Super Bowl, czyli najdroższa przerwa na reklamę – filmy

Super Bowl to nie tylko mecz footballowy i zacięta walka na boisku. To również  "rywalizacja" wśród reklamodawców, w której koncerny samochodowe są bardzo istotnym graczem. Ku uciesze nas -  widzów. I pewnej stacji telewizyjnej...

Super Bowl – to dla obywateli Stanów Zjednoczonych bez wątpienia najważniejsze wydarzenie sportowe roku – mecz finałowy o  mistrzostwo w futbolu amerykańskim zawodowej ligi National Football League. Super Bowl, zwany inaczej Super Sunday, stał się nieformalnym świętem narodowym dla Amerykanów. Jest to dzień, drugi po święcie Dziękczynienia, gdy w USA spożywa się najwięcej jedzenia (cieszą się więc producenci żywności), a także data niezwykle ważna dla reklamodawców i… telewizji Fox.  Ponieważ transmisje telewizyjne z rozgrywek Super Bowl przyciągają przed telewizory rzesze widzów (rekord to 111 mln osób!), reklamodawcy są gotowi płacić wysokie sumy za każdą minutę czasu reklamowego. Już w 2008 roku średnia cena za jeden 30-sekundowy spot reklamowy w trakcie transmisji na antenie stacji Fox wyniosła 2,7 miliona dolarów. Teraz zapewne Fox zarabia na jednej reklamie dużo więcej. A reklam jest sporo… Zyski szacuje się na setki milionów dolarów.

Dlaczego Super Bowl jest w pewnym sensie bohaterem dzisiejszego artykułu? Z bardzo prostej przyczyny. Wśród kilkudziesięciu reklam przygtowanych specjalnie na Super Sunday, jest wiele spotów motoryzacyjnych. Odmiennych od siebie i niezwykle ciekawych. Jedne nawiązują do społecznego wymiaru życia, inne zapowiadają, co będzie się działo w danym koncernie motoryzacyjnym, jeszcze inne mają dostarczyć widzowi czystej rozrywki i przypomnieć o ”marce”.

Warto zaprezentować niektóre z nich:

  1. Chevrolet

Chevy nawiązuje w pierwszym ze swoich tegorocznych spotów (zatytułowanym ”Life”) do Światowego Dnia Walki z Rakiem (4 lutego). Zaprasza do wsparcia osób, które walczyły i nadal zmagają się z tą chorobą, a także ich najbliższych, którzy są z nimi podczas tej trudnej ”drogi”.

W drugim filmiku reklamowym, zaprezentowanym w ramach Super Sunday,  Chevrolet stawia na humorystyczny przekaz:

  1. Audi

Audi w reklamie poniżej to pochwała braku kompromisów i…nawiązanie do ”najlepszych przyjaciół człowieka”.

  1. Chrysler

Chrysler w ramach Super Bowl 2014  nawiązuje stricte do Stanów Zjednoczonych. Gra kartą ”made by Detroit”, nie pierwszy już zresztą raz. Bob Dylan,  jako narrator, stara się przekonać widzów do tego, by pozwolili Szwajcarom wyprodukować sobie zegarek, Azjatom zmontować swój telefon, a Amerykanom…zbudować auto.

  1. Ford

Koncern Forda stawia na dwóch popularnych aktorów: Roba Riggle i Jamesa Franco oraz  na hasło: ”we like double”. A wszystko to w reklamie Forda Fusion (w wersji hybrydowej).

  1. Honda

Ta marka podkreśla w tym roku kwestię bezpieczeństwa: kierowcy i jego najbliższych. W roli głównej, nie kto inny jak sam Bruce Willis. Co ciekawe, nie zgrywa twardziela!

  1. Hyundai

Spot zatytułowany  ”Dad’s sixth sense” to reklama modelu Genesis. Pokazuje, że szósty zmysł może mieć nie tylko rodzic, ale i auto. Hyundai właśnie.

  1. Jaguar

Jaguar przedstawia spota w iście hollywoodzkim stylu. Z doborową obsadą, rzecz jasna brytyjską… Lekki psztyczek w nos dla Amerykanów?

  1. KIA

KIA stawia na Morfeusza, włoską muzykę i luksus. Zobaczcie sami:

  1. Maserati

Włoski koncern zdecydował się na debiut w ramach przerwy reklamowej Super Bowl właśnie w tym roku. Była to premiera niezwykle udana według naszej skromnej opinii. Maserati Ghibli w genialnej komercyjnej oprawie:

  1. Toyota.

Toyota w tym roku podeszła do sprawy reklamowej całkowicie ”na wesoło”. Bohaterami spotów tej marki stały się bowiem Muppety.

  1. Volkswagen

Niemiecki producent głównym bohaterem swojego filmu reklamowego czyni…inżynierów marki i…skrzydła.

Najnowsze

Ekaterina kontra Inessa – klasyfikacja Ladies’ Trophy

Drugą rundę Ladies’ Trophy podczas Rajdu Liepaja wygrała Inessa Tushkanova. Jej główna rywalka Ekaterina Stratieva w nowym Subaru - rajdu nie ukończyła.

Rajd na Łotwie był od początku pechowy dla Ekateriny. Przez problemy ze skrzynią biegów udało jej się przejechać, jedynie 50 kilometrów w nowej rajdówce przed startem.

– Bardzo się cieszymy z nowego auta, jednak jest to jednocześnie bardzo trudne doświadczenie. Ten samochód bardzo różni się od mojego Citroëna C2R2, w którym mam wieloletnie doświadczenie. Ale było miło, jak szło mi coraz lepiej w szybkich zakrętach, a za dużo tracę jeszcze na tych wolniejszych. Carmen bardzo mnie wspiera w trudnych momentach, ale potrzebna mi jeszcze praktyka w jeździe Subaru, by nabrać pewności siebie – mówiła Ekaterina przed rajdem.

Ekaterina STRATIEVA

Na rajdzie poszło zawodniczkom słabo – najpierw fala problemów technicznych, a tuż przed metą odcinka piątego, samochód się zapalił! Oby następnym razem było lepiej.

Nasz wywiad z Inessą Tushkanovą o rajdach, motocyklach i sesji w Playboyu przeczytasz tu.

Główna rywalka Ekateriny – Inessa Tushkanova w Mitsubishi Lancerze Evo X wygrała drugą rundę Ladies’ Trophy bez większych przygód i ma nadzieję, że ten wynik oraz wsparcie ERC i Eurosportu przekona jej sponsora do sfinansowania kolejnych startów w tym cyklu.

A mało brakowało, by nie doszło do startu Inessy na Łotwie, bo podczas Arctic Lapland Rally, rozgrywanego pod koniec stycznia, zawodniczka wypadła z trasy, dachowała i mocno zniszczyła swoją rajdówkę. Jednak dzięki wsparciu organizatorów ERC i sponsora udało się zorganizować nowe auto.

Inessa TUSHKANOVA

Do tej pory klasyfikacja kobiet po dwóch rundach Ladies’ Trophy obejmuje jedynie trzy zawodniczki:

1. Martina DANHELOVÀ  (CZE) 3 punkty

2. Inessa TUSHKANOVA  (UKR) 3 punkty

3. Ekaterina STRATIEVA  (BGR) 2 punkty

Mamy nadzieję, że po zimowych rajdach, na kolejne rundy zgłosi się więcej zawodniczek. Najgorętsza będzie zapewne rywalizacja Ekateriny i Inessy. Bo Martina z Czech, która wygrała rundę pierwszą, startuje już o wiele słabszym samochodem (Renault Clio), a ten sezon traktuje jedynie treningowo, przed zaplanowanym, pełnym cyklem Ladies’ Trophy w 2015 roku.

Martina DANHELOVÀ (z prawej).

Najnowsze

Jak zostałam kibicem wyścigów World Superbike, czyli testy przed sezonem WSBK i WSS w Portimao – felieton

Jak z osoby, na której nie robiły specjalnego wrażenia wyścigi motocyklowe World Superbike, stałam się wiernym kibicem dwóch kierowców Kawasaki.

Radość z wizyty na torze Portimao.
fot. Motocaina.pl

Mimo, że jestem motocyklistką od 16 lat i początkowo szybkie jednoślady przysłaniały mi racjonalne myślenie o motocykliźmie, nie interesowałam się zanadto sportem motocyklowym. Polskie wyścigi zaczęłam śledzić dopiero w 2003 roku, kiedy moje pierwsze publikacje o dwóch kółkach zaczęły się pojawiać w Świecie Motocykli i Wysokich Obrotach Gazety Wyborczej. Zagraniczne serie, np. zawody na wyspie Man, czy Moto GP, oglądałam wyrywkowo i – przyznaję – zwykle z obawy, że w audycji w Tok Fm, gdzie opowiadałam o motocyklach, prowadzący zadadzą mi „niewygodne” pytanie. Musiałam być przygotowana. Ale żeby ta telewizyjna rywalizacja była lepsza od jazdy wszystkim co popadnie w rzeczywistości? Nie – to był czas, kiedy każdą wolną chwilę wolałam spędzać na motocyklu lub w ukochanym youngtimerze, niż oglądać wyścigi w TV.

Z Andrew Stone – dyrektorem technicznym zespołu Kawasaki Official Team.
fot. Motocaina.pl

Zrozumiałam, co ze mną jest „nie tak” dopiero, gdy Robert Kubica zaczął startować w Formule 1. Co on ma do tego? Sporo. Moto GP przecież to odpowiednik F1 w sporcie motocyklowym. To wyścigi prototypów – jednośladów, których nie spotyka się na drodze po bułki do sklepu. Otóż moja pasja do F1 mnie zdziwiła, ale wiedziałam już, że to wszystko przez Roberta. Śledziłam tę dyscyplinę przez pryzmat człowieka, któremu kibicowałam z całego serca i – ze względu na niego – chciałam wiedzieć o tej dyscyplinie jak najwięcej. Wniosek? Muszę mieć komu kibicować, aby żywo zainteresować się konkretnym sportem. Tak już mam.

I nagle znajduję się, dzięki przyjaciołom z Kawasaki, na hiszpańskim torze Portimao na testach poprzedzających sezon WSBK i FIM World Superbike. Tu motocykle są pochodnymi seryjnych, choć – rzecz jasna – są modyfikowane (patrz ramka). Wchodzimy do boksu, gdzie szykują się do wyjazdu na tor kierowcy Kawasaki Official Team* pod bacznym okiem Andrew Stone – dyrektora technicznego zespołu z 30-letnim doświadczeniem w sporcie motocyklowym. To właśnie Andrew doprowadził zespół Kawasaki w 2013 roku do zdobycia tytułu w kategorii konstruktorów w Mistrzostwach World Supersport. Kierowcy zespołu ukończyli sezon na 2. i 3. miejscu w klasie Supersport.

FIM World Superbike
Maszyny klasy Superbike to pochodne produkcyjnych motocykli, które dysponują zwykle silnikami 4-cylindrowymi o pojemności 1000 cm3 lub 1200 cm3 w układzie V. Układy wydechowe, sterowanie silnika, zawieszenie, hamulce, koła i niektóre elementy wewnątrz jednostki napędowej mogą być modyfikowane. Podobnie jest z klasą Supersport: to również maszyny pochodzące w prostej linii od seryjnych jednośladów, które na co dzień jeżdżą po ulicach, jednak w tej klasie zespoły mają mniejsze pole do modyfikacji niż w topowej kategorii. Motocykle te mają 4-cylindrowe jednostki o pojemności 600 cm3, 3-cylindrowe 675 cm3 i 750 cm3 dwucylindrowe. Maszyny są mniejsze, lżejsze i mają mniejszą moc silników niż w superbike’ach. Ale to właśnie supersporty są dla producentów „oczkiem w głowie”.

 

Jazdy w deszczu nie są straszne dla wytrawnych zawodników.
fot. Katarzyna Frendl, Motocaina.pl

Wychodzę z padocku i zmierzam ku prostej startowej. Patrzę z niedowierzaniem na kierowców, którzy już rozpoczeli okrążenia testowe i pędząc 250 km/h w deszczu opóźniają hamowanie przed pierwszym zakrętem. I może nie byłoby to niczym nadzwyczajnym, gdyby nie spadek przed winklem, który jest na tyle stromy, że kierowcy na chwilę nikną mi z oczu. Jakie trzeba mieć… wyczucie własnych umiejętności, odwagę? A może to brak piątej klepki? Wiem tylko, że gdy śmiga mi przed nosem wyścigowy motocykl, a jego wysokoobrotowy dźwięk wybrzmiewa między trybunami a padockiem, mam ciarki na plecach i gęsią skórkę, a ja to uwielbiam!

Zwykle seria wyścigów FIM World Superbike liczy około 15 rund i odbywa się na najsłynniejszych torach świata, na 4 kontynentach, m.in. w Europie, właśnie w Portugalii, na wybitnie trudnym torze Portimao. W 2014 roku seria będzie liczyć prawdopodobnie 14 rund.

Oprócz zespołów WSBK, na torze można było podziwiać zespół Kawasaki Mahi Team India jeżdżący w World Supersport. W paddocku pojawiła się również ekipa Yaknitch testująca motocykle MV Agusta – maszyny, które mają ich zawieść na szczyt serii w WSBK w sezonie 2014.

Kim jest przeciętny widz FIM Superbike World Championship?
Według danych Kawasaki Official Team wyścigi FIM Superbike World Championship ogląda na całym świecie zwykle więcej mężczyzn (74% widzów), mających powyżej 30 lat (84% widzów), którzy mają wyższe wykształcenie (61%) i własny motocykl (66%).

 

Kenan Sofuoglu i Fabien Foret z Kawasaki Mahi Team India są w świetnej komitywie
fot. Katarzyna Frendl, Motocaina.pl

Komu zatem zamierzam kibicować? Oczywiście Kawasaki Mahi Team India i jego dwóm kierowcom. Pierwszy z nich to przesympatyczny, uśmiechnięty Turek, Kenan Sofuoglu, jeżdżący z numerem 54, urodzony 25.08.1984 w Adapazari, który startował do tej pory motocyklem Kawasaki ZX-6R i wywalczył tytuł mistrzowski WSS w latach 2007, 2010 i 2012. Kenan wystartuje w 2014 roku w tej samej klasie, co poprzednio, czyli Supersport.

Drugi zawodnik Mahi Racing Team India to przemiły Francuz, Fabien Foret, z numerem 99. Urodził się 29.01.1973 w Angouleme i można powiedzieć, że jest weteranem wyścigów motocyklowych. Startuje Kawasaki ZX-6R i wywalczył tytuł mistrzowski WSS w 2002 (dla Ten Kate Honda). W sezonie 2014 Fabien pojedzie na Kawasaki ZX-10R w klasie EVO (Superbike), uproszczonej i tańszej pod względem kosztów klasie World Superbike – WSBK. Będzie się mierzył z takimi sławami jak: Marco Melandri (Aprilia RSV4 Factory), Alexander Lowes (Suzuki GSX-R1000), Tom Sykes (Kawasaki ZX-10R).

Okrążenie toru w Portimao na Kawasaki ZX-10R wygląda mniej więcej tak:

Kilka słów należy się również niesamowitemu miejscu, w jakim się znalazłam. Otóż Autódromo Internacional do Algarve to tor wyścigowy o długości 4,692 kilometrów w Portimão w Portugalii. Jest pełen spadków, wzniesień i trudnych zakrętów; nieco porównywalny ukształtowaniem terenu do równie „górzystego” Laguna Seca w USA. Kierowcy wyścigowi uważają, że jest na tyle szeroki, aby sprzyjać wyprzedzaniu (co z kolei przekłada się na widowiskowość zawodów). W skład kompleksu sportowego wchodzi również: tor kartingowy, park technologiczny, pięciogwiazdkowy hotel, centrum sportowe i apartamenty. Jeden z zakrętów otrzymał imię Craiga Jonesa, który zginął tragicznie podczas rundy World Supersport na torze Brands Hatch w roku 2008. Rekord toru należy do kierowcy F1 Sebastiana Buemi (wówczas SRT): 1:28.737. Dla porównania, najszybszy czas kierowcy motocykla podczas styczniowych testów w Portimao miał Alex Lowes (Voltcom Crescent Suzuki), który wykręcił 1’42.5.

Mam wrażenie graniczące z pewnością, że w tym sporcie można się zakochać. Zacieram ręce, na zaczynający się właśnie sezon i oczekuję startów kierowców, których dane mi było poznać. Będę za nich trzymać kciuki! Pierwsza runda odbędzie się 23 lutego na torze Phillip Island.

* Siedzibą zespołu Kawasaki Official Team jest Yeovil w Wielkiej Brytanii.

Zawodnicy Mahi Racing Team India ślą pozdrowienia dla czytelników Motocaina.pl

Kenan Sofuoglu (z lewej) i Fabien Foret (z prawej) pozdrawiają czytelników Motocainy!
fot. Motocaina.pl

Najnowsze

Syndrom dnia następnego? Nie siadaj za kierownicą!

Nadciąga kolejny karnawałowy weekend, podczas którego część z nas wypije alkohol. Wiadomo, że pod wpływem nie prowadzimy. Ale nie jest to już tak oczywiste, gdy chodzi o dzień następny...

Zanim wsiądziesz za kółko po imprezie alkoholowej, zastanów się czy jesteś w stanie prowadzić.

Nie tylko spożycie alkoholu ma zgubny wpływ na osobę, która wsiada za kierownicę. Również czynniki takie jak przyjmowane leki, niewyspanie a także „niewyleczony” kac nie są bez znaczenia, kiedy siadamy za kółkiem.

Jak stanowi prawo i jakie są konsekwencje prowadzenia pod wpływem alkoholukliknij tu.

Naukowcy z University of the West z Wielkiej Brytanii przeprowadzili badania i doszli do wniosku, że kierowanie pojazdem na kacu może mieć równie tragiczne skutki, co jazda po pijanemu. Kac to kiepskie samopoczucie, zmęczenie, zawroty głowy, ogólne osłabienie organizmu, problemy żołądkowe, senność i nadwrażliwość na bodźce. Reakcje ulegają spowolnieniu, nawala koncentracja, popełnia się błędy, a jazda po prostej staje się prawdziwym wyzwaniem. Ale żarty na bok. To poważny problem, z którym trzeba walczyć podobnie jak z pijanymi kierowcami. Niestety regeneracja nie u każdego przebiega szybko i po zakrapianej nocy, trzeba swoje odczekać, a trzeźwość w takim stanie jest pozorna.

Na uniwersytecie w Utrechcie w Holandii, wolontariusze wzięli udział w eksperymencie – była to godzinna symulacja jazdy samochodem po spożyciu dziesięciu drinków z alkoholem. Osoby uczestniczące w zadaniu były poddane testowi, kiedy poziom alkoholu w ich krwi był równy zeru. Wyniki były podobne do tych z Anglii – rozkojarzenie, trudności ze skupieniem się, błędy na drodze.

Jazda z syndromem dnia następnego jest niebezpieczna. Nic nie jest ważniejsze niż ludzkie życie i zdrowie, więc zanim znowu wsiądziecie do auta po imprezie, upewnijcie się, że wasze samopoczucie jest dobre i że możecie swobodnie prowadzić.

Najnowsze

Scarlett Johansson i Corvette Stingray w filmie „Kapitan Ameryka. Zimowy żołnierz” – trailer

Film „Kapitan Ameryka. Zimowy żołnierz”, który w Polsce premierę będzie miał w kwietniu, zapowiada się nadzwyczaj ciekawie. Wystąpi w nim Corvette Stingray, prowadzony przez Scarlett Johansson.

W serii filmów o Jamesie Bondzie królują takie auta jak Aston Martin, BMW czy Jaguar. Każda część „Szybkich i wściekłych” to dziesiątki samochodów po tunningu, przekraczającym momentami ludzką wyobraźnię. Te i inne przykłady pokazują nam, że cztery kółka są „cichymi bohaterami” wielu produkcji kinowych. Kojarzymy je, rozpoznajemy i jako widzowie nie przechodzimy wobec nich obojętnie.

Producenci samochodów doskonale zdają sobie z tego sprawę. I wiedzą, że przemycenie swojego modelu auta na wielki ekran może się okazać dla koncernu żyłą złota.

Chevrolet Corvette Stingray 2014

W roku 2014 na taki „krok” zdecydował się (nie po raz pierwszy zresztą) koncern General Motors, producent takich marek jak chociażby Chevrolet. I to właśnie o Chevy’m będzie tu mowa.  Konkretnie chodzi nam o model Chevrolet Corvette Stingray.

Oznaczenie Stingray przysługuje wyłącznie tym wersjom Corvette, które wyróżniają się połączeniem zaawansowanych technologii, genialnej stylizacji nadwozia oraz iście sportowych parametrów. Corvette Stingray 2014 jest najmocniejszym produkcyjnym Chevroletem Corvette w historii. 450 KM mocy, przyspieszenie do setki poniżej 4 sekund, a dodatkowo spalanie na poziomie 9 l./100 km (dane producenta). Brzmi idealnie.

Więcej o modelu Corvette Stingray 2014 przeczytasz tutaj. Ceny modelu w Europie podajemy tu.

Ale, ale, wróćmy do świata filmu, bo to w nim ten model samochodu już zdążył się znaleźć i, co więcej, prezentuje się tam równie dobrze, co ucharakteryzowani i wymuskani bohaterowie. A żaden make-up do wywołania piorunującego efektu nie jest mu potrzebny.

Kard z filmu „Kapitan Ameryka. Zimowy żołnierz”.

Mowa tu o filmie „Kapitan Ameryka. Zimowy żołnierz”, który w Polsce premierę będzie miał w kwietniu. W nim właśnie pojawi się Stingray, prowadzony przez samą Scarlett Johansson. Trzeba przyznać, że Johansson jako rosyjski szpieg Natasha Romanoff i Corvette w tym najnowszym wydaniu to nadzwyczajnie dobre połączenie.

Corvette Stingray 2014 dla malucha za 275 dolarów od Fisher-Price? Czytaj o tym tu.

Zdjęcia Czarnej Wdowy za kółkiem tegoż auta mają wszystkim zapowiedzieć, że samochód, tak jak i film – niedługo zawładną rynkiem (odpowiednio: motoryzacyjnym i filmowym). A przynajmniej tego się od nich oczekuje…

Scarlett Johansson prowadzi nowiutkiego Chevroleta Corvette Stingray w filmie „Kapitan Ameryka. Zimowy żołnierz”. W polsce w kinach od kwietnia.

Dla producentów Chevroleta to ważny tydzień – czas premier tego modelu i 14 innych (m.in. Corvette Z06 i C7.R) na Chicago Auto Show.

Na premierę filmu niestety musimy poczekać trochę dłużej. Miejmy nadzieję, że będzie to produkcja warta obejrzenia, nie tylko przez wzgląd na naszego motoryzacyjnego bohatera.

Najnowsze