Seat Ateca z piasku

Dla pasażerów przemieszczających się po terminalu lotniczym w Barcelonie czeka niespodzianka w postaci nowego SUV-a iberyjskiej marki zbudowanego z piasku.

Hiszpański artysta przygotował na zlecenie Seata wierną kopię modelu Ateca wykonaną z plażowego piasku. Na potrzeby tej instalacji zwieziono 26 ton tego kruszywa. Jak widać prawdziwy samochód wykonany ze stali i plastiku jest dużo lżejszy. 

Pojazd stanął na pierwszym terminalu lotniska El Prat w Barcelonie. Każdego dnia przemieszcza się tam ponad 100 tys. pasażerów, którzy będą mogli podziwiać te niezwykłe dzieło przez kilkanaście tygodni. Dla porównania postawiono obok prawdziwy model Ateca.

Ateca z piasku to dzieło Sergi Ramireza, który zajmuje się tworzeniem dzieł z piasku od ponad 30 lat. Iberyjski producent bardzo mocno promuje swojego SUV-a. Kilka tygodni temu zaproszono do przejażdżki zupełnie przypadkowe osoby, które mogły się przejechać tym modelem z zasłoniętymi oknami. Producent chciał zwrócić uwagę działanie systemu kamer obejmujących w 360 stopniach sytuację wokół samochodu.

Najnowsze

Tygrys nie polubił Volkswagena

Przejazd przez park dla dzikich zwierząt może być szczególnym przeżyciem. Szczególnie, gdy Twój samochód nie przypadnie do gustu tygrysowi syberyjskiemu. Zwierze postanowiło przeprowadzić szybki lifting nadwozia.

W sieci pojawiło się nagranie, na którym chińska para przejeżdża samochodem przez park z dzikimi zwierzętami. To dość popularne miejsce rozrywki dla mieszkańców Chin, znajdujące się na północy Pekinu. W ostatnim czasie doszło tam do kilku poważnych incydentów z udziałem zwierząt i ludzi. Dlatego całkowicie zabroniono opuszczanie samochodu w czasie takiego przejazdu. 

Na szczęście tym razem jedynym poszkodowanym jest samochód. W pewnym momencie do akcji wkracza tygrys syberyjski, któremu najwidoczniej nie spodobał się Volkswagen Jetta. Zwierze podeszło do auta, wyrwało przedni zderzak i spokojnie oddaliło się w kierunku lasu by spokojnie przeżuć element nadwozia.

https://www.youtube.com/watch?v=HAzRAtXC1yU

Najnowsze

Nissan 350Z gotowy na offroad

Do tej pory Nissan 350Z kojarzył nam się jako idealna maszyna do drfitowania. Okazuje się jednak, że japońskie coupe może się sprawdzić w dużo trudniejszych warunkach.

Nissan 350Z znany na rynku japońskim jako Fairlady Z to czwarta generacja sportowego modelu z literką „Z” w nazwie. Samochód był produkowany w latach 2002-2009, a teraz przeżywa swoją drugą młodość na rynku wtórnym. Pod maską pracuje jednostka V6 o pojemności 3,5 litra, która dość dobrze poddaje się tuningowi.

Dotychczas ten model kojarzył nam się przede wszystkim z zabawą na torze, ewentualnie driftowaniem. Bardzo często przerobione egzemplarze startowały w wyścigach na ćwierć mili. Ostatnim modelem z literką „Z”, który startował w Rajdzie Safari był Datsun 240Z. Miało to miejsce na początku lat 70. W podobnym okresie R. Aaltonen i J. Todt startowali tym samym modelem z Rajdzie Monte Carlo.

Właściciel tego Nissana 350Z chciał chyba nawiązać swoim autem do tamtych czasów. Zawieszenie zostało mocno podniesione, na dachu pojawiło się oświetlenie typu LED, a podwozie chronią specjalne płyty. W przypadku ciężkich warunków na drodze zamontowano w nim również snorkel, jak w autach terenowych. 
Tak przygotowanym egzemplarzem można spokojnie przeżyć atak zombie lub wystartować w rajdzie terenowym.

Najnowsze

Pierwsza jazda modelami dostawczymi Opel: Combo, Vivaro, Movano, Corsa Van

Niedawno, na warszawskiej prezentacji, można było zapoznać się z najnowszymi modelami użytkowymi marki Opel. Czym wyróżniają się wśród konkurentów?

Opel Movano prezentowany był w kilku wersjach, w tym ze specjalnymi zabudowami takimi jak wóz strażacki, wywrotka, warsztat, itp. Mogliśmy również zobaczyć wersję z napędem 4×4. To największy z prezentowanych modeli. Występuje w 3 wysokościach oraz 4 długościach. Dodatkowo możemy wybierać z około 800 specjalistycznych zabudów z certyfikatem Opla. Movano sprawdzi się świetnie przy transporcie osób, a prawie nieograniczona możliwość dostosowania zabudowy do potrzeb to skrojone na miarę narzędzie pracy.

Opel Corsa Van wydaje się być doskonałym rozwiązaniem dla małych przedsiębiorstw. Niski próg kufra ułatwia załadunek do przestrzeni bagażowej o pojemności 0,92 m3. Ładowność tego niewielkiego auta to 496 kg a długość przestrzeni bagażowej to 1,26m. Małe rozmiary i czujniki parkowania ułatwiają poruszanie się w mieście, a system multimedialny integrujący naszego smartfona z samochodem umożliwia pracę podczas jazdy.

Opel Combo występuje w odmianach Van, osobowej Tour Enjoy oraz Tour Cosmo. W wydłużonej wersji przestrzeń ładunkowa wynosi aż 5,4m. Przy wersji standardowej jest to 3,4 m. Ciekawym rozwiązaniem jest również luk dachowy, który umożliwia przewożenie długich przedmiotów. Wersje Tour mają z kolei składane i demontowalne siedzenia oraz przestrzeń za kierowcą, którą możemy „urządzić” w dowolny sposób, przez co łatwo zamienimy 7-osobowy samochód w auto typowo dostawcze.

Opel Vivaro z pewnością przykuwa uwagę swoim wyglądem. Nowoczesny design na prawdę cieszy oko. Model ten występuje w 4 wersjach. furgon – o ładowności 1,2 tony, przestrzeni ładunkowej 2537 mm lub 2937 mm, i pojemności od 5,2 m3 do 8,6 m3. Furgonem przewieziemy nawet 3 europalety. Jest też furgon z podwójną kabiną – przewieziemy nim 6 osób i zabierzemy nawet 4 m3 ładunku. Kombi zmieści 9 pasażerów. Przestrzeń w aucie możemy dowolnie dostosować zmieniając układ siedzeń. Wariant z platformą to opcja przeznaczona pod indywidualną zabudowę specjalistyczną.

Wszystkie pojazdy prowadziły się bez zarzutu – ich zawieszenie w większości jest skonfigurowane tak, aby sprzyjać przewożeniu ciężki ładunków. Wnętrza są podporządkowane codziennej eksploatacji w warunkach prowadzenia biznesu – jest zarówno funkcjonalnie, jak i komfortowo, aby kierowcy na dłuższych trasach mogli wyjść z auta bez konieczności wizyty u kręgarza. Opel oczywiście na liście każdego z modeli użytkowych oferuje długą listę opcji – co prawda floty, które w większości zakupując tego typy auta niechętnie dokupują swoim pracownikom udogodnienia i gadżety, jednak niektóre rozwiązania są wprost konieczne, jeśli dba się o zdrowie kierowców – np. niektóre systemy bezpieczeństwa.

Najnowsze

Zabytkowa motoryzacja w kobiecych rękach – felieton Małgorzaty Czaji

Nie wiem jak narodziła się miłość do samochodów, wiem jak serce oddałam zabytkowej motoryzacji - pisze w swoim felietonie Małgosia.

W samochodzie wożona byłam zamiast w kołysce. Powód był bardzo prozaiczny warkot silnika momentalnie mnie uspokajał i szybko zasypiałam. Tak wynika z relacji mojego dziadka właściciela mojej motoryzacyjnej kołyski – Fiata 125p. Chyba te pozytywne skojarzenia z jazdy samochodem zostały ze mną na zawsze.

Zawsze towarzyszył mi samochód, był dla mnie tak oczywisty jak łóżko, kuchenka  czy inny sprzęt w domu. Jeszcze przed 17 urodzinami zrobiłam prawo jazdy i gdy wsiadłam za kierownicę praktycznie mam ją przed sobą do dzisiaj. Jeździłam do szkoły, potem na uczelnię, na wakacje, o każdej porze roku i w każdych warunkach. Był on  dla mnie codziennością i traktowałam go jak sprzęt gospodarstwa domowego. Potrzebny był tu i teraz do przemieszczania się. Na kolejnym etapie życia zupełnie z pragmatycznych przyczyn pojawiła się potrzeba kolejnego auta, ja swoim nie chciałam się dzielić. I wtedy przyszła refleksja a może kupić takie auto, które coś z sobą niesie, nie będzie tylko sprzętem ale czymś więcej. I tak pojawiło się pierwsze auto z duszą a potem kolejne i kolejne. Samochód był źródłem przygód, socjalizował. Na początku był modelem klasycznym jeszcze nie zabytkowym. Coraz bardziej wchodząc w świat klasycznej motoryzacji poznawałam historię ludzi, automobili i zwracałam się w stronę zabytkowej motoryzacji. Brałam udział w zawodach, konkursowej  jeździe samochodowej, lubiłam rywalizację. Okazało się, że na takich zawodach doskonale trenuje się technikę jazdy, gdzie często byłam jedyną kobietą,  ale mnie to nie peszyło.

Zawsze zachęcam panie do udziału w zawodach, to miła odmiana a dodatkowo świetnie podnosi nasze zdolności jako kierowcy. Motoryzacji podporządkowałam codzienne życie, urlopy, plany na przyszłość. Podróżuję po europejskich muzeach samochodowych, wystawach i targach motoryzacyjnych. Widziałam już chyba wszystkie europejskie zabytkowe samochody i nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć, ale ciągle uczę się i zachwycam motoryzacją.

Odkryłam, że w zabytkowej motoryzacji zatrzymana jest ulotna chwila – życie człowieka. Wynalazcy, inżynierowie, projektanci, mechanicy i ich życie, czas poświęcony na budowę samochodu. Dbałość o detale, piękne linie nieraz wyprzedające czasy, walka z prawami fizyki i wynikające z nich ograniczenia fantazji.  Za każdym samochodem stoi człowiek, musi nim kierować, musi go stworzyć. Samochody mają nazwiska: Mercedes-Benz, Porsche, Ford, Maybach, Rolls-Royce, Laurent i Clement, Bugatti, Peugeot…

Auto towarzyszy nam zaledwie 100 lat, może to jeszcze za mało, żeby zdobyć pełne nasze zaufanie. Kobiety coraz częściej korzystają z dobrodziejstw motoryzacji, coraz chętniej użytkują samochody. Jeszcze 20 lat temu nie było to takie oczywiste.

Kobiety są lepszymi kierowcami, są matkami, odpowiedzialne za siebie i rodzinę zawsze mają jej dobro na względzie. Jeżdżą odpowiedzialnie. Nie są piratami drogowymi, nie lubią rywalizacji. Może to jest przyczyną, że mało nas kobiet w motoryzacji. Wykorzystujemy samochód jako narzędzie, jeszcze mniej jest kobiet które dostrzegają duszę zabytkowej motoryzacji.

Cieszę się, że spotykam na zlotach, rajdach i paradach panie, jednak najczęściej są załogantami i pilotkami to panowie prowadza zabytkowe maszyny.  Ubolewam, że tak mało jest pań kierujących zabytkowymi pojazdami. Panowie pozwólcie nam prowadzić te piękne maszyny.

Kto może wymienić kolekcjonerkę aut zabytkowych, która pani skrywa drogocenną kolekcję? Jesteśmy towarzyszkami – ja zachęcam do bycia animatorkami. Weźmy kierownice w swoje ręce, to w końcu Berta Benz odbyła pierwszą jazdę testową samochodem, w dodatku pojechała z dziećmi w odwiedziny do teściowej (replika słynnego pierwszego automobilu znajduje się w Muzeum w Topaczu).  

Najnowsze