Subaru Levorg z nowym systemem w starej cenie

Począwszy od września 2016 roku polsi importer Subaru wprowadza do sprzedaży nową specyfikację modelu Levorg (17MY). Auto będzie dostępne w identycznych cenach jak model rocznikowy 16MY, choć nowa wersja jest wyposażona dodatkowo w system wspomagający kierowcę - EyeSight.

EyeSight to cyfrowa „druga para oczu”, która obserwując drogę, na podstawie trójwymiarowego obrazu (z kamery stereoskopowej), czuwa nad bezpieczeństwem kierowcy i pasażerów. System ten zadebiutował w Polsce w modelu Outback. Trzecia generacja EyeSight, obecna od teraz w Levorgu, zdążyła już zdobyć liczne wyróżnienia, między innymi w badaniach przeprowadzanych przez amerykański instytut Insurance Institute for Highway Safety (IIHS) czy japoński JNCAP oraz  niemiecki ADAC. Poddany analizie EyeSight, na tle pięciu innych testowanych systemów bezpieczeństwa prewencyjnego okazał się najlepszy, a dodatkowo (jako jedyny system) EyeSight zareagował poprawnie na manekina imitującego pieszego w ciemnych ubraniach, w nocy bez świateł ulicznych – co testerzy z ADAC określili jako rozwiązanie „lepsze niż ludzkie oczy”.

W stosunku do Outbacka, system EyeSight w Levorgu występuje w nowszej odsłonie – z asystentem utrzymania pasa ruchu (Lane Keep Assist).

Oprócz nowości, jaką na pokładzie Levorga jest system EyeSight, wyposażenie obejmuje znane już rozwiązania Subaru, takie jak między innymi: stały napęd wszystkich kół Symmetrical All-Wheel Drive, turbodoładowany silnik typu bokser z bezpośrednim wtryskiem paliwa, bezstopniową skrzynię biegów Lineartronic CVT, system kontroli trakcji i stabilizacji toru jazdy (VDCS) z Active Torque Vectoring (aktywnym sterowaniem momentem napędowym), Subaru Rear Vehicle Detection (SRVD), pierścieniowe ramy wzmacniające nadwozie czy wreszcie Inteligentny System Ratunkowy (który zatroszczy się o kierowcę i pasażerów jeżeli jednak wypadku nie udało się uniknąć).

Najnowsze

Mandaty – ich historia i funkcja

Gwarancją bezpieczeństwa na drogach jest przestrzeganie przepisów i jazda z wyobraźnią. Przepisy regulują zachowania kierowców, tak by poruszanie się po drodze było uniezależnione od niedomówień i wątpliwości. Nie wszyscy jednak stosują się do przepisów, popełniając wykroczenia drogowe i tym samym narażając się na konsekwencje w postaci mandatu karnego.

Do karania mandatami uprawniona jest policja, ale na podstawie szczególnych przepisów mogą to być również inne organy, np. Inspekcja Transportu Drogowego. Aby wręczyć mandat, sprawcę należy złapać na gorącym uczynku lub bezpośrednio po nim (np. przejazd na czerwonym świetle). Funkcjonariusz może też stwierdzić wykroczenie naocznie pod nieobecność sprawcy albo za pomocą urządzenia pomiarowego lub kontrolnego, jeśli nie ma wątpliwości co do sprawcy czynu (zdjęcie z fotoradaru).
 
W mandacie zawsze powinna być określona jego wysokość i rodzaj popełnionego wykroczenia. Dodatkowo, sprawca wykroczenia powinien zostać poinformowany o prawie do odmowy przyjęcia mandatu karnego i o skutkach prawnych takiej odmowy.

Wysokość mandatu, który możemy otrzymać, uzależniona jest od rodzaju wykroczenia, które popełnimy. Szczegółową listę wykroczeń i kar znaleźć można w taryfikatorze mandatów. Taryfikator określa konkretną kwotę za popełnione wykroczenie, jedynie w nielicznych przypadkach pozostawione są widełki i w tych przypadkach to policjant decyduje o jego wyższej lub niższej kwocie.

W 2015 roku Policja wystawiła ponad 3,5 mln mandatów. Mandaty te otrzymali kierowcy, piesi i pasażerowie. Najczęściej karanym wykroczeniem było przekroczenie prędkości. Policjanci ukarali też 385 730 pieszych, w tym za brak wymaganych po zmroku odblasków mandaty otrzymało ponad 41 tys. osób.

Pierwszy mandat za prędkość otrzymał w 1896 roku brytyjski kierowca Walter Arnold, który jechał z prędkością 13 km/h w strefie, gdzie dopuszczalne było 3,2 km/h (2 mph). Kierowca otrzymał mandat w wysokości 1 szylinga. W 1899 roku, w Nowym Yorku taksówkarz Jacob German przekroczył dopuszczalną w tym czasie prędkość 8 mph o 4 mile. W konsekwencji nie tylko otrzymał mandat, ale też trafił do więzienia.

„Różne kraje w różny sposób karzą kierowców za popełnione wykroczenia. Dominują kary finansowe. W Szwajcarii zamożny kierowca otrzymał mandat w wysokości 300 tys. franków, a wielkość mandatu to wynik recydywy odniesiony do majątku kierowcy. W Niemczech mandat za przekroczenie prędkości może wynieść do 600 euro (ok. 2 600 zł), w Polsce do 500 zł. W Szwecji za przekroczenie prędkości możemy otrzymać mandat w wysokości do 4 000 koron, a jeśli przekroczymy prędkość o 41 km/h w miejscu, gdzie dopuszczalna jest prędkość 50 km/h, sprawa trafia do sądu” – tłumaczy instruktor ŠKODA Auto Szkoły, Radosław Jaskulski.

Idealnie byłoby, gdyby kary nie były potrzebne, a uczestnicy ruchu drogowego bezbłędnie poruszali się po drogach, respektując zasady ruchu drogowego. Statystyki wypadków pokazują, że drogowa rzeczywistość od ideału odbiega. Dlatego jeśli chcemy mieć bezpieczne drogi, powinniśmy mieć konsekwentną i mądrą politykę mandatową.

Najnowsze

Klaudia Podkalicka gotowa na Baja Poland

Klaudia Podkalicka właśnie wystartowała w rajdzie Columna Medica Baja Poland, który potrwa do niedzieli.

Rodowita szczecinianka, która właśnie od udziału w Baja Poland rozpoczęła profesjonalne starty w cross country, zamiłowanie do ostrej jazdy wyniosła z rodzinnego domu. Motoryzacyjnym bakcylem zaraził ją ojciec, Mariusz Podkalicki, czterokrotny mistrz i trzykrotny wicemistrz Polski w wyścigach samochodowych. Mając 13 lat, Klaudia trenowała już na zamkniętych torach, a jako 15-latka została zawodnikiem Automobilklubu Szczecińskiego i zaczęła startować w rajdach samochodowych jako pilot i kierowca.

W 2006 roku Klaudia wywalczyła tytuł najszybszej kobiety w pucharze Kia Picanto Cup, a dwa lata później – najszybszej kobiety w 46. Rajdzie Barbórki. Starty w rajdach Baja Poland przyniosły jej wiele sukcesów, w tym drugie i trzecie miejsce w Pucharze Świata. W ubiegłym roku zdobyła w klasie T2 tytuły II wicemistrza Europy Centralnej w Rajdach Cross Country i II wicemistrza Polski w Rajdach Terenowych.

Klaudia często podkreśla swoje związki ze Szczecinem, gdzie po II wojnie światowej osiedlili się jej dziadkowie i urodzili rodzice. Jak mówi, jest szczecinianką z urodzenia i z przekonania – choć zwiedziła pół świata, jednak według niej wyjątkowości Szczecina nic nie pokona. Ogromnie ceni swoich szczecińskich kibiców, którzy wiernie wspierają ją na rajdowych odcinkach, zaś jej największymi fanami jest rodzina. Miasto docenia sukcesy Klaudii, która jest ambasadorem Szczecina.

Baja Poland to po Rajdzie Polski najbardziej prestiżowa impreza w Polsce, która rozwija się w błyskawicznym tempie i z roku na rok zyskuje coraz większą popularność zarówno wśród załóg, jak i kibiców – na starcie rajdu można zobaczyć zawodników z czołówki Rajdu Dakar i nie tylko. Startują m.in. Krzysztof Hołowczyc, Nasser Al-Attiyah, Jakub Przygoński, Martin Prokop. To bez wątpienia jedna z najlepiej przygotowanych imprez cross country na świecie.

Trasa tegorocznej edycji rajdu, której partnerem tytularnym jest Columna Medica, liczy 788 kilometrów, z czego 472 km to odcinki specjalne poprowadzone w okolicach Dobrej, Lubieszyna i na poligonie w Drawsku Pomorskim.

Columna Medica Baja Poland 2016 to także runda Mistrzostw FIA Strefy Europy Centralnej w Rajdach Terenowych (FIA-CEZ), Rajdowych Mistrzostw Polski Samochodów Terenowych (RMPST), Mistrzostw Republiki Czeskiej w Rajdach Terenowych (MMCR) i Rajdowego Pucharu Polski Samochodów Terenowych (RPPST). Równolegle przeprowadzone zostaną również zawody motocyklowe, zaliczane do Pucharu Polski w Rajdach Baja (PPRB). Organizatorzy spodziewają się na starcie ponad stu rajdowych samochodów, ciężarówek, motocykli, quadów oraz pojazdów UTV.

Impreza to także ogromny prestiż dla Szczecina. Biura rajdu są w tym roku zlokalizowane w Northeast Marina na wyspie Grodzkiej, zaś park serwisowy i miasteczko rajdowe – na pobliskiej wyspie Łasztownia. Uroczysty start rajdu nastąpi w najbardziej reprezentacyjnym miejscu Szczecina, przy Wałach Chrobrego.

– Jesteśmy bardzo pozytywnie nastawieni do imprezy, choć przed nami wiele trudnych odcinków, wymagających technicznej jazdy i mocnego sprzętu, który tutaj przechodzi najcięższy sprawdzian – mówi Klaudia Podkalicka. – Ale właśnie za to uwielbiam rajd Baja Poland, również dlatego, że atmosfera z wydarzenia zostaje na wiele tygodni po imprezie. Przygotowanie się do startu wymagało tygodni intensywnej pracy na każdej płaszczyźnie. Bez tego nie można myśleć o celu, jaki zawsze sobie stawiam – najwyższej pozycji w tabeli wyników.

Ambitne zamierzenia potwierdza pilot załogi, Błażej Czekan – „Poprzeczkę stawiamy sobie wysoko. Cel jest wyraźny, będziemy atakować podium”.

– „Gorąco zapraszam wszystkich do kibicowania zawodnikom, zwłaszcza, że przejazdy uczestniczących w rajdzie pojazdów będzie można zobaczyć również w Szczecinie” – dodaje Klaudia Podkalicka – „Dla miłośników sportów motorowych to prawdziwe święto”.

Najnowsze

Edyta Klim

Wariacje na temat jednego koła (video)

Jednokołowce (monocykle) są budowane i wykorzystywane dzisiaj jedynie do celów rozrywkowych, choć od 1860 do 1930 roku budowano je z zamiarem wykorzystania w transporcie osobowym.

Najczęściej spotykaną wersją jednokołowca jest pojazd, w którym kierowca siedzi w fotelu wbudowanym w obręcz dużego koła jezdnego. Za pioniera w ich budowie uważany jest francuski konstruktor Erich Edison-Puton, który zbudował jeden z pierwszych zdolnych do jazdy modeli w 1910 roku. Jednak za najbardziej oryginalną konstrukcję tego typu uważany jest olbrzymi monocykl o nazwie Dynosphere zbudowany w Wielkiej Brytanii w 1932 roku przez Johna Purvesa:

Tak pięknie to wyglądało w 1935 roku:

https://www.youtube.com/watch?v=hQRsPIn8HOQ

Jednak nauka jazdy jednokołowcem nie jest łatwa:

W większości systemów z wykorzystaniem jednego koła, zmiana kierunku zależy od jeźdźca, który balansuje swoim ciałem. Zmianę kierunku można też uzyskać poprzez przeciągnięcie jedną stopą po ziemi. Najlepszą kontrolę uzyskuje się przy małych prędkościach, im szybciej monocykl jedzie – tym trudniej nad nim zapanować. By lepiej dało się pojazd prowadzić montowano w nim dodatkowo małe kółka, albo śmigło z tyłu (jednak uznano to za zbyt niebezpieczne w ruchu miejskim rozwiązanie).

Do wad pomysłu zaliczono małą ładowność, trudności z hamowaniem (gwałtowne hamowanie powoduje obracanie się kierowcy wewnątrz koła), a także ograniczoną przez koło widoczność do przodu. Ostatecznie zrezygnowano z przystosowania monocykla do produkcji masowej.

Nie każda jazda tego typu pojazdem dobrze się kończy:

Powyższy monocykl zasilany silnikiem V-8 Buick zbudował amerykański wynalazca Kerry McLean. Twórca przeżył ten wypadek i nie poddał się – przystąpił do budowy ponad 25 różnych odmian monocykli, począwszy od zasilanych na pedały, aż po równie mocne silniki.

Pomysłowość na wykorzystanie jednego koła tutaj się nie kończy…

W 1954 roku Luiggi Bandini zbudował we Włoszech pierwszy znany, jednokołowy motocykl wyścigowy – MV Augusta 60 cc Monomoto Superleggera. Konstrukcja ta okazała się jednak bardzo trudna w prowadzeniu i była przyczyną tragicznego wypadku jego twórcy.

Bardziej współczesny Ryno wygląda tak:

W tym pojeździe siedzi w pozycji jak na motocyklu. Niestabilność podczas jazdy wyeliminowano za pomocą układu żyroskopów.

RIOT został zaprezentowany na Burning Man w roku 2003 i zamiast typowego twardego pierścienia, pojazd jest napędzany za pomocą koła zębatego mocowanego do szprych:

A oto współczesny Wheelsurf:

Motorized Monocycle kosztuje 13 000 dolarów i ma czterosuwowy silnik 31 cm3 o mocy 15 KM. Może rozwinąć prędkość 40 kilometrów na godzinę. W zbiorniku mieszczą się dwa litry paliwa, co starczy maksymalnie na dwie godziny jazdy. Pojazd jednak nie jest dopuszczony do jazdy po publicznych drogach.

Najnowsze

„Smycz” dla młodych kierowców

Okazuje się, że największym zmartwieniem rodziców nastoletnich dzieci nie są narkotyki, seks czy oceny w szkole. Najwięcej niepokojących myśli wzbudza w nich sytuacja, gdy młodzi wsiadają za kółko.

Chevrolet przeprowadził specjalną ankietę wśród rodziców, z której jednoznacznie wynika, ze najbardziej martwi ich, gdy ich pociechy wsiadają do samochodu i przemieszczają się nim bez kontroli. To dużo większe zmartwienie niż wyniki na studiach, kontakt z alkoholem i narkotykami, aktywność seksualna czy problemy z rówieśnikami. 

Dlatego Chevrolet wprowadza na terenie USA nową technologię, którą nazywa „Teen Driver”. Jest to urządzenie, które monitoruje wszystkie parametry samochodu i sporządza raport dla rodzica po zakończonej jeździe. Każde przekroczenie dozwolonej prędkości, aktywacja systemu kontroli trakcji, a także dystans i czas są pod kontrolą. 
Ponadto system wycisza system audio w samochodzie, gdy pasy nie są zapięte, a po przekroczeniu prędkości ostrzega dźwiękami i komunikatami na desce rozdzielczej.

System „Teen Driver” będzie dostępny w takich modelach jak Bolt, Camaro, Colorado, Cruze, Malibu, Silverado, Silverado HD, Suburban, Tahoe oraz Volt. System aktywuje się po włożeniu do stacyjki specjalnego kluczyka przeznaczonego dla młodych kierowców.

Młodzi kierowcy z pewnością nie będą zadowoleni z nowego systemu kontroli ich poczynań. Jednak statystyki w tej kwestii są nieubłagane. Najwięcej wypadków nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale również w innych częściach globu powodują kierowcy w wieku 16-24 lat.

https://www.youtube.com/watch?v=hTZEzBeOvaU

 

Najnowsze