Edyta Wrucha

Shikha Surabhi – pierwsza kobieta w motocyklowym zespole Daredevil w indyjskiej armii

Kpt. Shikha Surabhi to pierwsza kobieta w historii, która wystąpiła na uroczystym pokazie kaskaderskim motocyklistów Daredevil podczas 70. Dnia Republiki Indii.

28-letnia Shikha Surabhi pochodzi z małej wioski Buxar. Od dziecka uwielbiała sport i wyzwania, a jej rodzina miała wojskowe korzenie, dlatego wstąpiła do indyjskiej armii, dywizjonu Signal Core. Było to możliwe min. dzięki świetnym wynikom na uniwersytecie i dobrej kondycji. Już będąc w armii zdobyła złoty medal w bokserskich Mistrzostwach Indii w kategorii kobiet. Ćwiczyła także inne sztuki walki i jeździła motocyklem.

Siła charakteru pozwoliła jej na dokonanie rzeczy, prawie niemożliwej – wstąpienia do, dotychczas męskiej, jednostki motocyklowej Daredevil. Wcześniej motocyklistki mogły występować jedynie w zespole kobiecym. Trening umiejętności balansowania na motocyklu Royal Enfield 350 CC zajął jej 11 miesięcy.

Shikha przełamała pewien schemat, że dla kobiety w Indiach nie ma miejsca tam, gdzie są sami mężczyźni i 26 stycznia poprowadziła 33 kolegów podczas uroczystej parady w 70. Dniu Republiki:

Najnowsze

Edyta Wrucha

Kobieca załoga na mecie 24h Daytona

Tegoroczny wyścig 24h Daytona był szczególny pod wieloma względami, a jednym z nich był pierwszy od ćwierć wieku udział w pełni kobiecej załogi. Katherine Legge, Christina Nielsen, Bia Figueiredo i Simona de Silvestro zasiadły za kierownicą Acury NSX w klasie GT Daytona.

Legge, wicemistrzyni z poprzedniego sezonu, weźmie udział w pełnym sezonie IMSA Championship, a załogę z nią tworzyć będzie Jackie Heinricher, która musiała opuścić pierwszą rundę z powodu kontuzji pleców. W ostatniej chwili zespół Heinricher MSR ściągnął więc dwukrotną mistrzynię serii Christinę Nielsen. Figueiredo dołączy do nich również podczas pozostałych trzech wyścigów długodystansowych, z kolei de Silvestro zaliczyła jedynie gościnny start i będzie kontynuować swoje występy w australijskiej Supercars.

Brazylijka Figueiredo rozpoczęła wyścig i po 64 okrążeniach przekazała samochód Nielsen, która to utrzymywała się na okrążeniu lidera. Gdy za kierownicę Acury zasiadła Legge, zaczęła skutecznie przebijać się przez stawkę i awansowała z 11. na trzecią pozycję.

Nad ranem drugiego dnia rywalizacji nad torem rozpoczęła się ulewa, która doprowadziła do pierwszej czerwonej flagi. Decyzja o wznowieniu wyścigu była przez wielu kwestionowana i z pewnością nie była po myśli Legge, która poległa w nierównej walce o utrzymanie się na zalanym wodą torze i uderzyła w ścianę, przez co samochód musiał powrócić do garażu na naprawę.

Legge powróciła na tor z kilkoma okrążeniami straty i nie mogła już odrobić strat, bowiem wyścig był kontynuowany pod żółtymi flagami, by w końcu zakończyć się przedwcześnie – druga czerwona flaga pojawiła się na ponad godzinę przed upływem regulaminowych 24 godzin i pozostała wywieszona już do samego końca.

„Jestem bardzo dumna z pracy całego zespołu Heinricher MSR” – powiedziała Legge. „Nie jest to wynik, na jaki liczyliśmy, ale deszcz uczynił z wyścigu loterię. Dziękuję ekipie za ich bezbłędną pracę oraz innym kierowcom, którzy znakomicie poradzili sobie z warunkami. Brawa dla Jackie, nie tylko za skompletowanie takiej ekipy profesjonalistów, ale również trwanie z nami przez całą noc”.

Kolejną rundą IMSA Championship będzie marcowy 12-godzinny wyścig na torze w Sebring, gdzie za kierownicę powinna już zasiąść Heinricher, łącząc siły z Legge i Figueiredo.

Najnowsze

Poważny wypadek na skrzyżowaniu

Do zdarzenia doszło kilka dni temu w Jaworznie. Czy sprawca w ogóle patrzył na drogę?

Nagranie z monitoringu nie pokazuje sytuacji z każdej strony, ale tego, co nie widzimy, możemy się domyślić. Samochody z lewej strony wjechały na skrzyżowanie, więc musiały mieć zielone światło, a z prawej widzimy sygnał czerwony, który musiał być nadawany również dla aut jadących z góry.

Zupełnie zignorował to kierowca nadjeżdżający właśnie z góry, który nawet nie zmniejszył prędkości zbliżając się do skrzyżowania. Z dużą siłą uderzył w jeden z samochodów, a pośrednio uszkodzone zostało jeszcze jedno auto.

Najnowsze

W Mustangu prawie urwała się maska

Jazda samochodem z uszkodzonym nadwoziem nie zawsze jest dobrym pomysłem. Zdecydowanie nie była w tym przypadku.

Osoby jadące kilka dni temu przez warszawski most Marii Skłodowskiej-Curie mogły trafić na bardzo niecodzienny widok – Forda Mustanga z uszkodzonym przodem. Największym problemem była wyraźnie wgięta maska, ale zaczepy nadal ją trzymały.

Pomimo tego jazda samochodem w takim stanie nie wydawała się rozsądna, a tym bardziej jazda z większą prędkością. Kierowca nie przejął się tym, czego szybko pożałował. Zaczepy puściły i maska z impetem się otworzyła, uszkadzając szybę i zasłaniając widok.

Najnowsze

Szaleli Mercedesem i to nagrywali. Skończyli w rowie

Policja wyjaśnia dokładne okoliczności zdarzenia, ale dużo światła rzuca na sprawę nagranie, które trafiło do sieci.

Do wypadku doszło w miejscowości Pomarzany (powiat kutnowski). Mercedes wypadł z drogi i dachował w rowie. Podróżowało nim troje młodych ludzi – mężczyźni w wieku 20 i 21 lat oraz nieletnia dziewczyna. Wszyscy trafili do szpitala.

Dokładne okoliczności tego wypadku są dopiero wyjaśniane, ale do sieci trafiło nagranie, które pokazuje co podróżujący Mercedesem robili przed wypadkiem. Jest to złączona w jedno nagranie relacja z Instagrama, która zaczyna się od picia wódki, a później przechodzi w szaleńczą jazdę samochodem. Momentami auto jedzie nawet 160 km/h przez teren zabudowany! Warto obejrzeć całe to nagranie, choć jest momentami zatrważające.

Najnowsze