ze sportowego modelu Monster będzie mocno przeprojektowane. Pozycja za kierownicą będzie jeszcze bardziej sportowa. 

To jednak nie koniec planów Ducati. Włosi przygotowują jeszcze jedną premierę na targi. Na jednym z włoskich serwisów internetowych pojawiło się zdjęcie zakamuflowanego modelu Multistrada, który również będzie zasilany jednostką 939. Czyżby kolejna Hyperstrada? Nie milkną plotki na temat nowych odmian Scramblera. Jedna z nich ma być cafe racerem. 

Wszystkie zapowiadane premiery z pewnością pojawią się na nadchodzących imprezach w Kolonii i Mediolanie.

Najnowsze

Erik Buell Racing szykuje premiery

Przez kilka ostatnich miesięcy firma EBR Motorcycles milczała na temat kolejnych ruchów. Nowi właściciele w końcu zabrali głos. Pierwsze wzmianki są obiecujące. Wygląda na to, że marka szykuje nowy motocykl.

Kilka dni temu odbyła się krótka konferencja prasowa podczas której prezes EBR, Steve Smith, zapewnił wszystkich zgromadzonych, że firma zaczyna się odradzać, a wszystko jest na dobrej drodze. Motocykle tej marki są cały czas dostarczane do salonów, a następnie do klientów. 

Z kolei Bill Melvin, czyli właściciel firmy EBR, zapowiedział jesienną nowość. Na rynku pojawi się nowa maszyna, która na razie jest określana słowami „szybki, mroczny i niski”. Pierwsze doniesienia mówią o motocyklu opartym na platformie 1190, który powstanie w myślą o motocyklistach poruszających się w mieście. Z kolei za dwa lata pojawi się zupełnie nowa platforma, która pozwoli na konstruowanie jednośladów z dolnej półki, kosztujących poniżej 10 tys. dolarów. 

Największą niewiadomą są plany EBR na rynku europejskim. Na razie firma nie zapowiedziała żadnych nowości na targach Intermot oraz EICMA.

Najnowsze

Edyta Klim

Jestem mała, ale jak odkręcę manetkę to się zdziwisz!

Patrycja Jankowska „małaDT” ma 17 lat i mimo niskiego wzrostu postanowiła spróbować swoich sił na motocyklach crossowych.

Co „małaDT” na co dzień porabia?  

Na co dzień uczęszczam do 2-giej klasy liceum mundurowego. W wolnych chwilach, poza śmiganiem na motocyklu, przeżywam wspaniałe przygody w Fiacie 126p wraz z moją ciocią, a zarazem najlepszą przyjaciółką pod słońcem! Przez krótki czas trenowałam piłkę nożną, ale z czegoś trzeba było zrezygnować i wygrał motocykl. Wiadomo, jak każda nastolatka lubię też czasem poszaleć ze znajomymi, pojeździć rowerem, czy też popstrykać sobie fotki. A jak mam wenę to tworzę filmiki na youtube z moim udziałem  i na stronce projektuję ubrania http://malawear.90.pl/ . 

Kiedy dokładnie w Twoim życiu pojawiły się motocykle?

Pamiętam, że już od dziecka zawsze motocykle mi się podobały i gdy tylko jakiś przejechał – to wywoływał uśmiech i iskierki w oczach. Wyobrażałam sobie, że może kiedyś tak samo na mnie będą się patrzeć inni. Gdy skończyłam 6-tą klasę zrobiłam kartę motorowerową i z tej okazji tata kupił mi moją pierwszą maszynę, taki zwykły skuter Kymco Agality. Strasznie się cieszyłam i to nie tylko dlatego, że nie  musiałam pieszo chodzić do sklepu po bułki, ale dlatego, iż wiedziałam, że to będzie początek mojej pięknej przygody! Po około 2 latach postanowiłam sprzedać Kymco i przesiąść się na coś z biegami, tylko nie do końca wiedziałam, jaki  typ motocykla wybrać. Na szczęście mój kolega pokazał mi, że tak powiem „cały ten świat off-roadu”. Po czym bez wahania stwierdziłam, że jazda po błocie i w niezbyt sprzyjających warunkach będzie dla mnie jak najbardziej odpowiednia! Na początku musiałam oczywiście bardzo dobrze ogarnąć te najprostsze rzeczy i po prostu wczuć się w jazdę, tak więc wybrałam sobie trochę mniejszego crossika Loncin KXD 125ccm „mandarynę”. Chwilę na nim polatałam, wprawiłam się i wtedy nadszedł czas na nowy motocykl Yamahę MBK X-limit (DT), którą mam do teraz (w sumie to już wystawiona na sprzedaż).

Samochody też Cię kręcą?

Tak, samochody także lubię, jednak najbardziej te z epoki PRL-u. Moje przygody z maluszkami zaczęły się w sumie przez moją ciocię – ona pasjonuje się fiacikami i ma taką jedną perełkę. Podczas wakacji przejechałyśmy około 1000 km na kołach do Warszawy na ogólnopolski zlot malucha. Niby maluch, ale dzielny i dał radę nawet na autostradzie! Do tego atmosfera panująca w środku takiego maleństwa jest po prostu nie do opisania, coś pięknego! Dużo ludzi, gdy tylko widzi, że przejeżdżamy od razu się uśmiecha i lajkuje. Pewnego razu, podczas naszej wyprawy na mistrzostwa Polski w motocrossie, niestety zabłądziłyśmy, bo GPS źle nas poprowadził i wtedy fiacik zmienił się w malucha enduro! (śmiech) To była przygoda! Zagubione na jakiejś polnej drodze, otoczone lasem, nikogo w pobliżu i jeszcze ciemność nadchodziła… Ale udało się! Mamy za sobą bardzo dużo przebytych kilometrów i to nie tylko w pięknej słonecznej pogodzie, ale bywały także ostre nawałnice. Jeżeli chodzi o maluszki to myślę, że te nasze przygody (moje i „Joaannn”) były, są i będą zawsze niezwykłe. Tak więc, jak tylko zrobię prawo jazdy to zakupię takie maleństwo i będziemy razem jeździć na zloty. Oczywiście to zarażanie pasją działa w dwie strony, bo „Joaannn” także planuje kupić niedługo crossa (śmiech). 

Nie jest łatwo radzić sobie z wysokimi motocyklami crossowymi dziewczynie o niskim wzroście?

Mam 153 cm i nie ukrywam, że do ziemi praktycznie nie dosięgam.  W tym motocyklu mam akurat założone mniejsze koła i obniżone zawieszenie, więc na koniuszkach palców daję radę. Większość ludzi na prawdę dość mocno mnie krytykuje pod tym względem, że nie nadaję się do jazdy i taka moja „pierdziawka” 70ccm i tak jest dla mnie za mocna, a na innym to mogę sobie już tylko posiedzieć. Dlatego też chciałam pokazać wszystkim, że się mylą i dosiadłam 2-suwowej 250tki mojego chłopaka i pod jego okiem na niej trenuje. Jest to już dość duża maszyna i nie ma z nią żartów, więc jak najbardziej chciałam spróbować. Początek jest zawsze najtrudniejszy, bo jak tu ruszyć skoro do ziemi mi brakuje kilku centymetrów? Ale dla mnie to nie kłopot – szybko ogarnęłam jazdę, choć muszę przyznać, że jest ciężko, łapki bolą, no oraz ten mój wzrost… Przy ruszaniu muszę mieć coś pod nogą lub czasami po prostu wskoczę wraz z ruszeniem. A zatrzymywanie się tak samo – nigdy nie wiadomo czy uda mi się na odpowiednią stronę przerzucić ciało i zeskoczyć. Ale zawsze trzeba wierzyć w siebie! Udało mi się i właśnie pokazuje wszystkim, że pomimo moich niewielkich rozmiarów daje rade! Jestem mała, ale jak odkręcę manetkę to się zdziwisz! (śmiech). 

Kto Cię najbardziej wspiera w Twojej pasji?

W mojej pasji na pewno wspiera mnie śp. dziadek Edmund, choć niestety nigdy go nie poznałam. Babcia mi opowiadała, że interesował się motocyklami, naprawiał je, konstruował i jeździł. Startował w zawodach żużlowych i nawet wygrał Złoty Kask. Myślę, że na pewno byłby bardzo dumny, widząc jak bardzo pochłania mnie pasja i miłość do jednośladów. Gdy wsiadam na motocykl to naprawdę czuję jego obecność, siłę i wsparcie. W rodzinie tylko ja jeżdżę, więc niezbyt jest możliwość wspólnej ekscytacji motocyklami czy majsterkowania, ale oczywiście mama zawsze jest ze mną i w każdej chwili mogę liczyć na jej pomoc, rozumie i wspiera mnie. Teraz znalazłam też chłopaka z którym dzielę pasje i który daje mi sporo motywacji do działania i spełniania swoich marzeń. 

Twoje jazdy motocyklem to bardziej treningi czy dobra zabawa?

Powiem tak – ogólnie zawsze jeździłam tylko dla siebie, najczęściej sama i nie robiłam zbytnio jakiś tam treningów. Po prostu jak miałam ochotę czy zły dzień, siadałam na motocykl i po prostu jeździłam, nie myśląc nawet gdzie, po różnych terenach, lasach, polach itp. Z czasem pokonywałam coraz to trudniejsze odcinki trasy, jakieś przejazdy przez rzeczkę, wielkie gąszcze trawy, błota, w których się zatapiałam (śmiech). Można w sumie powiedzieć, że była to forma zabawy, ale każdy wyjazd jednak uczył mnie czegoś nowego, pokonywania słabości oraz doskonalenia jazdy. 

Jaki jest Twój docelowy i wymarzony motocykl?

Moim wymarzonym motocyklem, w sumie takim, dosłownie wyśnionym jest Husqvarna FE. Teraz pytanie skąd mi się to wzięło? A mianowicie, gdy kiedyś przed kupieniem „mandaryny”, jak jeszcze nie znałam zbytnio marek i ogólnie byłam niedoświadczona – miałam sen, w którym właśnie latałam takim, ładnie prezentującym się białym motocyklem, na którym zauważyłam napis Husqvarna. Po przebudzeniu chciałam sprawdzić w ogóle, czy coś takiego istnieje, wpisałam nazwę w wyszukiwarkę i się uśmiałam, bo wyskoczyły mi kosiarki. Jednak po chwili, gdy zjechałam w dół dostrzegłam motocykl z mojego snu, taki wyśniony i wymarzony. Trzeba gonić za swoimi marzeniami, więc myślę, że kiedyś uda mi się to marzenie „złapać”!

 Jak w tym momencie swojego życia widzisz swoją przyszłość?

Na pewno dość pozytywnie myślę o przyszłości, że rozwinę swoje umiejętności i ciężką pracą czegoś dokonam. Zamierzam wejść w nowy dla mnie, etap sportowy i dlatego właśnie mam świetnego trenera, który pomoże mi w przygotowaniach do startu w moich pierwszych zawodach motocrossowych. Jeszcze nie wiem dokładnie kiedy to nastąpi, pewnie jak pojawi się nowy motocykl. Myślę, że już niebawem… Ale nie ma co zbytnio wybiegać w przyszłość, bo to w sumie nigdy nic nie jest zagwarantowane i bardziej liczy się co tu i teraz. 

Życie bez pasji zabija – MałaDT.

Najnowsze

Piękne zakończenie sezonu wyścigowego Magdy Wilk

Finał Góskich Samochodowych Mistrzostw Polski w Korczynie okazał się dla Radomianki Magdy Wilk pasmem sukcesów. Zawodniczka startująca Renault Clio Sport zarówno podczas 13. jak i 14. Rundy GMSP stanęła na podium w klasie N-2000 i Clio Cup.

Wyścig Górski Prządki rozegrany został w dniach 23-26 września.  Na Podkarpaciu pojawili się zarówno zagraniczni jak i polscy kierowcy. 13. i 14. Runda były już ostatnimi rundami Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski w sezonie 2016.

– Korczyna zdobyta! Koniec sezonu zakończony lepiej niż to mogłam sobie wymarzyć. W sobotę 3. miejsce w klasie N-2000 i 2. miejsce w Clio Cup a w niedzielę – 2.miejsce w N-2000, 3. miejsce w grupie N i 2. miejsce w Clio Cup. Zawsze powtarzam, że miejsce kobiety jest „przy garach” ale tym razem to te „garnki” ledwo co zmieściły mi się w bagazniku. Aczkolwiek nie do końca jestem jednak zadowolona z moich przejazdów bo niestety ale wraz z końcówką sezonu skończyły nam się opony więc ciężko było poprawić czasy. Bałam się też czy auto wytrzyma bo wyszło przy okazji kilka kwestii ale… finalnie wszystko zakończyło się pomyślnie. Z pewnością po uzyskaniu wystarczającej przewagi trochę podeszłam strategicznie do tematu, szczególnie, że kilka osób dość mocno rozbiło swoje auta więc wystarczyło pojechać swoje – spokojnie, bez podejmowania nadmiernego ryzyka. Ale czasami też tak trzeba. Tak czy inaczej cały sezon uważam za udany, szczególnie, że zamieniłam tylnonapędowe BMW na Renault Clio. Pierwszy start w Załużu i już podium a potem kolejne cenne kilometry i zdobywanie nowego doświadczenia. Początki nie były łatwe bo przerażało mnie uczenie się trasy na pamięć i te podjazdy tak „z miejsca” na czas ale jak widać poczyniliśmy z zespołem progres i to mnie cieszy! Z pewnoscią nie byłby on możliwy gdyby nie wsparcie Kacpra Wróblewskiego, który swoim know-how doprowadził mnie do tego miejsca, w którym jestem. Również podziękowania dla moich partnerów i patronów:  RallyAddict, 2BRally, motocaina.pl, WrOOOOm TV oraz    Automobilklub Polski, w tym koło Młodych Automobilklubu Polski i oczywiście da wszystkich kibiców, którzy tworzą niesamowitą atmosferę tych zawodów, dla organizatorów wszystkich rund, pań i panów z OA i BK, dla wszystkich ludzi z każdego PO i oczywiście dla zawodników, którzy bardzo ciepło mnie przyjęli, służyli pomocą i radą. Mimo, że to koniec sezonu w wyścigach górskich to mam nadzieję, że jeszcze na jakiejś imprezie spotkamy się w tym sezonie – podsumowuje Magda Wilk.

Najnowsze