Śmieciarka taranowała samochody. A kierowca gonił ją na piechotę

Do niebezpiecznej sytuacji doszło na ulicach Gorzowa Wielkopolskiego. Policja prowadzi postępowanie w tej sprawie.

Na nagraniu z monitoringu możemy zobaczyć jak śmieciarka poruszająca się bez kierowcy, taranuje w sumie cztery samochody. Ich kierowcy praktycznie nie zrobili nic w celu uniknięcia zderzenia, chociaż przynajmniej dwaj mieli taką możliwość.

Śmieciarka pojechała dalej, uderzając po drodze w mur, znak drogowy oraz latarnię. Za nią biegł kierowca, który próbował wskoczyć do szoferki i zatrzymać pojazd, ale nie udało mu się to. Ranny trafił do szpitala. Poza nim nikt nie został poszkodowany.

Jak podaje gorzowska policja, kierowca śmieciarki zapewniał, że pozostawił samochód na zaciągniętym hamulcu ręcznym. Dlaczego pojazd ruszył? Przyczyną mogła być usterka – jak się okazało śmieciarka nie miała aktualnych badań technicznych.

Najnowsze

Goodc

Motoryzacyjno-rysunkowe fascynacje Pameli Mikiewicz

Pamela Mikiewicz jest studentką filologii angielskiej. Jej pasją jest jednak twórczość artystyczna, którą stara się cały czas doskonalić.

– Odkąd pamiętam nie rozstawałam się z kredkami. Na początku były to zwykłe bazgroły, które przedstawiały wymyślone postacie, jakimi bawiłam się jako dziecko. Rysowałam też  plakaty w czasach, kiedy ciężko było dostać wydruk ulubionego obrazu. Dopiero kiedy skończyłam 12 lat moje podejście do rysunku przeszło z zabawy w poważniejszą pasję i naukę. To właśnie w tym czasie zaczęłam się samodoskonalić, poszukiwać nowych technik i szukać porad od inspirujących mnie artystów. Rysunek zajmował dużą część mojego wolnego czasu. Pamiętam, jak często po skończeniu lekcji siadałam z ołówkiem lub pastelą w ręce na parę dobrych godzin. To sprawiło, że podjęłam decyzję o uczęszczaniu do Liceum Plastycznego w Częstochowie, gdzie mogłam rozwijać moje artystyczne zdolności i uczyć się jednocześnie. Dzięki temu mój warsztat poszerzył się o: malarstwo, rzeźbę, fotografię, projektowanie oraz jubilerstwo – wspomina Pamela.

– Po ukończeniu szkoły średniej postanowiłam studiować filologię angielską. Dobra znajomość tego języka też pomaga mi rozwijać moją artystyczną pasję, poprzez kontakt z artystami z całego świata. Ze względu na małe perspektywy twórczości artystycznej w Polsce uznałam, że język angielski zwiększy szanse na mojej ścieżce zawodowej. Dopiero praca na campie w Stanach Zjednoczonych utwierdziłam mnie w przekonaniu, że tworzenie własnych dzieł jest czymś, czym powinnam i chciałabym się zajmować. Zrozumiałam tam, że uśmiech na twarzach osób oglądających moje rysunki jest czymś bezcennym, a robienie czegoś, co sprawia radość innym jest jak powołanie, nie tylko praca – dodaje.

Artystka nie ogranicza się do jednego stylu, tylko stara rozwijać się we wszystkich.  Najczęściej używane przez nią techniki to: ołówek, długopis, kredki, technika mieszana, farby akrylowe i olejne, ale również rysunek graficzny, malowanie na tkaninach i drewnie. Głównym jej celem jest realizm – tak wierne oddanie rzeczywistości, aby obraz wywarł jak najlepszy wpływ na odbiorcę. Są tematy, które lubi najbardziej:

– Myślę, że najczęściej rysuję konie i motocykle, bo to moje dwie największe pasje a rysowanie ich po prostu sprawia mi dużo radości. Kolejny temat to „fun art”, czyli sztuka związana z istniejącymi już postaciami z filmów, bajek i książek, która jest pozytywnie odbierana przez odbiorców. Od jakiegoś czasu jako główny temat pojawia się też portret np. osób na motocyklach czy dzieci” – mówi Pamela. 

Miłość do motoryzacji towarzyszyła artystce od dziecka, kiedy to wolała bawić się bardziej samochodzikami, niż lalkami. Samochody swym basowym brzmieniem wywołują w niej wiele emocji, a motocykle zafascynowały ją w wieku 17 lat. Teraz już sama jest motocyklistką i od 4 lat przemierza Polskę na czerwonym Suzuki Gladius.

 

Rysunki Pameli Mikiewicz zdobywają coraz większą rzeszę fanów, w związku z tym wykonuje już prace także na zamówienie.

Więcej na profilu: www.facebook.com/ArtPamelaMikiewicz

Najnowsze

Rajdowa odsłona kampanii „Wyprzedzamy nowotwór” już za nami!

Kampania „Wyprzedzamy nowotwór” nieprzypadkowo łączy się z motorsportem. Zarówno w przypadku diagnozowania choroby nowotworowej u dzieci, jak i zawodów rajdowych, czas reakcji jest jednym z najważniejszych czynników decydujących o sukcesie.

Kolejne kilometry oesowe w czasie Rajdu Śląska to siódma już rajdowa odsłona kampanii „Wyprzedzamy nowotwór”. W ramach akcji pojechała jak zawsze załoga fundacyjnego Opla Astry oraz wszystkie załogi Motul HRSMP. Mocno podkreślający przekaz kampanii jest udział w niej zawodnika ŁZM Motorsportklub Wojciecha Goździewicza, który na co dzień jest lekarzem stomatologiem.

Wydawać by się mogło, że stomatologom nie jest potrzebne szkolenie z onkologii. Nic bardziej błędnego. Nawet my przy odpowiednim przygotowaniu możemy wyłapać pierwsze objawy choroby – mówi Wojciech Goździewicz, kierowca rajdowy i lekarz stomatolog. – Szkolenia traktuję jako mój obowiązek. A każda akcja, która uświadamia jak istotne jest pogłębianie wiedzy, dokształcanie, nawet w tematach innych niż nasza specjalizacja, zasługuje na poparcie.

W ramach kampanii społecznej „Wyprzedzamy nowotwór” Fundacja Pomocy Dzieciom z Chorobą Nowotworową zachęca lekarzy medycyny rodzinnej, pediatrów i stomatologów do skorzystania z bezpłatnych szkoleń umieszczonych na Medycznej Platformie Edukacyjnej.

Wciąż dużym problemem w leczeniu nowotworów u dzieci jest zbyt późna diagnoza. Mali pacjenci zbyt często dzieci trafiają do specjalisty, gdy choroba jest już w zaawansowanym stadium klinicznym – mówi Emilia Kotarska, członek zarządu fundacji. Rozpoznanie nowotworu u dziecka w początkowym stadium rozwoju może być bardzo trudne, ponieważ objawy są często niespecyficzne i mogą przypominać różnie powszechnie występujące choroby wieku dziecięcego. Dlatego właśnie tak bardzo namawiamy lekarzy do skorzystania z naszych programów doskonalenia zawodowego.

Kampania „Wyprzedzamy nowotwór” nieprzypadkowo łączy się z motorsportem. Zarówno w przypadku diagnozowania choroby nowotworowej u dzieci, jak i zawodów rajdowych, czas reakcji jest jednym z najważniejszych czynników decydujących o sukcesie. Dlatego i tu i tu kluczowe jest właśnie doskonałe wyszkolenie, aby szybko podejmować właściwe decyzje.

Świetnie zdaje sobie z tego sprawę nasz bohater Wojtek Goździewicz, który zalicza właśnie swój pierwszy rajdowy sezon i już odnosi sukcesy. W szybkim i skutecznym prowadzeniu jego BMW 318 z pewnością pomagają mu długie godziny spędzone na treningach i doświadczenie zdobyte w Driftingowych Mistrzostwach Polski. Właściwe przygotowanie kierowcy, a także dobra współpraca z pilotem Joanną Madej, zaowocowały wysoką pozycją w klasyfikacji Motul HRSMP.

Kampania społeczna „Wyprzedzamy nowotwór” trwa już ponad rok. Po raz pierwszy fundacyjna załoga rajdowa pojawiła się na odcinkach specjalnych Rajdu Rzeszowskiego w 2018 r. Od tamtej pory w akcję włączyło się szerokie grono zawodników motorsportu, w tym takie gwiazdy jak Krzysztof Hołowczyc, Maciej Wisławski czy Grzegorz Grzyb.

W czasie tegorocznego Rajdu Śląska oklejony w barwy kampanii Opel Astra GSi także szczęśliwie dotarł do mety, a załoga fundacyjnego auta, Wojtek Sroczyński i Emilia Kotarska, po raz kolejny podkreślała, co jest najważniejsze w ich rajdowym jeżdżeniu.

– Ogromnie się cieszymy, że nasz przekaz jest tak dobrze przyjmowany i że coraz więcej osób dowiaduje się o problemie. Każdy lekarz, który zechce skorzystać ze szkoleń i każdy rodzic, który przeczyta o objawach choroby nowotworowej i dzięki temu zachowa czujność onkologiczną, jest na wagę złota. Po to właśnie to nasze jeżdżenie. – mówi Emilia Kotarska. 

Kolejna odsłona kampanii już za miesiąc podczas Rajdu Dolnośląskiego.

Najnowsze

Mercedes-Benz Vision EQS – luksusowa limuzyna na prąd i krok w stronę samodzielnej jazdy

Oto Vision EQS – kamień milowy Mercedes-Benz na drodze ku przyszłości. Mercedes zapowiada przyszłe wcielenia dużych luksusowych limuzyn na prąd, a przy okazji rozwija wizję „elektrodesignu”. Pojazd koncepcyjny Vision EQS to spojrzenie w przyszłość Mercedes-Benz. Ponieważ dwie rzeczy są ponadczasowe: potrzeba mobilności i potrzeba luksusu.

Wyrazisty, nieprzerwany „pas świetlny” definiuje design nadwozia w nowy sposób: rozdzielając odcienie karoserii na poziomie błotników, tworzy wrażenie „szklanego czarnego panelu” unoszącego się na srebrnym nadwoziu. Luksusowy charakter limuzyny podkreślają wieloramienne 24-calowe obręcze, które swoim wyglądem nawiązują do wzornictwa biżuterii.

Do futurystycznych rozwiązań należą reflektory DIGITAL LIGHT z czterema modułami soczewek holograficznych, zintegrowane z nieprzerwanym 360-stopniowym pasem świetlnym. Interakcja między Vision EQS a jego otoczeniem nie ogranicza się tylko do świateł.

Cyfrowa przednia osłona, która jako pierwsza na świecie ma formę matrycy świetlnej składającej się z 940 diod LED w trzech wymiarach, oferuje nowy poziom precyzyjnej sygnalizacji. Po raz pierwszy cała deska rozdzielcza „stapia się” z nadwoziem za pomocą górnych elementów wykończenia. Dzięki głębokiej, otwartej architekturze kokpit Vision EQS otacza podróżujących, przypominając pokład łodzi.

Wysokiej jakości mikrofibra DINAMICA w kolorze krystalicznej bieli, wykonana z przetworzonych butelek PET, spotyka się tu z wykończeniami z drewna klonowego oraz syntetyczną skórą o fakturze podobnej do skóry nappa.

Do pokrycia podsufitki wykorzystano specjalną, wysokiej jakości tkaninę z dodatkiem przetworzonego plastiku „oceanicznego”. Przestrzeń do wyświetlania informacji zapewniają organicznie, pojawiające się ekrany oraz powierzchnie projekcyjne, a także inteligentne oświetlenie CONNECTED LIGHT.

Za bazę dla doskonałych osiągów oraz wysokiego poziomu bezpieczeństwa służy elektryczny napęd na wszystkie koła ze zmiennym rozkładem momentu obrotowego i akumulatorem zamontowanym głęboko w podłodze, pomiędzy osiami. Dzięki mocy ponad 350 kW i natychmiast dostępnemu momentowi obrotowemu o wartości około 760 Nm Vision EQS przyspiesza od 0 do 100 km/h w mniej niż 4,5 sekundy.

Najnowsze

Audi AI:TRAIL quattro – terenowa przyszłość zaprezentowana we Frankfurcie

Audi prezentuje na salonie IAA 2019 samochód terenowy z napędem elektrycznym, reprezentujący mobilność przyszłości.Czteroosobowe Audi AI:TRAIL quattro łączy w sobie przygotowanie do zautomatyzowanej jazdy z możliwościami użytkowania tego samochodu w terenie.

Trail – angielskie słowo oznaczające „ścieżkę” albo „szlak”, symbolizuje tu poznawanie natury. Dlatego na pokładzie nie ma żadnego dużego monitora do oglądania seriali czy prowadzenia wideokonferencji. Zamiast tego, duże szklane powierzchnie umożliwiają oglądanie otoczenia.

Swój potencjał do jazdy poza asfaltowymi drogami atletyczne Audi AI:TRAIL sygnalizuje już samą tylko długością zewnętrzną 4,15 m i szerokością 2,15 m. Wysokość 1,67 m i olbrzymie 22-calowe koła z ogumieniem w rozmiarze 850 mm jeszcze podczas postoju wskazują na doskonałe cechy użytkowe w terenie. Prześwit wynosi całe 34 cm – tym samym umożliwia przejazd przez stojącą wodę nawet o głębokości ponad pół metra.

ń otoczona dużymi przeszklonymi powierzchniami, oferująca miejsce dla czterech osób. Charakterystyczną cechą pojazdu świadczącą zarazem o pokrewieństwie AI:TRAIL z Aicon i AI:ME, jest wypukłość w połowie bocznych okien. Linia ta rozciąga się zarówno ku przodowi, jak i ku tyłowi samochodu, wyglądając niczym talia łącząca poszczególne części nadwozia w jedną monolityczną sylwetkę. Dzięki elektrycznemu układowi napędowemu umieszczonemu bezpośrednio na osiach i dzięki montażowi akumulatora w podłodze, nie było tu potrzeby wydzielania poszczególnych sekcji nadwozia np. dla umieszczenia silnika, czy akumulatora. 

Lekka konstrukcja i maksymalna sztywność karoserii to ważne cele techniczne, zwłaszcza w przypadku samochodu terenowego. Dlatego karoseria Audi AI:TRAIL to kompozycja wielomateriałowa składająca się z najnowocześniejszych stali, aluminiowych powierzchni i włókna węglowego. Mimo zastosowania wydajnych akumulatorów, masa pojazdu to zaledwie 1750 kg.

Przednią szybę – podobnie jak pokrywę bagażnika – można szeroko otworzyć i uzyskać w ten sposób dostęp do powierzchni ładunkowej wyposażonej w taśmy do mocowania, zabezpieczające podczas jazdy umieszczone tu przedmioty. Z tyłu znajduje się jeszcze zintegrowany ze zderzakiem osobny przedział na brudne przedmioty takie jak buty turystyczne, sprzęt do wspinaczki czy przemoczoną odzież.

Schowki znajdują się między siedzeniami oraz pod przednią szybą. Pasy mocujące zabezpieczają odłożone tu przedmioty, które można załadować z zewnątrz przez wysoko podnoszoną przednią szybę. Zwijacze gwarantują optymalne napięcie pasów zabezpieczających.

W drugim rzędzie znajdziemy ciekawostkę: dwa siedzenia wykonane na wzór hamaków. Połacie materiału, rozciągnięte na przenośnej ramie z rurek, tworzą wygodne miejsce do siedzenia i oparcia pleców oraz –dzięki bocznemu oparciu – także podparcie boczne ciała. 

Progi poniżej otwieranych w przeciwnych do siebie kierunkach drzwi wysuwają się i chowają, co znacznie ułatwia dostanie się do bagażnika dachowego. Ponad wszystkimi czterema kołami, zamiast nadkoli znajdują się poziome osłony/błotniki. Dzięki temu, nawet podczas jazdy można zobaczyć z wewnątrz pracujące elementy zawieszenia.

Zamiast konwencjonalnych świateł mijania i świateł drogowych, Audi AI:TRAIL dysponuje pięcioma bezwirnikowymi, trójkątnymi dronami z elektrycznym napędem ze zintegrowanymi elementami diodowych świateł Matrix LED. Są one w stanie lądować na bagażniku dachowym albo bezpośrednio na dachu pojazdu, a tam dokować się do indukcyjnych urządzeń ładujących.

Katalog podstawowych wymogów stawianych wobec Audi AI:TRAIL znacznie różni się od podstawowych wymogów, jakie muszą spełniać pojazdy konwencjonalne, ponieważ podczas projektowania go celem nie było zapewnienie mocnego przyspieszenia czy „wykręcanie” maksymalnych prędkości typowych dla jazdy autostradą.

W przypadku AI:TRAIL chodziło – z perspektywy podróżowania w terenie pozbawionym infrastruktury umożliwiającej ładowanie pojazdu – głównie o zasięg: od 400 do 500 km jazdy drogą utwardzoną albo w terenie w łatwych warunkach, dzięki akumulatorowi litowo-jonowemu – to zadeklarowany cel pojazdu (zużycie energii wg. cyklu WLTP). W terenie, gdzie zwiększony uślizg kół niesie ze sobą wyższe zużycie, oznacza to ograniczenie do 250 km.

Najnowsze