Spektakularne dachowanie Audi na skrzyżowaniu. Jak on to zrobił?

Wydaje się, że całe zajście powinno zakończyć się na lekko uszkodzonym przodzie, ale fizyka bardzo nie sprzyjała tego dnia kierowcy Audi.

Stoisz sobie spokojnie na skrzyżowaniu, czekasz na zielone światło, kiedy nagle z naprzeciwka nadjeżdża Audi, uderza w słup sygnalizacji świetlnej i dachuje! Jak do tego doszło?

Uważnie oglądając nagranie widzimy, że Audi wyprzedziło prawym pasem dwa inne samochody i chciało skręcić w lewo. Za duża prędkość i zbyt mocny skręt kierownicą sprawiły, że auto zwyczajnie nie było w stanie wykonać tego manewru. Kierowcy udało się opanować samochód i nie doprowadzić do wpadnięcia w poślizg, ale zabrakło miejsca na skręcenie. Audi uderzyło w słup tak nietypowo, że przewróciło się na bok, a następnie na dach.

Najnowsze

Kolejny kierowca chciał się wymigać od mandatu. Takiego obrotu spraw się nie spodziewał

Internetowy wniosek o umorzenie miał rozwiązać sprawę - tak przynajmniej wydawało się kierowcy, który przekroczył prędkość. Inspektorzy zajmujący się tą sprawą nie dali tak łatwo za wygraną

123 km/h na liczniku przy ograniczeniu prędkości do 60 km/h miał kierowca, któremu zdjęcie zrobił fotoradar przy ul. Pułkowej w Warszawie. Do właściciela pojazdu wysłano dokumentację, zawierającą informację o zdarzeniu. Pomimo załączonych druków oświadczeń, właściciel zdecydował o przesłaniu do CANARD pobranego z internetu wniosku o umorzenie postępowania. Nie miał on żadnych podstaw prawnych, o czym zawiadomiono listownie posiadacza samochodu.

ITD zaczęło na własną rękę szukać informacji o tym, kto prowadził samochód w momencie zrobienia zdjęcia. Zwróciło się m.in. do referatu dowodów osobistych o udostępnienie zdjęcia właściciela pojazdu, aby porównać je ze zdjęciem zarejestrowanym przez fotoradar. To wystarczyło by potwierdzić, że w chwili popełnienia wykroczenia, za kierownicą auta siedział jego właściciel. Został on wezwany na przesłuchanie w charakterze sprawcy wykroczenia, ale nie stawił się na nie. Wyraził natomiast zgodę na przyjęcie mandatu karnego za odmowę wskazania kierującego pojazdem, nadal licząc, że nie odpowie za przekroczenie prędkości. 

W związku z tym, że inspektorzy nie mieli wątpliwości co do sprawcy wykroczenia, skierowali wniosek o ukaranie do sądu. Sąd również nie miał żadnych wątpliwości i zasądził grzywnę w wysokości 800 zł. Mężczyzna stracił również prawo jazdy na trzy miesiące.

Wbrew pozorom może mówić on o szczęściu. Niedawno wymigać się od odpowiedzialności próbował w podobny sposób kierowca Porsche, ale dla niego sąd nie był tak pobłażliwy.

Najnowsze

Samochody elektryczne czy gazowe – co będzie przyszłością polskiego transportu?

Elektromobilność w Polsce już na początku ścieżki rozwoju spotkała się z huraoptymizmem. Polski rząd obiecał, że do 2025 roku na naszych drogach znajdzie się milion samochodów elektrycznych. Była to bardzo ambitna zapowiedź. Dla porównania – nawet w Niemczech zakładano mniejszą liczbę aut ładowanych prądem w dłuższej perspektywie.

Polskie plany zderzyły się jednak z trudną rzeczywistością. Do rozwoju elektromobilności potrzebna jest odpowiednia infrastruktura, która wymaga z kolei mechanizmu wsparcia. Ten pojawił się w Polsce dopiero w 2019 roku, prawie cztery lata po rozpoczęciu dyskusji o samochodach elektrycznych. Fundusz Niskoemisyjnego Transportu to rozwiązanie, które będzie wspierać elektromobilność i nie tylko. Przyczyni się także do rozwoju pozostałych alternatywnych form – gazomobilności czy napędów wodorowych oraz innych rozwiązań. W dyskusji o przyszłości polskiego transportu odgrywają one coraz większą rolę.

– To technologie, które coraz bardziej odwracają uwagę od elektromobilności. Czasami są nawet bardziej konkurencyjne – jak gazomobilność, która wygrywa w sektorze autobusów na paliwa alternatywne – powiedział serwisowi eNewsroom Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny portalu BiznesAlert. –  Okazuje się, że polski transport napędza coraz częściej gaz, a samochody elektryczne pozostają w tyle. Wspomniany fundusz ma jednak pozwolić na rozwój elektromobilności. Obecnie prace nad nim są już na finiszu. Prawdopodobnie w 2020 roku zobaczymy skutki tego rozwiązania – więcej aut ładowanych prądem na polskim rynku. Elektromobilność w transporcie osobowym będzie jednak rozwijać się wolniej niż w przypadku autobusów. Prywatny użytkownik nie wybierze auta elektrycznego z uwagi na brak punktów ładowania na trasach. Tymczasem w transporcie miejskim w obrębie jednego ośrodka nie powinno ich zabraknąć. W tym zakresie mamy spory potencjał. Znaczna część łańcucha produkcji komponentów do pojazdów elektrycznych znajduje się właśnie w Polsce. Duże firmy eksportują także za granicę. Dzięki temu autobusowy transport elektryczny może radzić sobie całkiem dobrze. Coraz większą konkurencją staje się jednak gazomobilność, która także pojawia się w komunikacji miejskiej. W niektórych miastach autobusy gazowe istnieją już od lat 70. ubiegłego wieku. W wielu miejscach pojawia się ich coraz więcej – jak choćby w Rzeszowie czy Gdyni. To sprawia, że nadal nie jest pewne, czy to właśnie elektromobilność będzie gałęzią transportu alternatywnego zmniejszającego emisyjność – analizuje Jakóbik.

Najnowsze

Dlaczego Toyota buduje humanoidalne roboty?

Pamiętacie film „Avatar” Jamesa Camerona? Toyota opracowała robota, dzięki któremu już dziś można się poczuć trochę jak Jake Sully na księżycu Pandora.

Toyota zaprezentowała światu T-HR3 po raz pierwszy w 2017 roku i od tamtej pory systematycznie go rozwija, dodając nowe funkcje. Swój wielki show T-HR3 będzie miał podczas Igrzysk Olimpijskich w Tokio 2020, kiedy to będzie pośredniczył w kontaktach publiczności ze sportowcami.

Humanoidalny, zdanie sterowany robot ma zaskakująco płynne ruchy, które w czasie rzeczywistym odzwierciedlają ruchy człowieka rejestrowane za pomocą Master Maneuvering System, czyli układu czujników określających położenie jego dłoni, ramion i stóp. Robot odzwierciedla także siłę nacisku operatora i pozwala mu poczuć siłę nacisku osoby, z którą robot wchodzi w bezpośrednią interakcję. Mówiąc krótko, z robotem T-HR3 można przybić piątkę, a sterujący nim człowiek poczuje siłę zderzenia dłoni. 

Dwa lata po swojej premierze udoskonalony T-HR3 potrafi wykonywać bardziej skomplikowane zadania niż na początku. Jego chód stał się przy tym bardziej naturalny.  Naukowcy zmniejszyli także masę systemu manewrowania, aby ułatwić człowiekowi sterowanie. Specjalne buty oraz bieżnia sprawiają, że robot chodzi, dokładnie naśladując ruchy operatora. Toyota pokazała nową wersję w tym tygodniu na International Robotic Exhibition 2019 w Tokio. 

Jak wyjaśnia Tomohisa Moridaira, szef zespołu pracującego nad robotem, największą zmianą do tej pory było dodanie kontrolera Master Hand, który poprawia działanie Master Maneuvering System, umożliwiając wykonywanie bardziej delikatnych ruchów i precyzyjnych zadań, również na poziomie palców. Podanie komuś ręki za jego pośrednictwem operator odczuwa niemal jakby sam ściskał rękę drugiej osoby. Urządzenie może być zresztą sterowane zarówno z sąsiedniego pomieszczenia, jak i na dużą odległość za pośrednictwem sieci 5G, co udowodniły ubiegłoroczne testy w Tokio. Na przyszłorocznych igrzyskach ta funkcja będzie szeroko wykorzystywana. Fani w strefie kibica będą mogli przywitać się i porozmawiać, a nawet uściskać ze sportowcami znajdującymi się w zupełnie innym budynku. 

Dlaczego roboty Toyoty mają ludzkie kształty? 
Zwykle uważa się, że roboty humanoidalne to dobre rozwiązanie ze względu na to, że mogą korzystać z tych samych narzędzi i poruszać się w tym samym środowisku co ludzie. Tomohisa Moridaira zwraca jednak uwagę na inny aspekt. Dla ludzi najłatwiej jest sterować robotem, który ma taki sam kształt i te same części ciała, co oni. Jak przekonuje, po założeniu na siebie Master Maneuvering System każdy może od razu swobodnie kierować ruchami T-HR3 bez żadnego wstępnego szkolenia. Dzięki goglom VR ludzie już zdążyli się przyzwyczaić do tego, że komputer odtwarza ich ruchy w wirtualnym świecie. Roboty takie jak T-HR3 działają tak samo jak wirtualne awatary, tylko że są fizyczne. W przyszłości ludzie będą mogli rozszerzyć swoje możliwości poruszania się i przemieszczania dzięki takim robotycznym awatarom. 

Wprowadzenie na rynek robotycznych awatarów to kolejny aspekt strategii Toyoty, by dostarczać swoim klientom różne zaawansowane możliwości poruszania się – od prywatnych samochodów i car sharingu, przez transport publiczny i wszelkiego rodzaju usługi oparte na autonomicznych pojazdach, inteligentne urządzenia transportu osobistego, takie jak Concept-i Ride oraz Concept-i Walk, po roboty pomagające w codziennym życiu osobom starszym i chorym oraz ułatwiające pracę ich opiekunom.

Roboty na Igrzyskach w Tokio 2020
Robotem T-HR3 można sterować także za pomocą robotów Miraitowa i Someity, czyli oficjalnych maskotek Igrzysk Olimpijskich i Paraolimpijskich w Tokio. One również zostały pokazane na targach International Robot Exhibition 2019, a podczas Igrzysk zostaną udostępnione kibicom. Lista inteligentnych urządzeń, towarzyszących sportowcom i widzom jest jednak dłuższa. Na stadionach będą pracowały roboty z serii Human Support Robots. Ich zadaniem będzie prowadzenie widzów do ich miejsc, pomaganie niepełnosprawnym oraz podawanie napojów i przekąsek. Z kolei niewielkie, sięgające kolan pojazdy robotyczne FSR (Field Support Robots) będą pomagać obsłudze w zbieraniu i transporcie akcesoriów lekkoatletycznych podczas zawodów.

Najnowsze

Jak bezpiecznie zaparkować samochód przed świętami?

W grudniu tłok na parkingach przy centrach handlowych i supermarketach to częste zjawisko. Kolizja tuż przed świętami jest jednak ostatnią rzeczą, której potrzebujemy. Jak bezpiecznie poruszać się po parkingu?

1. Nie lekceważ przepisów.
Zdarza się, że podczas jazdy na parkingach kierowcy zachowują się tak, jakby przepisy ruchu drogowego ich nie obowiązywały. Tymczasem również na prywatnym parkingu należy się do nich stosować. Jazda pod prąd czy rozmowa przez telefon w czasie jazdy zawsze są niedopuszczalne i mogą skończyć się kolizją – mówi Zbigniew Weseli, ekspert Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

2. Patrz na znaki.
Kierowca zawsze ma obowiązek zwracać uwagę na znaki drogowe, ale na parkingu może to mieć szczególne znaczenie. Na małej przestrzeni znajduje się tam bardzo wiele skrzyżowań oraz alejek jednokierunkowych. Przeoczenie informującego o tym oznaczenia, zwłaszcza w sytuacji rozkojarzenia i pośpiechu kierowców związanego ze świętami, może prowadzić do stłuczki.

3. Nie spiesz się.
Choć w grudniu wizyta w centrum handlowym może być stresująca i wiele osób chce ją zakończyć jak najszybciej, na parkingu nie należy się spieszyć. Ważna jest także uważna obserwacja otoczenia.

4. Nie parkuj pod samym wejściem (jeśli nie musisz).
Wielu kierowców stara się zaparkować auto jak najbliżej wejścia do sklepu. Właśnie tam jest zwykle najbardziej tłoczno. Dlatego jeśli mamy taką możliwość, lepiej zatrzymać się nieco dalej czy np. na niższym poziomie podziemnego parkingu, gdzie samochodów jest mniej. Zwłaszcza że miejsca tuż przy wejściu mogą przydać się osobie mniej sprawnej, w ciąży czy z małymi dziećmi.

5. Jeśli możesz, zaparkuj tyłem.
Na wąskie miejsce parkingowe warto wjechać tyłem. Wielu kierowców obawia się tego manewru, ale w rzeczywistości wymaga on niewiele miejsca. Umożliwia również później bezpieczniejszy wyjazd – mówią trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

6. Uważaj na pieszych.
Na wielu parkingach nie ma jasno wyznaczonych ścieżek i przejść dla pieszych, a nawet jeśli są, to wielu pieszych niestety je ignoruje. Dlatego w takim miejscu łatwo o potrącenie osoby, która nagle wyjdzie zza zaparkowanego samochodu. Zapobiec niebezpieczeństwu może uważność kierowcy i jazda z niską prędkością. 
Pamiętajmy, że piesi mają pierwszeństwo w poruszaniu się po parkingach. Artykuł 26 ustawy Prawo o ruchu drogowym stanowi m.in.: 
4. Kierujący pojazdem, przejeżdżając przez chodnik lub drogę dla pieszych, jest obowiązany jechać powoli i ustąpić pierwszeństwa pieszemu.
5. Przepis ust. 4 stosuje się odpowiednio podczas jazdy po placu, na którym ze względu na brak wyodrębnienia jezdni i chodników ruch pieszych i pojazdów odbywa się po tej samej powierzchni.

Będąc pieszym, nie należy jednak specjalnie utrudniać ruchu pojazdom, tym samym ryzykując – istotne jest abyśmy obserwowali siebie nawzajem. 
Często parkingi oznaczone są znakami „strefa ruchu” – co oznacza, że obowiązują tam wszystkie przepisy ruchu drogowego tak jak na drodze publicznej.  

7. Nie blokuj ruchu.
Niektórzy kierowcy, widząc, że ktoś wraca z zakupami do swojego samochodu, obserwują taką osobę, a potem zatrzymują się nieopodal jej auta, czekając aż miejsce parkingowe się zwolni. W ten sposób tamują jednak ruch na parkingu i zmuszają innych kierowców do omijania. Takie oczekiwanie wywiera też niepotrzebną presję na wyjeżdżającym kierowcy. Jeżeli więc na parkingu są inne wolne miejsca, choćby usytuowane nieco dalej, lepiej unikać takich sytuacji.

Najnowsze