Karolina Chojnacka

Shelby Super Snake Speedster – sportowy kabriolet o mocy 836 KM. Czy tak wygląda amerykański samochód marzeń?

Shelby Super Snake Speedster to samochód-hołd dla jednego z najważniejszych konstruktorów samochodów w historii motoryzacji. Jest szybki, mocny i bez dachu. Czy tak wygląda amerykański samochód marzeń?

Firma Shelby American postanowiła uczcić 98. urodziny swojego założyciela Carolla Shelby’ego. I zrobiła to w najlepszy możliwy sposób, wypuszczając 3 limitowane modele: Shelby GT, GT500 SE oraz Super Snake Speedster.

Shelby Super Snake Speedster nawiązuje do modelu z 1967 roku, który powstał tylko w jednym, jedynym egzemplarzu. Ten limitowany model powstanie w liczbie 98 i będzie dostępny tylko w Stanach Zjednoczonych. I dobrze, bo warto, żeby tak piękne i wyjątkowe samochody pozostały unikatowe.

Shelby Super Snake Speedster

Pod maską Shelby Super Snake Speedster Amerykanie umieścili pięciolitrowy silnikV8 Coyote, napędzający obecną generację Mustanga, do którego dodano dużą sprężarkę marki Whipple. Obraca tylne koła za pośrednictwem sześciobiegowej manualnej skrzyni biegów lub 10-biegowej automatycznej, do których w standardzie jest dodatkowa chłodnica. Skrzynie są znacznie przeprojektowane w stosunku do oryginalnych, ponieważ muszą sobie poradzić z większymi obciążeniami. Dzięki 836 KM mocy, samochód rozpędza się od 0 do 100 km/h w 3,5 sekundy!

Shelby Super Snake Speedster

Shelby Super Snake Speedster największe wrażenie robi z zewnątrz. Samochód ma przeprojektowane wloty powietrza z przodu, nowy splitter, a otwory wentylacyjne z przodu mają zapewnić odpowiednie chłodzenie hamulców. Maska, zgodnie z zapewnieniami producenta, wykonana jest z aluminium.

Dodatkowo Shelby Super Snake Speedster ma przeprojektowany układ wydechowy, wzmocnione półosie w tylnym zawieszeniu oraz sprężyny o lepszych właściwościach wyczynowych niż seryjna wersja.

Shelby Super Snake Speedster posiada też 20-calowe kute felgi. Za kołami ukryte są potężne hamulce Brembo. Z przodu są 6-tłoczkowe, a z tyłu 4-tłoczkowe.

Sportowy kabriolet powstanie w liczbie 98 i będzie dostępny tylko w Stanach Zjednoczonych. Cena? Około 140 tysięcy dolarów.

Najnowsze

Pijany uciekał przed policją i spowodował kolizję. Wtedy okazało się, że lista jego przewin jest znacznie dłuższa

Zatrzymany przez policjantów kierowca okazał się być prawdziwym przestępcą drogowym. Teraz może na lata trafić do więzienia.

Patrol łódzkiej drogówki został powiadomiony przez świadka, że kierowca Forda zataczając się, odszedł na bok, aby załatwić swoją potrzebę fizjologiczną wprost przy ulicy. Zdaniem zgłaszającego mężczyzna ten był pijany i za chwilę odjedzie. W czasie gdy funkcjonariusze zawracali, zauważyli, że Fordem ruszył już w kierunku centrum. Na widok jadącego za nim radiowozu przyspieszył i rozpoczął ucieczkę.

Pijany wjechał na trawnik i zniszczył znak. Pod komisariatem i na oczach policjantów

Na jednym ze skrzyżowań uderzył w Skodę Fabię, z czego skorzystali policjanci. Podbiegli do samochodu i zza kierownicy wyciągnęli 41-letniego kierowcę. Badanie stanu trzeźwości potwierdziło przypuszczenia świadka. Okazało się, że mężczyzna jest kompletnie pijany. Badanie wykazało aż 3 promile alkoholu w organizmie!

Pijany spowodował kolizje i uciekał, aż zatarł silnik

To jednak nie był koniec tej historii. Policjanci  zostali poinformowani, że około 20 minut wcześniej na innym łódzkim skrzyżowaniu doszło do potrącenia pieszej, a kierujący osobówką odjechał z miejsca zdarzenia. Okazało się, że numer rejestracyjny auta sprawcy pokrywa się z numerem zatrzymanego Forda.

Pijany kierowca rozbił się na drzewie i uciekł. Ale miał bardzo sprytne wytłumaczenie dla policji

Jednak i na tym jeszcze nie koniec. 41-latek nie miał przy sobie prawa jazdy i w trakcie rozmowy z policjantami przyznał się, że dwa dni wcześniej zostało mu ono zatrzymane. Także za jazdę pod wpływem alkoholu!

Pijany jechał po drodze tym czymś. A potem wjechał w ogrodzenie

Zatrzymany kierowca trafił do policyjnego aresztu. Wkrótce usłyszy szereg zarzutów. Odpowie za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości, kierowanie pomimo zatrzymanego prawa jazdy, potrącenie pieszej pod wpływem alkoholu i ucieczkę z miejsca zdarzenia, a także za ucieczkę przed policją. Mężczyźnie grozi dożywotni zakaz kierowania pojazdami oraz kara pozbawienia wolności do 5 lat.

Najnowsze

To prawdopodobnie najbardziej bezsensowna kolizja na rondzie, jaką widzieliście

Rondo to rodzaj skrzyżowania, który w założeniu ma zwiększyć poziom bezpieczeństwa. Często efekt jest odwrotny, ponieważ kierowcy nie potrafią z nich korzystać. Ale co wydarzyło się tutaj?

Do typowej kolizji na rondzie dochodzi wtedy, gdy dwaj kierowcy nagle chcą zjechać na ten sam pas. Ewentualnie gdy kierujący sądzi, że zdąży wjechać przed innym autem. Ta sytuacja była jednak inna.

Kierowca Matiza pojechał pod prąd na rondzie. Na rondzie turbinowym!

Na nagraniu widzimy dwa samochody poruszające się po obwiedni ronda. Nagle w ten na prawym pasie uderza Seat, którego kierowca nie zdążył zahamować. Pytanie dlaczego? Zagapił się? Za późno zorientował, że to nie on ma pierwszeństwo?

Wyłączona sygnalizacja na rondzie i kierowcy natychmiast się pogubili. Skończyło się kolizją

Z uderzonego auta natychmiast wyskoczył pasażer i zaczął dyskusję ze sprawcą zdarzenia. Według opisu nagrania omal nie doszło do rękoczynów, ale nic na to nie wskazuje w opublikowanym wideo.

Najnowsze

Ferrari 458 Italia rozbite w Krakowie. Nie opanował auta na prostej drodze!

Ile to już widzieliśmy nagrań z sytuacji, w których kierowcy mocnych i egzotycznych aut w widowiskowy sposób tracili nad nimi kontrolę. To kolejne z takich zdarzeń.

Przebieg zdarzenia, a właściwie jego finał, został przypadkowo nagrany przez kamerę w zaparkowanym samochodzie. Kiedy Ferrari pojawia się w kadrze, już ślizga się bokiem, a kierowca ma wciśnięty hamulec. Prawidłowa reakcja, ale było na nią za późno. Włoski supersamochód uderzył w krawężnik, zniszczył znak drogowy, a później wybił się w górę na drugim krawężniku.

Można mieć Ferrari i nie znać przepisów. Ale wytłumaczyła mu je policja

Jak widać na ostatnim ujęciu, zniszczenia dotyczą tylko prawego rogu, ale są poważne. Urwane koło, uszkodzone zawieszenie, układ hamulcowy i zapewne kierowniczy, nie wspominając o błotniku reflektorze i prawdopodobnie wielu innych elementach.

Drogowa walka Passata z GT-R-em

Trudno określić, co było przyczyną tego zdarzenia (poza brakiem umiejętności i rozsądku kierowcy). Tuż przed nim jechał Nissan GT-R oraz Porsche 911 i prawdopodobnie poruszali się razem. Nie można jednak powiedzieć, żeby się ścigali. Może coś na chwilę spowolniło kierowcę Ferrari i chciał dogonić swoich kolegów? 458 Italia ma 570 KM, które trafiają tylko na tylną oś. Zbyt mocne wciśnięcie gazu, nawet na suchej i prostej drodze, może postawić auto bokiem.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Test BMW M440i xDrive – wszystko może, nic nie musi

„The Four” ma w sobie to „coś”, co sprawia, że wyróżnia się z tłumu. Wielu powie, że to przede wszystkim gigantyczne „nerki”, ale... osłona chłodnicy jest tak naprawdę wisienką na torcie. Jak się piękne "cztery" prowadzi?

Od tego problemu jednak nie uciekniemy. Wielka atrapa chłodnicy, która jest znakiem rozpoznawczym nowych sportowych modeli BMW, budzi olbrzymie kontrowersje. Mnie gigantyczne „nerki” się podobają. Dzięki nim BMW wygląda ciekawie i wyróżnia się z tłumu. Jedyne, co mi się nie podoba to to, że są częściowo zakryte przez tablicę rejestracyjną.

Za kierownicą nie widać „kontrowersyjnych nerek”. Widać pieszych i kierowców, którzy obracają się lub zastygają w bezruchu z minami wyrażającymi jednocześnie zachwyt i zazdrość, gdy przejeżdżasz obok.

BMW M440i xDrive Coupé

Nie można im się dziwić, bo BMW M440i Coupe na żywo wygląda bardzo dobrze. Dużo lepiej niż na zdjęciach, które nie są w stanie w 100% oddać jego urody. Zwarta sylwetka, 18-calowe obręcze i pakiet aerodynamiczny M wysyłają jasny komunikat… To auto jest szybkie. A gdy tylko odpalimy silnik R6, dostajemy dźwiękowe potwierdzenie tych informacji.

BMW M440i xDrive Coupé

BMW M440i Coupe – wnętrze w służbie kierowcy

Wnętrze BMW M440i Coupe również wysyła kierowcy prosty komunikat: rozsiądź się wygodnie, jedź przed siebie, ja o ciebie zadbam. Każdy element kokpitu został przez projektantów przemyślany i wygłaskany, by zapewnić kierowcy jak najlepszy komfort jazdy. Udało się.

Kierowca jest tu najważniejszy. Fotel z możliwością regulacji w kilku płaszczyznach, wliczając w to elektrycznie regulowane zagłówki, pompowany odcinek lędźwiowy oraz możliwość wysunięcia części podtrzymującej uda, pozwala na optymalne ustawienie.

BMW M440i xDrive Coupé

Pokrętła, przyciski i ekrany dosłownie zapraszają do dotykania, kręcenia i dobrej zabawy. Chociaż wcale nie trzeba tego robić, bo dzięki specjalnym czujnikom wystarczy odpowiedni ruch dłonią (funkcja sterowania gestami), by zwiększyć głośność muzyki czy zmienić stację radiową. Jest to świetne rozwiązanie, ponieważ kierowca nie musi nawet na sekundę spuszczać wzroku z drogi. Gorzej, jeśli zaczniemy wymachiwać rękoma (z irytacji lub mocno gestykulując) – wtedy niechcący możemy nagle zrobić głośniej muzykę, a to może nas trochę wstraszyć.

Obsługę multimediów ułatwia szeroki podłokietnik ze schowkiem, na którym swobodnie oprzeć mogą się kierowca i pasażer. Dodatkowo ukryte jest w nim gniazdo USB-C. Użytkownikom smarfonów życie ułatwi również ładowarka indukcyjna znajdująca się w schowku przed dźwignią zmiany biegów. Tam kryją się też uchwyty na napoje.

Tak naprawdę jedyna niewygoda w kabinie BMW M440i to tylna kanapa, na którą dość trudno się dostać. Pasażerom powyżej 180 centymetrów wzrostu, gdy zaczepiają głową o sufit, nie jest tam też zbyt komfortowo. Niewygody te stara się rekompensować spora przestrzeń na nogi, możliwość sterowania trzecią strefą klimatyzacji, dwa porty USB-C, osobne oświetlenie i podłokietnik z otwieranym schowkiem i uchwytami na napoje.

A jeśli bardzo chcemy, to M440i może z powodzeniem być też samochodem rodzinnym. Z tyłu są zamontowane uchwyty na foteliki, a pojemność bagażnika zaskoczy niejednego sceptyka nadwozi coupe. Bez problemu zmieścimy w nim kilka walizek czy solidne zakupy.

BMW M440i xDrive Coupé

BMW M440i – wrażenia z jazdy: no to w drogę!

Gdy otwieramy drzwi BMW M440i szyby delikatnie zsuwają się w dół, po czym po zamknięciu drzwi z powrotem się zamykają. Kiedy już wsiądziemy do samochodu, specjalny podajnik z pasem delikatnie wysuwa się do przodu, a po jego zapięciu wraca na miejsce. Full serwis.

Gdy ukryta pod maską rzędowa „szóstka” o mocy 374 KM, połączona z automatyczną ośmiobiegową przekładnią Steptronic obudzi się do życia, niejedna osoba w pobliżu podskoczy z przestrachem. Ponieważ jestem z tych, które cenią dźwięk silnika, dla moich uszu była to wspaniała muzyka – towarzyszyła mi przez cały czas. A żeby dostarczyć sobie więcej dźwiękowych wrażeń wystarczyło włączyć tryb „Sport” lub „Sport Plus”. Wtedy silnik reaguje na nawet najmniejsze wciśnięcie pedału gazu, a harmonia jednostki napędowej i skrzyni biegów jest godna podziwu.

W takim ustawieniu wyprzedzanie innych samochodów to czysta przyjemność.  Ale nie można się temu dziwić. Po BMW ze znaczkiem M nie można oczekiwać przeciętniactwa.

BMW M440i xDrive Coupé

Jednak w codziennej jeździe po mieście, to auto wcale nie musi być sportową bestią. Po wybraniu trybu jazdy „Comfort” lub „Eco” w przyjemny sposób będziemy przemierzać  zatłoczone, miejskie uliczki. Ale trzeba uważać, bo ten ostatni tryb jest szczególnie zdradziecki. O ile sprawia, że BMW rozpędza się powolnie, to porusza się niemal bezgłośnie, co w połączeniu z bardzo niskim poczuciem prędkości może zaskoczyć i nagle okaże się, że zamiast 50 km/h jedziemy dużo szybciej. Łatwo tu o madat…

Samochód, który jeździ sam… prawie

„The Four” potrafi sam zaparkować i sam wyjechać z miejsca parkingowego. Kierowca musi tylko aktywować asystenta parkowania, przejechać wzdłuż miejsca, w którym chce zaparkować z włączonym kierunkowskazem, a samochód już sobie poradzi z resztą sam (skanuje przestrzeń). Musimy tylko wybrać, czy parkujemy prostopadle czy równolegle. Później wystarczy tylko wcisnąć guzik, puścić kierownicę i trzymać w pogotowiu nogę na hamulcu. Obowiązuje tutaj zasada ograniczonego zaufania. Oczywiście samochód nie zawsze zaparkuje idealnie, ale drobna korekta nie powinna być dla kierowcy problemem. A po wjechaniu, również wyjedzie sam.

BMW M440i xDrive Coupé

Z kolei podczas jazdy, obok standardowych funkcji, takich jak asystent pasa ruchu, aktywny tempomat, czy czujniki martwego pola, kierowca ma do dyspozycji coś na wzór trybu półautonomicznego. Funkcja ta działa przy prędkościach od 70 km/h do 210 km/h i żeby działać potrzebuje drogi z widocznymi pasami ruchu.

Jak to działa dokładnie? Kierowca ma do dyspozycji dwie opcje. W pierwszej, samochód sam przyspiesza i hamuje, reagując na aktualną sytuację na drodze. Na ekranie pomiędzy zegarami widzimy schemat otoczenia, z wyszczególnieniem pasów ruchów i wielkością jadących obok nas pojazdów. W drugiej samochód dodatkowo sam skręca, a do kierowcy należy jedynie ewentualna zmiana pasa ruchu i manewr wyprzedzania.

BMW M440i xDrive Coupé

Tylko… Czy warto takiemu samochodowi pozwolić „jeździć samodzielnie”?  Mam pewne wątpliwości.

M440i xDrive ma w genach sprawianie przyjemności kierowcy. „The Four” prowadzi się wspaniale. I to bez względu na to, z jaką prędkością aktualnie jedziemy. To czy droga jest prosta czy kręta też nie ma znaczenia. Pojęcie utraty przyczepności po prostu nie istnieje. Główna w tym zasługa adaptacyjnego układu kierowniczego, napędu na wszystkie koła i znakomicie pracującego zawieszenia. Wrażenia z jazdy potęgują świetne wnętrze i mnogość systemów ułatwiających życie.

Jadąc tym samochodem, ma się poczucie, że jest się królem (albo królową) dróg i można dosłownie wszystko.  Wystarczy sama świadomość znakomitych osiągów (auto od 0 do 100 km/h rozpędza się w 4,5 sekundy), nie ma potrzeby udowadniania wszystkim wokół, co ten samochód potrafi. Ale jeśli pozwolimy mu na pokazanie swojego prawdziwego oblicza, to po prostu wgniecie nas w fotel.

Za podstawową wersję BMW M440i xDrive trzeba zapłacić prawie 310 tysięcy złotych. Testowany przeze mnie egzemplarz, wyposażony w liczne atrakcyjne opcje i pakiety, kosztuje ponad 370 tysięcy złotych.

NA TAK:

– przyjemność z jazdy

– dźwięk silnika

– systemy wspomagania kierowcy

– wyróżniający design

– komfortowe wnętrze

NA NIE:

– niełatwo się dostać na tylną kanapę

– dorośli pasażerowie na tylnej kanapie zaczepiają głową o sufit

Dane techniczne BMW M440i xDrive Coupé:

Silnik Sześciocylindrowy rzędowy silnik benzynowy, technologia mild hybrid 48 V
Skrzynia biegów  8-stopniowa skrzynia Steptronic
Moc maksymalna 374 KM
Maksymalny moment obrotowy 500 Nm
Prędkość maksymalna 250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 4,5 sekundy

Najnowsze