Paula Lazarek

Seriale i programy motoryzacyjne na Netflixie – nasze TOP 5

Oto gratka dla fanów motoryzacji i pasjonatów adrenaliny za kierownicą - choć aktualna sytuacja nie sprzyja wyjściom z domu ani spotkaniom z przyjaciółmi, to już teraz możecie usiąść wygodnie w fotelu i przeżyć turbo emocje z najciekawszymi serialami motoryzacyjnymi na Netflixie. Zbliża się weekend, więc jak - zaczynamy?

HYPERDRIVE

Elitarni uliczni rajdowcy z całego świata testują swoje zdolności w doładowanych na maksa modyfikowanych autach na największym samochodowym torze przeszkód w historii.

LINK: https://www.netflix.com/title/80189648

FASTEST CAR

Kierowcy wypasionych aut przyjmują wyzwanie i stają do wyścigu z nietypowymi, ale zaskakująco szybkimi samochodami stworzonymi przez prawdziwych maniaków motoryzacji.

LINK: https://www.netflix.com/title/80190009

FORMUŁA 1. JAZDA O ŻYCIE

Kierowcy, menedżerowie i właściciele zespołów żyją w pośpiechu, zarówno na torze, jak i poza nim. Zobacz, jak wygląda sezon zażartej rywalizacji w Formule 1.

LINK: https://www.netflix.com/title/80204890

RENOWATORZY Z DOLINY RDZY

Kolekcjoner samochodów Mike Hall, jego kumpel Avery Shoaf i syn Connor Hall wkładają całe serce w odnawianie starych aut — i przy okazji liczą, że uda się na tym zarobić.

LINK: https://www.netflix.com/title/80203254

MISTRZOWIE RENOWACJI SAMOCHODÓW

Barwna ekipa z Gotham Garage naprawia i przerabia przeróżne samochody i ciężarówki. Liczą na to, że te efektowne cacka uda im się sprzedać za grube pieniądze.

LINK: https://www.netflix.com/title/80194704

Najnowsze

Rośnie liczba samochodów elektrycznych i ładowarek w Polsce

Mimo przeróżnych przeciwności, takich jak pandemia koronawirusa w Europie i Polsce oraz obecny brak decyzji zakupowych w wielu rodzinach i firmach - zanotowano wzrost sprzedaży samochodów zelektryfikowanych i w pełni elektrycznych.

Według danych, pod koniec lutego 2020 r. po polskich drogach jeździły 9 803 elektryczne samochody osobowe, z których 58% stanowiły pojazdy w pełni elektryczne (BEV, ang. batteryelectricvehicles) – 5 700 szt., a pozostałą część hybrydy typu plug-in (PHEV, ang. plug-in hybridelectricvehicles) – 4 103 szt. Przez pierwsze dwa miesiące bieżącego roku liczba rejestracji samochodów całkowicie elektrycznych oraz hybryd typu plug-in wyniosła 1 166 sztuk – o 181% więcej niż w analogicznym okresie 2019 r. Tak wynika z Licznika Elektromobilności, uruchomionego przez PSPA (Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych) oraz PZPM (Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego).

Samochody elektryczne czy wodorowe?

Park elektrycznych pojazdów ciężarowych i dostawczych w analizowanym okresie zwiększył się do 561 szt., natomiast autobusów elektrycznych do 232 szt. W dalszym ciągu rośnie też flota elektrycznych motorowerów i motocykli, która na koniec lutego osiągnęła liczbę 6 447 szt.

Samochody elektryczne dla dzieci. Jakie pierwsze cztery kółka wybrać dla pociechy?

Wraz ze wzrostem liczby pojazdów, rozwija się również ogólnodostępna infrastruktura ładowania. Pod koniec lutego br. w Polsce funkcjonowały 1093 stacje ładowania pojazdów elektrycznych (2 028 punktów). 30% z nich stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 70% wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. W ciągu ostatniego miesiąca zainstalowano 44 nowe stacje.

Przeczytaj także:
Policja inwestuje w auta elektryczne
Skazani na pojazdy elektryczne?

Raporty o koronawirusie:
Bolt reaguje na koronawirusa, ale dyskryminuje polskich kierowców
Koronawirus diametralnie zmienia pracę firm transportowych. Mapa z informacjami o kontrolach sanitarnych
Koronawirus spowodował ogromne korki na granicach. Zobaczcie nagranie
Sprawdź najważniejsze informacje dla kierowców, dotyczące koronawirusa
W ramach walki z koronawirusem państwo może zabrać ci auto!
Koronawirus w drive-thru? Na świecie można, a w Polsce?
Koronawirus zlikwidował korki? Nie wszędzie
Gwałtowne spadki cen ropy naftowej – czy paliwo na stacjach będzie tańsze?
Volkswagen wstrzymuje produkcję! Również w Polsce
Sprzątasz wnętrze samochodu? Uważaj na drobnoustroje! Czytaj o tym tutaj.
Kierownica brudniejsza, niż… sedes w publicznej toalecie? Czytaj o tym tu.

Najnowsze

Nissan zamyka fabryki w Europie – wszystko przez COVID-19

Nissan, już jako kolejna marka, która produkuje samochody w Europie, zamyka podwoje swoich fabryk do odwołania.

Firma Nissan stosuje się do oficjalnych zaleceń obowiązujących w poszczególnych krajach i wdrożyła środki mające na względzie dobro pracowników i społeczności. Japońska marka informuje jednocześnie, że jest gotowa wspierać wszelkie inicjatywy, w których jego wiedza z zakresu produkcji i inżynierii może być przydatna.

We wtorek 17 marca, w związku z pandemią, produkcja pojazdów w zakładach Nissana w Sunderland w Wielkiej Brytanii została zawieszona do odwołania. Decydenci monitorują kwestię zakłóceń w łańcuchu dostaw i popytu rynkowego w miarę rozwoju sytuacji.

Drogi opustoszały, a w polskich miastach nadal jest smog! Czyżby aktywiści nie mieli racji?

W Hiszpanii, 19 marca Nissan ogłosił tymczasowe zwolnienie z obowiązku pracy na skutek „Siły Wyższej” tych pracowników, którzy ucierpieli w wyniku COVID-19 w zakładach Nissana w Barcelonie oraz w pobliskich zakładach Montcada i Sant Andreu w Katalonii. Obejmuje ono około 3 000 osób i będzie kontynuowane zgodnie ze specjalnymi środkami wprowadzonymi przez władze hiszpańskie.

Koronawirus coraz bardziej uderza w przemysł motoryzacyjny – którym markom grozi bankructwo?

Produkcja pojazdów w Barcelonie została zawieszona od piątku 13 marca z powodu ograniczeń w ruchu, które miały wpływ na lokalną bazę zaopatrzeniową. Produkcja została również wstrzymana w zakładzie Nissana w Ávili, od 16 marca do odwołania, a od 19 marca także w Kantabrii.

Koronawirus: kiedy odbędą się wyścigi, rajdy i zawody w sportach motorowych?

Raporty o koronawirusie:
Bolt reaguje na koronawirusa, ale dyskryminuje polskich kierowców
Koronawirus diametralnie zmienia pracę firm transportowych. Mapa z informacjami o kontrolach sanitarnych
Koronawirus spowodował ogromne korki na granicach. Zobaczcie nagranie
Sprawdź najważniejsze informacje dla kierowców, dotyczące koronawirusa
W ramach walki z koronawirusem państwo może zabrać ci auto!
Koronawirus w drive-thru? Na świecie można, a w Polsce?
Koronawirus zlikwidował korki? Nie wszędzie
Gwałtowne spadki cen ropy naftowej – czy paliwo na stacjach będzie tańsze?
Volkswagen wstrzymuje produkcję! Również w Polsce
Sprzątasz wnętrze samochodu? Uważaj na drobnoustroje! Czytaj o tym tutaj.
Kierownica brudniejsza, niż… sedes w publicznej toalecie? Czytaj o tym tu.

Najnowsze

Citroën GS – ku czci tego modelu Francuzi stworzyli linię odzieżową

Zwykle zaprojektowanie koszulek lub gadżetów i ich późniejsza sprzedaż, czy dystrybucja do lojalnych klientów marki, jest wykorzystywana do podkreślenia klimatu konkretnego modelu, lub identyfikacji z określonym brandem. Francuzi poszli o krok dalej i stworzyli kolekcję odzieży i akcesoriów dla modelu historycznego. Ale niezwykłego!

Kolekcja odzieży i akcesoriów na basen, plażę, i spa, została wprowadzona z okazji 50-lecia kultowego Citroëna GS. W ciągu 17 lat produkcji modelu (w latach 1970-1987) sprzedano około 2,5 miliona (w tym GSA) tych samochodów. Linia została zaprojektowana we współpracy z butikiem Les Bains, słynnym domem projektowym paryskiego klubu nocnego i instytucji kulturalnej Les Bains. 

Kolekcja powstała z okazji 50. rocznicy wyprodukowania Citroëna GS. Jej autorem jest wiodący projektanta wnętrz Tristan Auer, który stworzył ją we współpracy z Les Bains na wystawę Retromobile 2020 w Paryżu. Wykorzystał on te same kolory i wzory, które zastosowano we wnętrzu niedawno zaprezentowanego samochodu Citroën GS firmy Tristan Auer dla Les Bains.

Linia GS50 obejmuje pięć pojedynczych elementów – koszulki męskie i damskie, ręcznik kąpielowy – wykonane w 100% z bawełny Ecru, męskie stroje kąpielowe i plecak. Całość odzwierciedla atmosferę lat 70. i 80. XX wieku. 

Citroën GS

Citroën GS
Citroën GS był gwiazdą paryskiego Salonu Samochodowego w 1970 r., a rok później otrzymał bardzo pożądany tytuł „Europejskiego Samochodu Roku”. Przepis na sukces GS? To samochód klasy średniej (długość 4,12 m, szerokość 1,60 m, wysokość 1,34 m, masa własna 900 kg), który mógł wygodnie przewieźć pięcioro pasażerów. Zbudowany został w fabryce w Rennes-la-Janais w Bretanii. GS miał wyjątkowy wygląd zewnętrzny, przede wszystkim aerodynamiczną linię, całkowicie nowy, 4-cylindrowy silnik i przemyślane wnętrze. Co więcej, był wyposażony w hydrauliczne zawieszenie, które zapewniało komfort i przyczepność, których konkurenci mogli tylko pozazdrościć.

Citroen GSA zastąpił model GS w 1979 roku. Tu zamontowano już większe zderzaki i dużą tylną klapę, dla uzyskania jeszcze większej praktyczności tego modelu. Auto zostało wówczas wyposażone w gniazdo „diagnostyczne” pod maską, co pozwoliło sprawniejszy serwis.

Dzięki innowacyjnemu kształtowi i wzornictwu, a także doskonałym właściwościom jezdnym, GS stał się celem dla kolekcjonerów.

Kolekcja mody GS50 jest dostępna do zakupu online w butiku Citroën Lifestyle: www.lifestyle.citroen.com

Raporty o koronawirusie:
Koronawirus spowodował ogromne korki na granicach. Zobaczcie nagranie

Sprawdź najważniejsze informacje dla kierowców, dotyczące koronawirusa

W ramach walki z koronawirusem państwo może zabrać ci auto!

Koronawirus w drive-thru? Na świecie można, a w Polsce?

Koronawirus zlikwidował korki? Nie wszędzie

Gwałtowne spadki cen ropy naftowej – czy paliwo na stacjach będzie tańsze?

Volkswagen wstrzymuje produkcję! Również w Polsce

Sprzątasz wnętrze samochodu? Uważaj na drobnoustroje! Czytaj o tym tutaj.

Kierownica brudniejsza, niż… sedes w publicznej toalecie? Czytaj o tym tu.

Najnowsze

Pieszy zauważył samochód, i wbiegł prosto pod niego

Wielokrotnie podkreślaliśmy, że nikt tak nie zadba o bezpieczeństwo pieszego, jak on sam. Wiele osób zupełnie to ignoruje i wchodzi na przejścia jakby fakt postawienia nogi na pasach chronił ich od wszelkich niebezpieczeństw.

Wiele się od pewnego czasu mówi o bezpieczeństwie pieszych na drogach, a parę słów temu problemowi poświęcił w swoim expose nawet premier Morawiecki. Zapowiadając, że pieszy będzie miał pierwszeństwo jeszcze przed przejściem. A to dlatego że, jak rozumiemy, pieszy który może z daleka zobaczyć zbliżający się pojazd i ma możliwość zatrzymania się w miejscu, powinien móc wchodzić przed samochód, który nie zatrzyma się w miejscu, a jego kierowca zwykle zauważa pieszego będąc bardzo blisko niego. Logiczne.

Na temat tego dlaczego taka zmiana w prawie jest złym pomysłem, napisaliśmy dłuższy artykuł i zachęcamy do zapoznania się z nim. Dowiecie się dlaczego obecnie obowiązujące przepisy odpowiednią dbają o bezpieczeństwo pieszych, a proponowana zmiana nie rozwiązałaby sytuacji takich, jak na poniższym nagraniu.

Całe zajście jest wręcz kuriozalne, co łatwo dostrzec, kiedy obejrzycie całość pauzując co kilka sekund. Co widzicie na pierwszy rzut oka? Pewnie wiele mediów napisałoby, że szaleniec rozjechał pieszego na przejściu, który to pieszy próbował ratować się ucieczką, ale było za późno (o problemie oglądania bez zrozumienia co się ogląda, panującym w wielu mediach, pisaliśmy niedawno). To teraz zobaczcie jeszcze raz nagranie. Pieszy wchodzi na przejście, staje na pierwszym pasie zebry. Tak naprawdę dalej jest bezpieczny i nie grozi mu potrącenie. Wtedy dopiero patrzy na drogę i zauważa zbliżającego się Volkswagena. Co robi? Stoi bezpiecznie w miejscu? Robi krok do tyłu na chodnik? Nie! Rzuca się przed siebie, wbiega na środek ulicy i tam się zatrzymuje. Dokładnie na wprost samochodu.

Kierowca widząc co się dzieje, chciał zjechać na lewy pas, ale widząc biegnącego pieszego odbił w prawo, żeby przejechać za jego plecami. Nie przewidział, że ten się zatrzyma.

I teraz pytanie: kto tu zawinił? Pieszy nie może wchodzić przed nadjeżdżający pojazd, nie może biegać po przejściu dla pieszych, ani nie może się zatrzymywać. Coś nam mówi, że za winnego uznany zostanie kierowca, policja zatrzyma mu prawo jazdy i skieruje sprawę do sądu, a sędzia uzna, że potrącenie wbiegającego pod maskę pieszego to stworzenia zagrożenia w ruchu lądowym. Nie wykluczamy też, że jakiś biegły oszacuje, że kierowca jechał 55 km/h w miejscu gdzie obowiązuje ograniczenie do 50 km/h, co ostatecznie przypieczętuje jego los.

A jeśli uważacie, że przesadzamy, to polecamy poczytać o innych pieszych wchodzących pod koła samochodów i karanych za to kierowcach, a także o samej mentalności pieszych na drogach.

Piesza weszła wprost pod auto, policja nie widzi jej winy

Kobieta w ciąży wbiegła pod tramwaj i została potrącona

Piesza wchodząca przed ruszające pojazdy: „No przecież mam czerwone!”

Najnowsze