Karolina Chojnacka

Squalo, czyli restomod inspirowany Ferrari 250 GTO. Jest po prostu cudny!

Squalo to nowoczesna, ale jednocześnie bardzo klasyczna interpretacja Ferrari 250 GTO. I co tu dużo pisać... jest po prostu cudny!

Brytyjski konstruktor samochodów, GTO Engineering, lubi Ferrari 250 GTO. Czy można mu się dziwić? GTO uchodzi za jeden z najcenniejszych samochodów wszechczasów.

I choć zazwyczaj legend się nie rusza, to brytyjska firma reinterpretuje tę samochodową legendę jako nowoczesny supersamochód. Teraz nazywa się „Squalo”, co po włosku znaczy „rekin”.

Squalo

Przeczytaj też: Ferrari 250 GTO – kolejny, najdroższy samochód świata

Wcześniej projekt nosił nazwę „Moderna”, co było swego rodzajem połączeniem słów „Modena” i „nowoczesność”. Ale… z powodu światowej pandemii koronawirusa, słowo Moderna kojarzy się teraz wszystkim ze szczepionką przeciw COVID-19.

Squalo

Squalo nie jest Ferrari, ale jest bardzo wyraźnie inspirowany GTO. I jest cudny. Jest wspaniały. Jest neoklasyczny.

Pod maską skrywa wolnossący 4 litrowy silnik V12. W nawiązaniu do oldschoolowego klimatu zestawiony jest z manualną skrzynią biegów i napędem na tylne koła. Docelowa waga pojazdu to mniej niż 1000 kilogramów.

Squalo

Przeczytaj też: Złota rzeźba Ferrari 250 GTO

Nie wiadomo, ile kosztuje Squalo, ale chętni mogą już zamawiać samochód u GTO Engineering. Dostawy do klientów mają się rozpocząć w 2023 roku.

Najnowsze

Mercedes-Benz SLK ma już 25 lat. Trendsetter ze składanym dachem

Dzięki składanemu dachowi vario, SLK (seria R 170) mógł w mniej niż pół minuty zamienić się z roadstera w coupé ze stalowym, dźwiękochłonnym dachem.

Produkcyjna odsłona SLK zadebiutowała w kwietniu 1996 r. na Międzynarodowych Targach Motoryzacyjnych w Turynie. Nowy sportowy wóz idealnie pasował do swoich czasów: otwarte dwumiejscowe samochody przeżywały wówczas prawdziwy renesans. W Europie Zachodniej roczna liczba rejestracji aut z tego segmentu wzrosła z 11 300 w 1992 r. do 98 500 w 1995.

SLK znacząco przyczynił się do boomu na otwarte samochody, panującego w latach 90. i 2000. Przez pewien czas był nawet najlepiej sprzedającym się modelem ze składanym metalowym dachem na niemieckim rynku. Dla marki miał znaczenie szczególne – trafiał bowiem do młodszej grupy nabywców. Wspominając SLK, Jürgen Hubbert, ówczesny członek zarządu Mercedes-Benz, powiedział: „Modele SLK, CLK i Klasa M w dużym stopniu przyczyniły się do (ukształtowania) nowego wizerunku Mercedes-Benz”.

Mercedes-Benz SLK ma już 25 lat. Trendsetter ze składanym dachem

Apetyt opinii publicznej na nowego roadstera zaostrzyło studium pokazane w kwietniu 1994 r., również podczas targów w Turynie. Prototyp bazował na projekcie Michaela Mauera i był bardzo zbliżony do późniejszej wersji seryjnej. Model Mauera, z krótkimi nawisami karoserii oraz stosunkowo długim rozstawem osi, wyróżniał się licznymi stylowymi akcentami, począwszy od pokrywy silnika z muskularnymi wybrzuszeniami aż po charakterystycznie wyprofilowaną tylną pokrywę. Drugi koncepcyjny model, pokazany w Paryżu jesienią 1994 r., miał nie tylko dach vario, ale także kokpit o unikalnej stylizacji. Zaprezentowany w 1996 r. seryjny SLK przyciągał uwagę kolorowymi dodatkami w kabinie oraz paletą jaskrawych odcieni nadwozia.

Naginanie zasad: składany dach vario

Składany stalowy dach SLK był rozwiązaniem wybitnym i podziwianym. Sam pomysł nie był w branży motoryzacyjnej zupełnie nowy – ale szereg wcześniejszych projektów wiązał się z chowaniem całego dachu do bagażnika, a to ograniczało przestrzeń użytkową. Inżynierowie Mercedes-Benz zrewolucjonizowali tę koncepcję: dach ze stalowo-szklanych paneli „znikał” pod pokrywą bagażnika odchylaną do tyłu. Dzięki temu tył nadwozia mógł być krótki, a miejsce na bagaż pozostawało nawet w przypadku złożonego dachu.

Za całą „choreografię” procesu otwierania i zamykania odpowiadał elektrohydrauliczny system korzystający z pięciu cylindrów hydraulicznych. Przed rozpoczęciem produkcji seryjnej 30 prototypów musiało przejść proces otwierania i zamykania po 20 000 razy każdy. W przypadku około 10-letniej eksploatacji odpowiadało to otwieraniu i zamykaniu dachu sześć razy dziennie. Obsługa nie nastręczała trudności: naciśnięcie przełącznika na konsoli środkowej zamieniało SLK z coupé w roadstera – lub odwrotnie – w ciągu 25 sekund.

Mercedes-Benz SLK ma już 25 lat. Trendsetter ze składanym dachem

Na szczególną uwagę zasługuje koncepcja bezpieczeństwa SLK, która w swoim czasie wyznaczała klasowe standardy. Ochronę podróżujących w przypadku dachowania zapewniały dwa solidne pałąki przeciwkapotażowe oraz słupki A z rurowymi wzmocnieniami. SLK był seryjnie wyposażony w poduszki powietrzne, napinacze i ograniczniki siły napięcia pasów bezpieczeństwa. Nowo opracowana elipsoidalna przegroda, która stanowiła element konstrukcji przodu samochodu, pozwalała zwiększyć obszar deformacji w przypadku zderzenia czołowego i ograniczyć ryzyko zmniejszenia przestrzeni na nogi. W testach zderzeniowych SLK spełniał wewnętrzne standardy Mercedes-Benz – a tym samym „przebijał” obowiązujące wymagania rynkowe.

Cztero- i sześciocylindrowe silniki serii R 170

Początkowo roadster był oferowany w wersjach SLK 200 (100 kW/136 KM) oraz SLK 230, z mechanicznym doładowaniem (142 kW/193 KM). Po liftingu przeprowadzonym w 2000 r. do oferty dołączyły sześciocylindrowe odmiany SLK 320 (160 kW/218 KM) i SLK 32 AMG (260 kW/354 KM).

Najnowsze

Znacie historię rekordowego „Elektro GT”? To przodek współczesnego Opla Corsy‑e

W 1971 r. astronauci z Apollo 15 po raz pierwszy przejechali się elektrycznym łazikiem po powierzchni Księżyca. W tym samym roku Opel GT dowiódł, że silniki elektryczne sprawdzają się nie tylko w wózkach golfowych.

Na torze wyścigowym „Hockenheimring” w Niemczech Georg von Opel przymierzał się do ustanowienia nowego rekordu prędkości dla samochodu elektrycznego specjalnie przygotowanym i zmodyfikowanym sportowym Oplem „Elektro GT”. Ostatecznie w dniach 17–18 maja 1971 r. samochód ustanowił sześć rekordów świata.

Próba pobicia rekordu przez Georga von Opla — wnuka założyciela firmy, Adama Opla, oraz skutecznego biznesmena i światowej klasy sportowca — miała na celu nie tylko „sprawdzanie koncepcji” przyszłych samochodów elektrycznych z zasilaniem akumulatorowym (BEV). Była to także kontynuacja rodzinnej tradycji. Kuzyn Georga, „Raketen-Fritz” (Fritz-rakieta), trafiał na pierwsze strony gazet w latach 1927–1929 dzięki pokazom pojazdów wyposażonych w silniki rakietowe. Rekordowym osiągnięciem było rozpędzenie samochodu RAK 2 do 238 km/h na torze wyścigowym Avus 23 maja 1928 r.

Znacie historię rekordowego „Elektro GT”? To przodek współczesnego Opla Corsy‑e

„Elektro GT” był wyposażony w dwa stałoprądowe silniki firmy Bosch, które łącznie generowały moc ciągłą 88 kW (120 km) i szczytową nawet 118 kW (160 KM).

Firma Varta dostarczyła cztery akumulatory niklowo-kadmowe zamontowane obok miejsca kierowcy i za nim. Akumulatory składające się z 280 ogniw zwiększały masę seryjnego GT (960 kg) o 590 kg. Pojazd ważył więc łącznie 1550 kg — tyle samo, co Opel Diplomat B.

Znacie historię rekordowego „Elektro GT”? To przodek współczesnego Opla Corsy‑e

Próba długodystansowa wymusiła zwiększenie liczby ogniw do 360, co stanowiło już 740 kg dodatkowej masy. Wagowo GT dorównywał wówczas ciężarówce Opel Blitz z krótkim rozstawem osi (1700 kg). Zwiększona masa wymagała zastosowania sztywniejszych sprężyn, a firma Continental opracowała specjalne wysokociśnieniowe opony, które ograniczały opory toczenia do minimum.

Zasłonięto wszystkie wloty i wyloty powietrza w nadwoziu, zastosowano płaską pokrywę silnika bez wybrzuszenia na gaźnik znanego z seryjnego GT, usunięto zderzaki, lusterka i klamki drzwi oraz wszystko, co tylko się dało z komory silnika i przedziału pasażerskiego.

Najnowsze

Lamborghini na Shanghai Auto Show 2021 – trzy gorące premiery!

W trakcie międzynarodowej wystawy w Szanghaju Automobili Lamborghini po raz pierwszy zaprezentowało model Essenza SCV12. Obok hipersamochodu na stanowisku marki miała miejsce m.in. regionalna premiera modelu Huracán STO oraz nowej kolekcji Huracán Fluo Capsule.

Shanghai Auto Show 2021 był pierwszą okazją do stacjonarnego przedstawienia nowych pojazdów marki Lamborghini. Limitowany do zaledwie 40 egzemplarzy model Lamborghini Essenza SCV12 to samochód torowy legitymujący się mocą ponad 830 KM. Podczas targów odbyło się również lokalne przedstawienie samochodu Huracán STO oraz nowej kolekcji Huracán Fluo Capsule, dedykowanej wersji EVO. Na stoisku znalazł się też Super-SUV włoskiej marki, model Urus. Za pomocą wideokonferencji chińską widownię przywitali Stephan Winkelmann, CEO Automobili Lamborghini oraz Francesco Scardaoni, dyrektor generalny Automobili Lamborghini regionu Azji i Pacyfiku. Podczas wirtualnego spotkania przedstawione zostały biznesowe osiągnięcia marki oraz jej nowe produkty. 

Lamborghini Essenza SCV12 na żywo
Premiera modelu Essenza SCV12 odbyła się wirtualnie w 2020 roku, ale dopiero teraz publiczność miała okazję zobaczyć samochód na żywo po raz pierwszy, z zachowaniem koniecznych standardów sanitarnych. Limitowana edycja Essenza SCV12, bezpośredniego następcy modeli Miura Jota i Diablo GTR, zostanie wyprodukowana w 40 egzemplarzach. W hipersamochodzie znajdzie się najmocniejszy wolnossący silnik V12, jaki kiedykolwiek opracowało Lamborghini, dostarczający ponad 830 KM. Moc jest przekazywana na wszystkie 4 koła za pośrednictwem nowej sekwencyjnej skrzyni biegów X-Trac, która została zaprojektowana jako strukturalny element podwozia. W połączeniu z tylną skrętną osią, rozbudowanym tylnym spoilerem i elementami aerodynamicznymi inspirowanymi Huracanem Super Trofeo EVO oraz GT3 EVO, zapewnia model poziom docisku 1200 kg przy prędkości 250 km/godz. To wynik większy niż w samochodach GT3. Ten stricte torowy hipersamochód jest dostępny w ekskluzywnych barwach Verde Selvans, Grigio Linx, Nero Aldebaran Gloss oraz Arancio California. 

Lamborghini na Shanghai Auto Show 2021

Essenza SCV12, jako pierwszy samochód GT opracowany zgodnie z prototypowymi standardami bezpieczeństwa FIA, charakteryzuje się stosunkiem mocy do masy wynoszącym 1,66 KM/kg. Dzięki wykorzystaniu nowej generacji monokoku z włókna węglowego o wyjątkowej sztywności zapewniono bezpieczeństwo kierowcy i pasażerowi bez potrzeby stosowania klatki. Każdy klient Essenza SCV12 zostanie członkiem ekskuzowanego klubu z dostępem do specjalnych programów Lamborghini, zapewniających m.in. dostęp do najbardziej prestiżowych torów wyścigowych na świecie oraz ekskluzywnych programów treningowych.

Huracán STO, Huracán EVO Fluo Capsule i Urus na miejscu
Szanghajska wystawa zapewniła także chińskiej publiczności możliwość zobaczenia Lamborghini Huracana STO. Torowa wersja modelu, dostosowana do warunków drogowych, produkuje 640 KM i 565 Nm momentu obrotowego z pomocą 5,2-litrowego silnika V10. Tylnonapędowy Huracán STO przyspiesza od 0 do 100 km/godz. w 3 sekundy, od 0 do 200 km/godz. w 9 sekund, a prędkość maksymalną określono w granicach 310 km/godz. Dwusprzęgłowa przekładnia została dostosowana do torowego samochodu, gwarantując błyskawiczną reakcję na manetki oraz szybszą zmianę biegów. 

Lamborghini na Shanghai Auto Show 2021

Kolejną atrakcją na stanowisku Lamborghini był wydzielony specjalny pokój Ad Personam, w którym po raz pierwszy dla regionu Azji i Pacyfiku została przedstawiona kolekcja Huracán EVO Fluo Capsule. Wprowadzona na rynek w listopadzie 2020 roku paleta jasnych i odważnych kolorów dla supersamochodu z V10 zaprezentowano w matowych wariantach. 

Swoje miejsce na platformie znalazł również model Urus. W marcu tego roku, w czasie wydarzenia “Dni Prędkości” nad jeziorem Bajkał, samochód ustanowił rekord prędkości na dystansie 1000 metrów. Maksymalna wartość podczas sprintu wyniosła 298 km/h. Urus, od swojej premiery w ofercie marki, stał się ulubionym modelem klientów Lamborghini, wyznaczając standard mocy, osiągów i dynamiki jazdy w swojej klasie. 

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Honda prezentuje koncepcję wnętrza, która ma to „coś”

Japoński producent nazywa tę koncepcję „Simplicity and Something”, co w wolnym tłumaczeniu znaczy „prostota i coś”. Czyli co?

Zwykle, gdy producent samochodów ogłasza nową filozofię projektowania, dotyczy ona wyglądu zewnętrznego samochodu. I zazwyczaj wiąże się z pokazaniem efektownie wyglądającego samochodu koncepcyjnego. Ale Honda podąża inną drogą i jej najnowsza filozofia projektowania dotyczy wyglądu wnętrza. Nazywa się „Simplicity and Something”, co w wolnym tłumaczeniu znaczy „prostota i coś”. Czyli co?

„Simplicity and Something”

Przeczytaj też: Honda HR-V e:HEV – hybrydowy SUV z dwoma silnikami elektrycznymi. Ile KM skrywa pod maską?

Jak widać na udostępnionym przez Hondę renderingu, nowa filozofia projektowania wyróżnia się tym, że wnętrze jest proste, ale ma odrobinę tego „czegoś” wyjątkowego. Nazwijmy to „czynnikiem X”.

W koncepcji „Simplicity and Something” część „prostota” jest dość prosta i sprowadza się do utrzymania prostych i łatwych w obsłudze elementów sterujących oraz zapewnienia pewnej przestronności. Na renderingu jest to możliwe dzięki pokrętłom sterowania klimatyzacją i fizycznym przyciskom skrótów multimedialnych. Nad nimi umieszczony jest przezroczysty ekran informacyjno-rozrywkowy.

{{ gallery(3234) }}

Przeczytaj też: Honda SUV e: – prototyp, który rozpoczyna wielką, japońską elektryczną ofensywę

Honda nie wspomniała nic o koncepcyjnym wnętrzu wprowadzonym do nowego modelu produkcyjnego. Ale wpływ tej koncepcji można już zacząć dostrzegać we wnętrzach nadchodzących modeli Civic i HR-V. Na zdjęciach poniżej widać, że oba są wyposażone w wysoko zamontowany system informacyjno-rozrywkowy, proste pokrętła oraz wloty powietrza na całej szerokości. Każdy z nich ma unikalne szczegóły, głównie w nawiewach. Oczywiście ich ekrany informacyjno-rozrywkowe nie są przezroczyste. Jeszcze…

Honda Civic - wnętrze

Honda HR-V - wnętrze

Najnowsze