Spadek liczby rejestracji motocykli i motorowerów w pierwszej połowie 2013

Liczba pierwszych rejestracji nowych i używanych jednośladów w lipcu wyniosła 15 876 sztuk. Jest to o 12,7% (2 306 sztuk) mniej niż w lipcu 2012. Od początku roku zarejestrowano 80 179 sztuk jednośladów, czyli ponad 10 tysięcy sztuk mniej niż przed rokiem (-11,9%).

Motocykle

Chociaż lipiec zakończył się liczbą 5 480 pierwszych rejestracji nowych i używanych motocykli, co jest wynikiem o 6,5% lepszym od tego sprzed roku, to powodów do zadowolenia nie mają sprzedawcy nowych pojazdów. W tej części rynku sprzedaż spadła o 11% (95 szt.). Do ogólnego wzrostu przyczynił się zwiększony popyt na motocykle używane, których w naszym kraju rejestruje się znacznie więcej niż nowych. W lipcu było to 4 712 sztuk, czyli 10,1% (431 szt.) więcej niż przed rokiem.

Podobny obraz polskiego rynku motocykli odbija się w skumulowanych wynikach od stycznia do lipca. W grupie nowych motocykli 4% spadek, do poziomu 5 637 sztuk, a w grupie sprowadzanych używanych motocykli wzrost o 4,2%. Znacznie większy wolumen maszyn używanych (28 574 szt.) zdecydował o dodatnim sumarycznym rezultacie rejestracji nowych i używanych motocykli po siedmiu miesiącach roku. Łącznie zarejestrowano 34 211 sztuk, o 2,7% więcej  (+911 szt.) niż w analogicznym okresie roku poprzedniego.

Najchętniej wybierane marki nowych motocykli od początku roku to Romet Motors (870, -18,8% r/r), Honda (603, -19,7%) oraz BMW (547, +37,1%).

W ciągu siedmiu miesięcy najwięcej (1925) zarejestrowano motocykli z silnikami powyżej 750cm3. Ich grupa zwiększyła swój udział w rynku o 8,5 punktu procentowego na przestrzeni roku do 34,1%. Sprzedaż tej klasy charakteryzowała się również najwyższą dynamiką +27,9%. Najpopularniejsze przed rokiem maszyny z silnikami do 125cm3 utraciły 8,4 punktu procentowego i zajęły drugie miejsce z udziałem 24,2%. W tej klasie zarejestrowano 1 364 sztuki wobec 1911 przed rokiem, co oznaczało spadek o 28,6%. Największą stratę -40,4% odczuły motocykle z silnikami z przedziału 126-250 cm3. Najwięcej sprzedano w segmencie Street (2 183), prawie tyle samo co w ciągu siedmiu miesięcy ubiegłego roku (-1%). Następny był segment On/Off, który wzrósł o 6,9% w tym czasie do 821 sztuk. Tuż za nim znalazły się Choppery & Cruisery z liczbą 789 maszyn, co oznaczało ich spadek o 30,8%.

Wśród używanych motocykli niezmiennie największą popularnością cieszą się: Honda
(7 228;+1,1% r/r), Yamaha (6 726; +2,6%) i Suzuki (5 449; +3,6%).

 

Spadają statystyki rejestracji nowych jednośladów
fot. PZPM

 

Motorowery

Końcowy rezultat pierwszych rejestracji nowych i używanych motorowerów w lipcu to 10 396 sztuk
(-20,3% r/r, 2 642 szt.). Tutaj podobnie, jak w motocyklach, spadek dotknął rynku nowych motorowerów, których zarejestrowano 8 235 (-19,8% r/r, -2039 szt.). Jednak w przeciwieństwie do motocykli, używanych motorowerów zarejestrowano mniej niż przed rokiem. Było ich 2 161, czyli o 603 sztuki, 19,8% mniej niż w lipcu 2012.

Licząc od początku roku skala zmniejszenia rynku w porównaniu do tego samego okresu 2012 roku wyniosła dla nowych motorowerów 19,3%, a dla używanych 24,4%. Zarejestrowano odpowiednio 36 161 nowych pojazdów oraz 9 807 sprowadzonych z zagranicznych rynków wtórnych.

Najchętniej wybierano nowe motorowery marek Romet Motors (14 646, +9,5% r/r), Zipp (4 128, -29,6%) i Toros (3 836, -23,4%).

Kupujący używane motorowery najchętniej wybierają marki Peugeot (1 503,-13,6%), Piaggio (1 191, -16,1%) oraz Yamaha (1 098, -16,0%).

Szczegóły dostępne w załączonym do pobrania pliku.

 

Źródło: PZPM

Najnowsze

Słownik motocyklowy Motocainy: czym są sety

Prezentujemy wam słownik motocyklowy Motocainy. Codziennie przedstawimy nowe hasło, które pozwoli rozszerzyć wiedzę – nie tylko nowicjuszkom.

Sety są niczym innym jak zestawem podnóżków, czyli tym, na czym stawiamy stopy podczas jazdy (stopki), jak również systemem mocującym stopki oraz dźwignie zmiany biegów i hamulca do motocykla. Często jest to element niedoceniany, jednak bardzo ważny.

Sety, czyli zestaw podnóżków
fot. Ducati

Większość seryjnych setów nie ma możliwości regulacji, czyli dopasowania wysokości stopki, odległości dźwigni hamulca czy sprzęgła. Przy jeździe rekreacyjnej nie ma to jednak większego znaczenia, chociaż może wpłynąć na komfort jazdy. Dopiero przy maszynach sportowych, gdzie liczy się między innymi prędkość zmiany biegów, kierowcy częściej sięgają po takie rozwiązanie.

Najnowsze

Czy tempomat może zabić?

Przez długie, długie lata tempomaty były uważane za dar i błogosławieństwo: idealny środek na moderację zmęczenia kierowców i gospodarowanie zużyciem paliwa. Czy jednak faktycznie to tak wspaniałe rozwiązanie?

Badanie przeprowadzone przez VINCI Autoroutes Foundation sugeruje, że tempomaty niosą ze sobą szereg zagrożeń. Podczas eksperymentu 90 osób zostało kolejno umieszczonych w symulatorze jazdy i poddanych zmiennym warunkom drogowym, jak wjazd na autostradę, roboty drogowe, spotkanie z tirem czy poruszanie się po strefie kontroli radarowej. Badani zmierzyli się z powyższą listą trzykrotnie: z wykorzystaniem tempomatu (który ustala minimalną prędkość pojazdu), ogranicznika prędkości (który z kolei ustala maksymalną prędkość pojazdu i w Stanach jest wykorzystywany rzadko) i wreszcie bez użycia żadnej z tych technologii. Okazało się, że tempomaty stwarzają szereg problemów.

Tempomat – korzystaj z niego rozsądnie
fot. materiały prasowe

Przykładowo, kierowcy mieli kłopoty z bezpiecznym wyprzedzaniem i pozostawali na drugim pasie ruchu zbyt długo, ponieważ mieli problem z moderowaniem prędkości. Wjeżdżając z powrotem na własny pas ruchu, nie zachowywali bezpiecznej odległości między własnym pojazdem a tym, który właśnie wyprzedzili. Ta odległość zmniejszała się dodatkowo z uwagi na automatyczne obniżenie prędkości. Również szybkość reakcji badanych kierowców się zmniejszała, przeciętnie o sekundę. Badacze przypisują to temu, że prowadzący samochód z wykorzystaniem tempomatu podświadomie stają się mniej uważni.

Badanie nie ma na celu całkowitej dyskredytacji tej technologii, która zdążyła dowieść swojej użyteczności. Chodzi raczej o zwiększenie świadomości kierowców względem tego, kiedy powinni, a przede wszystkim nie powinni się nią posługiwać. Usprawnienia technologiczne nie zwalniają z konieczności zachowania wyczulenia i ostrożności na drodze, co jest warte podkreślenia tym bardziej, że z każdym rokiem pojawia się ich coraz więcej.

Najnowsze

Wstyd tym pojechać na miasto… czyli co bawi kierowców

Wielu, wielu z nas tego doświadczyło. Niektórzy nawet więcej niż raz. Okazja i powód mogły być różne, ale efekt ten sam: znaleźliśmy się za kierownicą samochodu, w którym raczej wolelibyśmy nie być widziani.

Czy akurat pilnie potrzebowaliśmy pożyczyć rozklekotanego gruchota od kogoś z rodziny, czy też pieczołowicie odłożyliśmy pieniądze na pierwszy samochód w życiu i tak się złożyło, że jego poprzednim właścicielem był natchniony graficiarz, a może w przeprowadzce pomagał nam kolega z upodobaniem do jaskrawych kolorów karoserii? W zasadzie co sprawia, że na widok jakiegoś pojazdu wzdrygamy się z przerażeniem? Design? Słabowite osiągi lub moc silnika daleko wybiegająca poza nasze potrzeby? Jeszcze co innego? CarInsurance.com zadało sobie trud przeanalizowania wypowiedzi 1500 kierowców. A oto wnioski.

Mały, zbyt mały – Smart fortwo
fot. Smart

Po pierwsze, powstała lista dwunastu najbardziej, powiedzmy, kontrowersyjnych modeli minionej dekady. Niektóre z nich – jak Pontiac Aztek czy Nissan MuranoCrossCabriolet, już wcześniej znalazły się pod ostrzałem dziennikarzy motoryzacyjnych z uwagi na ekscentryczny wygląd. Innym dostało się za to, co sobą reprezentują i jakie konotacje, głównie w odniesieniu do stylu życia, ze sobą niosą. Uczestnicy ankiety przydzielali punkty definiujące, który samochód uważają za przynoszący wstyd kierowcy – od zera (żaden wstyd) do dziesięciu (wolałbym przejechać się na ośle). Punktacja rozłożyła się następująco:

1. Smart fortwo (7.6)

2. Nissan Cube (3.6)

3. Hummer H2 (3.5)

4. Chevrolet SSR (2.1)

5. Volkswagen New Beetle (1.9)

6. Subaru Baja (1.6)

7. Lincoln Town Car (1.6)

8. Pontiac Aztek (1.4)

9. Chrysler PT Cruiser (1.0)

10. Honda Element (0.9)

11. Chevrolet HHR (0.7)

12. Nissan Murano CrossCabriolet (0.3)

 

Skąd taki wybór? Respondenci ocenili, że smart fortwo jest za mały i nie daje poczucia bezpieczeństwa. Hummer H2 tak duży, że to wręcz niemoralne. New Beetle – przesadnie słodki i dziewczęcy. Aztek? Po prostu paskudny.

Pontiac Aztek, co gorsza – żółty
fot. Pontiac

Aby nieco rozszerzyć skalę ocen, twórcy ankiety zapytali również, jaki rodzaj samochodu wzbudza w kierowcach poczucie zażenowania. Oto siedem typów, które załapały się na listę:

1. Kompakty z niskiej półki cenowej: 29%

2. Minivany: 23%

3. Ekologiczne hybrydy: 15%

4. Ogromne SUVy: 11%

5. Ciężarówki: 10%

6. Duże, luksusowe auta: 9%

7. Samochody sportowe: 2%

Volkswagen New Beetle – dobry dla słodkich dziewczynek?
fot. Volkswagen

Kolejnym punktem zapalnym stały się kolory. Ciekawe, że różowy na liście nie figuruje.

1. Fioletowy: 17%

2. Jaskrawożółty: 16%

3. Pomarańczowy: 13%

4. Brązowy: 5%

5. Złoty: 5%

6. Zielony: 2%

7. Jaskrawoczerwony: 2%

8. Biały: 1%

W ramach wisienki na torcie wystąpiły jeszcze akcesoria, którymi kierowcy potrafią zdobić swoje pojazdy. 34% odpowiedzi zdecydowanie wskazało na stylizowane rzęsy nadające w założeniu kobiecy wygląd reflektorom. 15% ankietowanych wzdryga się na widok tuningu prosto z planu „Szybkich i wściekłych”. 13% zamyka oczy z przerażenia, widząc nalepkę „moje dziecko jest najlepszym uczniem”. 18% nie może opanować uśmiechu, gdy w zasięgu widzenia pojawia się naklejka z wizerunkiem polityka, który przegrał w wyborach. Podobne wrażenie czynią komiksowe rysunki przedstawiające szczęśliwą rodzinę. Zdaje się, że akurat powyższe elementy nie zagrażają poczuciu estetyki polskich użytkowników dróg. Co zatem na działa na nerwy Polakom i wychyla się daleko poza naszą skalę wstydu?

Najnowsze

Sienna szykuje motoryzacyjny piknik

O kierowcach, którzy w ten weekend (16-18 sierpnia) zjadą do Siennej, mówi się, że stale mają pod górę. I to prawda! Ich rywalizacja cięgle odbywa się na górskich drogach.

Wyścigi samochodowe w Siennej ściągają mnóstwo kibiców.
fot. Maciej Niechwiadowicz

Im więcej zakrętów i im bardziej stromo, tym lepiej. Podwójna runda GSMP, której organizatorem jest Automobilklub Ziemi Kłodzkiej, na kultową trasę ma przyciągnąć około setki najlepszych zawodników.

W najbliższy weekend pod Czarną Górą czeka nas wielki motoryzacyjny piknik. Czy komuś uda się pobić rekord trasy w Siennej, ustanowiony w ubiegłym roku przez Tomasza Nagórskiego? Kręty odcinek drogi o długości 2770 m Mistrz Polski pokonał w czasie 1:29, 762. A w tym roku konkurencja na okazjonalnym torze w okolicach Stronia Śląskiego ma być naprawdę duża. 11. i 12. runda Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski, organizowana przez Automobilklub Ziemi Kłodzkiej, powinna zgromadzić około setki niezwykle szybkich kierowców oraz  ich niewyobrażalnie mocne maszyny. Udział w zawodach weźmie cała czołówka, która rywalizuje o mistrzowskie tytuły w górach. Nie zabraknie z pewnością: Tomasza Nagórskiego (Subaru Impreza), Andrzeja Szepieńca (Mitsubishi Lancer), którzy aktualnie po 10. rundach z taką samą ilością punktów stoją na czele klasyfikacji generalnej. Pojawią się też Marcin Bełtowski (Subaru Impreza), Damian Łata (Mitsubishi Lancer EVO 9) czy  Rafał Grzesiński  (Mitsubishi Lancer EVO 9). Ściganie od „maluchów” po „potwory”

-Serdecznie zapraszam na wyścig górski do Siennej. W ciągu najbliższego weekendu będą Państwo mieli  okazję, aby poczuć wspaniały klimat i wyjątkową, kapitalną atmosferę rywalizacji w Górskich Samochodowych Mistrzostwach Polski. Muszę przyznać, że na dzień dzisiejszy rajdy, niestety, pod tym względem przegrywają z wyścigami górskimi. Ponadto tylko „w górach”, można podziwiać klasyczne auta lat 70-tych czy 80-tych, które, moim zdaniem, stwarzają  kibicom dużo więcej emocji, niż współczesne „komputerowe samochody” – przekonuje Janusz Marnik, dyrektor 11. i 12. rundy GSMP w Siennej. – I do tego, wszystko dzieje się w jednym miejscu, na jednej trasie. Bez pokonywania zbędnych kilometrów mamy możliwość zobaczenia zaciętej rywalizacji począwszy od „maluchów”, po prawdziwe wyścigowe „potwory” – dodaje szef ścigania pod górę na Ziemi Kłodzkiej.

Dwa dni od rana do wieczora

Ściganie na trasie w Siennej, rozpocznie się w sobotę, 17 sierpnia. Pierwszy podjazd treningowy 11. rundy z pomiarem czasu wystartuje o godz. 09:00, podjazdy wyścigowe natomiast o godz. 14:00. W niedzielę, 18 sierpnia podczas 12. rundy zawodnicy na trasę wyruszą wcześniej, bo już o godz. 08:30 rozpocznie się trening. Pierwszy podjazd wyścigowy zaplanowano na godz. 13:30. Na okazjonalnym torze wyścigowym w Siennej, na którym różnica wysokości wynosi 206 m, kierowcy będą mieli do pokonania 10 zakrętów prawych i 12 lewych. Zawody poprzedzi badanie kontrolne w Stroniu Śląskim w Amfiteatrze, zaplanowane na piątek, 17 sierpnia w godz. 13:00-18:30.

Przez oba dni rywalizacji (17-18 sierpnia) droga w Siennej będzie zamknięta w godz. 06:00-20:00. Zaplanowano objazdy.

Trasa w Siennej – w odcinek drogi wojewódzkiej nr 392

Długość –  2770 m

Różnica wzniesień  – 200,92 m

Średni wznios – 7,3 %

Ilość zakrętów: prawych  – 10, lewych 12

Minimalna szerokość  – 5,5 m

Nawierzchnia jednolita asfaltowa

Start  – 695,82 m n.p.m. Sienna/k. Stronia Śląskiego

Meta – 896,74 m n.p.m. Przełącz Puchaczówka

Klasyfikacja generalna GSMP 2013

1. Tomasz Nagórski – Subaru Impreza 4Turbo – 96

= Andrzej Szepieniec – Mitsubishi Lancer – 96

3.Marcin Bełtowski – Subaru Impreza – 73

4. Damian Łata – Mitsubishi Lancer EVO 9 – 70

5. Rafał Grzesiński – Mitsubishi Lancer EVO VS  67-

6. Grzegorz Kozioł – Mitsubishi Lancer – 53

7. Igor Widłak  – Mitsubishi Lancer – 43

8. Łukasz Świerkowski – Mitsubishi Lancer EVO – 23

9. Roman Baran – Renault Clio – 15

10. Grzegorz Duda – Mitsubishi Lancer EVO – 14

= Piotr Ostrowski -BMW E 36 M3  – 14

Sienna zaprasza – to tutaj są najtrudniejsze trasy wyścigowe w Polsce!
fot. Maciej Niechwiadowicz

Najnowsze