Spokojny kierowca „nawraca” szeryfa drogowego

Potężny korek na drodze S51 był częściową zasługą pewnego kierowcy w białym Mercedesie Sprinterze. O dziwo, zareagował on na spokojne zwrócenie uwagi.

Na drodze S51 utworzył się wielki korek – efekt między innymi zbliżania się do zwężenia. Zgodnie ze znakami do zwężenia tego pozostało jeszcze 800 m, a więc całkiem sporo. Wystarczyło jednak, aby ujawnił się szeryf drogowy, który zablokował lewy pas.

Interweniować postanowił jeden z kierowców, który podszedł do kierującego białym Sprinterem i uprzejmie poprosił, aby ten nie blokował drogi, tylko dojechał do samego zwężenia. Zaskakujące jest to, że ta prośba natychmiast podziałała. Czyżby kierowca busa wiedział, że źle robi? A może słyszał tylko, że utrudnianie innym przejazdu to obowiązek zawodowego kierowcy, tylko nie znał żadnych argumentów uzasadniających tą tezę?

Najnowsze

Pirat w Seacie jechał wprost na tira

Sytuacja mogła skończyć się bardzo poważnym, nawet śmiertelnym, wypadkiem.

Kierowca Seata Toledo wyprzedził ciężarówkę z kamerą i chciał od razu wyprzedzić kolejną. Z naprzeciwka nadjechał jednak inny pojazd, ale to nie zniechęciło jadącego hiszpańskim sedanem, który był chyba święcie przekonany, że ma dostatecznie dużo miejsca na dokończenie manewru.

Wydawało się, że zderzy się czołowo z nadjeżdżającym tirem, ale kierowcy ciężarowych pojazdów zrobili dla niego miejsce. Seat i tak wypadł drogi, jednak jego 65-letni kierowca odniósł tylko drobne obrażenia.

Najnowsze

Lamborghini Aventador na bazie… Fiata Uno

To nie pierwszy przypadek próby stworzenia budżetowej repliki jakiegoś supersamochodu. Trudno jednak o bardziej groteskową.

Zwykle domorośli konstruktorzy, którzy chcą stworzyć „replikę” auta pokroju Ferrari lub Lamborghini, starają się bazować swoje konstrukcje na pojazdach o zbliżonych proporcjach i charakterze. Znacznie łatwiej zbliżyć się do włoskiego supersamochodu mając do dyspozycji jakieś sportowe coupe, niż na przykład miejskiego hatchbacka.

Co nie znaczy, że ten drugi przypadek potrafi zniechęcić wszystkich domorosłych konstruktorów. Przykładem jest przypadek pewnego Brazylijczyka, który zbudował „replikę” Lamborghini Aventadora, na bazie Fiata Uno.

Najnowsze

Poznajcie „Ziemię Land Roverów”. W Himalajach

Niewielka miejscowość, położona w najwyższych górach świata, może funkcjonować tylko dzięki dobrze zachowanej flocie Land Roverów.

Na wysokości 3636 m n.p.m. znajduje się wioska Sandakphu, do której dotrzeć można tylko bardzo wymagającą, górską drogą. Aby ją pokonać potrzebne jest dobre auto terenowe, najlepiej takie o prostej konstrukcji, które będzie można łatwo naprawiać w trudnych tamtejszych warunkach.

Wybór Land Rovera Defendera jest jednym z oczywistych i właśnie tym modelem jeżdżą mieszkańcy. W sumie mają ich aż 42 i są to już wiekowe egzemplarze – najstarsze pochodzą z 1957 roku.

Land Rover w ramach świętowania swoich 70. urodzin postanowił przybliżyć światu historię „Ziemi Land Roverów” i pokazać jak jej mieszkańcy radzą sobie z codziennymi obowiązkami dzięki dzielności starych Defenderów.

Najnowsze

Bugatti Divo to maszyna dla miłośników zakrętów

Dla wszystkich tych, którzy uważają Chirona za zbyt pospolitego i zbyt wolnego w zakrętach, Bugatti przygotowało model Divo

Divo powstało na bazie Chirona, ale wyróżnia się unikatowym designem, szczególnie w kwestii świateł. Nadwozie starano się zoptymalizować pod kątem jak największego docisku, który udało się zwiększyć o 90 kg.

Nowy model wykorzystuje gruntownie zmodyfikowany układ jezdny oraz kierowniczy, co ma zapewniać jeszcze lepsze prowadzenie, niż w przypadku Chirona. Divo jest też lżejsze, ale o skromne 35 kg, co nie robi wrażenia w aucie, którego masa własna to niemal 2 tony.

Dzięki tym zmianom nowość Bugatti potrafi wygenerować w zakrętach przeciążenia dochodzące do 1,6 g i pokonuje ona Nurburgring o 8 s szybciej, niż Chiron. Producent podkreśla również wyraźnie inne wrażenia zza kierownicy.

Niczego nie zmieniono natomiast w kwestii silnika. Mamy zatem do czynienia z 8-litrowym agregatem W16 z czterema turbosprężarkami, który rozwija 1500 KM. Pewnym rozczarowaniem może być ograniczenie maksymalnej prędkości do 380 km/h – to o 40 km/h wolniej, niż może pojechać Chiron.

Bugatti Divo powstanie w 40 egzemplarzach, po 5 mln euro za sztukę. Wszystkie zostały już zarezerwowane.

Najnowsze