Seat Arona – ceny pierwszego crossovera hiszpańskiej marki

Po tegorocznej premierze Ibizy piątej generacji, a także niedawnej prezentacji Leona po faceliftingu i modelu Ateca - pierwszego SUV-a w historii marki, przyszedł czas na kolejną nowość. Do gamy samochodów Seata dołącza właśnie crossover Arona.

SEAT Arona debiutuje właśnie na targach motoryzacyjnych we Frankfurcie, a pierwsze egzemplarze hiszpańskiego crossovera wyjadą na polskie drogi jeszcze w tym roku. Auto dostępne będzie w miesięcznej racie od 416 zł, zaś dla wersji Full LED – 440 zł miesięcznie.

Full LED to charakterystyczna dla Seata wersja – hiszpańska marka konsekwentnie wprowadza na rynek modele, których wyróżnikiem są pełne światła LED. Oprócz świateł otrzymuje się w tej wersji m.in. przyciemniane szyby i chromowane wykończenie okien oraz słupka C.

Nowa Arona to drugi SUV w gamie Seata, a pierwszy w segmencie A0. Auto zbudowane zostało na płycie A0 MQB. Kierowcy będą mogli skorzystać z m.in. ekranu multimedialnego, nawigacji czy systemu dźwiękowego Beats Audio.

Arona jest samochodem z designem rodem ze słonecznej Barcelony. To propozycja dla osób, chcących połączyć kompaktowy charakter hatchbacka z wszechstronnością SUV-a.

{{ download(198) }}

Najnowsze

Carlos Sainz będzie startował w F1

Renault Sport Formula One Team ogłosiło, że w sezonie 2018 do zespołu dołączy w roli kierowcy Carlos Sainz.

Carlos zadebiutował w 2015 roku podczas Grand Prix Australii. Dotychczas 23-latek wystartował w 53 wyścigach Formuły 1. Do dziś zdobył 100 punktów i czterokrotnie zajął szóste miejsce, które było jego najlepszym wynikiem.

Przed startami w Formule 1 Carlos wygrał Formułę Renault 3.5 Series w 2014 roku oraz Formułę Renault 2.0 NEC w 2011 roku.

Cyril Abiteboul, dyrektor generalny Renault Sport Racing:
„Carlos Sainz jest bardzo obiecującym kierowcą. Interesujemy się nim już od jakiegoś czasu, a szczególnie od kiedy odniósł sukcesy w promocyjnych formułach Renault. Cieszymy się bardzo, że możemy potwierdzić współpracę z Carlosem w sezonie 2018. Wybór ten jest zgodny z naszym średnioterminowym planem strategicznym. Jesteśmy przekonani, że Nico i Carlos będą się uzupełniali na torze i poza nim. Takie połączenie sił powinno pomóc w zdobywaniu przez nas wyższych pozycji w stawce. Chciałbym podziękować Helmutowi Marko za „wypożyczenie” Carlosa na ten sezon. Winni jesteśmy także podziękowania Jolyonowi Palmerowi za jego nieprzerwaną pracę i wysiłek włożony w zespół w ciągu ostatnich dwóch sezonów. To bardzo oddany i zdolny kierowca i życzymy mu wielu sukcesów w dalszej karierze”.

Carlos Sainz:
„Jestem bardzo szczęśliwy z przejścia do Renault Sport Formula One Team. Być kierowcą Formuły 1 w oficjalnym zespole konstruktora to zaszczyt i mam nadzieję, że nie zawiodę zaufania Renault osiągając bardzo dobre wyniki na torze. Postępy jakich dokonuje Renault Sport Formula One Team są obiecujące i dlatego tym bardziej jestem dumny, że dołączam do zespołu w tak ważnym momencie jego historii. Nie mogę się doczekać chwili, gdy będę mógł rozpocząć współpracę ze wszystkimi członkami ekipy w Enstone i Viry i wystartuję w roli kierowcy w towarzystwie Nico Hülkenberga. Od zawsze byłem blisko z Renault, na początku mojej kariery i w Formule 1. Znam ich motywację i potencjał. To jest początek nowego, bardzo ekscytującego rozdziału w mojej karierze. Chciałbym podziękować Red Bullowi za zaufanie i wsparcie, a także za umożliwienie mi skorzystania z tej szansy. Chcę też gorąco podziękować wszystkim ludziom pracującym w Toro Rosso. To wspaniały zespół profesjonalistów i życzę im wszystkiego najlepszego na przyszłość”.

Dr Helmut Marko, konsultant Red Bull Racing Motorsport:
„Jesteśmy bardzo zadowoleni, że doszło do porozumienia, dzięki któremu Carlos wystartuje jako kierowca Renault Sport Formula One Team w sezonie 2018. Ma ogromny talent, a praca w zespole konstruktora, u boku bardzo doświadczonego kierowcy będzie dla niego rozwijająca. Będzie to nowe wyzwanie dla Carlosa. Będziemy śledzić
z uwagą jego postępy, gdyż nadal jest członkiem rodziny Red Bulla. To bardzo dobra wiadomość zarówno dla Carlosa, jak i dla Renault Sport Formula One Team. Ponadto jest to dla nas szansa na wprowadzenie nowego talentu do Formuły 1”.

Najnowsze

8-letnia Marcelina trenuje karting z intercomem

8-letnia Marcelina z Mkarting na torach kartingowych ściga się z zawodnikami kilkukrotnie starszymi od siebie. Dzięki interkomowi motocyklowemu może pozostawać w stałym kontakcie z trenerem i bić kolejne rekordy.

W sportach motoryzacyjnych stała łączność zawodnika z trenerem staje się standardem, nie tylko w wyścigach Formuły 1, ale wszędzie tam, gdzie szybkie przekazywanie informacji i natychmiastowe reagowanie na błędy decydują o wyniku. Zawodniczka Kieleckiej Ligi Kartingowej, 8-letnia Marcelina, oraz jej trener postanowili przetestować na torze zestaw do bezprzewodowej komunikacji Cardo, wykorzystywany zwykle w ośrodkach szkoleniowych i egzaminacyjnych.

 

– Przedstawiciele Mkarting zwrócili się do nas z prośbą o wskazanie urządzenia, które pozwoli na stały kontakt między zawodniczką a trenerem, zarówno podczas treningu jak i na zawodach – mówi Radosław Czaban, specjalista ds. sprzedaży i wsparcia technicznego Cardo w Polsce. – Uznaliśmy, że Scala Rider Instructor Kit świetnie sprawdzi się w tej roli, zwłaszcza ze względu na duży zasięg i świetną jakość dźwięku.

– Sporty motorowe to nie tylko ogromna praca umysłowa i szereg analiz toru jazdy biegnących w tempie setnych sekund, ale i ogrom wkładanej w jazdę siły fizycznej. Z każdym okrążeniem tej siły zaczyna brakować, a mózg przestaje odpowiednio pracować skupiając się na pokonywaniu wysiłku. Nie mogliśmy sobie pozwolić na stratę czasu i przekazywanie uwag w odstępach kilkuminutowych, dlatego sięgnęliśmy po system CARDO, jako według nas najlepszy system łączności bezprzewodowej na świecie – powiedział Jakub Kowalczyk, członek zespołu Mkarting.

– Już od pierwszego treningu Cardo zmieniło nasz system treningowy. Od teraz dzięki łączności Wawrzyńca, naszego trenera, z Marceliną mogliśmy podczas jednego niemal 1-minutowego okrążenia przekazać jej dziesiątki informacji i reagować praktycznie natychmiastowo na błędy. Co ciekawe, już na pierwszym treningu Marcelina dzięki pracy z systemem Cardo pobiła 2 z 4 rekordów życiowych toru, na którym trenuje! To był właśnie ten krok milowy, który jest już z wielką uwagą obserwowany przez innych zawodników.

Najnowsze

Jesień z Ducati 2017 – relacja

Tym razem na testowanie motocykli udałyśmy się w Tatry Wysokie na wydarzenie "Jesień z Ducati", ostatnią imprezę z cyklu z Ducati Tour 2017.

Wjeżdżając serpentyną w górę, poszukując wzrokiem w pięknej scenerii gór i lasów nazwy hotelu, do którego prowadziła mnie miła Pani z nawigacji, miałam dziwne wrażenie, że pomyliłam drogę. Oniemiałam, gdy u celu mojej podroży znalazłam się w mieście Ducati! Hotel „Harnaś” w Bukowinie Tatrzańskiej, w którym zaczynała się nasza weekendowa przygoda zmienił się dosłownie w markowe miasteczko, gdzie powiewające flagi, balony z logo Ducati i parking zastawiony był dziesiątkami motocykli Ducati, zarówno tych testowych jak i uczestników imprezy – tych przybyło naprawdę wielu. W hotelu ustawiano także stoiska z akcesoriami i ubraniami. W ramach powitania każdy z uczestników otrzymał torbę „Welcome Pack”. To było tylko miłym wstępem do atrakcji, jakie zapewnił organizator wydarzenia.

Przeczytaj też naszą relację z Wiosny z Ducati – tutaj.

Miejsce naszej „bazy” (Hotel „Harnaś”, który jest częścią kompleksu Bukovina Resort, obejmującego termy, w których można było wypoczywać po wyczerpującym, pełnym ekscytujących przeżyć dniu) dobrane było doskonale, zarówno jeśli chodzi o samą lokalizację, jak i logistykę, ale – co najważniejsze – było wspaniałym  punktem widokowym na panoramę Tatr. Za oknem krajobraz zapierał dech w piersiach! Przed kolacją podziwialiśmy popisy znanego stuntera, Fragmenta – niesamowitego Piotra Frąckiewicza z czołówki polskiej sceny stunterskiej, który wyczyniał z motocyklem naprawdę cuda. 

W sobotę rano miasteczko Ducati wrzało! Powitała nas piękna pogoda. Nie wiem, jak organizator tę pogodę załatwił, ale myślę, że nie była to tania rzecz… Pełne słońce, wspaniale widoki i rzecz jasna motocykle. Zaraz po śniadaniu wyruszyliśmy w trasę, podzieleni na trzy grupy o zróżnicowanym poziomie zaawansowania. Grupy to świetny pomysł! Nie było stresu „nie dam rady”, „będę spowalniać grupę” itp. Oczywiście i tak bez zagubionych osób się nie obyło, ale ahoj przygodo! Będzie co wspominać! W każdym razie wróciliśmy w komplecie. Około 230-kilometrowa trasa zaplanowana przez organizatorów przebiegała po polskiej i słowackiej stronie Tatr. Panoramy, widoki, malownicze krajobrazy zalesionych szczytów Niskich Tatr, zielone łąki Podhala i słowackiego Liptowa, fenomenalne sekwencje zakrętów i serpentyny pozwijane jak loki Valentino Rossiego sprawiają, że każdy miłośnik gór, winkli i jednośladów wzdychał z zachwytu! I wcale nie trzeba jechać do Hiszpanii – wystarczy wyjechać na południe Polski, ewentualnie tuż za granicę, do  Słowacji, żeby pojeździć świetnymi trasami!

Po przemierzeniu około 3/4 trasy, dotarliśmy do Liptowskiego Mara, gdzie na uczestników czekał wyśmienity lunch. Tradycyjna kwaśnica, gorąca pizza z pieca opalanego drewnem i pyszne kanapki z rosbefem. Wspaniała przygoda, świetne towarzystwo, pyszne jedzenie, motocykle i to wszystko w tak malowniczej scenerii doliny Liptowskiego Mara. Idealny czas by nabrać sił na dalszą drogę. W komplecie udało nam się wrócić do hotelu około 17:00.

Wieczorem, po pełnym emocji dniu, kolejnych, energetyzujących pokazach Fragmenta, czekała na nas kolacja plenerowa, w formie grilla, na którą udaliśmy się podstawionym autokarem. Na miejscu grała już góralska kapela, pachniał grill, startowały konkursy i losowanie absolutnie niezwykłych nagród! Oprócz opon Michelin czy gadżetów Ducati, hitem był lot śmigłowcem nad Tatrami, który udało się wygrać kilku szczęśliwcom. Nie brakowało tematów do rozmów, śmiechu, żartów i śpiewów, a złocisty trunek tylko podgrzewał atmosferę. Każdy z wypiekami na twarzy dzielił się swoimi doświadczeniami i przeżyciami z kończącego się właśnie dnia. To był naprawdę udany dzień!

Niedziela to kolejny dzień w raju! Podstawiona flota kilkunastu modeli motocykli Ducati Polska, pozwalała by sprawdzić moc każdego jednośladu (nasz test Ducati Scrambler Cafe Racer już wkrótce!). Szczęśliwi zwycięzcy konkursów z sobotniego wieczoru, zostali przetransportowani na lądowisko, by uczestniczyć w lotach krajobrazowych śmigłowcem.

Podsumowując: doskonała organizacja, rodzinna atmosfera, kreatywność organizatorów i dziesiątki pięknych eksponatów włoskiej motoryzacji – jestem wprost zachwycona tym wyjazdem! Ciekawa jestem czym zaskoczy Ducati Polska wiosną? A może zaskoczy nas jeszcze zimą?

Jesień z Ducati to w moim odczuciu jedna z najlepszych imprez w sezonie – czekam z niecierpliwością na kolejną edycję.  Jeśli lubisz przygody, szukasz rozwiązania na aktywnie spędzone weekendy – ta impreza jest absolutnie dla Ciebie. Co ważne, nie musisz jeździć Ducati, by uczestniczyć w tej imprezie – wydarzenie jest kierowane do posiadaczy wszelkich jednośladów, także innych marek. Zatem pamiętaj o imprezach Ducati planując swój kalendarz 2018! My już mamy je „zaklepane”!

Najnowsze

Co dwie godziny na polskich drogach ginie człowiek

Według danych Komendy Głównej Policji w 2016 roku miało miejsce ponad 30 tys. zdarzeń drogowych, w których zginęło ponad 3 tys. osób, a 40 tys. zostało rannych. Liczba wypadków spada, jednak nadal zajmujemy niechlubną, wysoką pozycję wśród krajów Unii Europejskiej.

Pod względem ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców w 2016 roku Polska uplasowała się na czwartym miejscu od końca w UE – wynika z raportu Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu (ETCS). Za nami jest tylko Łotwa, Rumunia i Bułgaria. Jeszcze gorzej wypadamy pod względem wypadków na liczbę przejechanych kilometrów. W tym przypadku jesteśmy liderem. Statystyki są nieubłagane. W ciągu ostatniej dekady w wypadkach drogowych w Polsce zginęło 40 tys. osób. Mówiąc bardziej obrazowo oznacza to, że w ciągu 10 lat jedno z takich miast jak Puławy, Skierniewice, Kutno praktycznie przestało istnieć. Na tym nie koniec, średnio 135 osób dziennie jest poszkodowanych w wypadkach drogowych. W kontekście bezpieczeństwa na drodze dużo mówi się o nadmiernej prędkości oraz używaniu środków odurzających przez kierowców, natomiast wiele zdarzeń drogowych jest konsekwencją braku odpowiedniej edukacji kierowcy – twierdzi Krzysztof GOS z Akademii Bezpiecznej Jazdy, współinicjator kampanii „Odpowiedzialni na drodze”. – Chcemy wspólnie z firmami Cartrack i DuPont pokazać, że odpowiednia edukacja kierowców przynosi realne korzyści społeczne oraz biznesowe – dodaje.

Bądźmy odpowiedzialni
Eksperci inicjatywy „Odpowiedzialni na drodze” zwracają uwagę na fakt, aby poprawić bezpieczeństwo na polskich drogach, nie wystarczy informowanie kierowców o przekraczaniu dozwolonej prędkości i kierowanie pojazdami  w stanie po użyciu alkoholu, ale równie ważna jest szeroko rozumiana  edukacja praktyczna, która nie powinna polegać na bezmyślnym uczeniu się na pamięć przepisów ruchu drogowego. – Kierowca powinien umieć  analizować sytuacje na drodze i skutecznie przewidzieć niebezpieczne zachowania innych, które mogą wystąpić niemalże w każdych warunkach drogowych. Jadąc  trasą szybkiego ruchu widzę bardzo często pojazdy, które jadą w niewielkich odstępach od siebie, najwyżej 5 metrów z prędkością  130 km/h. Tymczasem w ciągu 1 sekundy, czyli od momentu zauważenia zagrożenia do rozpoczęcia hamowania, samochód przejeżdża aż 36 metrów. Nie trzeba mieć wiele wyobraźni, aby przewidzieć skutek wypadku. Kierowca nie ma najmniejszych szans, aby nie wjechać w tył auta jadącego z przodu przypomina Krzysztof GOS.

Telemetria, edukacja i monitorowanie efektów
Poprawa bezpieczeństwa na polskich drogach to konieczność. Z odsieczą przychodzą nowoczesne technologie, które pomagają osiągnąć oczekiwany efekt. – Telemetria w pojazdach to technologia  dostarczająca danych, które wpływają na zwiększenie bezpieczeństwa kierowców oraz wspierają  ekologiczny styl jazdy. Opiera się ona na danych pozyskanych z GPS, akcelerometru i magistrali CAN pojazdu, które  pozwalają miedzy innymi odczytywać informacje o  obrotach silnika, spalaniu, przyspieszaniu, hamowaniu czy gwałtownych skrętach pojazdu np. w zakrętach dróg. Jest to solidna podstawa do rozpoczęcia  wielopoziomowego i długofalowego procesu edukacji – tłumaczy Kamil Jakacki, Dyrektor Sprzedaży Cartrack.

Pierwszym z nich jest diagnoza zachowań kierowcy, a więc określenie sposobu prowadzenia pojazdu, który może przyczynić się do wystąpienia zdarzenia drogowego. Kolejny to analiza wyników, wyznaczenie obszarów do poprawy i dobranie odpowiednich narzędzi szkoleniowych. – Ostatnim etapem jest ciągłe monitorowanie stylu jazdy kierowcy. Tutaj wykorzystuje się całe spektrum możliwości, jakie daje telemetria, czyli dostęp do danych on-line o zachowaniu kierowcy na drodze.  Dane te przetwarzane są na szereg raportów z grupy EcoDriving obrazujących sposób prowadzenia pojazdu i  parametry eksploatacji mające wpływ na środowisko – dodaje Kamil Jakacki.

48,2 mld złotych – tyle budżet państwa traci na wypadkach
Według Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego roczne koszty społeczne wypadków i kolizji drogowych w 2015 roku wyniosły 48,2 mld złotych, to ogromna strata dla gospodarki. Z kosztów, jakie generują wypadki drogowe coraz częściej zaczynają sobie zdawać sprawę firmy posiadające floty samochodowe gdzie ludzie są najważniejszą częścią każdej organizacji. – Wartości ich zdrowia i życia nie da się oszacować, dlatego w DuPont został wdrożony system weryfikacji umiejętności kierowców samochodów służbowych i zapewniony im wieloetapowy, zindywidualizowany system szkoleń – mówi Anna Okręglicka-Majda, Global Workplace Safety & OH Consultant DuPont. – Program szkoleniowy przyniósł wymierne efekty. Nasi kierowcy od 10 lat nie notują wypadków. Przy flocie 80 aut to dobry wynik, niemniej jednak ciągle pracujemy nad udoskonalaniem naszych działań – dodaje Anna Okręglicka-Majda.

Szacuje się, że firmowych aut jeżdżących po drodze jest około 2 mln. Odpowiednia polityka firm mogłaby znacznie wpłynąć na bezpieczeństwo na polskich drogach. Dla przedsiębiorstw dbanie o bezpieczeństwo pracowników ma również element finansowy, choćby w postaci niższych kosztów ubezpieczenia floty. – Zachęcamy wszystkich do działań mogących skutecznie podnieść świadomość wszystkich uczestników ruchu drogowego i sprawić, aby na polskich drogach było bezpiecznie, ponieważ mamy na to realny wpływ – podsumowuje Anna Okręglicka-Majda.

Najnowsze